P-Programowanie
Tekst
zmniejsz/powiększ
Kolory
jasne/ciemne/kontrast/brak

Dlaczego warto studiować (informatykę)

Panuje ogólne przekonanie, że studia w Polsce nic nie znaczą. Panuje ogólne przekonanie, że studia zrobić może każdy, a później i tak nie będzie miał pracy. Popierają i nakręcają to różne internetowe blogi i słabej jakości artykuły. Często ich autorami są osoby, które z własnej winy wybrały nietrafiony kierunek studiów po którym zwyczajnie nie ma pracy. Czy warto i dlaczego warto studiować informatykę?

Internetowe porady na temat studiów

W Polsce panuje ostatnio kampania „nie idź na studia”. Różni internetowi bloggerzy prześcigają się w wymyślaniu argumentów w poparciu tej tezy. Do napisania artykułu skłoniły mnie dziesiątki takich wpisów, które młodym polakom odradzają studiować na rzecz pracy fizycznej.

Od razu mówię, że przed pisaniem nie zaglądałem do żadnych statystyk GUS, kieruje się własnym niewielkim doświadczeniem oraz spostrzeżeniami jakie sam wynoszę z uczelni. Nie będę tutaj lał wody o rynku pracy, ekonomii i zatrudnieniu, ponieważ najzwyczajniej się na tym nie znam. Rynek pracy zmienia się tak szybko a panujące na nim sytuacje można interpretować w tak różnoraki sposób, że mają z tym problem nawet eksperci zajmujący się tym zawodowo. Potwierdza to fakt, że jak dotychczas nikomu nie udało się znaleźć słusznego rozwiązania, które usunie problemy studiów, bezrobocia i zatrudnienia.

W takim wypadku pytam: po co kampania anty-edukacyjna nakręcana w internecie? Jaką wiedzę na temat trendów na rynku pracy ma Mirek prowadzący bloga i zarabiający z reklam AdSense? Z niektórych artykułów jakie można znaleźć w sieci bije wręcz nienawiść do osób studiujących. W takich przypadkach można zakładać, że być może ich autorom nie wyszło życie..? Albo wywalili go z uczelni i wylewa żale na blogu, albo wybrał zły kierunek i nagle stwierdził, że nikt nie zapłaci mu nawet złotówki za jego umiejętności. To jedyne argumenty jakie przychodzą mi na myśl..

Szczególnie duża niechęć do osób studiujących jest widoczna w komentarzach na znanych portalach informacyjnych, pod wszelkimi artykułami dotyczącymi szkolnictwa, studiów i edukacji. Studenci są tam nierzadko wyśmiewani, poniżani, traktowani jako pasożyty. Wielu ludzi ma przekonanie, że absolwenci szkół średnich wybierają się na studia ponieważ nie chce im się pracować. Moim zdaniem jest to zjawisko bardzo negatywne. Smutno jest czytać takie opinie, które w dodatku pisane są przez ludzi dorosłych.

Nietrafione argumenty przeciw studiom

Najśmieszniej na tle całego zamieszania ze studiami, wypadają nietrafione argumenty za i przeciw. Dla mnie sprawa jest prosta: idę na studia ponieważ chcę kiedyś dobrze zarabiać. Mam chęć poszerzania własnej wiedzy i jestem zdecydowany na własny rozwój, którego nie chcę zakończyć na liceum czy technikum. Nie zadowala mnie perspektywa pracy fizycznej, ponieważ wiem, że stać mnie na więcej.

pracownik fizyczny

Chcąc nie chcąc trzeba przyznać: to edukacja, wykształcenie i wiedza są głównymi czynnikami, które determinują poziom dobrobytu ekonomicznego w przyszłości. Dodatkowych zmiennych jest wiele, nierzadko potrzebne są odpowiednie znajomości, jednak ostateczny sukces, mimo że jest wypadkową wielu czynników i tak musi być poparty wiedzą.

Internetowi eksperci wmawiają, że nie warto studiować 5 lat, ponieważ to zbyt długo. Przecież w tym samym czasie można zarabiać 1500zł netto miesięcznie (stojąc w biedronce na kasie?). Można też wyjechać za granicę, daje to złudne wrażenie dobrobytu, ponieważ pojawia się efekt zarabiania na sprzedawanej walucie. Jakimi wyrzeczeniami jest to obarczone? Rozłąka z rodziną i fizyczna praca to tylko niektóre z nich. Niestety pracownik fizyczny skazany jest na takie samo wynagrodzenie przez całe życie, nie ma żadnych szans na awans. Praca fizyczna mimo, że szlachetna i potrzebna, nie daje możliwości awansów zawodowych.

Student przez kilka pierwszych lat musi dostawać pieniądze od rodziców, jednak po zdobyciu wykształcenia jego sytuacja materialna i społeczna przeważnie znacząco się polepsza. W dodatku ciągłe zdobywanie doświadczenia zawodowego daje ludziom z wykształceniem wyższym szansę na awans i poprawę warunków życiowych.

Można to porównać do spinania się po drabinie kariery. Studia są jej najniższymi szczeblami, których nie da się przeskoczyć. Wszyscy chcieliby dużo zarabiać jednak niewielu jest chętnych na dobre studia. Dobre studia to po pierwsze studia poparte choćby najbardziej naiwną i amatorską analizą rynku pracy.

Studia zaoczne i szkoły prywatne obniżają poziom edukacji

Prawdziwy problem ze studiami, to w moim odczuciu: możliwość studiów zaocznych i szkoły prywatne. Studia zaoczne nijak się mają do studiów dziennych. Studenci na zaocznych myślą, że mają wysoki poziom i rzeczywiście, tylko tak myślą. Dawniej studia zaoczne wydawały mi się dobrą opcją, ale ostatecznie rodzice przekonali mnie do dziennych – był to wybór, którego nie żałuję.

Jedyny plus studiów zaocznych to możliwość zaczęcia pracy te kilka lat wcześniej i zdobywanie doświadczenia ekstra. Jednak nie ma nic za darmo! Wiedza zdobywana w pracy zawodowej (tzw. doświadczenie zawodowe), w żadnym wypadku nie równa się wiedzy teoretycznej zdobywanej na studiach. Jeżeli ktoś podaje argument, że jest w stanie nauczyć się więcej w pracy niż na uczelni to najwidoczniej nie rozróżnia tych dwóch kluczowych pojęć. Fakt, podejmując pracę wcześniej, szybciej zdobędziesz doświadczenie zawodowe z określonej dziedziny problemów, którą się zajmujesz. Nie będzie to jednak szeroka wiedza z danej dziedziny nauki jaką jest informatyka albo szerzej z kilku połączonych dziedzin nauk inżynierskich.

Na zaocznych tak samo jak w szkołach prywatnych istnieje zjawisko płacenia za wykształceniezdobywanie papierka na siłę – byle był. Na studiach dziennych na państwowej uczelni, nie umiesz? – to wylatujesz. Masz 2-3 terminy później do widzenia. Kto wyrzuci studenta z zaocznych skoro gość płaci po kilka tysięcy za semestr? O uczelniach prywatnych lepiej nie wspominać.. Na studiach dziennych uczy się przetrwania, odporności na stres i radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Studia stają się wyzwaniem i głównym elementem życia, z którym trzeba sobie poradzić. Od kolegów z zaocznych słyszałem, że zapominają że studiują, w końcu są na uczelni dwa razy w miesiącu i to na siłę, od niechcenia. Przeważnie są wkurzeni bo woleliby wyskoczyć w weekend na browarka po tygodniu pracy. Materiał także jest bardzo okrojony, ponieważ spotykając się dwa razy w miesiąc nie da się przerobić tego, co dzienni mają przez 8h dziennie przez wszystkie dni w tygodniu.

Zaoczni często są oburzeni, twierdzą że muszą się wszystkiego uczyć na własną rękę, mają tylko mniej wykładów – kłamstwo. Prawda jest taka, że materiał jest okrojony bardzo, tak samo jak wymiar godzin. Albo inaczej, materiał jest niby ten sam, ale jak przyjdzie zaliczenie to przeskakują z totalnych podstaw. Zaoczni nie mają czasu na naukę, ponieważ przeważnie pracują na pełny etat i nawet nie myślą o zajęciach. Praca i edukacja to elementy, które trudno ze sobą pogodzić.

Uważam, że jeżeli ktoś chce pracować to niech pracuje, jeżeli ktoś chce się uczyć i mieć wykształcenie wyższe, niech idzie na studia dziennie. To nie jest w porządku, jeżeli siedząc 8h na uczelni przez wszystkie dni w tygodniu mam wykształcenie wyższe, tak samo jako osoba, która swoich studiów za bardzo nie pamięta. Odbija się to później na absolwentach, ponieważ pracodawcy chętniej przyjmują absolwentów studiów dziennych. Istnieje wiele uczelni mających renomę wśród pracodawców i ta renoma wypracowywana jest właśnie przez studentów dziennych.

Kupowanie papierka w szkołach prywatnych to już w ogóle paranoja i powinno być to zabronione. Nie mogę zrozumieć, dlaczego państwo pozwala na takie cyrki, skoro później każdy narzeka na brak pracy, lub zarabia jak pracownik fizyczny z wykształceniem zawodowym. Ci ludzie, później zakładają blogi i są wściekli na cały świat, bo zmarnowali czas i pieniądze, z kolei na blogach piszą, że nie warto studiować. Nie rozumieją, że to nie studia dają gwarancję dobrych zarobków i pewnego zatrudnienia, tylko wiedza jaką zdobywamy podczas studiów.

