Dlaczego warto studiować (informatykę)

Ostatania modyfikacja: 27 września 2017, kategoria: Studia i praca

Panuje ogólne przekonanie, że studia w Polsce nic nie znaczą. Panuje ogólne przekonanie, że studia zrobić może każdy, a później i tak nie będzie miał pracy. Popierają i nakręcają to różne internetowe blogi i słabej jakości artykuły. Często ich autorami są osoby, które z własnej winy wybrały nietrafiony kierunek studiów po którym zwyczajnie nie ma pracy. Więc czy warto i dlaczego warto studiować informatykę?

Internetowe porady na temat studiów

W Polsce panuje ostatnio kampania „nie idź na studia” – z taką opinią można spotkać się prawie we wszystkich mediach. Ile w niej prawdy ? Do napisania tego artykułu skłoniły mnie dziesiątki takich artykułów, vlogów, wypowiedzi, które młodym polakom odradzają studiować na rzecz szybszego rozpoczęcia pracy.

Od razu mówię, przed napisaniem tego artykułu nie zaglądałem do żadnych statystyk GUS, kieruje się własnym niewielkim doświadczeniem oraz spostrzeżeniami jakie sam wynoszę z uczelni. Nie będę tutaj lał wody o rynku pracy, ekonomii i zatrudnieniu, ponieważ najzwyczajniej się na tym nie znam. Rynek pracy zmienia się tak szybko a panujące na nim sytuacje można interpretować w tak różnoraki sposób, że mają z tym problem nawet eksperci zajmujący się tym zawodowo. Potwierdza to fakt, że jak dotychczas nikomu nie udało się znaleźć słusznego rozwiązania, które usunie problemy studiów, bezrobocia i zatrudnienia.

W takim wypadku pytam: po co kampania anty-edukacyjna nakręcana w internecie? Jaką wiedzę na temat trendów na rynku pracy ma Mirek prowadzący bloga i zarabiający z reklam AdSense? Z niektórych artykułów jakie można znaleźć w sieci bije wręcz nienawiść do osób studiujących. W takich przypadkach można zakładać, że być może ich autorom nie wyszło życie..? Albo wywalili go z uczelni i wylewa żale na blogu, albo wybrał zły kierunek i nagle stwierdził, że nikt nie zapłaci mu nawet złotówki za jego umiejętności. To jedyne argumenty jakie przychodzą mi na myśl..

Szczególnie duża niechęć do osób studiujących jest widoczna w komentarzach na znanych portalach informacyjnych, pod wszelkimi artykułami dotyczącymi szkolnictwa, studiów i edukacji. Studenci są tam nierzadko wyśmiewani, poniżani, traktowani jak pasożyty. Wielu ludzi ma przekonanie, że absolwenci szkół średnich wybierają się na studia ponieważ nie chce im się pracować. Moim zdaniem jest to zjawisko bardzo negatywne. Smutno jest czytać takie opinie, które w dodatku pisane są przez ludzi dorosłych.

Nietrafione argumenty przeciw studiom

Najśmieszniej na tle całego zamieszania ze studiami, wypadają nietrafione argumenty za i przeciw. Dla mnie sprawa jest prosta: idę na studia ponieważ chcę kiedyś dobrze zarabiać. Mam chęć poszerzania własnej wiedzy i jestem zdecydowany na własny rozwój, którego nie chcę zakończyć na liceum czy technikum. Nie zadowala mnie perspektywa nietwórczej pracy (np. fizycznej), ponieważ wiem, że stać mnie na więcej.

pracownik fizyczny

Chcąc nie chcąc trzeba przyznać: to edukacja, wykształcenie i wiedza są głównymi czynnikami, które determinują poziom dobrobytu ekonomicznego w przyszłości. Dodatkowych zmiennych jest wiele, nierzadko potrzebne są odpowiednie znajomości, jednak ostateczny sukces, mimo że jest wypadkową wielu czynników i tak musi być poparty wiedzą i samorozwojem.

Ludzie często twierdzą, że nie warto studiować 5 lat, ponieważ to zbyt długo. Przecież w tym samym czasie można zarabiać 1500zł netto miesięcznie. Można też wyjechać za granicę, daje to złudne wrażenie dobrobytu, ponieważ pojawia się efekt zarabiania na sprzedawanej walucie. Jakimi wyrzeczeniami jest to obarczone? Rozłąka z rodziną i fizyczna praca to tylko niektóre z nich. Niestety pracownik fizyczny skazany jest na takie samo wynagrodzenie przez całe życie, nie ma szans na awans. Praca fizyczna mimo, że szlachetna i potrzebna, nie daje możliwości awansów zawodowych.

Student przez kilka pierwszych lat musi dostawać pieniądze od rodziców, jednak po zdobyciu wykształcenia jego sytuacja materialna i społeczna przeważnie znacząco się polepsza. W dodatku ciągłe zdobywanie doświadczenia zawodowego daje ludziom z wykształceniem wyższym szansę na awans i poprawę warunków życiowych.

Można to porównać do spinania się po drabinie kariery. Studia są jej najniższymi szczeblami, których nie da się przeskoczyć. Wszyscy chcieliby dużo zarabiać jednak niewielu jest chętnych na dobre studia. Dobre studia to po pierwsze studia poparte choćby najbardziej naiwną i amatorską analizą rynku pracy.

Studia zaoczne i szkoły prywatne obniżają poziom edukacji

Prawdziwy problem ze studiami, to w moim odczuciu: możliwość studiów zaocznych i szkoły prywatne. Studia zaoczne nijak się mają do studiów dziennych. Studenci na zaocznych myślą, że mają wysoki poziom – i rzeczywiście, tylko tak myślą. Dawniej studia zaoczne wydawały mi się dobrą opcją, ale ostatecznie rodzice przekonali mnie do dziennych – był to wybór, którego nie żałuję.

Jedyny plus studiów zaocznych to możliwość zaczęcia pracy te kilka lat wcześniej i zdobywanie doświadczenia ekstra. Jednak nie ma nic za darmo! Wiedza zdobywana w pracy zawodowej (tzw. doświadczenie zawodowe), w żadnym wypadku nie równa się wiedzy teoretycznej zdobywanej na studiach. Jeżeli ktoś podaje argument, że jest w stanie nauczyć się więcej w pracy niż na uczelni to najwidoczniej nie rozróżnia tych dwóch kluczowych pojęć. Fakt, podejmując pracę wcześniej, szybciej zdobędziesz doświadczenie zawodowe z określonej dziedziny problemów, którą się zajmujesz. Nie będzie to jednak szeroka wiedza ekspercka z danej dziedziny nauki jaką jest informatyka albo szerzej z kilku połączonych dziedzin nauk inżynierskich.

Na zaocznych tak samo jak w szkołach prywatnych istnieje zjawisko płacenia za wykształceniezdobywanie papierka na siłę – byle był. Na studiach dziennych na państwowej uczelni, nie umiesz? – to wylatujesz. Masz 2-3 terminy później do widzenia. Kto wyrzuci studenta z zaocznych, skoro ten płaci po kilka tysięcy za semestr? Na studiach dziennych uczy się przetrwania, odporności na stres i radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Studia stają się wyzwaniem i głównym elementem życia, z którym trzeba sobie poradzić. Od kolegów z zaocznych słyszałem, że zapominają że studiują, w końcu są na uczelni dwa razy w miesiącu i to na siłę, od niechcenia. Przeważnie są wkurzeni bo woleliby wyskoczyć w weekend na piwko po tygodniu pracy. Materiał także jest bardzo okrojony, ponieważ spotykając się dwa razy w miesiąc nie da się przerobić tego, co dzienni mają przez 8h dziennie przez wszystkie dni w tygodniu. Nie są to moje puste słowa, tylko opinie moich znajomych oraz czysta logika.

