P-Programowanie

Czy warto iść na studia magisterskie?

Ostatania modyfikacja: 27 września 2017, kategoria: Studia, Studia i praca

Duże zainteresowanie tematem studiów zainspirowało mnie do napisania kolejnego artykułu poświęconego edukacji. Problem, z którym ostatnio się spotkałem był koniecznością podjęcia decyzji: kontynuować studia czy nie? Jestem studentem informatyki dlatego cały artykuł będzie dotyczył właśnie tego kierunku. Kierunek kierunkowi nie równy, dlatego nie wszystkie moje spostrzeżenia mogą mieć odzwierciedlenie gdzie indziej.

Studia dwustopniowe

W mojej skromnej opinii całe zamieszanie ze studiami wynika z wprowadzenia dwustopniowego systemu edukacji wyższej. Każdy absolwent pierwszego stopnia (czy to licencjat, czy to inżynier) musi podjąć decyzję o kontynuowaniu nauki bądź nie. Z jednej strony ogromną pokusą jest oddanie się pracy, bez martwienia się o kolejne kolokwia, zaliczenia, egzaminy. Z drugiej strony rozsądek podpowiada dokończyć sprawę i kilkanaście lat edukacji przypieczętować tytułem magistra.

Nie wiem dlaczego wprowadzono system dwustopniowy na wzór amerykański. Dla mnie osobiście lepiej byłoby gdyby studia były jednolite. Nie stałbym wtedy przed żadnym dylematem. Wielu moich kolegów z którymi dyskutowałem ma podobne wnioski. Na pewno wielu osobom dwustopniowy podział odpowiada. Może okazać się ratunkiem w wielu trudnych życiowych sytuacjach (ciąża, choroba, sprawy osobiste). O wiele łatwiej jest przypieczętować inżyniera/magistra po 3 latach, niż ciągnąć jednolite studia magisterskie trwające 5 lat. Przez 5 lat w życiu może się wiele wydarzyć, więc rozdzielenie tego okresu na dwa mniejsze daje jakąś gwarancję.

Dla mnie niesamowitą wadą obecnego systemu jest zmarnowanie ostatniego semestru na poszczególnych stopniach. Nie jest tajemnicą, że ostatni semestr jest prostszy. Jest w nim mniej zajęć, większą wagę przykłada się do pisania pracy dyplomowej. W systemie dwustopniowym takie semestry są dwa, wiec jest to w sumie rok studiów stracony. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, studia magisterskie to rok porządnej nauki. Z trzech semestrów robią się już tylko dwa.

Studiowanie pokrewnego kierunku

Za zaletę dwustopniowego podziału na pewno nie można uznać możliwości studiowania dwóch pokrewnych kierunków studiów. Chociaż brzmi to fajnie, to w życiu rzeczywistym nie ma odwzorowania. Poznałem kilka osób, które wybrały na studia magisterskie inny kierunek studiów niż na pierwszym stopniu. Każda z tych osób na studiach wypadała, powiedzmy, dość słabo. Ktoś kto nie studiował informatyki i ma z nią mało wspólnego, nie ma żadnych szans nadrobić wiadomości z pierwszego stopnia.

Pewnego dnia wdałem się w dyskusję na ten temat z moim profesorem od programowania i też w 100% się ze mną zgodził, wręcz więcej, powiedział że jest to bardzo zły system. Z tym prowadzącym miałem na pierwszym stopniu przedmiot o wzorcach projektowych oraz kolejny przedmiot programowanie obiektowe. Na magisterce z tym samym prowadzącym mieliśmy programowanie obiektowe zaawansowane. Prowadzący zapytał mnie retorycznie: „Jak mam zrealizować z wami zaawansowane programowanie obiektowe, skoro na drugi stopień przyszły osoby bez znajomości podstaw informatyki?”. Taka sytuacja jest niekorzystna zarówno dla prowadzącego, jak i dla studentów. My oczekiwaliśmy szerszej wiedzy, inni oczekiwali wstępu do programowania a prowadzący starał się realizować zajęcia dwóch prędkości.

