P-Programowanie
Tekst
zmniejsz/powiększ
Kolory
jasne/ciemne/kontrast/brak

Dlaczego warto studiować (informatykę)

Panuje ogólne przekonanie, że studia w Polsce nic nie znaczą. Panuje ogólne przekonanie, że studia zrobić może każdy, a później i tak nie będzie miał pracy. Popierają i nakręcają to różne internetowe blogi i słabej jakości artykuły. Często ich autorami są osoby, które z własnej winy wybrały nietrafiony kierunek studiów po którym zwyczajnie nie ma pracy. Czy warto i dlaczego warto studiować informatykę?

Internetowe porady na temat studiów

W Polsce panuje ostatnio kampania „nie idź na studia”. Różni internetowi bloggerzy prześcigają się w wymyślaniu argumentów w poparciu tej tezy. Do napisania artykułu skłoniły mnie dziesiątki takich wpisów, które młodym polakom odradzają studiować na rzecz pracy fizycznej.

Od razu mówię, że przed pisaniem nie zaglądałem do żadnych statystyk GUS, kieruje się własnym niewielkim doświadczeniem oraz spostrzeżeniami jakie sam wynoszę z uczelni. Nie będę tutaj lał wody o rynku pracy, ekonomii i zatrudnieniu, ponieważ najzwyczajniej się na tym nie znam. Rynek pracy zmienia się tak szybko a panujące na nim sytuacje można interpretować w tak różnoraki sposób, że mają z tym problem nawet eksperci zajmujący się tym zawodowo. Potwierdza to fakt, że jak dotychczas nikomu nie udało się znaleźć słusznego rozwiązania, które usunie problemy studiów, bezrobocia i zatrudnienia.

W takim wypadku pytam: po co kampania anty-edukacyjna nakręcana w internecie? Jaką wiedzę na temat trendów na rynku pracy ma Mirek prowadzący bloga i zarabiający z reklam AdSense? Z niektórych artykułów jakie można znaleźć w sieci bije wręcz nienawiść do osób studiujących. W takich przypadkach można zakładać, że być może ich autorom nie wyszło życie..? Albo wywalili go z uczelni i wylewa żale na blogu, albo wybrał zły kierunek i nagle stwierdził, że nikt nie zapłaci mu nawet złotówki za jego umiejętności. To jedyne argumenty jakie przychodzą mi na myśl..

Szczególnie duża niechęć do osób studiujących jest widoczna w komentarzach na znanych portalach informacyjnych, pod wszelkimi artykułami dotyczącymi szkolnictwa, studiów i edukacji. Studenci są tam nierzadko wyśmiewani, poniżani, traktowani jako pasożyty. Wielu ludzi ma przekonanie, że absolwenci szkół średnich wybierają się na studia ponieważ nie chce im się pracować. Moim zdaniem jest to zjawisko bardzo negatywne. Smutno jest czytać takie opinie, które w dodatku pisane są przez ludzi dorosłych.

Nietrafione argumenty przeciw studiom

Najśmieszniej na tle całego zamieszania ze studiami, wypadają nietrafione argumenty za i przeciw. Dla mnie sprawa jest prosta: idę na studia ponieważ chcę kiedyś dobrze zarabiać. Mam chęć poszerzania własnej wiedzy i jestem zdecydowany na własny rozwój, którego nie chcę zakończyć na liceum czy technikum. Nie zadowala mnie perspektywa pracy fizycznej, ponieważ wiem, że stać mnie na więcej.

pracownik fizyczny

Chcąc nie chcąc trzeba przyznać: to edukacja, wykształcenie i wiedza są głównymi czynnikami, które determinują poziom dobrobytu ekonomicznego w przyszłości. Dodatkowych zmiennych jest wiele, nierzadko potrzebne są odpowiednie znajomości, jednak ostateczny sukces, mimo że jest wypadkową wielu czynników i tak musi być poparty wiedzą.

Internetowi eksperci wmawiają, że nie warto studiować 5 lat, ponieważ to zbyt długo. Przecież w tym samym czasie można zarabiać 1500zł netto miesięcznie (stojąc w biedronce na kasie?). Można też wyjechać za granicę, daje to złudne wrażenie dobrobytu, ponieważ pojawia się efekt zarabiania na sprzedawanej walucie. Jakimi wyrzeczeniami jest to obarczone? Rozłąka z rodziną i fizyczna praca to tylko niektóre z nich. Niestety pracownik fizyczny skazany jest na takie samo wynagrodzenie przez całe życie, nie ma żadnych szans na awans. Praca fizyczna mimo, że szlachetna i potrzebna, nie daje możliwości awansów zawodowych.

Student przez kilka pierwszych lat musi dostawać pieniądze od rodziców, jednak po zdobyciu wykształcenia jego sytuacja materialna i społeczna przeważnie znacząco się polepsza. W dodatku ciągłe zdobywanie doświadczenia zawodowego daje ludziom z wykształceniem wyższym szansę na awans i poprawę warunków życiowych.

Można to porównać do spinania się po drabinie kariery. Studia są jej najniższymi szczeblami, których nie da się przeskoczyć. Wszyscy chcieliby dużo zarabiać jednak niewielu jest chętnych na dobre studia. Dobre studia to po pierwsze studia poparte choćby najbardziej naiwną i amatorską analizą rynku pracy.

Studia zaoczne i szkoły prywatne obniżają poziom edukacji

Prawdziwy problem ze studiami, to w moim odczuciu: możliwość studiów zaocznych i szkoły prywatne. Studia zaoczne nijak się mają do studiów dziennych. Studenci na zaocznych myślą, że mają wysoki poziom i rzeczywiście, tylko tak myślą. Dawniej studia zaoczne wydawały mi się dobrą opcją, ale ostatecznie rodzice przekonali mnie do dziennych – był to wybór, którego nie żałuję.

Jedyny plus studiów zaocznych to możliwość zaczęcia pracy te kilka lat wcześniej i zdobywanie doświadczenia ekstra. Jednak nie ma nic za darmo! Wiedza zdobywana w pracy zawodowej (tzw. doświadczenie zawodowe), w żadnym wypadku nie równa się wiedzy teoretycznej zdobywanej na studiach. Jeżeli ktoś podaje argument, że jest w stanie nauczyć się więcej w pracy niż na uczelni to najwidoczniej nie rozróżnia tych dwóch kluczowych pojęć. Fakt, podejmując pracę wcześniej, szybciej zdobędziesz doświadczenie zawodowe z określonej dziedziny problemów, którą się zajmujesz. Nie będzie to jednak szeroka wiedza z danej dziedziny nauki jaką jest informatyka albo szerzej z kilku połączonych dziedzin nauk inżynierskich.

Na zaocznych tak samo jak w szkołach prywatnych istnieje zjawisko płacenia za wykształceniezdobywanie papierka na siłę – byle był. Na studiach dziennych na państwowej uczelni, nie umiesz? – to wylatujesz. Masz 2-3 terminy później do widzenia. Kto wyrzuci studenta z zaocznych skoro gość płaci po kilka tysięcy za semestr? O uczelniach prywatnych lepiej nie wspominać.. Na studiach dziennych uczy się przetrwania, odporności na stres i radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Studia stają się wyzwaniem i głównym elementem życia, z którym trzeba sobie poradzić. Od kolegów z zaocznych słyszałem, że zapominają że studiują, w końcu są na uczelni dwa razy w miesiącu i to na siłę, od niechcenia. Przeważnie są wkurzeni bo woleliby wyskoczyć w weekend na browarka po tygodniu pracy. Materiał także jest bardzo okrojony, ponieważ spotykając się dwa razy w miesiąc nie da się przerobić tego, co dzienni mają przez 8h dziennie przez wszystkie dni w tygodniu.

Zaoczni często są oburzeni, twierdzą że muszą się wszystkiego uczyć na własną rękę, mają tylko mniej wykładów – kłamstwo. Prawda jest taka, że materiał jest okrojony bardzo, tak samo jak wymiar godzin. Albo inaczej, materiał jest niby ten sam, ale jak przyjdzie zaliczenie to przeskakują z totalnych podstaw. Zaoczni nie mają czasu na naukę, ponieważ przeważnie pracują na pełny etat i nawet nie myślą o zajęciach. Praca i edukacja to elementy, które trudno ze sobą pogodzić.