Zaoczni często są oburzeni, twierdzą że muszą się wszystkiego uczyć na własną rękę, mają tylko mniej wykładów – kłamstwo. Prawda jest taka, że materiał jest okrojony bardzo, tak samo jak wymiar godzin. Albo inaczej, materiał jest niby ten sam, ale jak przyjdzie zaliczenie to przeskakują z totalnych podstaw. Zaoczni nie mają czasu na naukę, ponieważ przeważnie pracują na pełny etat i nawet nie myślą o zajęciach. Praca i edukacja to elementy, które trudno ze sobą pogodzić.

Uważam, że jeżeli ktoś chce pracować to niech pracuje, jeżeli ktoś chce się uczyć i mieć wykształcenie wyższe, niech idzie na studia dziennie. To nie jest w porządku, jeżeli siedząc 8h na uczelni przez wszystkie dni w tygodniu mam wykształcenie wyższe, tak samo jako osoba, która swoich studiów za bardzo nie pamięta. Odbija się to później na absolwentach, ponieważ pracodawcy chętniej przyjmują absolwentów studiów dziennych. Istnieje wiele uczelni mających renomę wśród pracodawców i ta renoma wypracowywana jest właśnie przez studentów dziennych.

Kupowanie papierka w szkołach prywatnych to już w ogóle pewien stopień patologii edukacji i powinno być to zabronione. Nie mogę zrozumieć, dlaczego państwo pozwala na takie cyrki, skoro później każdy narzeka na brak pracy, lub pracuje fizycznie jak osoba z wykształceniem zawodowym. Po co w tym wypadku studia? Ci ludzie, później piszą komentarze i są wściekli na cały świat, bo zmarnowali czas i pieniądze. Nie rozumieją, że to nie studia dają gwarancję dobrych zarobków i pewnego zatrudnienia, tylko wiedza jaką zdobywamy podczas studiów.

Niestety co gorsze, kupowanie papierka to też domena bogatych rodziców i ich dzieci, które i tak są już ustawione. Po co syn ma harować na renomowanej uczelni publicznej gdzie oczekiwania wobec studentów są duże, skoro ojciec zapłaci za studia na prywatnej uczelni, z której wylecieć się nie da. Później i tak biznes rodziny przechodzi z ręki do ręki, ale głupio gdyby syn nie miał wykształcenia wyższego.

Nie przytaczaj proszę argumentu, że w Stanach Zjednoczonych prawie wszystkie uczelnie są płatne i mimo to mają bardzo wysoki poziom.. To całkiem inna płaszczyzna! Jeżeli Polska rozwinie się tak jak Stany Zjednoczone i edukacja będzie miała tak wysoki poziom jak tam – bardzo proszę! Obecnie jest to nie możliwe. Mimo tego, że za pilnowanie poziomu uczelni wyższych odpowiedzialna jest Komisja Akredytacyjna to duża część z nich pozostawia wiele do życzenia i nie powinna w ogóle istnieć. Nie jestem ekspertem, nie wiem w którym miejscu występują zaniedbania, lecz z całą pewnością występują. Chętnym polecam zainteresowanie się tematem i odszukanie statystyk oraz oświadczeń w.w. jednostki prawnej.

Swego czasu była nawet w Polsce afera polegająca na tym, że pewien wysoko postawiony polityk zamiatał pod dywan ostrzeżenia Komisji Akredytacyjnej o niedopełnianiu obowiązków przez wiele prywatnych edukacyjnych jednostek. Nie powinien dziwić fakt, że ów polityk był też właścicielem prywatnej uczelni. Dla chętnych zagłębienia się w temat interesujące mogą okazać się statystyki np. agencji Sedlak & Sedlak, która zajmuje się badaniem i analizą rynku. Wynika z ich jednoznacznie, mediana zarobków absolwentów studiów dziennych jest wyższa o średnio 20%.

Świadomy wybór słabych kierunków

Drugim elementem bardzo mieszającym jeżeli chodzi o studia są słabe, nieprzydatne kierunki. Gówniane kierunki marnują czas, pieniądze, często nie ma po nich absolutnie żadnej wiedzy. Uważam, że dobre studia to kierunki techniczne (oprócz wyjątków, które można wyliczyć na placach jednej ręki). Przeglądając w internecie najnowsze oferty szkół wyższych można dostrzec kierunki studiów, które nie powinny istnieć.

Być może pisząc to bije ze mnie hipokryzja, ale dlaczego pielęgniarka musi posiadać wykształcenie wyższe? Mamy lekarza po studiach, mamy pielęgniarkę po szkole średniej, a po środku stoi pielęgniarka po studiach. Czy nie powinna wybrać medycyny (skoro i tak studiowała) lub zrezygnować? Dlaczego bibliotekarka musi posiadać wykształcenie wyższe? Dlaczego istnieją studia pt. florystyka i ogólnie rzecz ujmując są to studia o kwiatach? Jeżeli trend się utrzyma niedługo kierowca i sprzedawca będzie musiał posiadać odpowiednie studia.

Pół roku temu wszyscy mówili o wielkich zwolnieniach nauczycieli, że prawdopodobnie będą musieli się przekwalifikować. Tylko jak to zrobić w wieku 30 lat? – no cóż, sytuacja nieciekawa. Spowodowane jest to trendami na rynku pracy, które zmieniają się cyklicznie co kilkanaście lat, nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Ale co mam myśleć jak miesiąc później część moich znajomych wybiera się na studia pt. pedagogika. Trąbią w mediach że pracy nie ma, że takich ludzi jest obecnie na rynku więcej niż rynek byłby w stanie przyjąć. Mimo tego, co roku młodzi ludzie świadomie takie właśnie kierunki wybierają. Co tacy ludzie sobie wyobrażają?

A co później? – później zaczyna się lament. Tacy studenci wylewają żale i piszą, że nie warto iść na studia. Dodają komentarze oczerniające polski system edukacji. Zapominają dodać, co konkretnie studiowali? Albo gdzie? Może warto byłoby pisząc takie artykuły, dokładnie pisać w nich co studiował autor? Jest na prawdę niewiele kierunków czysto technicznych, których absolwenci narzekaliby na brak zatrudnienia. Nigdy nie zrozumiem jak można mieć pretensje do kogokolwiek innego niż do samego siebie, świadomie i dobrowolnie wybierając kierunek studiów po którym jest duże bezrobocie. Przesycony rynek to po pierwsza mała szansa na zatrudnienie, a po drugie małe zarobki.

Osobiście nie twierdzę, że studia z bibliotekarstwa albo muzyki kościelnej są łatwe, tak samo jak filozofia, teologia, pedagogika i wszystkie inne takie kierunki. Wręcz przeciwnie na pewno wymagają wielkiego wkładu pracy. Wydaje mi się, że są to studia trudniejsze niż studia techniczne, ponieważ na politechnikach nie trzeba wkuwać i czytać ton książek miesięcznie. Ale co z tego? Skoro nikt za to w przyszłości nie zapłaci? Podchodzenie do tych kierunków to jak robienie studiów dla hobby. Skoro ludzie żyją od wypłaty do wypłaty, nie dziwne, że nie wydają pieniędzy na sztukę, kulturę i rozwój duchowy. Mimo to kierunku Akademii Sztuk Pięknych cieszą się większą popularnością niż większość informatyk w Polsce.