Niestety co gorsze, kupowanie papierka to też domena bogatych rodziców i ich dzieci, które i tak są już ustawione. Po co syn ma harować na renomowanej uczelni gdzie oczekiwania wobec studentów są duże, skoro ojciec zapłaci za studia na prywatnej uczelni, z której wylecieć się nie da. Później i tak biznes rodziny przechodzi z ręki do ręki, ale głupio gdyby syn nie miał wykształcenia wyższego.

Nie przytaczaj proszę argumentu, że w Stanach Zjednoczonych prawie wszystkie uczelnie są płatne i mimo to mają bardzo wysoki poziom.. To całkiem inna płaszczyzna! Jeżeli Polska rozwinie się tak jak Stany Zjednoczone i edukacja będzie miała tak wysoki poziom jak tam – bardzo proszę! Obecnie jest to nie możliwe. Mimo tego, że za pilnowanie poziomu uczelni wyższych odpowiedzialna jest Komisja Akredytacyjna to duża część z nich pozostawia wiele do życzenia i nie powinna w ogóle istnieć. Nie jestem ekspertem, nie wiem w którym miejscu występują zaniedbania, lecz z całą pewnością występują. Chętnym polecam zainteresowanie się tematem i odszukanie statystyk oraz oświadczeń w.w. jednostki prawnej.

Swego czasu była nawet w Polsce afera polegająca na tym, że pewien wysoko postawiony polityk zamiatał pod dywan ostrzeżenia Komisji Akredytacyjnej o niedopełnianiu obowiązków przez wiele prywatnych edukacyjnych jednostek. Nie powinien dziwić fakt, że ów polityk był też właścicielem prywatnej uczelni. Dla chętnych zagłębienia się w temat interesujące mogą okazać się statystyki np. agencji Sedlak & Sedlak, która zajmuje się badaniem i analizą rynku. Wynika z ich jednoznacznie, mediana zarobków absolwentów studiów dziennych jest wyższa o średnio 20%.

Świadomy wybór gównianych kierunków

Drugim elementem bardzo mieszającym jeżeli chodzi o studia są gówniane kierunki. Gówniane kierunki marnują czas, pieniądze, często nie ma po nich absolutnie żadnej wiedzy. Uważam, że dobre studia to tylko kierunki techniczne (oprócz wyjątków, które można wyliczyć na placach jednej ręki).

Pół roku temu wszyscy mówili o wielkich zwolnieniach nauczycieli, że prawdopodobnie będą musieli się przekwalifikować. Tylko jak to zrobić w wieku 30 lat? – no cóż biedni ludzie. Spowodowane jest to trendami na rynku pracy, które zmieniają się cyklicznie co kilkanaście lat, nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Ale co mam myśleć jak miesiąc później część moich znajomych wybiera się na studia pt. pedagogika. Trąbią dookoła, że pracy po tym nie ma. Nie ma pracy i już. Mimo tego co roku, młodzi ludzie świadomie takie właśnie kierunki wybierają. Co tacy ludzie sobie wyobrażają?

A co później? Później zaczyna się lament. Tacy studenci zakładają blogi i piszą, że nie warto iść na studia. Dodają komentarze oczerniające polski system edukacji. Zapominają dodać, co konkretnie studiowali? Albo gdzie? Może warto byłoby pisząc takie artykuły, dokładnie pisać w nich co studiował autor? Jest na prawdę niewiele kierunków czysto technicznych, których absolwenci narzekali by na brak zatrudnienia. Nigdy nie zrozumiem jak można mieć pretensje do kogokolwiek innego niż do samego siebie, świadomie i dobrowolnie wybierając kierunek studiów po którym jest duże bezrobocie. Przesycony rynek to po pierwsza mała szansa na zatrudnienie, a po drugie małe zarobki.

Osobiście nie twierdzę, że studia z bibliotekarstwa albo muzyki kościelnej są łatwe, tak samo jak filozofia, teologia, pedagogika i wszystkie inne humanistyczne kierunki. Wręcz przeciwnie na pewno wymagają wielkiego wkładu pracy. Wydaje mi się, że są to studia trudniejsze niż studia techniczne, ponieważ na politechnikach nie trzeba wkuwać i czytać ton książek miesięcznie. Ale co z tego? Skoro nikt za to w przyszłości nie zapłaci? Podchodzenie do tych kierunków to jak robienie studiów dla hobby. Polska jest zbyt biednym krajem aby humaniści mogli dobrze zarabiać. Skoro ludzie żyją od wypłaty do wypłaty, nie dziwne, że nie wydają pieniędzy na sztukę. Mimo to Akademie Sztuk Pięknych nie narzekają na brak zainteresowania.

Oczywiście kierunki humanistyczne nie mogą zniknąć, to nie jest rozwiązanie! Należałoby raczej zredukować ilość miejsc poprzez podniesienie progu rekrutacji albo podnieść znacznie poziom kształcenia. To spowodowałoby, że dany kierunek studiów kończyłyby jednostki bardziej wybitne. Mniej zdolni, szczególnie Ci którzy studia wybrali z przypadku, zwyczajnie zostaliby wyeliminowani.

Dlaczego wybrać informatykę?

Nie znam ani jednej osoby po studiach informatycznych, która nie ma pracy. Jeżeli już jej nie ma – to prawdopodobnie z lenistwa. Nie znam nikogo, kto studiuje informatykę i martwi się o pracę. Zatrudnienie dostają wszyscy, przeważnie już w trakcie studiów. Osobiście dostałem kilka ofert pracy będąc już na 2 roku studiów. Musiałem je odrzucić przez to, że studiuję na dziennych i wcale tego nie żałuję. Praca była jest i będzie, a wiek 20-25lat to najlepszy wiek na zdobycie wykształcenia. Natomiast mając rok doświadczenia zawodowego dostaje się około 2-4 ofert pracy tygodniowo, wręcz nie da się od nich uwolnić.

Czego to dowodzi? Nie tego, że jestem wybitny, bo jestem bardzo przeciętny. Dowodzi to tego, że jest bardzo wielkie zapotrzebowanie na akurat takich ludzi. Mało jest zawodów, w których pracodawcy sami szukają dla siebie pracowników, proszą ich aby przyszli na rozmowy rekrutacyjne. Informatycy na stażach zarabiają od 1500zł netto. A są to staże na niepełną ilość godzin. Z rokiem doświadczenia zawodowego pensja bardzo rzadko jest poniżej 4000zł netto. Oczywiście idziesz na staż, jeżeli coś potrafisz. Nie istnieje reguła mówiąca – jesteś studentem informatyki więc dajemy Ci forsę a Ty siedź i udawaj że coś u nas robisz.

Staż czy praca na niepełny wymiar godzin nie jest na prawdę żadnym problemem. Trzeba jedynie się przełamać, ponieważ pierwsze rozmowy kwalifikacyjne przeważnie bywają stresujące. Weź pod uwagę, że w innych branżach ciężko załapać się na staż choćby bezpłatny, a w informatyce bezpłatnych stażów w ogóle nie ma.

Pretensje studentów, że nie mają pracy

Ostatnią sytuacją o której wspominam, jest pewna grupa społeczna, będąca podzbiorem ogółu studentów. Zachodzi wśród niej śmieszne zjawisko: ludzie idą na słabe kierunki z przypadku i nie uczą się na własną rękę. Jak można później narzekać na brak pracy?

Na studiach jak to na studiach, nikt nie prowadzi Cię za rękę, nie mówi co masz umieć – masz uczyć się sam. Od czasu do czasu sprawdzana jest tylko Twoja wiedza aby sprawdzić, czy nie dostaniesz wykształcenia wyższego za darmo.

Ludzie dorośli na studiach, powinni sami kierować swoją karierą. Stawiają czoła studiom, a w międzyczasie sami przygotowują się do życia zawodowego jak umieją najlepiej. Studia do tego nie przygotowują, pokazują one drogę, którą można wybrać. Na studiach spotykamy się z różnymi rzeczami (np. metody elementów skończonych, mikrokontrolery itp), z którymi ciężko było by się spotkać od tak przypadkowo. To którą drogę wybierzemy zależy od nas – wielu studentów nie wybiera żadnej drogi a później jest płacz.

Ukończenie studiów nie gwarantuje, że jesteśmy na tyle mądrzy, że ktokolwiek zapłaci nam za nasze umiejętności. W szkole nas szkolą – czyli uczą, ktoś nas uczy. Na studiach się studiuje, studiowanie polega na zdobywaniu wiedzy na własną rękę. Bądź pewny jeżeli skończysz studia ale nie jesteś specem w jakiejś dziedzinie (różne dziedziny związane ze swoim kierunkiem pokazuje Ci uczelnia) to pracy nie znajdziesz.

I dochodzimy tutaj do konsensusu. Studenci często narzekają na nieprzydatne przedmioty, których muszą się uczyć. Na tym polega właśnie zdobywanie wiedzy a co najważniejsze, poznanie wielu zagadnień pozwoli wybrać nam to, z którego kiedyś będziemy się utrzymywać. Nie przypadkowo na studiach informatycznych, zajmujesz się wszystkim na raz: programowaniem, sieciami, grafiką, przemysłówką, programowaniem sprzętu. Wszystko po to, abyś mógł się odnaleźć w tym co najbardziej Ci pasuje.