Uważam, że jeżeli ktoś chce pracować to niech pracuje, jeżeli ktoś chce się uczyć i mieć wykształcenie wyższe, niech idzie na studia dziennie. To nie jest w porządku, jeżeli siedząc 8h na uczelni przez wszystkie dni w tygodniu mam wykształcenie wyższe, tak samo jako osoba, która swoich studiów za bardzo nie pamięta. Odbija się to później na absolwentach, ponieważ pracodawcy chętniej przyjmują absolwentów studiów dziennych. Istnieje wiele uczelni mających renomę wśród pracodawców i ta renoma wypracowywana jest właśnie przez studentów dziennych.

Kupowanie papierka w szkołach prywatnych to już w ogóle paranoja i powinno być to zabronione. Nie mogę zrozumieć, dlaczego państwo pozwala na takie cyrki, skoro później każdy narzeka na brak pracy, lub zarabia jak pracownik fizyczny z wykształceniem zawodowym. Ci ludzie, później zakładają blogi i są wściekli na cały świat, bo zmarnowali czas i pieniądze, z kolei na blogach piszą, że nie warto studiować. Nie rozumieją, że to nie studia dają gwarancję dobrych zarobków i pewnego zatrudnienia, tylko wiedza jaką zdobywamy podczas studiów.

Niestety co gorsze, kupowanie papierka to też domena bogatych rodziców i ich dzieci, które i tak są już ustawione. Po co syn ma harować na renomowanej uczelni gdzie oczekiwania wobec studentów są duże, skoro ojciec zapłaci za studia na prywatnej uczelni, z której wylecieć się nie da. Później i tak biznes rodziny przechodzi z ręki do ręki, ale głupio gdyby syn nie miał wykształcenia wyższego.

Nie przytaczaj proszę argumentu, że w Stanach Zjednoczonych prawie wszystkie uczelnie są płatne i mimo to mają bardzo wysoki poziom.. To całkiem inna płaszczyzna! Jeżeli Polska rozwinie się tak jak Stany Zjednoczone i edukacja będzie miała tak wysoki poziom jak tam – bardzo proszę! Obecnie jest to nie możliwe. Mimo tego, że za pilnowanie poziomu uczelni wyższych odpowiedzialna jest Komisja Akredytacyjna to duża część z nich pozostawia wiele do życzenia i nie powinna w ogóle istnieć. Nie jestem ekspertem, nie wiem w którym miejscu występują zaniedbania, lecz z całą pewnością występują. Chętnym polecam zainteresowanie się tematem i odszukanie statystyk oraz oświadczeń w.w. jednostki prawnej.

Swego czasu była nawet w Polsce afera polegająca na tym, że pewien wysoko postawiony polityk zamiatał pod dywan ostrzeżenia Komisji Akredytacyjnej o niedopełnianiu obowiązków przez wiele prywatnych edukacyjnych jednostek. Nie powinien dziwić fakt, że ów polityk był też właścicielem prywatnej uczelni. Dla chętnych zagłębienia się w temat interesujące mogą okazać się statystyki np. agencji Sedlak & Sedlak, która zajmuje się badaniem i analizą rynku. Wynika z ich jednoznacznie, mediana zarobków absolwentów studiów dziennych jest wyższa o średnio 20%.

Świadomy wybór gównianych kierunków

Drugim elementem bardzo mieszającym jeżeli chodzi o studia są gówniane kierunki. Gówniane kierunki marnują czas, pieniądze, często nie ma po nich absolutnie żadnej wiedzy. Uważam, że dobre studia to tylko kierunki techniczne (oprócz wyjątków, które można wyliczyć na placach jednej ręki).

Pół roku temu wszyscy mówili o wielkich zwolnieniach nauczycieli, że prawdopodobnie będą musieli się przekwalifikować. Tylko jak to zrobić w wieku 30 lat? – no cóż biedni ludzie. Spowodowane jest to trendami na rynku pracy, które zmieniają się cyklicznie co kilkanaście lat, nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Ale co mam myśleć jak miesiąc później część moich znajomych wybiera się na studia pt. pedagogika. Trąbią dookoła, że pracy po tym nie ma. Nie ma pracy i już. Mimo tego co roku, młodzi ludzie świadomie takie właśnie kierunki wybierają. Co tacy ludzie sobie wyobrażają?

A co później? Później zaczyna się lament. Tacy studenci zakładają blogi i piszą, że nie warto iść na studia. Dodają komentarze oczerniające polski system edukacji. Zapominają dodać, co konkretnie studiowali? Albo gdzie? Może warto byłoby pisząc takie artykuły, dokładnie pisać w nich co studiował autor? Jest na prawdę niewiele kierunków czysto technicznych, których absolwenci narzekali by na brak zatrudnienia. Nigdy nie zrozumiem jak można mieć pretensje do kogokolwiek innego niż do samego siebie, świadomie i dobrowolnie wybierając kierunek studiów po którym jest duże bezrobocie. Przesycony rynek to po pierwsza mała szansa na zatrudnienie, a po drugie małe zarobki.

Osobiście nie twierdzę, że studia z bibliotekarstwa albo muzyki kościelnej są łatwe, tak samo jak filozofia, teologia, pedagogika i wszystkie inne humanistyczne kierunki. Wręcz przeciwnie na pewno wymagają wielkiego wkładu pracy. Wydaje mi się, że są to studia trudniejsze niż studia techniczne, ponieważ na politechnikach nie trzeba wkuwać i czytać ton książek miesięcznie. Ale co z tego? Skoro nikt za to w przyszłości nie zapłaci? Podchodzenie do tych kierunków to jak robienie studiów dla hobby. Polska jest zbyt biednym krajem aby humaniści mogli dobrze zarabiać. Skoro ludzie żyją od wypłaty do wypłaty, nie dziwne, że nie wydają pieniędzy na sztukę. Mimo to Akademie Sztuk Pięknych nie narzekają na brak zainteresowania.

Oczywiście kierunki humanistyczne nie mogą zniknąć, to nie jest rozwiązanie! Należałoby raczej zredukować ilość miejsc poprzez podniesienie progu rekrutacji albo podnieść znacznie poziom kształcenia. To spowodowałoby, że dany kierunek studiów kończyłyby jednostki bardziej wybitne. Mniej zdolni, szczególnie Ci którzy studia wybrali z przypadku, zwyczajnie zostaliby wyeliminowani.

Dlaczego wybrać informatykę?

Nie znam ani jednej osoby po studiach informatycznych, która nie ma pracy. Jeżeli już jej nie ma – to prawdopodobnie z lenistwa. Nie znam nikogo, kto studiuje informatykę i martwi się o pracę. Zatrudnienie dostają wszyscy, przeważnie już w trakcie studiów. Osobiście dostałem kilka ofert pracy będąc już na 2 roku studiów. Musiałem je odrzucić przez to, że studiuję na dziennych i wcale tego nie żałuję. Praca była jest i będzie, a wiek 20-25lat to najlepszy wiek na zdobycie wykształcenia. Natomiast mając rok doświadczenia zawodowego dostaje się około 2-4 ofert pracy tygodniowo, wręcz nie da się od nich uwolnić.

Czego to dowodzi? Nie tego, że jestem wybitny, bo jestem bardzo przeciętny. Dowodzi to tego, że jest bardzo wielkie zapotrzebowanie na akurat takich ludzi. Mało jest zawodów, w których pracodawcy sami szukają dla siebie pracowników, proszą ich aby przyszli na rozmowy rekrutacyjne. Informatycy na stażach zarabiają od 1500zł netto. A są to staże na niepełną ilość godzin. Z rokiem doświadczenia zawodowego pensja bardzo rzadko jest poniżej 4000zł netto. Oczywiście idziesz na staż, jeżeli coś potrafisz. Nie istnieje reguła mówiąca – jesteś studentem informatyki więc dajemy Ci forsę a Ty siedź i udawaj że coś u nas robisz.

Staż czy praca na niepełny wymiar godzin nie jest na prawdę żadnym problemem. Trzeba jedynie się przełamać, ponieważ pierwsze rozmowy kwalifikacyjne przeważnie bywają stresujące. Weź pod uwagę, że w innych branżach ciężko załapać się na staż choćby bezpłatny, a w informatyce bezpłatnych stażów w ogóle nie ma.