Oczywiście kierunki humanistyczne nie mogą zniknąć, to nie jest rozwiązanie! Należałoby raczej zredukować ilość miejsc poprzez podniesienie progu rekrutacji albo podnieść znacznie poziom kształcenia. To spowodowałoby, że dany kierunek studiów kończyłyby jednostki bardziej wybitne. Mniej zdolni, szczególnie Ci którzy studia wybrali z przypadku, zwyczajnie zostaliby wyeliminowani.

Dlaczego wybrać informatykę?

Nie znam ani jednej osoby po studiach informatycznych, która nie ma pracy. Jeżeli już jej nie ma – to prawdopodobnie z lenistwa. Nie znam nikogo, kto studiuje informatykę i martwi się o pracę. Zatrudnienie dostają wszyscy, przeważnie już w trakcie studiów. Osobiście dostałem kilka ofert pracy będąc już na 2 roku studiów. Musiałem je odrzucić przez to, że studiuję na dziennych i wcale tego nie żałuję. Praca była jest i będzie, a wiek 20-25lat to najlepszy wiek na zdobycie wykształcenia. Natomiast mając rok doświadczenia zawodowego dostaje się około 2-3 ofert pracy tygodniowo, wręcz nie da się od nich uwolnić.

Czego to dowodzi? Dowodzi to tego, że jest bardzo wielkie zapotrzebowanie na akurat takich ludzi. Mało jest zawodów, w których pracodawcy sami szukają dla siebie pracowników, proszą ich aby przyszli na rozmowy rekrutacyjne. Informatycy na stażach zarabiają od 1500zł netto. A są to staże na niepełną ilość godzin. Z rokiem doświadczenia zawodowego pensja bardzo rzadko jest poniżej 4000zł netto. Oczywiście idziesz na staż, jeżeli coś potrafisz. Nie istnieje reguła mówiąca – jesteś studentem informatyki więc dajemy Ci kasę a Ty siedź i udawaj że coś u nas robisz.

Staż czy praca na niepełny wymiar godzin nie jest na prawdę żadnym problemem. Trzeba jedynie się przełamać, ponieważ pierwsze rozmowy kwalifikacyjne przeważnie bywają stresujące. Weź pod uwagę, że w innych branżach ciężko załapać się na staż choćby bezpłatny, a w informatyce bezpłatnych stażów w ogóle nie ma.

Pretensje studentów, że nie mają pracy

Ostatnią sytuacją o której wspominam, jest pewna grupa społeczna, będąca podzbiorem ogółu studentów. Zachodzi wśród niej śmieszne zjawisko: idą na słabe kierunki wybrane z przypadku. Jak można później narzekać na brak pracy? Jak można pójść na studia chemiczne nie zdając matury z chemii i nie interesując się wcześniej chemią?

Na studiach jak to na studiach, nikt nie prowadzi Cię za rękę, nie mówi jak masz się uczyć – masz uczyć się sam. Od czasu do czasu sprawdzana jest tylko Twoja wiedza aby sprawdzić, czy nie dostaniesz wykształcenia wyższego za darmo.

Ludzie dorośli na studiach, powinni sami kierować swoją karierą. Stawiają czoła studiom, a w międzyczasie sami przygotowują się do życia zawodowego jak umieją najlepiej. Studia do tego nie przygotowują, pokazują one drogę, którą można wybrać. Na studiach spotykamy się z różnymi rzeczami (np. metody elementów skończonych, mikrokontrolery itp), z którymi ciężko było by się spotkać od tak przypadkowo. To którą drogę wybierzemy zależy od nas – wielu studentów nie wybiera żadnej drogi a później jest płacz.

Ukończenie studiów nie gwarantuje, że jesteśmy na tyle mądrzy, że ktokolwiek zapłaci nam za nasze umiejętności. W szkole nas szkolą – czyli uczą, ktoś nas uczy. Na studiach się studiuje, studiowanie polega na zdobywaniu wiedzy na własną rękę. Bądź pewny jeżeli skończysz studia ale nie jesteś specem w jakiejś dziedzinie (różne dziedziny związane ze swoim kierunkiem pokazuje Ci uczelnia) to pracy nie znajdziesz.

I dochodzimy tutaj do konsensusu. Studenci często narzekają na nieprzydatne przedmioty, których muszą się uczyć. Na tym polega właśnie zdobywanie wiedzy. Poznanie wielu zagadnień pozwoli wybrać nam to, z którego kiedyś będziemy się utrzymywać. Nie przypadkowo na studiach informatycznych zajmujesz się wszystkim na raz: programowaniem, sieciami, grafiką, przemysłówką, programowaniem embedded. Wszystko po to, abyś mógł się odnaleźć w tym co najbardziej Ci pasuje.

Po co iść na studia, można uczyć się w domu

Wiele osób jest bardzo głęboko przekonanych, że 5 lat studiów przeważnie w obcym mieście, to nie lada strata czasu. Twierdzą, że na studiach znajduje się wiele nieprzydatnych przedmiotów.

Weźmy pod uwagę np. informatykę. Na pierwszym roku studiów praktycznie wcale nie zobaczysz komputera. Kiedy go już zobaczysz w późniejszych semestrach, to będziesz uczył się o jego budowie mechanicznej – hardwarowej. Pisanie wszelkich aplikacji zaczyna się dopiero na późniejszych semestrach, po przebrnięciu przez szereg przedmiotów matematycznych oraz fizycznych.

Czy jest to złe? Absolutnie nie! Wykształcenie wyższe jakie nabywamy po ukończeniu szkoły wyższej, zobowiązuje nas do posiadania pewnego zakresu wiedzy ogólnej jak i specjalistycznej. Dlatego właśnie na studiach informatycznych, istnieje wiele różnorodnych przedmiotów, nie związanych zupełnie z informatyką. Danego języka programowania można nauczyć się w domowym zaciszu, czytając 1000 stronicową książkę nawet w kilka miesięcy. Po opanowaniu tego języka można już szukać pracy! Jednak pamiętaj, że ciągle nie ma to żadnego związku z wykształceniem wyższym.

Będąc inżynierem musisz mieć pojęcie o elektrotechnice, mechanice czy narzędziach jakie oferuje nam w XXI wieku matematyka. Choć na pierwszy rzut oka może Ci się wydawać, że całek nie będziesz używał, to jednak Twoje myślenie szybko się zmieni, kiedy zleceniodawca zażyczy sobie do napisania program obliczający naprężenia w belkach lub parametry skręcanych prętów. Praktycznie każdy zaawansowany projekt programistyczny składa się w jakimś stopniu z algorytmów, a powodzenie i wydajność tego projektu zależy od ich optymalizacji i skuteczności. Czym jest algorytmika jak nie czystą matematyką?

Ludzie, którzy tego nie rozumieją i twierdzą, że marnuję 5 lat studiów na studia informatyczne, a Mirek nauczył się programować bez studiów, są niepoważni. Nie ma sensu z nimi dyskutować, ponieważ prawdopodobnie już nic nie jest w stanie ich przekonać. Nie biorą pod uwagę faktu, że Mirek nauczył się programować (więc ma w swoim ręku narzędzie) ale nie ma bladego pojęcia o żadnej innej dziedziny nauki. Dlatego teraz Mirek naddaje się jedynie do rozwiązywania zadań maturalnych z informatyki, a inni ludzie posiadający szerszą wiedzę, będą tworzyć oprogramowanie dla koncernów, projektantów czy sektora medycyny.