Magisterka powinna rozszerzyć wiedzę z pierwszego stopnia

Osobiście nigdy nie odważyłbym się na podjęcie studiów drugiego stopnia na kierunku innym niż mój bazowy czyli informatyka. Ukończyłem technikum informatyczne, zdobyłem tytuł inżyniera z zakresu informatyki, skąd nagle miałbym pojawić się na mechanice, matematyce, automatyce lub budownictwie? Zapewne zginąłbym na każdym z tych kierunków ze strzępkami wiedzy jakie posiadam. Istnieje powiedzenie, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Osobiście także uważam, że lepiej być specem w danej, konkretnej dziedzinie (single responsibility – wiadomo podstawa OOP).

Jeżeli ktoś obudził się i stwierdził, że kierunek z pierwszego stopnia nie jest jego powołaniem (wkraczamy tu już na rejony lekko patologiczne), to o wiele lepszym wyborem, byłoby zaczęcie drugiej inżynierki/licencjatu na nowym kierunku, niż kontynuacja magisterki na nowym kierunku.

Dlatego dochodząc do konsensusu, mimo niezaprzeczalnych plusów studiów dwustopniowych dla mnie jest to tandeta. Nikt nie każe mi zmieniać kierunku? – tak zgadzam się. Jednak przez to, że istnieje taka możliwość, poziom studiów magisterskich w moim odczuciu jest zbyt niski. Na drugim stopniu oczekiwałbym rozszerzenia wiadomości z pierwszego stopnia a nie ich powtarzanie i wałkowanie w kółko. Jeżeli ktoś chce podstaw, powinien zacząć kolejne studia pierwszego stopnia (jeśli ma na to czas).

Studia magisterskie zaocznie? Czemu nie

Mimo, że jestem fanem studiów dziennych, jako jedynego słusznego trybu studiowania, to uważam, że studia magisterskie można ukończyć zaocznie. Mam świadomość, że w innym moim artykule prezentuję odmienne podejście. Teraz gdy ujrzałem na oczy problemy opisane w powyższym akapicie stwierdzam, że na magisterkę naprawdę szkoda czasu. Studia magisterskie przesycone są bezużytecznością, niezależnie czy dziennie czy zaocznie. Z tego też powodu bardzo żałuję, że nie było mi pisane studiować na studiach jednolitych. Przypuszczam, że program studiów jednolitych jest po prostu lepiej ułożony, nie sądzę aby w siatce znajdowały się powtórzone przedmioty.

Należy pamiętać, że studia magisterskie wiążą się z koniecznością dłuższego studiowania (4 semestry zamiast 3) oraz koniecznością opłacania czesnego za każdy semestr nauki (co w przypadku informatyków nie powinno być problemem). Plusy i minusy trzeba przekalkulować samemu.

Osobiście ukończyłem studia magisterskie studiując dziennie i pracując na pełny etat, więc mój dzień zaczynał się o 7 rano a kończył o 19 (doliczając siłownię o 22). Nie wiem czy zdecydowałbym się na taki krok drugi raz w życiu.

Dlaczego zdecydować się na magisterkę

Sadzę, że powodów dlaczego warto ukończyć studia magisterskie jest wiele. Jeżeli ukończyłeś studia pierwszego stopnia, oznacza to, że faktyczny proces Twojej edukacji trwa już dobre 15 lat. Naprawdę warto poświęcić ten dodatkowy rok i przypieczętować wszystko magistrem. Dlaczego?

Stopień licencjata lub inżyniera jest pełnoprawnym wykształceniem wyższym w Polsce. We wszystkich małych firmach tyle wystarczy, raczej nikt nigdy nie będzie od Ciebie wymagał magistra. Ważne, abyś znał się na tym co robisz. Sytuacja może wyglądać inaczej w korporacji, gdzie procedury są takie a nie inne. Często w dużych firmach nikogo nie interesują Twoje umiejętności dopóki nie spełnisz określonych kryteriów. Co z tego, że jesteś dobry, skoro zostaniesz odrzucony już na etapie preselekcji przez rekruterów?