Pretensje studentów, że nie mają pracy

Ostatnią sytuacją o której wspominam, jest pewna grupa społeczna, będąca podzbiorem ogółu studentów. Zachodzi wśród niej śmieszne zjawisko: ludzie idą na słabe kierunki z przypadku i nie uczą się na własną rękę. Jak można później narzekać na brak pracy?

Na studiach jak to na studiach, nikt nie prowadzi Cię za rękę, nie mówi co masz umieć – masz uczyć się sam. Od czasu do czasu sprawdzana jest tylko Twoja wiedza aby sprawdzić, czy nie dostaniesz wykształcenia wyższego za darmo.

Ludzie dorośli na studiach, powinni sami kierować swoją karierą. Stawiają czoła studiom, a w międzyczasie sami przygotowują się do życia zawodowego jak umieją najlepiej. Studia do tego nie przygotowują, pokazują one drogę, którą można wybrać. Na studiach spotykamy się z różnymi rzeczami (np. metody elementów skończonych, mikrokontrolery itp), z którymi ciężko było by się spotkać od tak przypadkowo. To którą drogę wybierzemy zależy od nas – wielu studentów nie wybiera żadnej drogi a później jest płacz.

Ukończenie studiów nie gwarantuje, że jesteśmy na tyle mądrzy, że ktokolwiek zapłaci nam za nasze umiejętności. W szkole nas szkolą – czyli uczą, ktoś nas uczy. Na studiach się studiuje, studiowanie polega na zdobywaniu wiedzy na własną rękę. Bądź pewny jeżeli skończysz studia ale nie jesteś specem w jakiejś dziedzinie (różne dziedziny związane ze swoim kierunkiem pokazuje Ci uczelnia) to pracy nie znajdziesz.

I dochodzimy tutaj do konsensusu. Studenci często narzekają na nieprzydatne przedmioty, których muszą się uczyć. Na tym polega właśnie zdobywanie wiedzy a co najważniejsze, poznanie wielu zagadnień pozwoli wybrać nam to, z którego kiedyś będziemy się utrzymywać. Nie przypadkowo na studiach informatycznych, zajmujesz się wszystkim na raz: programowaniem, sieciami, grafiką, przemysłówką, programowaniem sprzętu. Wszystko po to, abyś mógł się odnaleźć w tym co najbardziej Ci pasuje.

Po co iść na studia, można uczyć się w domu

Wiele osób jest bardzo głęboko przekonanych, że 5 lat studiów przeważnie w obcym mieście, to nie lada strata czasu. Twierdzą, że na studiach znajduje się wiele nieprzydatnych przedmiotów.

Weźmy pod uwagę np. informatykę. Na pierwszym roku studiów praktycznie wcale nie zobaczysz komputera. Kiedy go już zobaczysz w późniejszych semestrach, to będziesz uczył się o jego budowie mechanicznej – hardwarowej. Pisanie wszelkich aplikacji zaczyna się dopiero na późniejszych semestrach, po przebrnięciu przez szereg przedmiotów matematycznych oraz fizycznych.

Czy jest to złe? Absolutnie nie! Wykształcenie wyższe jakie nabywamy po ukończeniu szkoły wyższej, zobowiązuje nas do posiadania pewnego zakresu wiedzy ogólnej jak i specjalistycznej. Dlatego właśnie na studiach informatycznych, istnieje wiele różnorodnych przedmiotów, nie związanych zupełnie z informatyką. Danego języka programowania można nauczyć się w domowym zaciszu, czytając 1000 stronicową książkę nawet w kilka miesięcy. Po opanowaniu tego języka można już szukać pracy! Jednak pamiętaj, że ciągle nie ma to żadnego związku z wykształceniem wyższym.

Będąc inżynierem musisz mieć pojęcie o elektrotechnice, mechanice czy narzędziach jakie oferuje nam w XXI wieku matematyka. Choć na pierwszy rzut oka może Ci się wydawać, że całek nie będziesz używał, to jednak Twoje myślenie szybko się zmieni, kiedy zleceniodawca zażyczy sobie do napisania program obliczający naprężenia w belkach lub parametry skręcanych prętów. Praktycznie każdy zaawansowany projekt programistyczny składa się w jakimś stopniu z algorytmów, a powodzenie i wydajność tego projektu zależy od ich optymalizacji i skuteczności. Czym jest algorytmika jak nie czystą matematyką?

Ludzie, którzy tego nie rozumieją i twierdzą, że marnuję 5 lat studiów na studia informatyczne, a Mirek nauczył się programować bez studiów, są niepoważni. Nie ma sensu z nimi dyskutować, ponieważ prawdopodobnie już nic nie jest w stanie ich przekonać. Nie biorą pod uwagę faktu, że Mirek nauczył się programować (więc ma w swoim ręku narzędzie) ale nie ma bladego pojęcia o żadnej innej dziedziny nauki. Dlatego teraz Mirek naddaje się jedynie do rozwiązywania zadań maturalnych z informatyki, a inni ludzie posiadający szerszą wiedzę, będą tworzyć oprogramowanie dla elektrotechników, projektantów czy sektora medycyny.

Mimo, że Mirek poradził sobie z nauką danego języka programowania, to prawdopodobnie ciężko będzie mu na własną rękę nadrobić braki w matematyce, fizyce i innych trudnych ścisłych przedmiotach. Prawdziwa wiedza, to nasza wiedza specjalistyczna (kierunkowa) połączona z innymi rozległymi dziedzinami nauki. Im więcej potencjalnych problemów umiemy rozwiązać, tym bardziej atrakcyjni jesteśmy zawodowo. Programista bez szerokiego spektrum pomysłów jest warty po prostu mniej.

Powyższy akapit jest bardzo ważny. Jest to argument totalnie niepodważalny. Później w życiu trafiają się następujące hipotetyczne sytuacje: w firmie X pojawia się problem z bazą danych, nie umie go rozwiązać ani administrator serwera, ani zespół programistów. Nagle problem zostaje naprawiony przez programistę C# – co wszystkich dziwi. Później okazuje się, że programista C# zdobył na studiach rozległą (ale tylko teoretyczną, więc nie popartą doświadczeniem zawodowym) wiedzę na temat baz danych, dzięki temu był w stanie rozwiązać problem leżący na styku administrowania serwerem bazy z jej połączeniem. Natomiast Mirek który siedzi obok nauczył się C# w domu i stwierdził, że bazy danych nie są mu do niczego potrzebne – umie tylko sklecić podstawowe zapytania, przecież nie jest administratorem tylko programistą. Później tacy ludzie po prostu zarabiają więcej. Mimo, że samokształcenie jest możliwe, to niestety jest trudne w momencie gdy musi być rozproszone na kilka dziedzin.

Jeżeli ktoś przytoczy Ci argument, kiedy będzie mu w życiu potrzebna funkcja kwadratowa lub całka – absolutnie przerwij z nim rozmowę, ponieważ nie ma ona sensu. Ludzie z tak płytkim myśleniem nie rozumieją nawet na czym polega ich osobisty rozwój. Jak w takim wypadku dyskutować z nimi o studiach? Wiadome, nie wszyscy decydują się na studia, lecz mało kto potrafi operować tak nietrafionymi argumentami.

Mam wielu znajomych, którzy nie wybrali studiów i był to ich osobisty prywatny wybór. Niektórzy z nich mają potencjał i studia mogliby zrobić, inni nie mają. Lecz żadnemu z nich nie trzeba tłumaczyć, dlaczego w pewnym okresie życia młody człowiek musi uczyć się np. matematyki czy języka polskiego i czemu to służy.

Podsumowanie

Uważam – że warto studiować. Jeżeli zdecydujesz się na studia, wybieraj kierunki techniczne: informatyka, budownictwo czy energetyka. Zapewniam, że nie będziesz narzekał na brak zatrudnienia lub niskie zarobki. Mając taki fach w ręku, możesz też celować w wyjazd za granicę, tam też można się dorobić. Angielski po studiach każdy zna, więc to nie problem.

Odpuść sobie natomiast kierunki słabe i przeciętne, coby w przyszłości nie żałować straconych lat życia a przede wszystkim pieniędzy jakie wydałeś, a jakie mogłeś w międzyczasie zarobić.