Mimo, że Mirek poradził sobie z nauką danego języka programowania, to prawdopodobnie ciężko będzie mu na własną rękę nadrobić braki w matematyce, fizyce i innych trudnych ścisłych przedmiotach. Prawdziwa wiedza, to nasza wiedza specjalistyczna (kierunkowa) połączona z innymi rozległymi dziedzinami nauki. Im więcej potencjalnych problemów umiemy rozwiązać, tym bardziej atrakcyjni jesteśmy zawodowo. Programista bez szerokiego spektrum pomysłów jest warty po prostu mniej.

Jeżeli ktoś przytoczy Ci argument, kiedy będzie mu w życiu potrzebna funkcja kwadratowa lub całka – absolutnie przerwij z nim rozmowę, ponieważ nie ma ona sensu. Ludzie z tak płytkim myśleniem nie rozumieją nawet na czym polega ich osobisty rozwój. Jak w takim wypadku dyskutować z nimi o studiach? Wiadome, nie wszyscy decydują się na studia, nie wszyscy powinni iść na studia, lecz mało kto potrafi operować tak nietrafionymi argumentami.

Mam wielu znajomych, którzy nie wybrali studiów i był to ich osobisty prywatny wybór. Niektórzy z nich mają potencjał i studia mogliby zrobić, inni nie mają. Lecz żadnemu z nich nie trzeba tłumaczyć, dlaczego w pewnym okresie życia młody człowiek musi uczyć się np. matematyki czy języka polskiego i czemu to służy.

Podsumowanie

Uważam – że warto studiować. Jeżeli zdecydujesz się na studia, wybieraj kierunki techniczne: informatyka, budownictwo czy energetyka. Zapewniam, że nie będziesz narzekał na brak zatrudnienia lub niskie zarobki. Mając taki fach w ręku, możesz też celować w wyjazd za granicę, tam też można się dorobić. Angielski po studiach każdy zna, więc to nie problem.

Odpuść sobie natomiast kierunki słabe i przeciętne, coby w przyszłości nie żałować straconych lat życia a przede wszystkim pieniędzy jakie wydałeś, a jakie mogłeś w międzyczasie zarobić.

Pisałem, że studia zaoczne są gorsze, bo są, i nie ma co się obrażać jeżeli na takich jesteś. Na studiach dziennych miałbyś o wiele więcej pracy i nauka kosztowała by Cię więcej poświęceń. A doświadczenia w pracy i tak byś nabrał.. później, po studiach. Doświadczenie wyniesione z pracy nijak ma się do wiedzy teoretycznej ze studiów. Nigdy tak nie będzie, x lat pracy nigdy nie zastąpi studiów.

Mówienie, że dla ludzi po studiach nie ma pracy, jest tak samo głupie, jak mówienie, że dla absolwentów gimnazjów nie ma pracy. Jedyna różnica jest taka, że gimnazjum kończy każdy obowiązkowo. I co? Jedni zakładają firmy, jedni pracują zawodowo a inni stają się menelami. Różni ludzie osiągają różne rzeczy i nie można winić za to gimnazjum lub studiów. Problemem są ludzie, którzy potrafią przez 5 lat studiów, nic ze sobą nie robić. Traktują studia jako przedłużenie młodości, myśląc, że później jakoś to będzie i praca ich znajdzie. Myślą, że zaliczanie poszczególnych egzaminów i kolokwiów to zdobywanie wiedzy.

Użytkownik Marcin napisał:

12 sierpnia 2014


bardzo dobry artykuł lepiej bym tego nie podsumował. 100% prawda. Juz podeslalem znajomym

Użytkownik krul napisał:

15 sierpnia 2014


pewnie niektorzy cie znienawidza za ten post. ja tez jestem na studiach zaocznych i potwierdzam ze tego sie nie da nazwac studiowaniem. o prace sie nie martwie poniewaz mam wlasny biznes po rodzinie

Użytkownik Paweł napisał:

16 sierpnia 2014


Jak najbardziej prawda, aczkolwiek co do studiów zaocznych to wiele tutaj zależy od podejścia danego człowieka.

Ja również wybrałem zaoczne, jednakże ja już wiem co chcę dalej robić, wiem, że to będzie programowanie. Obecnie poświęcam na to sporo czasu i studia będą pewnego rodzaju uzupełnieniem, możliwością poznania nowych ludzi.

Faktycznym problemem jest właśnie mentalność wielu osób, którzy myślą, że pójdą sobie na studia zaoczne, pozaliczają to co tam jest i pracodawcy będą potem „walić drzwiami i oknami” z ofertami pracy, bo przecież ma się papierek.

Poza tym całkowicie zgadzam się z Twoim artykułem, prawda jest bowiem taka, że jeśli ktoś idzie na informatykę, tylko z tego powodu, że nasłuchał się, jakie to pieniądze można z tego mieć, to potem rzeczywiście może się nieźle zdziwić.

Użytkownik absolwent napisał:

19 sierpnia 2014


Witam. Niestety nie mogę się zgodzić z tezą iż studia zaoczne na prywatnej uczelni niczego nie uczą. Sam kończyłem studia zaoczne – informatyka, też musiałem zaliczać wszystkie przedmioty typu analiza matematyczna i matematyka dyskretna i tak dalej. Odnośnie jakości studiów dba o to PKA. I nie jest tak że poziom na wszystkich uczelniach państwowych jest wyższy na łódzki uniwerek miał 2 razy zawieszane uprawnienia do nauczania informatyki. Z resztą na mojej uczelnie przyszło kilku po licencjacie na uniwerku, żeby kontynuować na mgr i się wyłamało bo poziom był wyższy. A co powiesz o PJWST w Warszawie? prywatna? ale chyba dobra! Nie generalizuj że prywatna to zło, a państwowa dobra. Rzeczywistość to weryfikuje. Tak samo na prywatnych jak i państwowych uczelniach są słabsi i mocniejsi studenci.

Użytkownik Karol napisał:

19 sierpnia 2014


Cześć, zwróć uwagę, że pisałem też o osobach, które kończą prywatne uczelnie lub studia zaoczne i umieją dużo – odebrałeś ten artykuł zbyt osobiście.

Będąc obiektywnym w ocenie sytuacji nie można zbagatelizować problemu studiów zaocznych i „kupowania wykształcenia”. Nie wierzę, że nigdy nie spotkałeś się z osobami, które studiują a już dawno nie powinny. Często pomaga im w tym kasa i płacenie za kolejne terminy „ekstra”. Co ciekawe na studiach dziennych też często są takie osoby, jednak jest ich dość mało (często wylatują jeżeli się nie przykładają). O PJWST oczywiście słyszałem.

Ja osobiście tak to widzę porównując środowisko Krakowskich uczelni. Być może w Twojej okolicy jest inaczej, lub trafiłeś na dobrą uczelnię, która trzyma poziom. Rozmawiałem też o tym problemie z wieloma znajomymi, studiującymi na różnych rodzajach uczelni i wnioski mamy podobne. Gdyby problem nie istniał i mój artykuł był przesadzony, ludzie by tak nie narzekali na brak pracy po studiach.