Po co iść na studia, można uczyć się w domu

Wiele osób jest bardzo głęboko przekonanych, że 5 lat studiów przeważnie w obcym mieście, to nie lada strata czasu. Twierdzą, że na studiach znajduje się wiele nieprzydatnych przedmiotów.

Weźmy pod uwagę np. informatykę. Na pierwszym roku studiów praktycznie wcale nie zobaczysz komputera. Kiedy go już zobaczysz w późniejszych semestrach, to będziesz uczył się o jego budowie mechanicznej – hardwarowej. Pisanie wszelkich aplikacji zaczyna się dopiero na późniejszych semestrach, po przebrnięciu przez szereg przedmiotów matematycznych oraz fizycznych.

Czy jest to złe? Absolutnie nie! Wykształcenie wyższe jakie nabywamy po ukończeniu szkoły wyższej, zobowiązuje nas do posiadania pewnego zakresu wiedzy ogólnej jak i specjalistycznej. Dlatego właśnie na studiach informatycznych, istnieje wiele różnorodnych przedmiotów, nie związanych zupełnie z informatyką. Danego języka programowania można nauczyć się w domowym zaciszu, czytając 1000 stronicową książkę nawet w kilka miesięcy. Po opanowaniu tego języka można już szukać pracy! Jednak pamiętaj, że ciągle nie ma to żadnego związku z wykształceniem wyższym.

Będąc inżynierem musisz mieć pojęcie o elektrotechnice, mechanice czy narzędziach jakie oferuje nam w XXI wieku matematyka. Choć na pierwszy rzut oka może Ci się wydawać, że całek nie będziesz używał, to jednak Twoje myślenie szybko się zmieni, kiedy zleceniodawca zażyczy sobie do napisania program obliczający naprężenia w belkach lub parametry skręcanych prętów. Praktycznie każdy zaawansowany projekt programistyczny składa się w jakimś stopniu z algorytmów, a powodzenie i wydajność tego projektu zależy od ich optymalizacji i skuteczności. Czym jest algorytmika jak nie czystą matematyką?

Ludzie, którzy tego nie rozumieją i twierdzą, że marnuję 5 lat studiów na studia informatyczne, a Mirek nauczył się programować bez studiów, są niepoważni. Nie ma sensu z nimi dyskutować, ponieważ prawdopodobnie już nic nie jest w stanie ich przekonać. Nie biorą pod uwagę faktu, że Mirek nauczył się programować (więc ma w swoim ręku narzędzie) ale nie ma bladego pojęcia o żadnej innej dziedziny nauki. Dlatego teraz Mirek naddaje się jedynie do rozwiązywania zadań maturalnych z informatyki, a inni ludzie posiadający szerszą wiedzę, będą tworzyć oprogramowanie dla elektrotechników, projektantów czy sektora medycyny.

Mimo, że Mirek poradził sobie z nauką danego języka programowania, to prawdopodobnie ciężko będzie mu na własną rękę nadrobić braki w matematyce, fizyce i innych trudnych ścisłych przedmiotach. Prawdziwa wiedza, to nasza wiedza specjalistyczna (kierunkowa) połączona z innymi rozległymi dziedzinami nauki. Im więcej potencjalnych problemów umiemy rozwiązać, tym bardziej atrakcyjni jesteśmy zawodowo. Programista bez szerokiego spektrum pomysłów jest warty po prostu mniej.

Powyższy akapit jest bardzo ważny. Jest to argument totalnie niepodważalny. Później w życiu trafiają się następujące hipotetyczne sytuacje: w firmie X pojawia się problem z bazą danych, nie umie go rozwiązać ani administrator serwera, ani zespół programistów. Nagle problem zostaje naprawiony przez programistę C# – co wszystkich dziwi. Później okazuje się, że programista C# zdobył na studiach rozległą (ale tylko teoretyczną, więc nie popartą doświadczeniem zawodowym) wiedzę na temat baz danych, dzięki temu był w stanie rozwiązać problem leżący na styku administrowania serwerem bazy z jej połączeniem. Natomiast Mirek który siedzi obok nauczył się C# w domu i stwierdził, że bazy danych nie są mu do niczego potrzebne – umie tylko sklecić podstawowe zapytania, przecież nie jest administratorem tylko programistą. Później tacy ludzie po prostu zarabiają więcej. Mimo, że samokształcenie jest możliwe, to niestety jest trudne w momencie gdy musi być rozproszone na kilka dziedzin.

Jeżeli ktoś przytoczy Ci argument, kiedy będzie mu w życiu potrzebna funkcja kwadratowa lub całka – absolutnie przerwij z nim rozmowę, ponieważ nie ma ona sensu. Ludzie z tak płytkim myśleniem nie rozumieją nawet na czym polega ich osobisty rozwój. Jak w takim wypadku dyskutować z nimi o studiach? Wiadome, nie wszyscy decydują się na studia, lecz mało kto potrafi operować tak nietrafionymi argumentami.

Mam wielu znajomych, którzy nie wybrali studiów i był to ich osobisty prywatny wybór. Niektórzy z nich mają potencjał i studia mogliby zrobić, inni nie mają. Lecz żadnemu z nich nie trzeba tłumaczyć, dlaczego w pewnym okresie życia młody człowiek musi uczyć się np. matematyki czy języka polskiego i czemu to służy.

Podsumowanie

Uważam – że warto studiować. Jeżeli zdecydujesz się na studia, wybieraj kierunki techniczne: informatyka, budownictwo czy energetyka. Zapewniam, że nie będziesz narzekał na brak zatrudnienia lub niskie zarobki. Mając taki fach w ręku, możesz też celować w wyjazd za granicę, tam też można się dorobić. Angielski po studiach każdy zna, więc to nie problem.

Odpuść sobie natomiast kierunki słabe i przeciętne, coby w przyszłości nie żałować straconych lat życia a przede wszystkim pieniędzy jakie wydałeś, a jakie mogłeś w międzyczasie zarobić.

Pisałem, że studia zaoczne są gorsze, bo są, i nie ma co się obrażać jeżeli na takich jesteś. Na studiach dziennych miałbyś o wiele więcej pracy i nauka kosztowała by Cię więcej poświęceń. A doświadczenia w pracy i tak byś nabrał.. później, po studiach.

Mówienie, że dla absolwentów studiów nie ma pracy, jest tak samo głupie, jak mówienie, że dla absolwentów gimnazjów nie ma pracy. Jedyna różnica jest taka, że gimnazjum kończy każdy obowiązkowo. I co? Jedni zakładają firmy, jedni pracują zawodowo a inni stają się marginesem społeczeństwa. Różni ludzie osiągają różne rzeczy i nie można winić za to gimnazjum lub studiów. Problemem są ludzie, którzy potrafią przez 5 lat studiów, nic ze sobą nie robić. Traktują studia jako przedłużenie młodości, myśląc, że później jakoś to będzie i praca ich znajdzie. Myślą, że zaliczanie poszczególnych egzaminów i kolokwiów to zdobywanie wiedzy.

Udostępnij ten artykuł na fejsie lub zostaw komentarz!

Komentarze:

Użytkownik recorder napisał/a:

20 października 2014


Owszem, na studia zawsze warto iść, a poszerzanie swoich horyzontów to ważna kwestia, tylko nie zmienia to faktu, że na dzień dzisiejszy którą ofertę o pracę by się nie otworzyło, to na pierwszym miejscu pod wymaganiami znajdziemy „minimum X-letnie doświadczenie w….”

Użytkownik martyna napisał/a:

31 października 2014


istotne jest aby zdobyć teorię, którą dają studia, aby potem móc ją dobrze wykorzystać w praktyce zdobywając doświadczenie. Nie wiem jak jest na innych uczelniach, ale informatyke na Wszechnicy Polskiej ma się naprawdę dobrze – trzyma wysoki poziom

Użytkownik Team leasing napisał/a:

05 grudnia 2014


Z jednej strony masz rację z drugiej nie do końca. Anty-reklama studiów wiąże się z problemem społecznym w Polsce, który brzmi: nie ma ludzi do pracy. Nie ma szkół zawodowych, nie mamy po prostu zwykłych pracowników. Brakuje nam pracowników na kolei, sprzedawców, młodych górników. Kto niby ma jeździć tymi wszystkimi super nowymi Pendolino skoro w PL nie kształci się takich osób? Na studia powinni iść ludzie, którzy na prawdę tego chcą i są w stanie poświęcić na to swój czas i na prawdę studiować a nie imprezować. Jestem za całkowitą likwidacją studiów zaocznych i prywatnych szkół wyższych oraz dostosowaniem liczby miejsc na danym kierunku studiów do realnego zapotrzebowania na rynku pracy.
Sam skończyłem informatykę i pracuję w zawodzie.
W trakcie studiów otrzymałem bardzo dużo wiedzy teoretycznej jak i praktycznej ale musiałem również sam ciężko pracować na to żeby poszerzyć swoje kwalifikacje. Jestem zły na to, że szkoła wyższa nie przygotowała mnie do pracy w grupie, obecnie team leasing i praca zespołowa w branży IT to podstawa ale niestety nikt nas tego nie uczy.

Użytkownik Nanderedal napisał/a:

07 grudnia 2014


Bardzo fajny artykuł.