Pisałem, że studia zaoczne są gorsze, bo są, i nie ma co się obrażać jeżeli na takich jesteś. Na studiach dziennych miałbyś o wiele więcej pracy i nauka kosztowała by Cię więcej poświęceń. A doświadczenia w pracy i tak byś nabrał.. później, po studiach.

Mówienie, że dla absolwentów studiów nie ma pracy, jest tak samo głupie, jak mówienie, że dla absolwentów gimnazjów nie ma pracy. Jedyna różnica jest taka, że gimnazjum kończy każdy obowiązkowo. I co? Jedni zakładają firmy, jedni pracują zawodowo a inni stają się marginesem społeczeństwa. Różni ludzie osiągają różne rzeczy i nie można winić za to gimnazjum lub studiów. Problemem są ludzie, którzy potrafią przez 5 lat studiów, nic ze sobą nie robić. Traktują studia jako przedłużenie młodości, myśląc, że później jakoś to będzie i praca ich znajdzie. Myślą, że zaliczanie poszczególnych egzaminów i kolokwiów to zdobywanie wiedzy.

Udostępnij ten artykuł na fejsie lub zostaw komentarz!

Komentarze:

Użytkownik Rafał napisał/a:

17 czerwca 2015


Ale bzdury!
Jestek absolewnetem ekonomi na UMCS w Lublinie. Zycie potoczylo mi sie tak, ze trafilem do branzy IT. Najpierw robilem frontend w wtedy malo kto znał dobrze html + css + JavaScript (na poziomie obsugi jquery). Potem przekwalifikowałem sie na programistę C# – dobra znajomość technologii asp.net i wzorca MVC + bazy danych + dobra znajmosc technologii frontendowych.

Po kilku latach pracy jako programista asp.net stwierdzilem, ze warto pojsc na studia aby dalej sie rozwijac – w koncu znaczna wiekszosc moich kolegow z pracy konczyla studia informatyczne. Czulem przez to delikatny kompleks.

Poszedlem wiec na studia informatyczne. Na politechnice warszawskiej, oczywiscie zaocznie. Skonczylem pierwszy rok i zrezygnowalem. Czas, ktory przyznaczylem na nauke przedmiotow tam wykladanych byl chyba najgorzej „wydanym” czasem w moim zyciu. Pierwsze zetkniecie z programowaniem to wogole obled. Czulem jakby mnie ktos przeniosl w inny wszechswiat – taki, ktory zatrzymal sie 15 lat temu i dalej zyje swoim zyciem – rownolegle do swiata rzeczywistego.

Studia Ekonomiczne byly dla mnie dosc ciekawe, chociaz malo mi sie przydaly potem w zyciu. Natomiast studia informatyczne … zenada. Albo to ja bylem wtedy juz starszy i dojzalszy – wiedzialem wtedy ze szkoda zycia na nauke bzdur.

Branza IT jest ciekawa, bardzo przyszlosciowa i dobrze platna. Polecam kazdemu, kto nie wie jeszcze co moglby w zyciu robic, aby sprobowal sie w to wkrecic!

Natomiast studiowania informatyki nie polecalbym nikomu. Zreszta jako facet majacy juz dobrze ponad 30tke zastanowilbym sie nad sensem studiowania w ogole – jest to bardzo przereklamowany temat ;)

Użytkownik Karol napisał/a:

17 czerwca 2015


Więc przyszłym informatykom polecasz studiowanie ekonomii i przekwalifikowanie się? Zmarnowałeś czas delikatnie mówiąc przez własną głupotę. TY zaczynałeś karierę od htmla a ja htmla umiałem w podstawowce. Gdy zaczynałeś aspa inni w twoim wieku mieli juz tytuł seniora. Na dodatek po kilku latach pracy poszedłeś na studia informatyczne i to litości zaoczne. Czego Ty się właściwie spodziewałeś? Studia są dla młodzieży, absolwentów liceów, rozwijają zdolności analityczne i wprowadzają w świat IT młodych ludzi. Sma jesteś sobie winien kiepskiego startu.

Przykre jest to, że ktoś z wyższym wykształceniem ma takie myślenie jak Ty, i mówi ze studia są stratą czasu. W Wieku 30 lat może i są.

Użytkownik Rafał napisał/a:

17 czerwca 2015


„Więc przyszłym informatykom polecasz studiowanie ekonomii i przekwalifikowanie się?”
Nie, polecam kazdemu uczenia sie, studiowaniai i robienia tego, co go pasjonuje.

„Zmarnowałeś czas delikatnie mówiąc przez własną głupotę”
Przeciwnie, studia to był chyba najlepszy czas w moim zyciu.

„TY zaczynałeś karierę od htmla a ja htmla umiałem w podstawowce.”
Hehe, no to jestes fajny – bo ja poznalem go dopiero w gimnazjum :)
Mowilem o robieniu profesjonalnego frond-endu: html5, css3, less, responsive design, javascript, jquery (mvc w js jeszcze nie bylo popularne) za bardzo dobre pieniadze. Bo, o zgrozo ludzi, ktorzy to potrafili – pomimo calej watahy studentow informatyki w Warszawie – bylo jak na lekarstwo. Ciekawe czemu? :)
Moge zgadnac? Bo takich rzeczy nie ucza na studiach?

„Gdy zaczynałeś aspa inni w twoim wieku mieli juz tytuł seniora.”
Moze, ale na pewno nie byli to Ci, ktorzy postanowili dziennie dokonczyc informatyke :)
Przykro mi, ze masz poglad na zycie i prace – jako wyscig szczurow. Wspolczuje Ci dziecinstwa.

„Studia są dla młodzieży, absolwentów liceów, rozwijają zdolności analityczne i wprowadzają w świat IT młodych ludzi. Sma jesteś sobie winien kiepskiego startu.”
Ja w swiat IT wprowadzilem sie sam. Co reszty masz racje. Ale badz pewien, ze studia ekonomiczne sa dla mlodego czlowieka nieporownywalnie bardziej rozwijajace, niz studia informatyczne – nieporownywalnie….
I nie wiem skad pomysl z kiepskim startem w zycie? Bo studiowalem w Lublinie? Jak juz mowilem – to byl najlepszy okres w moim zyciu.

I jeszcze sam jestem sobie winien faktu, ze na wielkiej PW, przedmioty zwiazane z progrowaniem byly wykladane na miernym poziomie, w sposob bardzo zniechecajacy, a’la „kolejna lekcja matematyki ubrana w jezyk progrowania”. Czesto przez ludzi, ktorzy kompletnie nie mieli pojecia co sie dzieje w branzy, bo przez cale zycie siedzieli w murach swojej uczelni – przez Co ich wiedza jaka przekazywali byla archaiczna i czysto teoretyczna? :)

No niech bedzie ze OK, bo niby czego mialem sie spodziewac idac tam, juz jako doswiadczony programista?

Użytkownik Karol napisał/a:

18 czerwca 2015


Rafał tu nie chodzi o odbijanie piłeczki i udowadnianie sobie, kto ma rację. Nie możesz mówić, że studia informatyczne są nie przydatne. Na temat ekonomicznych się wcale nie wypowiem bo nie mam doświadczenia. Weź pod uwagę, że tworzenie front-endu nie jest skomplikowane. Tego na prawdę może nauczyć się każdy.

Tak jak pisałem już wcześniej, należy zrozumieć, że programista bez znajomości zagadnień inżynierskich może zostać co najwyżej klepaczem kodu. Matematyka, fizyka, elektronika też jest bardzo potrzebna w tym zawodzie. Przykładowo, przypuszczam że nie dostałbyś się no. do Nokii, w której oprócz doskonałej znajomości programowania należy znać elektrotechniką i rozumieć programowanie mikroprocesorów. U mnie na uczelni miałem takich przedmiotów masę, i mam znajomych, którzy do Nokii dostali się już na 3 roku studiów.

U mnie na studiach poznaliśmy HTML’a & CSSa, JS+jQuery a teraz chętni uczęszczają na zajęcia z AngularaJS. Na zajęciach z Angulara na pewno jest omawiany bootstrap i responsywność. To elementy front-endu.