Użytkownik absolwent napisał:

20 sierpnia 2014


Nie zgodzę się również z wiekiem studentów. Moja mama zaczynała studia w wieku 39 lat zaoczne na Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Przedmioty matematyczne zaliczała na 5 z pochwałami od wykładowców że po tylu latach tak dobrze pamięta matmę. Z resztą na maturze też miała 5. Dlaczego nie dostała się na dzienne studia? bo latach 80 były inne czasy… inny system… trudniej było się dostać bo decydowały także znajomości. Poza tym wtedy były inne czasy. Wszyscy mieli pracę więc większą szła po ogólniaku od razu do pracy i zakładali rodziny i brali się za dzieci. Teraz obserwuję jak młodzi ludzie z mojej okolicy idą na studia dzienne tylko po to żeby uniknąć bezrobocia, bo nie wszędzie jest tak dobrze jak w Warszawie czy innych dużych miastach. Mam sąsiadkę która poszła na matematykę na wrocławski uniwerek, matury próbnej nie zdała jako jedyna z klasy, a prawdziwą maturę zdała z fatalnymi wynikami (dużo gorszymi ode mnie). Mimo to dostała się na dzienne. Ja na dzienne nie startowałem, bo decydowała o tym sytuacja materialna. Dużo większy szacunek mam do tych pracują i studiują zaocznie nie tych z dziennych dlaczego? bo oni pracują na siebie i swoje studia. W przeciwieństwie od (niektórych) studentów dziennych którzy doją swoich starych na 1,5-2 tys. co miesiąc żeby się utrzymać w dużym mieście. Teraz studia dzienne są dla wszystkich dostępne. Nie znam nikogo kto złożył papiery na dzienne a się nie dostał. Jak nie na tej uczelni to na inną. Tutaj masz przykład:

https://rekrutacja.uni.lodz.pl/statystyki.php?op=&sk=l_zapisy&sm=a&studia_filtr=informatyka&p=1

ZOBACZ ILE JESZCZE WOLNYCH MIEJSC !!!

i nie kozakuj bo to jak dałem kontakt do Nokii, która się z tobą kontaktowała.

Użytkownik Karol napisał:

20 sierpnia 2014


Piszesz, że studia dzienne są dostępne dla wszystkich i że dostać się może każdy, bo progi są niskie. Masz rację, jednak jeszcze łatwiej dostać się na studia zaoczne. Jeżeli ktoś pechowym trafem nie dostanie się na dziennie to przeważnie kieruje się na zaoczne.

Powiem Ci z czego wynikają małe progi na studiach. Ludzie wybierają różne humanistyczne kierunki, filologie i psychologie, po których ciężko znaleźć pracę. UAM Poznań 2014: 28os/miejsce filologia norweska, 6os/miejsce psychologia. To właśnie tam progi są wysokie. Na informatykę, matematykę i fizykę chętnych już nie jest tak wiele, nawet patrząc na link który podałeś. Jest to właśnie brak świadomości wybierania złych kierunków po których nie ma pracy.

Próg jest niski, bo jest mało chętnych. Na infach często na miejsce przypada poniżej 1 kandydata, co oznacza że od ręki i tak dostaną się wszyscy, więc jaki sens mają wysokie progi? Drugim kryterium jest fakt, że progi nic nie znaczą. Później w 1 semestrze i tak odpada znaczna część studentów. Często zostają Ci co dostali się na końcu, bo wzięli się w garść i mają chęci do nauki, a odpadają Ci zdolni z dobrymi wynikami matur. Dlatego też uważam że progów nie ma się co czepiać.

Nie można postawić znaku równości pomiędzy zaocznymi i dziennymi. Nawet jeżeli się ze mną nie zgadzasz i każdy ma do tego prawo, nie możesz sugerować że zaoczne=dzienne. Różnią się one praktycznie wszystkich, a rozważając plusy i minusy obydwu wyborów bardziej przekonują mnie dzienne, bo można nauczyć się więcej.

Ja nie pisałem nic o wieku studentów, tylko o biednych osobach, które przez sytuację na rynku pracy muszą się przekwalifikować w wieku 30 lat. Ciężko jest pogodzić rodzinę, obowiązki utrzymania domu ze studiowaniem w tak późnym wieku. O wiele łatwiej przychodzi to młodym, którzy nie mają żadnych zobowiązań. Kolejna kwestia, ciężko mi wyobrazić sobie 30-40latka, który idzie na studia informatyczne i zaczyna programować, nie mając z tym wcześniej styczności. Zanim nabierze odpowiedniego doświadczenia zawodowego, jego kariera już się kończy. Staż w wieku 40lat?

Dużym plusem zaocznych jest zdobywanie doświadczenia zawodowego, ale jak wspomniałem są też minusy. Ciężko się uczyć tyrając 5 dni w tygodniu. Na dodatek zarobione pieniądze szybko się rozchodzą, ponieważ trzeba opłacać mieszkanie, życie a do tego jeszcze studia, które na dziennych nic nie kosztują. Ja osobiście dostałem 10tyś zł stypendium na 1 roku, więc nie miałem problemów z utrzymaniem. Są osoby, które dostawały kilka stypendiów i zasiłków na raz, i z tego co wiem dostawały miesięcznie kwotę ponad 1600zł. Gdybym przykładał się do nauki jak inni u mnie na kierunku zamawianym, to mógłbym dostawać 1000zł miesięcznie przez calutki okres studiów, tym samym dostać 35 tyś zł przez cały okres studiów inżynierskich (są u nas takie osoby). Więc o finanse nie trzeba się martwić, wybierając techniczny kierunek zamawiany.

Użytkownik absolwent napisał:

20 sierpnia 2014


zgadzam się z tobą że studia zaoczne może są łatwiejsze bo siłą rzeczy jest 2x razy mniej materiału do nauki, ale z drugiej strony jest też ludzie mają mniej czasu na naukę ze względu na pracę czy inne obowiązki. Odnośnie tych stypendiów ciekaw jestem ile poszło u was na informatykę ze względu na kasę i zrezygnowało po roku? Ja poszedłem dlatego że chciałem i nie dlatego że ktoś mi za to płacił, a wręcz przeciwnie sam za to płaciłem. Z resztą nie ma darmowych studiów. Studiujesz dziennie, ale za twoje studia płacą podatnicy. „Nie ma darmowych obiadów, zawsze ktoś musi za nie zapłacić”. W USA wszystkie studia są płatne dlatego poziom jest tam 10x wyższy niż Polsce. Z resztą w Polsce nie długo publicznie też będą sprywatyzowane bo 80% z nich jest pozadłużana, te duże także. Prywatne przynajmniej muszą na siebie zarobki. Tak samo jak firma. Mało to było skandali, np. na PWR wroc że wykładowcy zatrudniali na fikcyjnych umowach zwoje rodziny do projektów z UE. Moim zdaniem wszystkie studia powinny być płatne, wtedy nie mielibyśmy tylu absolwentów politologii. A studia na które jest zapotrzebowanie na absolwentów typu informatyka, finanse i tak dalej, absolwent powinien mieć zwracany koszt studiów po ukończonym semestrze. Jak nie ukończy to powinien kryć koszty. bo to kasa podatników. Ja nie zamierzam swoją pracą i podatkami finansować studentów którzy zaczynają po 3 razy studia i ich nie kończą, a znam takie przypadki.

Użytkownik Karol napisał:

20 sierpnia 2014


Podałeś ciekawą tezę zwiększenia poziomu studiów poprzez sprywatyzowanie uczelni. Z jednej strony mogło by to zadziałać, z drugiej strony zaś znajdowałyby się osoby, którym nadziani rodzice płaciliby za tandetne kierunki. Z kolei biedniejsi mieliby zamkniętą drogę na studia, chyba że istniałyby stypendia.