Wykształcenie wyższe w postaci tytułu magistra to międzynarodowy tytuł master of science respektowany w bardzo wielu krajach. Natomiast polskie stopnie inżyniera i licencjata respektowane są bardzo różnie. Inaczej patrzą na nie na zachodzie Europy a inaczej w Anglii. Poza tym, zagraniczne firmy przyjmują znaczną uwagę do posiadania tytułu magistra i są mi znane przypadki powrotu z emigracji w celu uzupełnienia wykształcenia (właśnie w zawodzie programisty).

Nikt nie jest w stanie przewidzieć jak potoczy się jego kariera. W zawodzie programisty bardzo częstym zjawiskiem jest zjawisko zawodowego wypalenia się. Dotyka to naprawdę wielu programistów. Jednym ze sposobów przeciwdziałania jest zwyczajnie zmiana stanowiska. Można zostać kierownikiem projektu, architektem systemowym, zająć się menedżerką zamiast klepania kodu. W tym wypadku magister z pewnością okaże się niezbędny. Jest to niejako powiązane z awansem.

Jest to moje spojrzenie na papierek poświadczający posiadanie magistra i właśnie dlatego zdecydowałem się na studia drugiego stopnia.

Użytkownik Asia napisał:

23 marca 2017


Właśni stoję przed wyborem studiów magisterskich, więc temat jak najbardziej dla mnie na czasie. Swoją drogą zaczęłam niedawno studia inżynierskie na informatyce i wszyscy mnie pytali – dlaczego nie skończysz pierwszego kierunku, a na informatykę dopiero od drugiego stopnia? Moja opinia jest taka, że wtedy nie byłabym ani specjalistą z informatyki ani z mojej pierwszej dziedziny. I wiem, że programistą można być bez studiów w tej dziedzinie, ale dla mnie studia to rzecz niezwykle rozwijająca, a informatyka okazała się bardzo ciekawa.

Natomiast ma sens zmiana kierunku wg mnie, jeżeli są to kierunki pokrewne prowadzone na jednym wydziale – tak, że np. 60 % przedmiotów z pierwszego stopnia się pokrywa. Zwłaszcza jeżeli (jak w moim przypadku) częściowo wyrabiasz dodatkowo przedmioty z tego kierunku/specjalności. Jeżeli zmiana kierunku powoduje, że studiujesz dodatkowy semestr, a i wszystkie przedmioty, które normalnie sobie dowolnie można wybrać trzeba przeznaczyć na nadrobienie przedmiotów z pierwszego stopnia (tak u mnie na uczelni bywa, że wymusza dziekan takie nadrabianie) to myślę, że nie tędy droga. Zresztą – magistra można zrobić zaocznie, już pracując.

Komentarz został wyróżniony

Użytkownik Łukasz napisał:

19 czerwca 2017


Właśnie skończyłem technikum informatyczne I nie powiem, czytając cały wpis coraz bardziej kiełkowała w mojej głowie myśl o zrezygnowaniu z pomysłu studiowania, aby już teraz podjąć pracę. Wytykając błędy II-stoponiowego systemu, w moim odczuciu wymieniałeś argumenty za tym, aby na studia wcale nie iść ;) Nieefektywne nauczanie, marnotractwo czasu… W końcówce troszeczkę wybrnąłeś I prawda jest taka, że studia to najlepsza ścieżka na drodze do pracy w IT. Chociażby dlatego, że jest doskonale przetarta przez tysiące przed nami. Właściwie w większości ofert pracy dla juniorów w wymaganiach znajdziemy studia I to najlepiej właśnie magisterskie.

Użytkownik Mateusz napisał:

14 lipca 2017


Łukasz ja zrobiłem w ten sposób że zaraz po liceum poszedłem do pracy związanej z informatyką najpierw jako stażysta a potem awansowałem jestem w miarę zadowolony ale po 2 latach widzę swoje braki i teraz szukam studiów zaocznych i żałuje troszkę że zrezygnowałem także jak najbardziej nie odbieraj sobie tego jeżeli tylko masz możliwość.