Studia na pewno wydawałyby Ci się ciekawsze, gdybyś zaczął studiować informatykę jako pierwszy kierunek, i gdybyś oczywiście był na studiach dziennych (dlaczego? to w treści artykułu). O innych plusach studiów takich jak koła naukowe, projekty uczelniane, poznawanie ludzi o wspólnych zainteresowaniach, tworzenie siatki kontaktów, uczestniczenia w konferencjach i wydarzeniach IT nie wspomnę..

Użytkownik Rafał napisał/a:

18 czerwca 2015


„Weź pod uwagę, że tworzenie front-endu nie jest skomplikowane. Tego na prawdę może nauczyć się każdy.”
Za to robienie backendu jest tak skomplikowane, ze tylko nieliczni wybrancy moga doswiadczyc tej umiejetnosci ;)

„U mnie na studiach poznaliśmy HTML’a & CSSa, JS+jQuery a teraz chętni uczęszczają na zajęcia z AngularaJS. Na zajęciach z Angulara na pewno jest omawiany bootstrap i responsywność.”
Studiujesz w Polsko-Japonskiej Szkole Technik komputerowych? Bo jesli nie to uwazam ze powyzsze zdanie to bójda na resorach.

„Tak jak pisałem już wcześniej, należy zrozumieć, że programista bez znajomości zagadnień inżynierskich może zostać co najwyżej klepaczem kodu. Matematyka, fizyka, elektronika też jest bardzo potrzebna w tym zawodzie.”
Powtorz sobie te zdanie jeszcze 1000 razy, to moze stanie sie one prawda ;)

Użytkownik Karol napisał/a:

18 czerwca 2015


Jak odpowiadasz na kogoś komentarz to odpowiadaj na cały, a nie skopiowane pojedyncze zdania.

Nie sposób prowadzić z Tobą rozmowę, bo zamiast dawać swoje argumenty tylko negujesz moje w głupi sposób. Każdy ma prawo nienawidzić studiów, rozwoju i edukacji – ty też. Życzę powodzenia w dalszym życiu zawodowym :)

Użytkownik Mat napisał/a:

19 czerwca 2015


Witaj

Nie Zgodzę się z twoją teza że na studiach zaocznych jest łatwiej i że na studiach prywatnych jest łatwiej. Po pierwsze na studiach zaocznych może omawia się na zajęciach mniej materiału ale nauczyć się trzeba tyle samo co na dziennych ze względu na to że egzaminy są identyczne jak na dziennych, mają taki sam zakres programowy. Napewno nie da się omówić na zaocznych studiach przez weekend tego co na dziennych przez tydzień ale jedni i drudzy muszą się nauczyć tyle samo żeby zdać egzamin. Po za tym wiem jak wyglądaja zajęcia na dziennych, napewno nie siedzisz co dziennie po 8 godzin na uczelni tylko dużo mniej a czasami tylko kilka godz, i materiału uczą cię powoli. Na zaocznych musisz być 10 godz na uczelni i materiał zapierdziela bo trzeba jak najwięcej zrobić. Pozatym trzeba mieć dużo samozaparcia żeby studiować, pracować, znaleźć na to czas i chcieć się czegoś nauczyć !!!

Druga teza że płatne studia są prostsze jest kłamstwem, ja na płatnych studiach mam jedną poprawkę i do tego płatna a ty na dziennych masz dwie albo i trzy i to za darmo, ja płacę za studia i to że moje ciężko zarobione pieniądze i wydane na wiedzę pójdą na marne jak nie zdam, mobilizują bardziej niż to że ty masz jeszcze kilka poprawek w zanadrzu. I nikt mnie nie będzie trzymał na uczelni że względu na to że płacę bo na moje miejsce jest wielu i albo zdasz albo wylatujesz.

A ty bananowy chłopaczku jak ci rodzice dają kasę na dzienne studia na państwówce to się ciesz. Ale nie wrzucaj wszystkich ludzi i uczelni do jednej szuflady. Bo to że ktoś kończy zaoczne czy prywatne nie oznacza że jest od ciebie gorszy !!!!

Użytkownik Karol napisał/a:

19 czerwca 2015


Hej, przypuszczm że sam nie wierzysz w to co napisałeś :D studia zaoczne mają mniejsze progi i mniejsze wymagania. Materiał po pierwsze nie jest ten sam tylko jest podobny. A podobny jest tylko na papierze bo jak bywa w rzeczywistości to każdy wie.

Mowisz ze jestem bananowym chlopczykiem, bo rodzice płacą mi na studia a Ty masz ciezko pogodzić pracę z uczelnią.

Nie wziąłeś pod uwagę że też sam pracuję na siebie, i tez muszę pogodzić pracę z uczelnią. Pracuje na tygodniu a przed pracą i po pracy idę na zajęcia. Sam siebie utrzymuje.

Skąd to przekonanie, że dziennych utrzymują rodzice? Może na humanie tak jest :D

Użytkownik Rafal napisał/a:

21 czerwca 2015


I proszę Cie skoncz w koncu rozsiewac te bzdury o wspanialosci studiow dziennych, i beznadziejnosci zaocznych – czytanie wych bzdor doprowadza mnie do wymiotow. Jak mozesz porownywac oba tryby skoro studiowales tylko w jednym – to dobrapwdy zalosne!

Sam robilem lienecjat dziennie, zas 2letnie uzupelniajace (w tej samej uczelni ofc) robilem juz zaocznie . Znalazlem dobra prace wiec przenioslem sie na zaoczne, bo szkoda mi bylo czasu na same studia. I od razu mowie: tak, da sie studia pogodzic nawet z wymagajaca intelektualnie praca w IT. I jeszcze zostaje czasu na inne zainteresowania.

Poziom nauczania jest identyczny w obu trybach pamietam jako identyczny, a material dokladnie ten sam. Jedynie mniej czasu poswieczonego jest dla studentow zaocznych – wiec trzeba wiecej uczyc sie w domu.

Użytkownik Szymon napisał/a:

23 czerwca 2015


Każdego zweryfikuje rynek. Nie rozumiem faktu tak długiej dyskusji na temat czego uczą tam albo tam :)

Dyskusja staje się śmieszna i zbędna Panowie.

Użytkownik Michal napisał/a:

29 sierpnia 2015


Dlaczego warto studiowac informatyke – jest duzo relatywnie latwej do zdobycia pracy (oczywiscie wiadomo, ze bez umiejetnosci nie ma o czym mowic) i w miare dobrze platnej… Nie jest ona fizyczna praca, to prawda. Pomyslmy teraz o polskim pomysle na edukacje oraz o akualnym rynku pracy. Hmmm nie mozna sie nie zgodzic iz wiekszosc dobrze platnych posad od zaraz (znow wracamy do umiejetnosci jak i do doswiadczenia) zwiazana jest z informatyka. Popyt na tego rodzaju specjalistow zwiazany jest z wzrastajacym do granic mozliwosci rynkiem tzw. high tech. Kazda firma ktora chce sie liczyc na rynku potrzebuje grono ludzi ktorzy zajma sie wszelakiego rodzaju sprawami zwiazanymi z internetem jak i szeroko rozumianymi „komputerami”. I w tym miejscu dochodzimy do momentu w ktorym trzeba sie zastanowic co dalej… Z jednej strony mamy olbrzymi popyt na specjalistow z branzy IT, a z drugiej, z stale poglebiajacym sie brakiem ludzi technicznie (manualnie) wyksztalconych. Mam tu na mysli ludzi ktorzy nie beda potrafili rozwiazywac calek i funkcji trygonometrycznych, lecz beda potrafili spawac skomplikowane materialy z uzycie najnowoczesniejszych technologi, tworzyc cuda z drewna (przy uzyciu prostych, jak i skomplikowanych narzedzi), operowac najnowoczesniejszymi maszynami (oczywiscie po odpowiednim przeszkoleniu), itd. Na dzien dzisiejszy jest wiadome iz tego typu zawody lub tez umiejetnosci sa baaardzo poszukiwane w zachodniej Europie, jak i w innych wysoko rozwinietych miejscach na swiecie. Reasumujac, wszyscy ludzie ktorzy robia studia na kierunkach ktore sa bezwartosciowe z punktu widzenia rynku pracy, traca czas, pieniadze (podatnikow w przypadku dziennych, lub wlasne w przypadku zaocznych) oraz beda tworzyc grupe ludzi nie przystosowanych do rynku pracy. Krotko mowiac, zasila grono ludzi „niezadowolonych z zycia”, gdyz albo nie beda potrafili znalezc pracy lub tez beda pracowac w diametralnie innych zawodach od tych ktore studiowali… Co do odmiennosci, jak i specyfiki studiow dziennych i zaocznych, nie ma o czym mowic… Sa ludzie ktorzy beda mieli dobrze platna prace po studiach zaocznych, jak i tacy ktorzy nie beda potrafili znalezc pracy po dziennych. Odnosi sie to wszystko do UMIEJETNOSCI jak i do doswiadczenia + akualnego popytu na rynku pracy…
Sam nie mieszkam w Polsce, wyjechalem na poczatku nowego milenium, tuz przed przystapieniem kraju do UE. W PL konczylem technikum elektryczne z dosyc dobrze zapowiadajacym sie kierunkiem, lecz inna specyfika tamtych lat (uklady, ukladziki, znajomosci), wywiala mnie w kierunku zachodzacego slonca. I w tym miejscu chcialbym zakonczyc. Sa pewne czynniki (ktore zawsze beda gdzies tam) ktore nie gwarantuja powodzenia po skonczeniu studiow (jakichkolwiek) – oczywiscie w odniesieniu do oczekiwanego stanowiska jak i pensji…