Taka opcja była by dobra gdyby wszystkie(!) uczelnie w Polsce miał te same warunki (tzn. wszystkie byłyby sprywatyzowane). Przy obecnym rozwiązaniu – połowa publiczna połowa prywatna dzieje się co się dzieje.

U nas na roku była mała część studentów, która przyszła tylko po stypendium tak jak napisałeś. Pojawiły się też spekulacje wśród studentów co do wydawanych pieniędzy z UE na dodatkowe przedmioty. O ile dodatkowe programowanie było prowadzone ciekawie, to przedmioty w stylu „ochrona środowiska dla inżyniera” były poniżej poziomu uczelni wyższej. Pomijając brak przydatności przedmiotu miał on aż 4 prowadzących. Bardzo dziwne, ale do zrozumienia biorąc pod uwagę, że finansowała go UE.

Nie ma jednego słusznego wyboru.

Użytkownik Piotrek napisał:

20 sierpnia 2014


Motywuje do nauki przed sesją poprawkową na studiach informatycznych :)

Użytkownik absolwent napisał:

20 sierpnia 2014


Nie mówi że biedniejsi mają mieć zamkniętą drogę. Nie o to chodzi. Kiedyś żeby dostać się na studia trzeba była jeszcze przejść egzaminy wstępne. Teraz zobacz. Poziom matury w Polsce to poziom fatalny z gotowymi odpowiedziami do wyboru, a i tak maturę zdaję tylko 70% ludzi. Porażka totalna. Studia dzienne mogą być bezpłatne, ale pod warunkiem, że dana osoba je ukończy, w przeciwnym razie powinna zwrócić koszty i tyle. Tak samo jak nie uzasadnione wezwanie karetki i tak dalej, wtedy ten co dzwoni pokrywa koszty i żarty by się skończyły. Stypendia jak najbardziej ! i to jest moim zdaniem najlepszy pomysł. tylko trzeba wprowadzić jakieś logiczne zasady. Ale nie może być tak że osoba nie ważne czy biedna czy bogata idzie na studia tylko dla tego że są za darmo dla niej, a w gruncie rzeczy jej na uczeniu się nie zależy.

Użytkownik mcA napisał:

20 sierpnia 2014


Człowieku piepszysz kompletne bzdury! Takie brednie że dzienne to są lepsze od zaocznych to z 10 lat temu funkcjonowały! Właściwie na żadnej tzw. uczelni nikogo niczego nie uczą. Na tzw. studiach to jest wszystko: laborki, kolokwia, egzaminy, sprawdziany i inne brednie tylko nauki i wiedzy nie ma! Po 2009 w końcu studia przestały być obowiązkowe bo zniesiony został pobór. Szkółki prywatne gówno uczą a państwowe też. Nikogo nie obchodzi jaką szkołę kończyłeś jeśli idziesz do prywatnej firmy liczy się przede wszystkim doświadczenie. Jak idziesz do państwowej priorytet to znajomości a jak być chciał zakładać własną firmę to wiedza, pomysł i doświadczenie. Zaoczni idą dla papierka i jeśli pracują to się czegoś jednak uczą a idioci z dziennych nawet jak są po państwowych uczelniach i mieli dobre stopnie to się budzą po kilku latach i zdziwieni że jak to przecież oni się uczyli (niby) dobre stopnie mają a nikt ich nie chce, i albo spierdalają na zachód, albo biorą gówniane roboty i siedzą w Polsce albo nigdzie się załapać nie mogą i są wkurwieni. Jeśli mają choć trochę refleksji nad sobą to dojdą do przekonania że na dziennych to tylko czas tracili bo mogli w tym czasie naprawdę się czegoś w pracy nauczyć a tracili czas na tzw. studia zamiast się uczyć. Owszem jak ktoś jest zdolnym programistą to znajdzie pracę czy może coś sam stworzy i nie będzie musiał żadnego nawet jednego zasranego CV nigdzie wysyłać. Ale na studiach to chyba jeszcze nikt, nikogo, niczego nie nauczył tzw. profesorkoidy siedzą i czekają na idiotów którzy mają wyprane mózgi przez szkoły wcześniejsze i zapierdalają na cały ten uczelniany biznes bo wiadomo że na zaocznych czy wieczorowych to się realnie płaci, a na dziennych to uczelnie jak mają wystarczającą ilość studencików to do stają kasę od państwa

Użytkownik Karol napisał:

22 sierpnia 2014


@mcA Według mnie nie jest to prawdą. Studiowanie daje wiedzę i otwiera horyzonty, uczy przetrwania i przygotowuje do pracy w stresie. Poznajemy wielu ludzi z naszego przyszłego środowiska zawodowego. Ucząc się w domu nie osiągniesz wszystkiego. Wszystkie laborki, kolokwia i egzaminy też mają wkład w naszą ogólną wiedzę. Jeżeli mówisz, że studia nic nie dają, pewnie źle wykorzystałeś okres studiów. Oprócz materiału z uczelni ważne jest także własne zaangażowanie i rozwijanie kariery poprzez odpowiednie jej pokierowanie.

Jeżeli ktoś sądzi że matematyka jest niepotrzebna programiście, bo fakt można umieć programować i nie umieć matematyki np. ucząc się w domu, to jest w błędzie. Wszystkie techniczne przedmioty zwiększają naszą zdolność analitycznego myślenia. Twoje stwierdzenie: „na żadnej tzw. uczelni nikogo niczego nie uczą” jest bzdurą. Powiedział bym raczej, „po żadnej uczelni wyższej nie wciskają pracy ludziom, którzy na nią nie zasługują ze względu na brak umiejętności”.

Wszystko co robimy w życiu zwiększa atrakcyjność naszej osoby. Granie na instrumentach, gra w szachy – także. Ty zastanawiasz się czy przedmioty z uczelni wyższej do czegoś się przydają, nawet nie wiem jak to skomentować. Idąc Twoim tokiem myślenia, najlepiej nie robić nic. Najlepiej wyjechać za granicę i cieszyć się, że zarabiasz 8tyś zł na zmywaku, bo zyskujesz na sprzedaniu waluty. Zastanówmy się czy szkoła średnia się do czegoś przydaje, po co komu znajomość funkcji kwadratowej albo wielomianów.

Na studiach spotykasz się z wieloma działami, którymi kiedyś nie będziesz się zajmował, jednak zyskujesz podstawy i masz większe pojęcie o świecie. Ludzie, którzy wiedzą dużo, są atrakcyjnymi dla pracodawców. O ile języka programowania nauczysz się w domu nawet po szkole średniej, to z mechaniką, elektrotechniką, fizyką, MESami raczej już nie będzie tak kolorowo. Na co komu programista, który umie tylko układać kontrolki na formie metodą drag&drop i zna dany język w stopniu BDB. Taki człowiek nie może zostać nawet zwykłym klepaczem kodu, ponieważ bez pomocy innych osób nie zaimplementuje żadnych skomplikowanych obliczeń, algorytmów ani zjawisk z innych dziedzin nauki.

Nie wiem czy wiesz, informatyka i programowanie łączy się obecnie z dziesiątkami innych dziedzin nauki, od medycyny, po geografię i różne symulacje, na mechanice i robotyce kończąc. Bez elementarnej wiedzy z innych działów nic w tym zawodzie nie znaczysz.