Zgadzam się z autorem że lepiej jest wybrać techniczny kierunek niż humanistyczny po którym nie znajdzie się pracy albo pracuje się z amarne grosze.

Trochę się nie zgodzę że po 30-stce nie da się przekfalifikować. Jeśli ktoś ma naprawdę energię i chęć do podejmowania wyzwań i zdobywania nowej wiedzy to jestem pewien że w kilka lat nauczy się nowego zawodu. Nie piszę że może takiej osobie łatwo przyjść znalezienie pracy ale zawsze może wyuczyć się zawodu w którym można pracować jako freelancer, ewentualnie można myśleć o założeniu własnego biznesu jeśli jest to opłacalne.

Sytuacja z niektórymi studentami którzy studiują tylko po to żeby mieć status studenta jest dla mnie przynajmniej niepokojąca. Myślę że po to się idzie na studia żeby poszerzać swoją wiedzę i umiejętności i w przyszłości je przełożyć na lepsze zarobki. Sama nauka dla nauki też ma sens według mnie bo zawsze z tego są jakieś korzyści ale jeśli przy tym można dobrze zarobić to czemu nie :).

Ciekaw jestem czy informatyka ma jakieś granice , po których nie będzie się już mogła dalej rozwijać , i wtedy powstanie jakiś nowy dział nauki a informatycy nie będą już tak bardzo już potrzebni na świecie.

Sam po sobie widzę że jest dużo pracy dla informatyków i ten zawód daje duże perspektywy.

Polecę ten artykuł młodszemu bratu który nie wie zabardzo na co iść i co robić w życiu :).

Pozdrawiam autora i wszystkich freelancerów programistów.

Użytkownik Nerd napisał/a:

12 grudnia 2014


Ciekawy wpis, ogólnie mógłbym się zgodzić, jednak przy obecnej sytuacji na rynku uczelni wyższych byłbym ostrożny – niestety ale poziom studiów dziennych też spada. Myślę też, że wpis można uzupełnić o jeszcze jedną kombinację. Dzienne studia I stopnia + zaoczne II stopnia jeśli ma się pracę, na tym etapie traci się naprawę mało, a zyskuje doświadczenie i wiedzę praktyczną, stwarza to okazję do stawiania ciekawych pytań na zajęciach. Moim zdaniem jednak, zaoczne studia powinno wybierać się tylko na czołowych państwowych uczelniach, inaczej to strata pieniędzy – gdzieś Pan to wspomniał. Ktoś postulował likwidację zaocznych studiów, w sumie bym się zgodził – zostawiłbym jednak zaoczne studia II i III stopnia lub „uelastycznił” dzienne studia, tak by sprostały obecnym realiom.

Płatne studia w stanach i wysoki poziom? Myślę, że tak ale to bardziej dzięki temu, że tam uczelnie współpracują z biznesem, zaś wykładowca nie jest św. krową nie do ruszenia czasami (zwolnienie takiego delikwenta jeśli trochę się okopał, to trudne zadanie). Jednak to się pewnie u nas zmieni z czasem.

Jeśli chodzi o samouków, miałem przyjemność – niestety większość (czyli nie wszyscy!) potrafiła podnieść mi tylko ciśnienie. Jeśli jesteś samoukiem i czytasz te słowa to poświęć chwilę swego czasu, przeczytaj chociaż „Clean Code” Roberta C. Martina (do kupienia w helionie), TDD Kenta Becka (również do kupienia w helionie) oraz aktualizuj czasem swą bazę wiedzy, bo technologie się zmieniają. Kod pisany przez samouka ma przeważnie jedną zaletę – działa (dopóki ktoś czegoś nie musi zmienić). Oczywiście po studiach też się trafią rodzynki ale jakoś mam chyba szczęście, bo póki co efekty ich pracy mnie tak nie przerażały.

PS. JavaEE i JavaFX to nie języki programowania – @lunarlinux, na JVM póki co przyszłość ma głownie Groovy i Scala.

Użytkownik Karol napisał/a:

13 grudnia 2014


Ciekawy, treściwy komentarz. Zapomniałem o opisaniu połączenia studiów dziennych I stopnia oraz zaocznych II stopnia – także uważam to za najlepsze połączenie, szczególnie w informatyce(!).

Użytkownik MW napisał/a:

04 stycznia 2015


Wyczuwam tu straszny ból tyłka! Zazdrosny student dzienny o zaocznych. Myśli, że Pana boga za rogi złapał bo studiuje na dziennych :D. Studiowałam kiedyś na zocznych taki tam kierunek- psychologię:). Potem poprawiłam mature i poszłam na lekarski na WUM. I mimio, iż mój kierunek uważam za najlepszy ;p. Wiem, że na zaocznych nie jest wcale łatwej i też jest od groma nauki! Mój chłopak pracuje jako informatyk i poszedł na ZAOCZNE! A myślę, że jest mądrzejszy od niejednego DZIENNEGO studenta

Użytkownik MW napisał/a:

04 stycznia 2015


wręcz twierdzę, iż można dzięki zdobywać doświadczenie w pracy. Mam wrażenie, że ten artykuł pisał jakiś małolat, który nie zna życia. Rozumiem, że medycyna nie może być zaoczna i inne kierunki medyczne nie są. Wiadomo praca z ludźmi jest bardzo odpowiedzialna i studia mają zbyt wiele godzin do wyrobienia praktyk w klinikach. Ale informatyka? Czy inne kierunki? Nie wymagają moim zdaniem wiecznego siedzenia na uczelni. Śmiech na sali.

Użytkownik Karol napisał/a:

04 stycznia 2015


@MW
Proszę Pani, nie studiowała Pani informatyki więc ciężko pani zabrać głos na ten temat, tak samo jak ja nigdy nie oceniałbym psychologii czy medycyny. Nijak nie jestem zazdrosny o studia zaoczne, mógłbym na takie w każdej chwili przeskoczyć.

Ten temat i spór jest totalnie wyczerpany w komentarzach, zachęcam do ich przeczytania. Studia zaoczne to nieporozumienie z wielu względów, najważniejszym jest fakt okrojonego materiału i małego wymiaru godzin. Jeżeli sądzi Pani, że informatyki można uczyć się w domu, to fakt, tak samo można czytać książki dotyczące medycyny, biologii, psychologii.. Po co w ogóle te studia??

Postrzega Pani zawód informatyka jako „gościa od naprawiania komputerów”, przeinstalowywania systemów. W tym wypadku – zgadzam się. Jednak są to umiejętności, które nabywa się w już w technikum/liceum – a więc nie potrzebne są ani zaoczne ani dzienne studia.

Studia informatyczne to studia czysto techniczne zahaczające o wiele działów nauki. Jest na nich wiele matematyki i przedmiotów typowo inżynierskich. Nie ma możliwości nauczenia się tego na własną rękę – czytając w domu gazetki. Może Pani w domku przeczytać kurs C++ albo 1000 Mark Excela w Pigułce, ale to dalej nijak ma się do inżyniera informatyki.

Argumenty można by wytaczać całymi godzinami. Zachęcam do przeczytania komentarzy oraz do osobistego przemyślenia czym jest „wykształcenie wyższe” w danej dziedzinie nauki.

Prawda jest taka, że ludzie bez studiów zawsze będą mówić, że studia to strata czasu, ludzie po zaocznych będą wyśmiewać dzienne kierunki a dzienni będą wyśmiewać zaocznych.

Pojęcie o różnicy tych dwóch systemów daje zwykła rozmowa ze studentami z zaocznych i dziennych. Porównanie poziomu jednych studentów z drugimi dając im jakieś zadanie…

Studia zaoczne robi się tylko dla papierka, jeżeli komuś takowy nagle jest potrzebny – tego chyba nikt nie zaprzeczy. Każdy egzamin można kupować w nieskończoność aż jakoś się go przepchnie.. Zaoczni nigdy nie wylatują bo płacą. Zaoczni mają ochotę pracować i zarabiać, nie mają ochoty na naukę – gdyby mieli prawdopodobnie wybrali by studia dzienne (pomijając szczególne przypadki).

Dlaczego progi na studia zaoczne są zawsze o wiele mniejsze niż na dzienne? Dlaczego na zaoczne w drugiej kolejności idą osoby, które nie dostały się na studia dzienne? Teraz pytam, jak można postawić między zaocznymi lub dziennymi znak równości? Ot co..

Użytkownik Kszt napisał/a:

19 stycznia 2015


1. Wszystkiego można nauczyć się bez studiów
2. Studiując dziennie uczysz się więcej, a ile się NAuczysz i czy nauczysz się więcej niż na zaocznych to sprawa indywidualna.
3. Po kilku piwach i przeczytaniu wszystkich komentarzy już mało pamiętam co tam autor pisał na początku, ale chyba dość często napominał co to ludzie piszą na blogach i jak próbują innych przekonać do swojego myślenia. Autor tutaj robi to samo. Da się odczuć niekompetencje, młody wiek i brak obiektywizmu.

Sam się zastanawiam, czy iść na te studia czy jak?