Użytkownik Polak napisał/a:

19 września 2015


Na stażu 1500 zł netto ? hmm ciekawostka bo staże to ~(+/-) 780 zł na rękę i nie ważne czy jest się informatykiem czy technikiem czy gościem co kładzie bruk czy osobą co nic nie robi na stażu bo miała szczęście i siedzi 8h czytając gazetę ale stawka jest taka sama w całej Polsce więc skąd Ci się wzięło 1500 zł widać na stażu nigdy nie byłeś.

Użytkownik Dominik napisał/a:

25 września 2015


Chcialbym tylko powiadomic czytelnikow,ze to co jest napisane na temat studiow zaocznych a mianowicie ze jest to zlo i ze poziom jest o wiele slabszy niz na studiach dziennych NIE JEST ZGODNE Z PRAWDA!, jesli uczelnia jest renomowana dba przede wszystkim o to zeby studia zaoczne byly na wysokim,rownym poziomie. Osobiscie studiowalem na studiach dziennych i zaocznych na tej samej uczelni technicznej i ze spokojnym sumieniem moge powiedziec ze poziom jest wyrownany, a malo tego skala trudnosci dla sluchacza wzrasta na studiach zaocznych ze wzgledu na mniej godzin cwiczeniowych ale taka sama ilosc materialu do przerobienia oraz wymogow ze strony wykladowcow.
P.S. Na pytania niektorych sluchaczy do wykladowcow „Czemu mamy takie same wymogi jak dzienne skoro to zaoczne”?
Odpowiadali ” Studia moze maja inny przebieg ale dyplom po ukonczeniu jest taki sam wiec Panstwo musicie posiadac wiedze taka sama jak studenci ze studiow stacjonarnych by nie przyniesc wstydu uczelni.

Użytkownik Paweł napisał/a:

06 grudnia 2015


Jako absolwent uczelni wyższej – kierunek humanistyczny. Mogę się zgodzić z autorem, że wybór studiów technicznych jest o wiele lepszy. Po prostu czasy gdy jakikolwiek mgr się liczył po prostu minęły :). Karolu wydaje mi się że za porządne uznajesz tylko studia dzienne inżynieryjne + studia magisterskie(w komentarzach już dopuszczasz II stopień zaoczny jako dobry). Co na przykład sądzisz o studiach podyplomowych na kierunku Informatyka, krótkich 2-4 semestralnych? Wiadomo że nie są to studia dzienne, do tego płatne. Mam porównanie programu studiów dziennych informatyka i informatyka i ekonometria 1 semestru 1 roku studiów inż. Gdy porównuje go ze swoim planem (1 semestr) to widzę że w przypadku studiów podyplomowych mam rzeczywiście zajęcia bardziej praktyczne. Wiem że to nie jest ten poziom co na inż czy też mgr inż.
Czy twoim zdaniem inny sposób na znalezienie pracy niż jako absolwent/student studiów dziennych państwowych na kierunku informatyka ma sens(mówimy o pracy ew. stażu jako młodszy programista)? Czy osoba która zna słabo matmę, a umie programować np. w C# i ogarnia potrzebne biblioteki nie może być tak dobry po jakimś czasie jak absolwent studiów dziennych? Czy rzeczywiście doświadczenie jest mniej ważne niż papier/początkowe umiejętności?

Piszę ten komentarz bo to pierwszy blog na którym czytam o tym jak dyplom jest ważny. Nie myśl że piszę to bo chcę „hejtować”, nie mam tego wcale na myśli. Po prostu jestem ciekaw czy w swojej pracy(a pisałeś że już pracujesz) nie spotkałeś ani jednej osoby bez mgr inż lub zwykłego inż? Pytam bo sam dopiero zaczynam się uczyć i po prostu „badam” jak to wygląda okiem osoby już doświadczonej :).

Użytkownik Robert napisał/a:

08 grudnia 2015


Ten artykuł to jedno wielkie wylewanie żalów na ludzi studiujących zaocznie.
Studiujesz dziennie, pieniądze dostajesz od rodziców i nie możesz znieść myśli, że „zaoczni” zarabiają na siebie.

Słabo.

Użytkownik Karol napisał/a:

11 grudnia 2015


@Paweł
W pracy w której pracuję, nie spotkałem żadnego programisty bez wykształcenia wyższego i nikt z mojego teamu nie robił też studiów zaocznych. U mojego znajomego w pracy chłopakowi, który nie zdał egzaminu inżynierkiego obcieli znacznie wypłatę. Nie jest tajemnicą, że duże firmy/korporacje zwracają dużą uwagę na posiadanie wyższego wykształcenia i od tego też uzależniają pensję. Mimo braku wykształcenia wyższego można dobrze lub bardzo dobrze zarabiać w prywatnych mniejszych firmach, gdzie dla pracodawcy nie jest już ważny papier a to jakie masz umiejętności i „ile z Ciebie może wycisnąć”.

Pawle, jeżeli masz już wykształcenie wyższe osobiście nie brałbym się za studia podypolomowe. Programowania można nauczyć się samemu. Jeżeli masz odpowiednie umiejętności programistyczne na pewno bez problemu dostaniesz się na jakiś staż, a droga od stażu do pracy jest już bardzo krótka.

Co do przydatności matematyki a umiejętności programowania, można być dobrym mimo kompletnego braku znajomości matematyki ale w określonych dziedzinach. Na pewno odpadają projekty nastawione na wykorzystanie różnych algorytmów, kładzące nacisk na wydajność/optymalizację, obliczenia, wykorzystujące zagadnienia fizyczne/mechaniczne. Mam na myśli silniki do gier, symulacje korzystające z fizyki, skomplikowane obliczenia inżynierskie np. MESy, algorytmy związane z grafami (np. znany system „jakdojade”), aplikacje do przetwarzania obrazu (filtry gaussa itd). Są to działy gdzie napewno znajomość matematyki JEST POTRZEBNA. Mimo tego jest wiele miejsc pracy, gdzie tworzy się rozbudowane aplikacje nastawione np. na obsługę firm lub określonego grona klientów, gdzie algorytmów nie ma prawie wcale, za to jest wiele modułów i elementów interfejsów pozwalających użytkownikowi zapisywać/odczytywać informacje z systemu w celu ich daleszej obróbki.

Użytkownik Włóczykij napisał/a:

11 grudnia 2015


Autor widocznie nasłuchał się jaki to słaby poziom jest na studiach zaocznych. Na własnym przykładzie (student zaocznych informatyka na Politechnice Śląskiej) i mając porównanie od znajomych z dziennych mogę powiedzieć tyle, że na zaocznych jest ten sam materiał tylko, że skondensowany – moim skromnym zdaniem jest o wiele trudniej zwłaszcza, że w tygodniu człowiek ma wycięte z życia 8h (niektórzy może i więcej) + przejazd z pracy do domu, czas na ogarnięcie się… i tego czasu na naukę nie zostaje wiele, ponieważ trzeba się jeszcze wyspać aby rano móc funkcjonować nie wspominając o tym, że całości nie załapiesz w 5 minut…

Także mówienie, że jest lżej albo spotkania 2 razy w miesiącu to kpina totalna i nie znajomość realiów.