Użytkownik absolewnt napisał:

22 sierpnia 2014


Zgadzam się. Ale mówi się „poszerza horyzonty”, a nie otwiera horyzonty ;) Uwierz mi pracy w stresie nauczysz się dopiero w pracy, to co na uczelni to jest nic. Odnośnie rynku pracy mogę tylko zgodzić się z przedmówcą. W Polsce ogólnie nie jest cudowanie bo nasz kraj liczy tylko na inwestorów z zagranicy. Jak otwiera się jakiś oddział typu np. IBM we Wrocławiu, to od razu chcą zatrudnić jak najwięcej absolwentów na gwałt, bo dotacje z unii i umowa z rządem. Tam kierownikami działów są nawet panienki po humanistycznych kierunkach, które nie odróżniają dwóch protokołów od siebie. Mam kolegę który skończył dzienną PŁ i poszedł na staż do starostwa, a tam jest kierownikiem/przełożonym był absolwent technikum w jego wieku;) bo miał znajomości. W Polsce w budżetówce w miastach w wielkość do 100 tys. mieszkańców pracy nie dostaniesz. a u prywaciarza będziesz pracował za minimalną. Ostatnio widziałem ofertę programista php + administrator = 1200zł netto dla polskiego prywaciarza. W dużych miastach jest inaczej bo są korporacje. stażyści zarabiają 1500-2800 netto (oczywiście w softwarze) oczywiście na umowę zlecenie. Na stanowisku testera nie jest wymagana duża wiedza, tylko np. napisanie instrukcji warunkowej czy pętli. Ale jak uderzasz programowanie to dostanie kilka kartek A4 na rekrutacji, ołówek i zadania i np. 60 minut na napisanie 3-4 programików. Generalnie praca bezstresowa to jest na helpdesku, w softwarze zawszę są terminy i większy stres. Najlepiej jest w branży BPO tam jest luzik w IT, ale też mniejsze zarobki. Mam kumpla który pracował kiedyś jako programista, ale po kilku latach się wypalił i teraz robi coś innego.

Użytkownik lunarlinux napisał:

30 sierpnia 2014


A czy opłaca się nauczyć jakiegoś języka programowania nie mając studiów informatycznych? Mam jakieś tam podstawy różnych języków programowania, ponieważ siedzę od wielu lat na Linux i dobrze by było znać jeden w pełni. Tylko że nie mam odpowiedniej szkoły, dlatego zawsze tracę zapał w połowie nauki no bo i po co mi to, jak i tak nic na tym nie zarobie, chyba że hobbystycznie dla siebie będę tylko kodzić. Druga sprawa to odpowiedni język, próbowałem rozległą Jave, ale mam jej dość to taki rozszerzony język angielski rozwlekły, a nie prawdziwy język programowania. Zastanawiam się czy nie znowić nauki C++, mnóstwo informacji, kursów, mam jakieś w nim tam postawy. Pythona jakoś nie lubię, a ruby i lua nie ma z czego korzystać aby się tego dobrze nauczyć. C# pod mono też próbowałem, ale gdy zaczęło się programowanie okienkowe tam nic nie było zgodne, a czysty C lub ANSi C chyba już się nie opłaca uczyć?

Użytkownik Karol napisał:

30 sierpnia 2014


Czy się opłaca to zależy czego oczekujesz. Jeżeli nauczysz się hobbystycznie to po prostu będziesz umiał jakiś język. Czy uda Ci się na tej wiedzy zarobić w to raczej wątpię. Nauka programowania trwa długo, dany język (jego syntaksę i składnię) można poznać w kilka dni. Polecałbym Ci C++, chyba że sam stwierdzisz, że wolisz coś innego. Z drugiej strony miej świadomość, że jeżeli nie będziesz programował regularnie to dość szybko zapomnisz składnię danego języka i jego zaawansowane mechanizmy.

Użytkownik lunarlinux napisał:

30 sierpnia 2014


Masz rację trzeba systematycznie pisać kod. A jakie książki polecasz do standardu 0x czy tam C++11, ponieważ nie chcę już zaprzątać sobie głowy starym standardem C++98. Parę dni temu wyszedł już standard C++14
http://blog.malcom.pl/2014/03/05/co-slychac-w-nadchodzacym-c14/
jedyne znane mi książki to Symfonia Standard J.Grebosza i programowanie C++ Stephana Prata Wyd. VI, obie obejmują standard C++11. Czy masz jakieś namiary na inne wydawnictwa, nie tylko te z helionu z najnowszymi standardami? W sumie jeżeli ktoś analizuje kod który jest napisany w starym standardzie, stare książki i wydania mogą mu się przydac gdy jest testerem oprogramowania. Ale jak ktoś pisze od podstaw szkoda tracić komórek pamięci w mózgu na przestarzałe opisy. Oprócz basha przydał by się jeszcze jakiś skryptowy język, żeby jednocześnie wkuwać dwa języki. Tylko co może być przydatne w przyszłości python, lua, ruby. Jeszcze zapytam czy najnowsze standardy przewidują jakiś garbage collector, Polacy niby napisali taki http://smieciuch.sourceforge.net/ ale nie jest standardowym języka.

Użytkownik Karol napisał:

31 sierpnia 2014


Nie mam pojęcia co Ci doradzić – nigdy nie uczyłem się języka programowania z żadnej książki. Na „Symfonię” Grębosza miałem szansę rzucić okiem. Jest to najczęściej polecana pozycja.
Garbage Collector w C++ mija się z koncepcją języka. Choć były plotki że pojawi się w którejś wersji to na szczęście tak się nie stało. C++ wymusza na programiście dbałość o kod, jeżeli zostałby wprowadzony odśmiecacz pamięci C++ nie byłby tym samym językiem. W końcu ktoś dobrał by się do wskaźników lub polimorfizmu i przerobił C++ na Javę.
C++ jest dobry do nauki i wiele można się z niego nauczyć. Zarobek to moim zdaniem cały wachlarz języków z platformy .NET oraz platforma Java w tym Android. Na tych wakacjach rozglądałem się za praktykami, 45% to Java, 55% to C#, mały odsetek błędu statystycznego stanowiły oferty C++.

Użytkownik lunarlinux napisał:

31 sierpnia 2014


Java może kiedyś mieć swój kres, tylko JVM ma przyszłość z całą masą innych języków Scala, Groovy, jCure, Ceylon, JavaFX, JavaEE. Co do C# sądząc po tym co wyrabia Microsoft w swoim sklepie z aplikacjami na Windows Phone, też jakoś nie zdobył uznania programistów, fakt masz rację brakuje programistów C#, Java na rynku, ale nie sądzę że aż są takie braki ludzi. Po prostu wielu programistów jak Linus Torvalds czy Richard Stallman są idealistami i wcale nie chcą pracować jako korporacyjne szczury, harować po 10-12 godziny dla korporacji w języku który nie lubią. Linus odrzucił pracę w firmie Apple twierdząc że nienawidzi mikrojądra MACH, do tego mało programistów lubi ten twór obiektowy zwany objective-C. Też kiedyś brałem to pod uwagę, że można na nim zarobić pisząc na sprzęt z nadgryzionym jabłkiem, ale zrobienie na siłę z C języka obiektowego coś im nie wyszło. No nic zostaje mi stopniowo poznawać C++ i Jave, może jeszcze dodam któryś z tych Ruby lub Ceylona jako alternatywa gdy tamten da mi popalić.

Użytkownik Szymon napisał:

31 sierpnia 2014


Uważam, że problem studentów którzy wybierają mniej perspektywicznie kierunku są przyzwyczajeni do powiedzenia „Za wyższe należy się stołek” a tak naprawdę na chwilę obecną tak nie jest.