Użytkownik Karol napisał/a:

19 stycznia 2015


Niestety, nie zgodzę się z żadnym punktem. Nigdy nie nauczysz się w domu tego co można wynieść ze studiów dziennych, nawet jak będziesz kilka lat płacić za korepetycje. Jestem młody i kończę studia, to był najodpowiedniejszy moment na napisanie takiego artykułu. Mam styczność z wieloma osobami ze środowiska akademickiego, wymieniamy się doświadczeniem i spostrzeżeniami na różne tematy. Ani Ty, ani żaden pracodawca ani nikt inny nie ma takiej możliwości – nie widzi problemu od środka. Wy widzicie tylko brak pracy po studiach, problem ze znalezieniem zatrudnienia. Zwracacie uwagę na skutki a nie przyczyny. Ja widzę jak TERAZ funkcjonują uczelnie i jacy ludzie dostają się na studia zaoczne. Studia zaoczne prawie wszędzie nie mają absolutnie żadnych progów punktowych! Sami studenci zaoczni często uważają, że ich studiowanie to żart i nie zamiatają problemu pod dywan. Trzeba mówić o tym otwarcie. Wiele osób żałuje studiów zaocznych. Wiele osób w trakcie rezygnuje, bo nie widzi sensu pompowania w to pieniędzy – przecież edukacja jest w Polsce za darmo. To tylko biednych zaocznych kroją z kasy jak mogą. Wytykasz mi niekompetencję, czego się spodziewasz? Gadałeś o studiach z mamą, która studiowała 30lat temu?
Prawda, robię to samo co inni bloggerzy – poruszam temat, przedstawiam swój światopogląd i prowokuję do dyskusji. Jednak stoję po drugiej stronie barykady. Zamiast zniechęcać ludzi do studiów, pisząc że są nie potrzebne, zachęcam ich :)! Jednak nie na studia zaoczne, bo wtedy prawda jest to marnowanie czasu. Brakuje mi kompetencji w wielu dziedzinach, szczególnie ze sfery zawodowej co jest związane z moim wiekiem, jednak na pewno nie możesz mi zarzucić, że słabo orientuję się w poziomie edukacji i polskich uczelniach wyższych. Ktoś kto teraz nie studiuje, albo studiował wiele lat temu nie zrozumie tego problemu, bo nie ma z nim styczności – czyli Ty. Zapewniam Cię, wyciągnąłbyś takie same wnioski jak ja gdybyś obecnie studiował.
Napisałeś, że nie jestem obiektywny i za młody na takie wywody. Przedstaw swoje argumenty za i przeciw. Dyskutowanie jest zjawiskiem zawsze pozytywnym. Wszystkie kompromisy i wnioski jakie wysuniemy na forum publicznym na pewno przydadzą się wielu osobom!

Użytkownik Artura napisał/a:

21 stycznia 2015


Czesc,mam do was takie pytanie. Jako ,iz wy jestescie obyci z tematem to dobrze mi poradzicie.Jestem uczniem technikum o profilu ekomomicznym ,zastanawiam sie nad przeniesieniem sie do innego technikum na profil informatyczny . Licze na to ,ze jakos mi poradzicie ,wiem ze ostateczny wybor jest podejmowany przeze mnie ,ale wasza pomoc zawsze sie przyda

Użytkownik Karol napisał/a:

21 stycznia 2015


Cześć Artur, jeżeli celujesz w studia informatyczne idź do technikum z rozszerzoną matematyką/fizyką oraz elementami informatyki/elektrotechniki. Najlepsze profile to moim zdaniem: informatyczne, elektroniczne, mechatroniczne lub łączności. Wszędzie tam spotkasz przedmioty, które później się przydadzą, rozjaśnią Ci wiele pojęć. Będziesz miał łatwiej na studiach.

Użytkownik Donek napisał/a:

10 lutego 2015


Faktycznie, jeżeli porównujesz środowisko krakowskich uczelni, to możesz takie, a nie inne odczucia mieć. Jestem studentem studiów niestacjonarnych. Materiał i wymagania są identyczne dla dziennych i zaocznych na mojej, państwowej uczelni. Pisałeś w jednym z komentarzy, że ktoś odbiera artykuł zbyt osobiście. Wydaje mi się, że ty również pisząc ten artykuł, patrzyłeś przez zbyt wąski pryzmat, właśnie w Twoim przypadku tylko krakowskich uczelni. Pojawiają się w nim prawdziwe i słuszne tezy, aczkolwiek jednocześnie jest też w nim dużo argumentów nie zgodnych z rzeczywistością. Być może są trafione dla krakowskich uczelni, ale czy nie uważasz, że powinieneś o tym wspomnieć na początku artykułu? Krytykujesz innych autorów, którzy narzekają na system edukacji, że nie wspominają o swoim doświadczeniu akademickim na początku swoich artykułów. Sam również tego nie czynisz, oceniasz polską edukację na podstawie Krakowa. Z optymistycznym pozdrowieniem, przyjacielu.

Użytkownik Typowy mirek napisał/a:

25 marca 2015


Witaj, przeczytałem cały wpis. Widzę w Tobie maniakalno depresyjne zachowania :)). Badania naukowe można prowadzić nie będąc studentem, ani nie posiadając stopnia naukowego. Uważam, że jeszcze za mało chleba zjadłeś aby to móc to oceniać i tworzyć w głowie dogmaty.

Z drugiej strony skąd wiesz, że program nauczania jest poprawny? I skąd możesz wiedzięć czy ta wiedza sprosta potrzebom biznesu? Jeżeli nie sprosta to po co to studiować? Później czytamy w gazetach, że jakiś pracownik naukowy dostał 10 milionów PLN na przeprowadzenie badań, że e=mc2.

Jeżeli Twój profil na linkedin jest aktualny, to dlaczego piszesz o jakości studiowania informatyki na studiach dziennych skoro jesteś „jakimś” Tax Consultantem w Deloitte?

Ja ukończyłem dwa kierunki (w tym inżynierie oprogramowania) na prywatnych uczelniach, mam 27 lat i 10 letnie doświadczenie – aktualnie pracuję jako manager ds. rozwoju systemów informatycznych (c++/java) w kanadyjskiej spółce. Nauczam też na dziennych, państwowych uczelniach, więc nabierz trochę pokory i szacunku bo może na rozmowie kwalifikacyjnej ktoś przypomni sobie, że Ty to Ty :) i tak samo Cię oceni.

Użytkownik Karol napisał/a:

25 marca 2015


Nie muszę nabierać żadnej pokory, ponieważ nikogo nie obrażam, a jedynie dzielę się spostrzeżeniami na własnym blogu. Ten wpis jest skierowany do uczniów szkół średnich szukających opinii o studiach informatycznych, gdzie zawsze lepszym wyborem będą dzienne. Nie jest natomiast skierowany do 30letnich pracowników korpo. Jeżeli chodzi o szkoły prywatne to wiadomo jak jest. Aczkolwiek opisywałem te, które znam. Istnieje kilka renomowanych wymienionych w komentarzach wyżej, jednak zdecydowana większość odstaje z poziomem nauczania. Szczególnie w mniejszych miasteczkach. I nie jest to tajemnicą.

Typowy mirku, jeżeli temat Cię zainteresował, przejrzyj różne ogólnodostępne statystyki, rankingi uczelni, także te przygotowane przez pracodawców. Poczytaj opinie samych studentów na temat różnych uczelni na jakich studiują.

Użytkownik Typowy mirek napisał/a:

25 marca 2015


Karolu, nie jestem pracownikiem korpo – nasz zespoł nie przekracza 30 osób i dzięki, że mnie postarzałeś ;) o 3 lata (mam 27 – rok temu skończyłem studia magisterskie :). Życzę Ci żebyś miał podobne warunki zatrudnienia.

Co do statystyk to oddają one jakiś pomiar, ale nie traktuj ich jako jedyny wskaźnik. Dość często takie rankingi są sponsorowane – nawet przez spółki dla których kiedyś pracowałem. Pracodawcy naprawdę szukają specjalistów, a nie filozofów, np. w Google liczy się Twój mózg, a nie czy masz dyplom i w jakiej formule studiowałeś.

Po za tym kadra dydaktyczna (dzienne/zaoczne) bardzo często jest SŁABA – czyt. brak publikacji, nagród, badań itd., praca na uczelni jest dla niej zwykłym etatem. Więc nie widzę różnicy czy ktoś pojmie analize matematyczną przez książki i własne ćwiczenia czy przez wykładowcę (czyt. ‚wykładowca-ds-inwestowania’ przyjeżdża rowerem do pracy). Oczwyiście ważny jest mentoring i szybciej przyswajamy wiedzę jak ktoś nam ją przekaże – ale nie wszyscy tego potrzebują.

Według mojej opinii dla osób świadomych swoich możliwości wybór czy to dzienne czy zaoczne nie ma znaczenia. Jeżeli chcesz robić badania, studiować różne dziedziny (jeżeli masz możliwość odtworzenia środowisk laboratoryjnych/testowych) to możesz to robić poza gmachem uczelni – i właśnie najczęściej najlepsze badania/projekty powstają o godzinie 03:00 jak próbujesz wykreować coś metodą badań empirycznych :))! Wielu wykładowców przytacza, że najważniejsza jest praktyka!

Niemniej studiujcie, ale pamiętajcie, że dyplom jest tylko dyplomem, a sukcesy odnosić będziecie poza uczelnią (np. contesty programistyczne na Berkeley etc), arytkuły naukowe itd. studia nie są do tego potrzebne.