Użytkownik Paweł Mansfeld napisał:

12 grudnia 2017


Bardzo fajnie to ująłeś. Mam bardzo podobne zdanie na ten temat, skoro już tyle lat się człowiek uczy te 4 semestry więcej to naprawdę nic w porównaniu z tym co już przeszliśmy. Tytuł magistra szczególnie w Informatyce nie jest miarodajnym odzwierciedleniem kompetencji ale z pewnością jest potwierdzeniem że komuś „zależy bardziej” i doprowadza rzeczy do końca… To wiele mówi o samym charakterze i dyscyplinie, która jest istotna zarówno kiedy pracujemy lub prowadzimy biznes.

Użytkownik Paweł napisał:

17 grudnia 2017


„Wykształcenie wyższe w postaci tytułu magistra to międzynarodowy tytuł master of science respektowany w bardzo wielu krajach.”
Warto upewnić się jakie będzie angielskie tłumaczenie na dyplomie przed rozpoczęciem studiów, bo moja uczelnia pisze „magister inżynier” nawet bez próby tłumaczenia. I jak potem wytłumaczyć za granicą, że to naprawdę to samo co „MSc”?

Komentarz został wyróżniony

Użytkownik Typowy Seba napisał:

06 lutego 2018


Jeśli chodzi o kwestię zmiany kierunku po zakończeniu studiów pierwszego stopnia to fundamentalnie się z autorem nie zgadzam. Po pierwsze, nie rozumiem dlaczego dla autora „lekko patologiczną” sytuacją jest odkrycie po ukończeniu studiów pierwszego stopnia, że jednak kogoś taki kierunek jaki skończył nie pociąga. Jeżeli autor od razu po ukończeniu szkoły średniej wiedział jakie jest jego powołanie i co chce w życiu robić to szczerze gratuluje – i nie ma tutaj żadnego sarkazmu, bo naprawdę jest to raczej rzadkość. Większość ludzi poszukuje swojego powołania nawet jeszcze długo po studiach. Przez powołanie rozumiem tutaj zawód, którego wykonywanie będzie pomimo trudu sprawiało swoistą przyjemność lub satysfakcję. Oczywiście im szybciej człowiek to odkryje tym lepiej, ale parafrazując Steve’a Jobsa „nie należy przestawać szukać”. Po drugie, absolutnie nie rozumiem jak można uważać, że lepsze od zmiany kierunku przy wyborze studiów magisterskich jest zaczynianie studiów ponownie od pierwszego stopnia! Czy dobrze rozumiem, że zdaniem autora te studia mają dać podstawową wiedzę? W takim razie jak to się ma do artykułu pt. „Studia nie uczą programowania” na niniejszej stornie? Przecież podobno student i tak uczy się sam… (z resztą i tak wiem to z autopsji – czasy, kiedy wiedza podawana była na tacy bezpowrotnie odeszły wraz z liceum; studia 90% ciężaru pozyskiwania wiedzy i tak zrzucają na studenta). W moim odczuciu autor sam sobie przeczy. Jeżeli studia pierwszego stopnia naprawdę dawały by podstawową wiedzę, to wtedy bym się zgodził z autorem, ale w takiej rzeczywistości jaka jest warto zadać sobie pytanie: jaka jest różnica, czy wiedzę z podstaw informatyki zdobędzie się samodzielnie studiując I stopień czy samodzielnie nadrabiając np. to na II stopniu? Po trzecie w przytoczonym powyżej artykule („Studia nie uczą programowania” ) możemy znaleźć również ilustrację z zaimplementowaną metodą getTomorrowDate(), która ma przekornie odnosić się do poziomu studentów kończących kierunek informatyczny. Sam autor to zauważa, że tytuł bardzo rzadko jest adekwatny do posiadanych umiejętności. Dlaczego ktoś miałby rezygnować z magistra i świadomie obniżać swoją pozycję na rynku pracy, jeżeli jest możliwość jego zdobycia? Dla idei? Cóż idei nie można jednak włożyć do przysłowiowego garnka prawda? Po czwarte odniosę się do cytatu z artykułu: „My oczekiwaliśmy szerszej wiedzy, inni oczekiwali wstępu do programowania”. Czy jeżeli studia i tak polegają na samodzielnym zdobywaniu wiedzy to jest to jakiś problem, aby w wolnym czasie (bo zakładam, że jeżeli przerabiany materiał jest na niskim poziomie, to student mający już te podstawy radzi sobie z nim szybciej) dokształcać się samemu? Dla mnie taka sytuacja byłaby jak najbardziej korzystna – przecież wtedy mógłby się uczyć technologii, które lubię a nie tych narzucanych przez program studiów! Rozumiem, że w idealnym świecie każdy magister powinien mieć również ukończone studia I stopnia z tej samej dziedziny, ale przecież w idealnym świecie Windows 10 byłby porządnym systemem ^^