Użytkownik Paweł napisał/a:

12 grudnia 2015


No to teraz rozumiem co masz na myśli Karolu :). Poszedłem na studia podyplomowe by zdobyć choć jakiekolwiek pojęcie na temat IT(Programować dopiero się uczę). By móc w jakikolwiek sposób mieć odniesienie do tego co robią ludzie na studiach dziennych. Co do matematyki, prostego rachowania to chyba umie każdy. Jednak nie będę kłamał jak większość humanistów np. całki znam tylko z nazwy :P. Wiem że wszystko jest oczywiście do nadrobienia.

Widzisz jak rozmawiałem na targach pracy na politechnice, nikt nie wymagał tam mgr inż:). Co prawda nie pytałem czy potrzebny jest jakikolwiek mgr. Więc jestem dobrej myśli :)

Użytkownik Aga napisał/a:

01 lutego 2016


masz troche tylko racji : ponieważ kolego :
na zaocznych studiach informatycznych można studiować a po 1 semestrze iść na codzień iść na płatny staż informatyczny, a po tym stażu już pracujesz jako informatyk i nadal studiujesz KOLEGO !!! dUŻO JEST TAKICH osob u mnie na uczelni co juz pracuja w branzy i studiuja zaocznie

oczywiscie wszystkiego musisz sie uczyc, a nie np. sciagac na kolokwiach

Użytkownik Karol napisał/a:

02 lutego 2016


Na studiach dziennych wszystko to samo, tyle że po 2 semestrze. Pół roku później w porównaniu do 40lat pracy to żaden argument. A za to nauki jest o wiele więcej. Dlaczego ludzie myślą, że na dziennych się nie pracuje aż do ukonczenia studiów?

Użytkownik shader301202 napisał/a:

27 marca 2016


Dzięki tobie już wiem, że będę studiował :) Co prawda mam dopiero 14 lat i mieszkam w Niemczech, ale dobrze że wiem to już teraz.

Użytkownik Darek napisał/a:

26 kwietnia 2016


Częściowo się zgodzę sam jestem po nieudanych studiach prywatnych i jest ciężko podczas gdy znajomy po dobrej uczelni pracę znalazł zanim skończył pisać mgr. I tutaj się kończy moja zgoda ponieważ sam lubię kodzić i chcę się przebranżowić miałem dylemat dobra uczelnia czy nauka własna plus średnia uczelnia aby był papier dla podkładu. Kolega który jest chodzącym kalkulatorem poradził mi abym jednak siedział,pisał i łykną trochę matematyki aby wszystko się ułożyło, z drugiej strony za przykład podam wujka który skończył zawodówkę ( w dawnych czasach stanu wojennego ) sam wszystkiego się nauczył i do dziś pracuje w dużych polskich firmach.
Jeżeli masz 20-25 lat śmiało można uderzać w dobrą politechnikę jeżeli przespałeś moment jednak trzeba być realistą, możesz być dobry ale trzeba poszukać alternatyw które pozwolą ci pogodzić obowiązki i nie przeszkodzą w pisaniu, pisaniu i jeszcze raz pisaniu.

Użytkownik Grzegorz napisał/a:

01 maja 2016


Karolu.
Mam do Ciebie ogromną prośbę.
Skończ studia, popracuj troszkę jako programista w normalnym zespole a nie zespole cieciów z korporacji (większość to bezmyślne klepacze kodu – tak byłem i pracowałem w korporacjach).
Wróć. Napisz nowy artykuł.
Zobaczymy czy będziesz miał takie samo zdanie.
A teraz moje zdanie…
Większość informacji to przedpotopowe bzdury. Studia mają wykształcić osobę, która będzie szła do pracy z KONKRETNYMI UMIEJĘTNOŚCIAMI. Specjalnie napisałem to z dużych liter, bo osoba po studiach MUSI umieć rozwiązywać zagadnienia biznesowe LEPIEJ niż osoba, która tych studiów nie skończyła.
System amerykański da się wprowadzić. Wystarczą tylko dwa warunki. Pierwszy do dopuszczenie biznesu do możliwości oddziaływania co będzie wykładane na uczelni. Drugi warunek to wprowadzenie większości przedmiotów opcjonalnych bo nie rozumiem jak ktoś może podniecać się na widok przedmiotu np. ekonomii, która nie ma z ekonomią niemal nic wspólnego, albo z finansami, na których uczyłem się czym są papiery wartościowe. Na co mi to było to nie mam bladego pojęcia.
O ile budowa komputerów jest dla mnie kompletnie nieprzydatna, to jak najbardziej rozumiem sens dawania takich przedmiotów do nauki najczęściej młodym ludziom takim jak Ty.
Podsumowując …
Jeśli studia KSZTAŁCĄ, to jestem na tak. Gdyby wróciły mi się lata młodości, to nie poszedłbym na studia w Polsce, ale oczywiście rozważyłbym w późniejszym okresie wyjazd gdzie poziom jest wysoki. Bo w Polsce to dno i metr mułu. W dodatku podstawy podstaw pierdół, które średnio rozgarnięta osoba powinna zrobić zadania po kilkudniowym kursie (teraz umyślnie przesadziłem).
P.S. Jestem po studiach dziennych na uczelniach śląskich.
P.S2. Myślę, że jestem również przeciętnym przypadkiem.

Użytkownik Autorek napisał/a:

08 maja 2016


@Drogi Karolu,
Wpadłem przypadkowo na tę stronkę. Jestem w szoku, że tak jedziesz studia zaoczne. Studiuję na jednej ze średnich politechnik i absolutnie nie ma mowy o skracaniu materiału do nauki lub lżejszym traktowaniu. Nie raz wspominali nam prowadzący o tym, że nie ma taryfy ulgowej (choć podejrzewam, że niektórzy starają się nie dawać za dużo prac domowych z uwagi na pracę). Zjazdy co tydzień, każdy weekend zajęty, od 8 do 20 – standard. Często projekty do oddania z tygodnia na tydzień. Niektórzy po dniu spóźnienia odrzucali i pozostawała poprawka. Może na Twoich uczelniach w pobliżu tak jest, ale nie bądź takim ignorantem i nie powielaj stereotypów. Poza tym pamiętaj, że istnieją dwa rodzaje studiów zaocznych – inżynierskie i licencjackie; one też mają ogromną różnicę.

Od siebie dodam, że zaoczne są gorsze jedynie pod tym względem, że jeśli masz pracę równie intelektualną, może się nie chcieć w domu później znowu siedzieć na dupie i uczyć.

Użytkownik Diter napisał/a:

07 czerwca 2016


To moze cos od siebie 3x ruszylem na studia zaocznie. Mam liceum i zawod mechatronike min. Od dziecka sport itp od 8 roku zycia fascynacja hi tech. Pracuje zarabiam niezle. Zdecydowalem sie na studia tylko dlatego iz moim przelozeni sa wlasnie po gupich studiach etc. Czasami przy ich zagrywkach czlowieka by tylko wykorzystywali a sami sa ciency jak przecinak. Znam 4 jezyki w tym chinski, programowanie srednio od niskch jezykow do graficznych. Do tego znam sie na modernizacji roznego rodzaju od bga smd etc elektroniki. Wszyscy lubia na mnie wieszac w firmie h… , bo prezes wola mnie a nie ich. Czesto bywa tak ze ja tym zarzadzam, a z mojego punktu widzenia jestem tylko parobkiem

Użytkownik Przemek napisał/a:

07 lipca 2016


Witam,
dorzucę parę słów od siebie. Od 2 lat studiuję mechanikę i budowę maszyn dziennie na AGH-u w Krakowie. Oczywiście jest to kierunek przyszłościowy dający pracę. Mimo tego nie jestem przekonany do niego. Właściwie na 3 semestrze zdałem sobie sprawę że takie tematy mnie nie interesują i podjąłem błędną decyzję o wyborze kierunku studiów bo zwyczajnie się meczę ucząc się całymi dniami na 3-4 kolokwia tygodniowo. Dążę do tego, że warto kierować się również zainteresowaniami, sercem przy wyborze kierunku studiów, a nie patrząc na to tylko realistycznie i wybierając kierunek po którym jest praca. Postanowiłem kontynuować studia z tego względu, że nie mam żadnych znajomości przy szukaniu pracy ani dobrej sytuacji finansowej. Jest to zwyczajnie jedna z niewielu moich szans na awans społeczny. Jednocześnie od przyszłego roku zamierzam studiować kierunek humanistyczny- historię, moją pasję. Sedze, że dam radę w przeciwnym wypadku zrezygnuje z drugiego kierunku. Chciałbym wybić się ponad przeciętność rozwijając się zgodnie z zainteresowaniami, a nie ciągle robić rzeczy do których nie jestem przekonany. Niestety realia rynku pracy dla młodych ludzi w Polsce są brutalne i wybór kierunku studiów w moim przekonaniu powinien być pewnym kompromisem pomiędzy zainteresowaniami a możliwością znalezienia pracy po studiach. Mam nadzieje, że moje zdanie na ten temat rozświetli komuś drogę. :)

Użytkownik Technik napisał/a:

25 lipca 2016


U Pana chyba logika trochę szwankuje. Już pierwsze zdania o tym świadczą: „W Polsce panuje ostatnio kampania „nie idź na studia – bo nie”. Różni internetowi bloggerzy prześcigają się w wymyślaniu argumentów w poparciu tej tezy”. Skoro jest kampania „nie idź, bo nie”, co rozumiem jako brak argumentów, to drugie zdanie kompletnie temu przeczy. Powiem zatem, co ja wyczytałem w Internecie- dla informatyka(przede wszystkim programisty) dobrym rozwiązaniem jest ćwiczyć i uczyć się na własną rękę, najlepiej na jakimś stażu. Wtedy zdobywa się doświadczenie, tak cenne na rynku pracy. Najlepszą opcją jest jednak łączenie stażu ze studiami, jednakże na wymagającej uczelni może być to niemożliwe. W branży programistycznej przede wszystkim liczą się umiejętności, chyba że zależy komuś na pracy w korporacji, wtedy tzw. „papierek” może mieć decydujące znaczenie. Ogólnie rzecz biorąc, zawsze lepiej jest mieć skończone studia niż ich w ogóle nie mieć, ale tak jak napisałem, doświadczenie bywa cenniejsze.

Użytkownik Tadeusz napisał/a:

29 września 2016


Siema. Jestem w klasie maturalnej pochodzę z Łabowej (miejscowość pod Nowym Sączem). Z TV wiem, że podobno PWSZ w Nowym Sączu ma informatykę. Oferuje tytuł inżyniera. Czy pójście i rzetelne uczenie się na własną rękę ma sens na takiej uczelni nie jest czasem zmarnowanym? Czy po takich uczelniach można kontynuować studia np. na Politechnice Krakowskiej czy Wrocławskiej na topowych kierunkach? Drogi Karolu, proszę o Twoje zdanie.

Użytkownik Karol napisał/a:

03 października 2016


@Tadeusz
Cześć, uczenie się na własną rękę zawsze ma sens i generalnie jest jedyną słuszną drogą w informatyce. Pójście na uczelnie zaczynającej się od skrótu PWSZ źle wróży. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie będzie to uczelnia renomowana. Jeżeli zależy Ci na zdobyciu solidnej wiedzy to uczelnia zaczynająca się od skrótu PWSZ nie zapewni Ci tego. Na Twoim miejscu naprawdę celowałbym w znane polskie uczelnie, które mogą poszczycić się osiągnięciami i dobrym zapleczem naukowym. Odpowiadając na Twoje pytanie, możesz zdobyć tytuł inżyniera gdziekolwiek 3.5 roku a później wskoczyć np. na Politechnikę Krakowską na magisterkę 1.5 roku. Możesz wskoczyć też na AGH i na każdą inną uczelnię. Niestety, jak każdy kto ukończył „inną” uczelnie będziesz musiał zdać tzw. egzamin inżynierski. Wygląda jak mała matura ale pytania są tylko ze studiów inżynierskich. Sprawdzałem wiele arkuszy wielu renomowanych polskich uczelni i zawsze są tam zadania z matmy, programowania i algorytmiki (matma stanowi około 70% a algorytmika i programowanie 30%). Generalnie egzamin nie należy do najłatwiejszych, przykładowe arkusze można znaleźć w internecie. O wiele lepszym rozwiązaniem jest trzymanie się jednej uczelni przez cały okres zdobywania wiedzy, swoich absolwentów przeważnie uczelnie biorą w ciemno niezależnie od wyników egzaminu inżynierskiego, a niektóre go nawet nie wymagają (np. Politechnika Krakowska, ale nie dla studentów z zewnątrz).

Patrząc z perspektywy czasu osobiście nie wybrałbym już Politechniki Krakowskiej tylko prawdopodobnie UJ (nie dają tytułu inżyniera, za to mają więcej potrzebnej matmy, algorytmiki oraz mniej pierdół w stylu grafika, CADy, elektrotechnika). Na pewno masz swoje powody dla których zastanawiasz się nad tą uczelnią a nie inną, jednak przemyśl sobie to wszystko na spokojnie. Poziom kształcenia w Polsce spada drastycznie z roku na rok, dzisiejszy magister umie tyle co dawniejszy technik, dzisiejszy doktor umie mniej niż dawniejszy magister. Każdy o tym wie. W niektórych korporacjach osoby, które ukończyły podejrzane uczelnie zostają z góry skreślone przy rekrutacji. Mniejsze firmy i prywaciarze to wiadomo, raczej patrzą tylko na umiejętności. Papier dobrze mieć, kiedyś będzie to as w rękawie targując się o podwyżkę lub pozycję w firmie budując swoją karierę. Na jakiej uczelni zostanie zdobyty to już kwestia poboczna, jednak moim zdaniem trzeba celować jak najwyżej. Poziom dzisiejszych studiów jest tak niski, że każdy jest w stanie zdobyć tytuł mgr inż. Nie ma potrzeby wybierać gorszych uczelni przez strach, na uczelniach ze „średniego koszyka” też przechodzi każdy kto chce się uczyć.

Jeżeli mogę coś doradzić to przede wszystkim pierwszy stopień studiów zrób dziennie, abyś miał czas na projekty, naukę i poznawanie ludzi. Studia zaoczne to zło i nieporozumienie. Jestem coraz starszy i coraz bardziej zmienia się mi światopogląd, jednak co do studiów zaocznych nigdy nie zmienię zdania a wręcz przeciwnie, mam coraz więcej argumentów i dowodów na to, że studia zaoczne to nie studia. Jak pierwszy stopień ukończysz dziennie, drugi będziesz mógł ciągnąć zaocznie pracując na boku i zdobywając doświadczenie zawodowe. Nie sugeruj się za bardzo komentarzami pod tym artykułem, bo studiów zaocznych honorowo bronią tylko Ci, którzy studiują zaocznie. Gdybym u mnie na roku spytał co sądzą o studiach zaocznych usłyszałbym tylko salwę śmiechu.
Pozdrawiam, życzę sukcesów i mądrych decyzji

Użytkownik Praktyka zamiast studiów napisał/a:

14 października 2016


Fakt, studia zaoczne wyglądają zupełnie inaczej niż studia dzienne. Sam na 3 roku rzuciłem studia dzienne na PWr i poszedłem do pracy. I powiem Ci, że była to najlepsza decyzja jaką podjąłem do tej pory. Ze względu na doświadczenie, praktyczną wiedzę i umiejętności zarabiam znacznie większe pieniądze, niż znajomi, którzy zostali na studiach i uczyli się kompletnie nieprzydatnych, przestarzałych technologii i suchej teorii. Teraz robię sobie studia zaoczne, na tej samej uczelni, na luzie, bez spinania się. Tylko po to, żeby mieć papier, nie liczę na to, że czegokolwiek się nauczę. Zależy co jest dla kogoś ważne: dla jednych bezsensowne zaliczanie kolejnych nieprzydatnych przedmiotów, a dla innych wiedza praktyczna (której swoją drogą nie można mieć bez wiedzy teoretycznej)

1 2 3 4

Zachęcam Cię do zostawienia komentarza!

Ilość znaków: 0

Zachęcam Cię do polubienia bloga na facebooku! Dając lajka wspierasz moją pracę - wszystkie artykuły na blogu są za darmo!