Po za tym polecam dostęp do wykładów z uczelni zagranicznych np. przez coursera.org – bardzo ciekawe są kursy (kończące się zaliczeniem) z inżynierii wstecznej (niskopoziomowe programowanie i debugowanie c++). Jest tam sporo ciekawych wykładów i ćwiczeń udostępniancyh przez wiele zagranicznych uczelni (np. MIT, Haravard, Berkeley itd). Często pracodawcy uznają takie kursy jako poświadczenie znajmości jakiegoś obszaru.

Użytkownik Karol napisał/a:

27 kwietnia 2015


Po przeczytaniu wielu komentarzy tutaj (nie wszystkich, nie mam aż tak dużo czasu!) dochodzę do wniosku, że każdy powinien wybierać Polibudę i kierunki związane z komputerami bo po tym jest praca. TERAZ, a co będzie za 10 lat? Nie zgodzę się z napisanym postem, że studenci psychologii czy filologii szwedzkiej są w gorszej pozycji w porównaniu z informatykami. Jeżeli ktoś ma talent do języków i szybko mu wchodzą to dlaczego nie? Absolwent znający biegle szwedzki i angielski i daj Boże jeszcze jeden język to unikatowa jednostka. Dlaczego? Być może będą potrzebować kogoś w dziale IT do programowania kto zna język szwedzki i łatwiej będzie go nauczyć tego co ma robić, aniżeli informatyka języka szwedzkiego! Znam taki przypadek ;)

Co chce przez to powiedzieć, że nie warto słuchać takiego „gadania” typu idź na polibudę bo po tym będzie praca. Dla nich miejsca też się kiedyś skończą… Owszem poszedłbym tam, a nie na jakieś kulturoznawstwo i literaturę klasyczną, ale nie skreślajmy innych ciekawych kierunków takich jak filologie (zwłaszcza te niszowe), albo psychologie. Grunt to mieć na siebie pomysł. Powiedzieć sobie – idę na to, ponieważ wiem, że w takim zawodzie będę mógł pracować po tych studiach, chce się w tym kierunku rozwijać i jest zapotrzebowanie na tego typu osoby.
Najlepsze firmy consultingowe nie zatrudniają wcale osób po finansach, ale patrzą czy dana osoba pasuje do zespołu, czy ma predyspozycje, czy mówi językami i się nadaje. W McKinsey przecież jest pełno osób po jakichś psychologiach, kognitywistykach i filologiach. Także studia humanistyczne nie skreślają do końca. Trzeba tylko wybierać z rozsądkiem, bo filologia klasyczna gdzie uczy się łaciny pisanej chyba za dużo nie dają.

Ja skończyłem profil humanistyczny w liceum i zastanawiałem się nad filologią francuską albo ekonomią. Poszedłem na ekonomie, bo stwierdziłem, że tego francuskiego i tak nauczę się sam na poziomie biegłości. I się nie pomyliłem, na drugim roku pojechałem na Erasmusa do Francji i miałem zajęcia tylko po francusku przez pół roku. Pasja ma to do siebie, że nawet jak się tego nie studiuje to i tak jest się w tym dobrym. Uważam to za dobry wybór!

Idąc na te studia myślałem o karierze w dyplomacji, w instytucjach unijnych. Teraz kończę licencjat i chce iść na kierunek Informatyka i ekonometria na poziomie magistra na UEP w Poznaniu (dziennie oczywiście) ze specjalnością analizy gospodarczej albo inżynierii finansowej. Dlaczego? Bo nie mam zamiaru uczyć się dwa lata dłużej tego samego co było na licencjacie (a tak jest w przypadku ekonomii). Nikt mi kariery w MSZ nie gwarantuje po tych studiach, ok. 20 osób na rok, które się tam dostają… hmm pewności nie mam, że tam wszystko odbywa się na zasadzie „konkursu” jak to w Polsce. Oczywiście, że chciałbym i uważam, że tym bardziej po tych studiach jest to możliwe, jako iż będę posiadał wiedzę specjalistyczną + języki, ale warto otworzyć sobie więcej drzwi aniżeli stawiać i dmuchać tylko na jedno.

Do czego zmierzam? Niezależnie od tego co się ukończy, trzeba mieć dobrze w głowie poukładane i wiedzieć czego się chce. Moim zdaniem to czy ktoś ukończy zaoczne czy dziennie nie ma już dzisiaj tak ogromnego znaczenia. Trzeba ciężko pracować, nie poddawać się i nie patrzeć na innych. Trzeba swoje żelazo kuć, szukać pomysłu na siebie i iść do przodu!

Pozdrawiam
Karol, lat 21

PS Chciałbym, się jeszcze nauczyć niemieckiego w przyszłości, ale teraz lepiej się skupić na tym, żeby mieć fach w ręku i znać dwa języki co i tak będzie super.

Użytkownik Karol napisał/a:

27 kwietnia 2015


@Karolu
Twoje spostrzeżenia wyglądają na zdrowe ale też naiwne.. Mmoim zdaniem w praktyce nie bywa już tak optymistycznie. Pytasz „dlaczego studia związane z komputerami, skoro za 10 lat może nie być tak kolorowo?”. Jest nieprawdopodobnie duży popyt na informatyków, świat rozwija się w stronę technologii cyfrowych. Mimo, że nikt nie jest jasnowidzem, to moim zdaniem kierunek techniczny/informatyczny jest obecnie najlepszym i najpewniejszym wyborem (także jeżeli chodzi o przyszłość). Weź pod uwagę, że informatyk znajdzie zatrudnienie nawet w firmach kompletnie nie związanych z informatyką – humanista natomiast nie.

Napisałeś, że Twoim zdaniem „studenci filologii nie są w gorszej sytuacji niż studenci informatyki”. Hmm… Czy bierzesz pod uwagę, że 100% studentów informatyki dostaje zatrudnienie w zawodzie już na 2-3 roku studiów i zarabiają od 2.5 tysiąca zł w górę? W przypadku przepracowania 1-3 lat ta kwota podwaja się lub potraja.
Na kierunki humanistyczne jest mniejszy popyt, rynek nie wsiąka absolwentów. Nie nie jestem specem od analizy rynku ale mam znajomych, którzy nie mają żadnej szansy na znalezienie pracy w zawodzie. Na pewno nie uwierzę, jeżeli powiesz mi, że chociaż 60% absolwentów kierunków humanistycznych pracuje później w zawodzie.

Rzeczywistość bywa brutalna. Oprócz lania wody i mówienia, że każdy zawód jest ważny i że każdy ma szansę pracować w zawodzie jaki mu się zamarzy jeżeli będzie dobry, trzeba zejść na ziemię i dodać że jest ZDECYDOWANA NADPODAŻ absolwentów kierunków humanistycznych i zdecydowany deficyt np. programistów. Dlatego każdy absolwent informatyki zostaje w trakcie studiów wchłaniany przez różnorakie firmy, a większa część humanistów musi się przekwalifikować i pracować w McDonaldzie dorywczo.

Napisałeś coś paradoksalnego, o możliwej sytuacji w której pracodawca wybierze humanistę który zna 2 języki do zespołu programistów.. Uwierz mi, taka sytuacja nigdy się nie wydarzy. Na całym świecie jedyny język obowiązujący każdego programistę to język angielski – tak w skrócie.. oraz język programowania, którym ten programista się posługuje. Humanista w takim zespole jest zbędny i nie ma możliwości aby się tam znalazł. Istnieje możliwość, że znajdzie posadę przy front-endzie jako tłumacz interfejsu na inne języki, lub w jakimś dziale promocji produktu na dany kraj. Oczywiście takich miejsc pracy jest mało, tak samo jak mniejsze jest wynagrodzenie. Duża firma będzie takich „tłumaczy” potrzebowała 3-4, a programistów około tysiąca..

Ostatnia kwestia z którą się nie zgadzam to równość pomiędzy dziennymi i zaocznymi. O ile w przypadku filologii praktycznie nie ma znaczenia jakim tokiem skończysz swoje studia, to w kierunkach inżynierskich ma i to bardzo. Tłumaczem może zostać 15 lenie dziecko, wychowywane w połowie w Polce a w połowie za granicą. Umiejętność posługiwania się jakimś językiem nie musi iść w parze ze studiowaniem na jakiejkolwiek uczelni. Natomiast zdobywanie wiedzy specjalistycznej, technicznej z danego zakresu, musi wiązać się z wieloma LATAMI spędzonymi na nauce. Szczególnie jeżeli chodzi o dziedzinę matematyki, fizyki, mechaniki – a są to dziedziny nieodłączne od jakichkolwiek kierunków inżynierskich.

Podsumowując, dziwi mnie Twoje lajtowe podejście. Sam wiesz, jaka nagonka panuje na absolwentów kierunków humanistycznych. Mam nadzieję, że sprawdzałeś jakieś statystyki dotyczące bezrobocia wśród absolwentów poszczególnych kierunków..? Powstają setki demotywatorów o humanistach pracujących w McDonaldach. Mimo tego twardo bronisz swojego zdania, że jest to spoko kierunek na przyszłość. Oczywiście, możesz podawać przykłady o jakimś tłumaczu wielkiej korporacji, który zna 3 języki i kosi 20tyś zł miesięcznie. Jednak nie bierzesz pod uwagę, że są do przypadki odosobnione, często spowodowane znajomościami, niezwykłymi umiejętnościami albo najzwyklejszym szczęściem. Lepszym porównaniem będzie analiza rozkładu Gaussa dla statystyk dotyczących wynagrodzenia i zatrudnienia. Pojedyncze osobniki będą występować zawsze, zarówno te wybitne jak i margines społeczny. Rozkład normalny natomiast powie Ci, dlaczego studia humanistyczne nie koniecznie są najlepszym wyborem.