Użytkownik Karol napisał:

07 lutego 2018


@Typowy Seba
Jeśli ktoś chce rozpocząć swoją przygodę z informatyką w wieku 25 lat, to na litość boską, niech nie decyduje się na studia magisterskie. Może uczyć się sam, zacząć od poziomu szkoły średniej (maturki) lub rozpocząć studia I stopnia. Studia magisterskie nie są dla ludzi, którzy przez całe życie nie wiedzą co chcą robić i „ciągle szukają” – jak to ująłeś. Studia II stopnia są zbyt krótkie, nauka trwa rok, jest tam bardzo mało przedmiotów kierunkowych. Idąc na studia II stopnia oczekiwałbym takiej dawki materiału, która wniesie coś więcej, niż to co aktualnie umiem ze studiów I stopnia. Artykuł „Studia nie uczą programowania” nie mają tu żadnego znaczenia. Równie dobrze na studiach magisterskich mogliby uczyć bardziej zaawansowanych aspektów algorytmiki lub matematyki dyskretnej. W momencie gdy na studia magisterskie przychodzą osoby, które „chcą spróbować informatyki” zaniża to cały poziom studiów, dezorganizuje zajęcia, jest ogólnie niekorzystne zarówno dla osób takich jak ja jak i mniej doświadczonych w informatyce. Przykład Jobsa który przytoczyłeś jest tu absolutnie nie na miejscu. Zdecydowanie nie chodzi w nich o zapisywanie się na studia magisterskie nie mając bladego pojęcia o informatyce.. Studia magisterskie powinny być dla ludzi ukierunkowanych już na jakąś dziedzinę. Żaden inny przypadek nie wchodzi w grę. Dlatego o wiele efektywnej wyglądają studia jednolite. Tam nie ma możliwości zapisania się na 4 roku aby zdobyć „papierek z ukończenia informatyki”. Zostawmy studia magisterskie z chemii dla ludzi po chemii, z informatyki dla ludzi po informatyce, i z budownictwa dla ludzi po budownictwie..

Użytkownik Typowy Seba napisał:

07 lutego 2018


Panie Autorze, odnoszę wrażenie, że Twoja odpowiedź jest jedynie powtórzeniem lub pewnym rozszerzeniem tego, co zawarte w artykule. Wiele pytań postawiłem w moim komentarzu, niestety nie odniosłeś się do tych najważniejszych. Oczywiście, to są pytania otwarte, dla każdej osoby, która tu zajrzy, żeby zastanowiła się chwilę nad tym do czego te pytania się odnoszą i w żadnym wypadku nie wymuszam na nie Twojej odpowiedzi, mam jednak nadzieję, że chociaż w jakimś stopniu je rozważyłeś. Piszesz w ten sposób: „Studia magisterskie nie są dla ludzi, którzy przez całe życie nie wiedzą co chcą robić i ciągle szukają”. Czy należy te słowa rozumieć w ten sposób, że jeżeli dopiero około 30 r. życia odkrywam co tak naprawdę bym chciał w życiu robić to nie powinienem mieć wtedy tytułu magistra mimo iż miałem możliwość skończenia studiów? Jeżeli tak, to idąc tym tropem dzieci nie powinno się uczyć języka polskiego, no bo przecież jeszcze nie wiedzą czy chcą się nim posługiwać, czy może jednak wolą mówić jak większość ludzi na świecie po chińsku? Kolejny cytat: „Równie dobrze na studiach magisterskich mogliby uczyć bardziej zaawansowanych aspektów algorytmiki lub matematyki dyskretnej.” No właśnie problem w tym, że na studiach nie uczą tylko wymagają, a nauka zrzucana jest na studenta. Dla mnie studia to zbiór terminów, które wyznaczają co trzeba umieć lub przygotować do określonej daty. Różnica polega na tym, że jeżeli uczy się pod presją to łatwiej taka wiedza ulatnia się później z głowy. Jeżeli studia rzeczywiście dawałby wiedzę, która nie jest ogólnodostępna, to wtedy bym się z Tobą zgodził. Z jednej strony chciałbyś (tak to odbieram), żeby studia magisterskie kończyli tylko Ci co mają podstawy I stopnia, co miałoby podnieść prestiż tytułu magistra, a z drugiej piszesz „studia nie uczą programowania”. Dla mnie to jest wewnętrzna sprzeczność i nie rozumiem jak może to „nie mieć znaczenia”? Albo kształcimy dobrych programistów i mgr. coś znaczy albo tytuł zawodowy to tylko papierek. Na razie panuje to drugie przekonanie i jest to zasadne – skoro na studiach wymagają nauki przestarzałych technologii (jak sam piszesz w artykule, który wg. Ciebie nie ma tu znaczenia) i w pracy i tak każdy musi się dokształcać, jaka jest różnica między jednolitym magistrem a magistrem tylko II stopnia? Oczywiście zakładam, że ktoś to idzie na studia magisterskie nadrabia zaległe podstawy, a jest to możliwe, bo studia I stopnia oprócz podstaw czyli takiego jakby korzenia mają wiele przedmiotów typu „zapychacz” oraz przedmiotów nie dot. ogólnych podstaw. I co, jak ktoś to nadrobi to też nie powinien mieć magistra? Dlatego bo nauczył się sam, ominął przestarzałe technologie i nie musiał robić tego w sztywno ustalonych terminach? W jednym artykule piszesz, że mgr. nic nie znaczy bo kończą go ludzie co robią kółko-krzyżyk na 400 if’ach a z drugiej, że nie powinno się robić mgr. bez I stopnia. No to jak jest, magister coś znaczy czy nie? „Zostawmy studia magisterskie z chemii dla ludzi po chemii, z informatyki dla ludzi po informatyce, i z budownictwa dla ludzi po budownictwie..” – to teraz chyba Cię zaskoczę, czy wiesz, że wielu ludzi robi tzw. studia podyplomowe i zdobywają przez to tytuły równoważny magistrowi z najrozmaitszych dziedzin? Nic nie szkodzi na przeszkodzi, żeby z mgr. informatyki zrobić sobie podyplomowe studia z historii. Czy to oznacza, że ktoś taki będzie gorszy z jednej z tych dziedzin – nie sądzę. Myślę że można być pasjonatem w wielu dziedzinach, a już na pewno tytuł zawodowy nie świadczy (przynajmniej na ten moment) o poziomie wiedzy człowieka. Studia to tylko papierek. To czy ktoś będzie rzetelny w danej dziedzinie zależy tylko od tej osoby – nie od jej tytułu czy poziomu jednolitości studiów.