Użytkownik Karol napisał/a:

27 kwietnia 2015


Co do sytuacji która miała się ponoć nigdy nie wydarzyć – mam koleżankę po filologii duńskiej, która pracuje dla firmy IT w Poznaniu, powiedziała ze nic nie wie z tego zakresu na co oni zapewnili ją, że wszystkiego ja nauczą, wystarczy że ona zna biegle duński.
Z tym tłumaczem to trochę przesadziles – 15 letnie dziecko nie może zostać tlumaczem konsekutywnym albo symultanicznym… Nie wyobrażam sobie zeby siedział 5 godzin w kabinie i tłumaczył rozmowę…
Jeżeli chodzi o humanistów – nie bronię tych kierunków, część z nich jest w ogóle nie potrzebna, ale po innych jak najbardziej można sobie radzić. Wszystko zależy od człowieka.

Co do tej informatyki, weź pod uwagę że nie każdy ma zdolności do tego a iść na to tylko po to żeby mieć dobra pracę i mezyc się całe życie? Większego sensu nie widać.

Moim zdaniem poza technicznymi kierunkami te ekonomiczne nadal pozostają w cenie :)

Użytkownik Karol napisał/a:

28 kwietnia 2015


Absolwentka filologii może pracować w firmie IT ale, tak jak napisałem wcześniej, nie na stanowisku programisty.

Użytkownik pozdro napisał/a:

04 maja 2015


studiowanie informatyki jest głupie znaczy moim zdaniem studia do tego zawodu powinno się mieć z jednego powodu bo głupio teraz nie mieć studiów takie czasy ale w sumie obojętne moim zdaniem czy sie skonczy elekrtonike fizyke, informatyke, matematyke czy budownictwo czy mechanike jeden pies matme sie czlowiek nauczy cos tam inzynierii tez a potem to po 3-3.5 roku lepiej to odrazu olac i isc do pracy albo wlasny biznes w it zaczynac… ba mozna lepiej wyjsc poprostu uczac sie samemu itd… te wymienione kierunki to tez hobbistycznie bo takie komercyjne programowanie to ma tyle wspolnego z tymi studiami co filologia angielska…

Użytkownik Seba napisał/a:

04 maja 2015


Program studiów.. przede wszystkim informatycznych trzeba mocno przeredagować.. są tam przedmioty, których i tak nie wykorzystasz lub teoretyczne podstawy, o których bazodanowcy czy administratorzy w ogóle nie pamiętają..

Mało jest dobrego przygotowania odnośnie grafiki komputerowej, webmasteringu (html5,css3,js,jquery, php etc). O SEO możesz zapomnieć. Bazy danych ograniczane są do Accessa, SQL. Oracle prawie nie występuje.. Programowanie obiektowe to C++, Java .. niestety ilość godzin spędzanych przed kodem jest niewystarczająca. Dużo trzeba samodzielnie robić co na studiach zaocznych graniczy z cudem.
Część osób, z którymi studiowałem przyszli tylko by zrobić papierek, bo już dawno pracowali jako starsi programiści z bardzo dobrymi zarobkami. Zanim zdecydujesz się na studia to dobrze zapoznaj się z matematyką, algorytmami, podstawami baz danych, fizyką, podstawami sieci komputerowych, linuxem, programowanie obiektowe.. to jak chce ktoś na zaoczne iść lepiej jest umieć od razu.. :-)

Użytkownik Karol napisał/a:

04 maja 2015


@Seba
Wiele zależy na uczelnii. Podaj nazwe swojej aby można było porównać.

Ja studiuję na Politechnice Krakowskiej w trybie dziennym. Bardzo dużo informacji, które podałaś u mnie się nie sprawdzają.

Ze zwykłego programowania mieliśmy C++. Z obiektowego Jave, C#, Androida oraz iOSa. Wszystko po jednym semestrze jednak C# trwał aż 3 semestry po 4h w tyg(!). Przerobiliśmy C# bardzo dokładnie razem z ASP.NET MVC i SQL Server.

Z baz danych przerobiliśmy Oracla od poszewki na osobnym przedmiocie oraz kilka baz damowych na przedmiocie Programowania Obiektowego w Javie.

Z technologii WEBowych mieliśmy PHP, JavaScript, JQuery, Html&CSS, HTML5 a niedługo wchodzi AngularJS.

Co do grafiki komputerowej mam ją aktualnie i bawimy się z PhotoShopem, Blenderem, OpenGL w C++ oraz kilkoma innymi ale pamiętam (nie nawidzę grafiki). Z Analizy Obrazu był Aphelion.

Sam C# trawający 3 semestry był w wymiaże 4h tygodniowo. Więc nie można powiedzieć, że programowania było mało.

Z Accessa albo zwykłego MySQLa nie było nic, to każdy umie ze szkoły średniej.

Do tego mamy w każdym semestrze jeden lub dwa przedmioty w stylu Projektu Semestralnego, gdzie robisz własny bardzo rozbudowany projekt w jakim języku żywnie Ci się podoba, wraz z dokumentacją oraz wzorcami projektowymi.

Z sieci komputerwoch bawiliśmy się routerami domowymi, switchami i routerami z górnej półki w stylu CISCO oraz np. spawaliśmy światłowody.

Jedyne czego rzeczywiście było dla mnie mało to algorytmika.

I fakt przyznaje Ci rację: o SEO nie było ani słowa ale jest to zrozumiałe. SEO to coś czego twórcą jest Google. SEO nie jest opisane, algorytmy Google są tajne, a na dodatek zmieniają się co kilka miesięcy. SEO wynika przedewszystkim z doświadczenia webmastera lub różnych niekoniecznie legalnych zabigów. Pamiętajmy także, że przestreganie zasad konsorcjum W3C co do HTMLa, już jest połową SEO.

Użytkownik Evelyn napisał/a:

14 maja 2015


Artyjuł bardzo ciekawy. Jednak z doświadczenia moge powiedzieć, ze nieco odbiega od naszej rzeczywistości. Niestey wyszliśmy dawno z czasów, gdzie wystarczyło skończyć studia i mieć tytuł, zeby dostać fajną pracę. Dziś liczy się przede wszystkim doświadczenie. teraz mgr może zrobić każdy, dzienne czy zaoczne to zadna różnica. Jeśli ktoś idzie na studia z „powołania” to kończąc zaoczne może mnieć 10x większą wiedzę niż dzieciak po dziennych, dla którego 5 lat studiów = imprezy + kieszonkowe od rodziców. Niestety osoba, która w wieku 25 lat podejmuje pierwszą w życiu zawodową pracę ma o wiele mniejsze szanse niż ktoś kto w wieku lat 20 zaczynał już zdobywać doswiadczenie. Studia uczą przede wszystkim teorii, która znacząco w większości przypadków odbiega od praktyki. Większość wykładowców to niestety też głównie teoretycy. Dlatego wydaje mi się, że jednak studia zaoczne dają w obecnych czasach więcej mozłiwości rozwoju zawodowego. Inna sprawa, że nie każdych rodziców stać na utrzymywanie swojego dziecka do 25 roku życia i większość osób wybiera studia w weekendy z prostego powodu – bo MUSZĄ pracować, by się utrzymać. Co do kosztów fakt – że być moze zaoczne są większą inwestycją, ale program stypendiów jest zazwyczaj na tyle bogaty (socjalne, naukowe, itp..) że każdy o coś się „zaczepi”. I wcale nie jest trudno załapać się nawet na naukowe, o ile nie ma się podejścia ” mgr za obecność, płacę więc wymagam [dyplomu]” czy inne tego typu brednie. Tacy ludzie od razu powinni dać sobie spokój… Skończyłam studia zaoczne inżynierskie na państwówce, w międzyczasie dwókrotnie zmieniając pracę ( w branży zupełnie innej niż to co studiowałam). Rok po studiach udało mi się w końcu trafić w branżę automotive do kadry kierowniczej i bardzo duże znaczenie miało moje nieco już rozbudowane CV w części „doświadczenie zawodowe”. Szczerze wątpie, by zatrudnili mnie mimo M-G-R, jeśli nie miałabym zielonego pojęcia o pracy. A niestety student dzienny nieraz nie przepracował w życiu nawet jednego dnia i zderzenie z rzeczywistością bywa potem bolesne.

Niemniej każdy ma własny pomysł na życie, własny rozum i tylko od samodyscypliny i uporu w dążeniu do celu zależy jaki cel osiągniemy przy dostępnych dla nas srodkach ;-)

Pozdrawiam i gratuluję sukcesu – udało Ci się wywołać sporą dyskusję swoim artykułem, więc jeśli nie wypali Ci z informatyką, wróżę karierę w polityce :-)

Użytkownik Marcin napisał/a:

16 maja 2015


Nie zgodzę się z tym artykułem.

Autor tekstu jest za młody i nie doświadczył pracy a nie mówię już o życiu, dlatego piszę takie głupoty.

Większość ludzi nie może iść na studia dzienne bo pochodzą z rodzin biednych i rodzice nie mają jak pomóc. A zapomogi nie wystarczają na to aby się w miarę utrzymać taki student jest zmuszony iść do pracy. Masz szczęście że ci się tak wiedze ale wiedz że to nie twoja zasługa tylko rodziców.

Obojętnie jakie studia się skończy czy infę czy prywatną liczy się kasa, studiowanie było 20 lat temu, było kilka uczelni i studenci studiowali, teraz jest za dużo studiów a za mało studentów. Jak nie ma studentów to szkoła nie ma pieniędzy i nie ma jak się rozwijać. Liczy się kasa a nie czy student znajdzie pracę po studiach i zdobędzie dyplom. Ci to tak ciągle myślą są naiwni.

Nie każdy chce iść na studia techniczne, każdy wybiera co chce, jest wybór i jego sprawa i nie można sobie robić lepszym że się chodzi na informatykę.

Autorowi błoga brakuje skromności i pokory ale to pewnie życie zweryfikuje jego podstawę.

Nagonka na nie studiowanie wzięła się z stąd że na początku była nagonka na studiowanie i zapewnienie że praca będzie, ludzie uwierzyli i zaczęli masowo szturmować uczelnie a okazało się że pracy nie ma. Osoby które poszły na zaoczne a i pracowały są o wiele lepszej sytuacji niż osoby z dziennych.

Teraz liczy się tylko to co praktycznie umiesz a nie to co masz na papierku bo szybko można sprawdzić czy coś się umie a dopisać do papierku już teraz można wszystko.

Najważniejsze żeby robić to co się lubi a nie to co się musi robić wtedy jest w porządku.

Nie mniej jednak życzę powodzenie w życiu bo rzeczywistość potrafi być brutalna.

Użytkownik Karol napisał/a:

16 maja 2015


Nie jestem za młody aby wyrażać własne zdanie. Pracuję jako programista i wiem jaki poziom reprezentują absolwenci szkół zaocznych a jaki absolwenci szkół dziennych.. Na szczęście w moim obecnym teamie wszyscy są studentami toków dziennych..

Na studiach dziennych też zdobywa się doświadczenie, można bez problemu pracować już od 2 roku studiów. Pieniądze od rodziców nie są potrzebne. Jeżeli ktoś nie umie pogodzić pracy z nauką prawdopodobnie jest słaby. Doświadczenie w pracy zdobywa się jeszcze przez 40 lat swojego życia – zdążysz się napracować. Warto poświęcić 5 lat na zdobycie TEORII, która da Ci solidne fundamenty w wykonywanej pracy.

Jeżeli stawiasz praktykę nad wiedzę, może dobrym wyborem była by szkoła zawodowa bądź technikum? Są pewne dziedziny nauki, których nie nauczysz się w pracy i nigdy nie nadrobisz braków – szczególnie jeżeli chodzi o przedmioty ścisłe. Uważasz, że pracując choćby jako informatyk, nauczysz się matematyki? W jaki sposób? Konfigurując routery czy klepiąc kod? Inna sprawa jeżeli stwierdzisz, że przedmioty na studiach są niepotrzebne. Takim stwierdzeniem od razu się sklasyfikujesz, no i warto się wtedy zastanowić nad zawodówką (tzn. maksimum praktyki minimum niepotrzebnej nikomu wiedzy). Jednak licz się z faktem, że mimo że będziesz niesamowitym fachowcem to masz wykształcenie ZAWODOWE, a nie wyższe.

Wykształcenie wyższe zobowiązuje do poznania wielu rozległych dziedzin nauki, szczególnie jeśli chodzi o kierunki inżynierskie. Nie obchodzi mnie to, że ktoś jest wybitnym hydraulikiem i zarabia 12k miesięcznie na własną działalność. Dalej ma wykształcenie zawodowe a nie wyższe.

Przepraszam bardzo, ale pojawiając się na uczelni 2 razy w miesiącu nie da się przerobić tego materiału co studenci dzienni po 8h dziennie 5 razy w tygodniu. Problem ze studentami zaocznymi jest taki, że nauka ich kompletnie nie interesuje. Są to ludzie, którzy chcą pracować i zarabiać. Droga wolna, jednak dlaczego na siłę chcą zdobyć papierek? Zostawmy studia dzienne ludziom, którzy chcą czegoś więcej, dla których teoria wyniesiona ze studiów to nie tylko niepotrzebne bzdety. Później absolwent studiów zaocznych nie potrafi obliczyć złożoności pamięciowej algorytmu, no ale jasne po co to komu..

Zapomniałeś tutaj wspomnieć o rankingach tworzonych przez samych pracodawców, którzy najchętniej przyjmują studentów studiów dziennych, kierunków technicznych i tych z uczelni państwowych. Nierzadko CV ze słabymi uczelniami „zapłacisz dostaniesz papier” od razu lądują w koszu..

Pytasz dlaczego faworyzuję informatykę? Między innymi dlatego, że blog jest stricte informatyczny, sam jestem programistą i w tytule artykułu napisałem, że piszę w kontekście informatyki. Dodatkowo bezrobotni studenci kierunków humanistycznych to temat, na który szkoda się kolejny raz wypowiadać.

Mistrzostwem świata jest porównanie, że studia dzienne są dla bogatych. Weź pod uwagę, że studia dzienne są za darmo. Spokojnie można pogodzić je z pracą, choćby jakąś dorywczą na niepełny etat. Studenci zaoczni płacą gruby hajs za każdy semestr. Zdobywanie edukacji jest darmowe, jeśli ktoś płaci kilka tysięcy za semestr będąc na uczelni 2 razy w miesiącu to stanowczo coś jest nie tak. Akademik to 300zł miesięcznie, dodatkowo istnieje wiele stypendiów. Na kierunkach inżynierskich na które jest popyt są uruchomione kierunki zamawiane, dzięki którym 50% roku dostaje 1000zł na rękę miesięcznie. Wystarczy się tylko uczyć. Nie dość, że nie trzeba brać pieniędzy od rodziców, to można jeszcze odkładać.

Prawda jest taka, że studia zaoczne są po prostu gorsze. Mają 3 razy mniejsze progi, bo mało kogo interesują. Nie da się z nich wynieść żadnej wiedzy i dziwię się ludziom, że na takie studia idą. Powinni pracować tak jak wybrali i nie wydawać kasy w błoto. Nie zgadam się ze stwierdzeniem, że brakuje mi skromności. Gdyby zarzucać dziennikarzom, publicystom czy blogerom brak skromności, to nie przeczytałbyś publikacji na żaden temat..

Postawmy sprawę jasno, wiadomo że każdy będzie ciągnął na swoją stronę, nikt nie napisze, że studiuje na gównianej uczelni. Wojna zaoczni-dzienni będzie trwać. Jednak nie posuwajmy się tak daleko, aby pisać, że studia zaoczne znaczą więcej niż studia dzienne, lub że da się z nich więcej wynieść. Litości.. Jeżeli komuś nie chce się szukać statystyk i rankingów niech chociaż porówna projekty robione przez studentów zaocznych i dziennych, niech porówna poziom jakichkolwiek przedmiotów ścisłych albo formę ich zaliczenia..

Użytkownik Marcin napisał/a:

18 maja 2015


No i do czego dążysz? skoro wiesz lepiej niż inni to po co ci to? po to żeby każdy cie poklepał po ramieniu że masz rację?

Jak dla mnie nie masz skromności i brak ci zrozumienia mechanizmów które są obecne w naszym świecie, taki blog piszę gość co ledwo zaczął pracować i już czuję się jako guru, dlaczego nie trafiłem na takiego bloga autorstwa jakiegoś profesora informatyki albo jakiegoś wielkiego biznesmena branży IT? Bo oni rozumieją mechanizmy działające w społeczeństwie ty tego nie rozumiesz co jest autorem tego blog

To czytając przypomina mi się ta debata prezydencka gdzie zamiast debatować o poprawie życia polaków, zaczęto atakować druga stronę, ty robisz tak samo.

Odsuwam się z tej zbędnej polemiki.

Pozdrawiam bez odbioru.

Użytkownik Szymon napisał/a:

19 maja 2015


@Karol

Proszę Cię :) Odniosę się do tylko i wyłącznie zdania : „Nie jestem za młody aby wyrażać własne zdanie. Pracuję jako programista i wiem jaki poziom reprezentują absolwenci szkół zaocznych a jaki absolwenci szkół dziennych.. Na szczęście w moim obecnym teamie wszyscy są studentami toków dziennych..”

Poziom studenta nie zależy od uczelni tylko od pracy własnej po za uczelnią. Ile wiedzy używasz w pracy zawodowej? Wielu moich kolegów 75% wiedzy, której uczyli się na studiach nie wykorzystuje. Nie uczelnia definiuje informatyka, a on siebie sam. Samo skończenie studiów informatycznych i liczenie na stołek to zgubny kierunek :)

Użytkownik Jarek napisał/a:

19 maja 2015


Artykuł oddaje prawdę. Studia zaoczne nie powinny istnieć w obecnej postaci. Jeżeli ktoś chce studiować, niech idzie na zaoczne. Jeżeli chce uczyć się sam to niech sie uczy sam w domu. Nie ukrywajmy studia zaoczne to zero przygotowania, ludzie robią je tylko dla tytułu.

1 2 3 4

Zachęcam Cię do zostawienia komentarza!

Ilość znaków: 0

Zachęcam Cię do polubienia bloga na facebooku! Dając lajka wspierasz moją pracę - wszystkie artykuły na blogu są za darmo!