Użytkownik Piotr napisał:

20 marca 2018


Mylisz się, na kierunkach technicznych wystarczy solidna znajomośc wyższej matematyki i fizyki i można studiować wszystko

Użytkownik Monika napisał:

01 lipca 2018


Miałam przerwę między licencjatem a magisterką. Ale teraz juz postanowiłam dokończyć ten etap mojego życia :) Zaczynam po wakacjach na WSB kierunek finansowo prawny specjalizacja prawo finansowe i podatki razem jednoczesnie ze studiami podyplomowymi. Udało mi się też skorzystać ze sporej promocji. Trzymajcie za mnie kciuki :)

Użytkownik ArFeN napisał:

10 sierpnia 2018


Ja mam specyficzny stosunek do zagadnienia. Uważam, że firmy powinny dokształcić programistę do pracy, bo takie jest prawo, jednak większość tego nie przestrzega, a kultura w IT się zrobiła taka, że firmy chcą, by po studiach uczyć się jeszcze w domu, by móc zarabiać 3000 zł jako programista, to się zwyczajnie nie opłaca

Użytkownik Marcin napisał:

28 sierpnia 2018


Ja tam osobiście uważam, że ogólnie wszystkie studia powinny być płatne. Jak już mają być darmowe – to niech delikwent podpisze lojalkę, że będzie po takich studiach przez 20 lat pracował w kraju. Przecież nie może być tak, że całe społeczeństwo składa się na wykształcenie człowieka, który po studiach ucieka za granicę za lepszym pieniądzem. Druga sprawa, to taka, że połowa ludzi idących na studia idzie tam, bo nie ma co robić, a tka to jeszcze rodzice poutrzymują przez parę lat. Potem mamy mgr.inż. budownictwa, który nie zna się na niczym i nawet za bardzo nie potrafi na kasie w Biedronce sobie poradzić – tacy ludzie powinni od razu w 100% zwrócić za niepotrzebnie zrobione studia. Po co mi mgr budownictwa na kasie w sklepie? Po kiego grzyba szedł się uczyć na kierunek, z którego nic nie rozumie, a potrafi jedynie zakuć na egzamin. To sie nazywa marnowanie publicznych pieniędzy.

Użytkownik Wojtek napisał:

29 sierpnia 2018


Nie zgadzam się w zakresie tezy autora, że studia magisterskie powinny być kontynuacją studiów inżynierskich (licencjackich) – z różnych powodów. Moim zdaniem po to opracowano „wyrównanie” programu studiów dla osób chcących rozszerzyć specjalizację, aby z tej możliwości korzystać. Nikt nie „da” dyplomu magistra osobie, która nie osiągnie oczekiwanej biegłości i wiedzy w danej dziedzinie. Oczywiście otwartą pozostaje kwestia, czy dana osoba sprosta kolejnemu kierunkowi, bo osób, które faktycznie mają tak „szeroki umysł” jest niewiele. Ale to jest indywidualna cecha. Co do wyrównania programu to wskażę jeszcze najnowsze Polskie Ramy Kwalifikacji. Warto z nimi zapoznać się. Naprawdę nie jest łatwo skończyć dwa albo trzy kierunki. Umysł trzeba mieć nie od parady.

Użytkownik Karol napisał:

30 sierpnia 2018


@Wojtek
Wojtku, dziękuję za komentarz. W teorii ma on sens, praktyka wygląda bardzo odmiennie. To co dzieje się na studiach drugiego stopnia to po prostu dramat. Zróżnicowanie poziomu wiedzy osób niemających do czynienia z informatyką a osób, które ukończyły pierwszy stopień studiów informatycznych jest tak duże, że nie da się ani uczyć jednych ani drugich. Taki system po prostu nie działa. To jak połączenie 7-mo klasistów z 3-cio klasistami. Sam napisałeś „faktycznie osób, które mają tak szeroki umysł jest niewiele”. Skoro jest ich niewiele, jaki sens mają takie rozwiązania? Nie chciałbym ograniczać nikogo praw do edukacji i studiowania, ale po prostu, nie mając pojęcia o danym kierunku po co celować w studia drugiego stopnia zamiast pierwszego? Nawet osoby niespotykanie inteligentne i uzdolnione nie są w stanie nic wyciągnąć z 2 semestrów nauki nie mając fundamentów w danej dziedzinie nauki.

Zachęcam Cię do zostawienia komentarza!

Ilość znaków: 0