Użytkownik akwes napisał:

13 września 2014


Chłopcze, równość programów na studiach zaocznych i dziennych jest GWARANTOWANA ustawowo. Program i materiał ma być ten sam, możesz sobie to nawet zobaczyć na sylabusie swojej uczelni.

Brak wyrzuceń na zaocznych? Haha, z 100 ludzi zostaje zwykle nie więcej jak 30 już na drugim roku.

Wyczuwam wielki ból dupy osoby, która studiuje dziennie i ma dość tego, że ludzie, którzy już pracują w zawodzie naśmiewają się z dziennych.

Użytkownik KK napisał:

13 września 2014


Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że warto (w Polsce) studiować. Jakość i warunki kształcenia w polskich szkołach od najniższego stopnia aż po uczelnie wyższe jest tragiczna (wyjątkiem może być wybijająca się Polibuda Wrocławska). Warto się natomiast uczyć, bo to wiedza i doświadczenie gwarantują pracę, a nie dyplom uczelni. Ja rzuciłem studia informatyczne po 1.5 roku, to była najlepsza decyzja w moim życiu, teraz mam świetną pracę, przez większość roku mieszkam pod palmami a resztę czasu spędzam na podróżach… Gdybym studiował, teraz męczył bym pracę magisterską i pewnie ledwo wiązał koniec z końcem, a już na pewno nie miał bym tak ogromnego doświadczenia jakie udało mi się zdobyć po olaniu studiów.

Na koniec jeszcze odniosę się do tego co napisałeś:

„Dla mnie sprawa jest prosta: idę na studia ponieważ chcę kiedyś dobrze zarabiać. Dodatkowo mam chęć poszerzania własnej wiedzy i jestem zdecydowany na własny rozwój (…)”

No offense, ale po przeczytaniu tego stwierdzenia po prostu mi Cię żal. Jeśli na pierwszym miejscu stawiasz kasę a „dodatkowo” decydujesz się na własny rozwój, to gwarantuję Ci że nic poza przeciętnym stanowiskiem w przeciętnej firmie nie osiągniesz. Ja wychowałem się w biednej rodzinie, na serio biednej, na pierwszy komputer musiałem sobie zarobić sam pracując przy zbiórce owoców w wieku 13 lat… Byłem biedny, ale programowanie sprawiało mi przyjemność, teraz mogę powiedzieć, że jestem bogaty i programowanie dalej daje mi najwięcej satysfakcji, żadne pieniądze tego nie zmienią. Ale do czego zmierzam, ano do tego, że nie zarabiam dużo bo skończyłem studia, czy bo sobie tak postanowiłem, etc. Zarabiam dużo bo wysoko na pierwszym miejscu stawiam swój rozwój, zdobywanie wiedzy i doświadczenia.

KK

Użytkownik prop napisał:

13 września 2014


W tym artykule jest troche prawdy ale tez sporo glupot, ktore mozna tlumaczyc tym, ze autor jest po prostu mlody i jeszcze sporo rzeczy mu sie „wydaje”. Sprostuje je wiec:

1. Nie licz, ze na twoich studiach odsiew zalatwi wszystko i do dyplomu dojdzie sama elita. Rozczaruje cie ale nie – za kazdego studenta uczelnia przez cale 3-5 lat dostaje pieniadze z ministerstwa. Pieniadze te sa konieczne do normalnego funkcjonowania uczelni, ktore sa niedofinansowane. Z tego wzgledu studenci dostaja milion szans, 50 poprawek a do dyplomu ciagnie sie na sile osoby po lobotomii. Tak jest wszedzie – na tych bardziej elitarnych uczelniach tez. Zwlaszcza na kierunkach, ktore od lat cierpia na niedobor studentow.

2. Postepujesz nielogicznie – najpierw piszesz, ze studiujesz po to, by dostac dobra prace. Pozniej jednak piszesz, ze odrzucasz oferty pracy, bo studiujesz dziennie. o.o Ja rozumiem, ze kiepskie, malo interesujace oferty mozna odrzucic, doszkolic sie i startowac na cos lepszego. Ale jesli oferuja ci np. posade mlodszego programisty technologii, ktora cie interesuje to ja nie bardzo rozumiem na co ty czekasz. Myslisz, ze jesli postudiujesz jeszcze kilka lat, to na starcie dostaniesz lepsza prace? Niestety znow cie rozczaruje – w rok pracy z danej specjalnosci nauczysz sie wiecej niz w kilka lat studiow. Wiedze ogolna moglbys uzupelniac na tych zlych zaocznych a na rynku pracy bylbys do przodu o kilka lat w stosunku do osob, ktore beda szukac pracy dopiero po dyplomie. Chyba, ze chcesz pracowac w niszowej dziedzinie, ktora wymaga np. doktoratu. Wtedy upieranie sie przy dziennych ma sens ale to nie mowimy o pracy w Polsce – w innym wypadku jest to po prostu nielogicznie – jesli celem studiow jest dobra praca i dostajesz oferte tzn. ze studia swoj cel spelnily i dalsze studiowanie niczego juz nie zmieni.

3. Bez sensu piszesz, ze kazdy powinien isc na studia techniczne (a inne studia to nie studia), bo jak ktos nie ma smykalki to w IT bedzie co najwyzej kiepsko oplacanym popychadlem. Jesli ktos i tak w zyciu ma byc popychadlem, to faktycznie IT lepsze ale w innych dziedzinach tez da sie zarobic i osoby z potencjalem powinny studiowac kierunek zgodny z ich predyspozycjami. Tworzac elite w innej branzy tez beda dobrze zarabiac. Moim zdaniem tego typu wpisy tworza szkodliwy mit „zlotych gor” jakie czekaja na kazdego, kto pojdzie do IT. Niestety, jak wszedzie dobry specjalista zarobi dobrze a popychadla beda musialy sie zadowolic ochlapami. Taka jest kolej rzeczy.

4. Zgadza sie, ze 40latkowi jest sie trudniej przekwalifikowac ale nie pisz bzdur ze to koniec kariery (albo jacy sa biedni 30-letni nauczyciele, ktorzy sa raptem 6 lat po studiach lol i musza sie przekwalifikowac – no faktycznie biedactwa, pol zycia zmarnowane). Poki co bedziemy pracowac do 67 roku zycia. 40 lat to nawet nie jest srodek kariery. Wiem, ze IT to mloda branza ale tez nie przesadzajmy. Tak samo, ze programowanie to lata nauki. Rok, dwa lata ciezkiej pracy od podstaw i mozna byc juz uzytecznym komercyjnie w branzy tak chlonnej jak IT. A pozniej mozna sie dalej doksztalcac na jakiegos uber specjaliste.

Użytkownik Karol napisał:

13 września 2014


@prop
W niektórych aspektach wydajesz się mieć racje jednak niektóre kwestie opisane przez Ciebie to głupoty. Studia zaoczne są łatwiejsze i trudno się na ten temat rozdrabniać. Mają mniejszy wymiar godzin, bardziej okrojony materiał i robi się je przeważnie dla papierka. Student zaoczny może się czegoś nauczyć w pracy, ale chyba nikt nie powie mi że nauczył się czegoś na uczelni bywając tam raz w miesiącu. Jestem studentem i mam znajomych na takich kierunkach..

Fakt, ktoś zdolny może zdobyć doświadczenie i „dorabiać papierek na boku”, wydaje Ci się że jest do przodu. Zastanówmy się tylko jaki jest punkt odniesienia? Względem czego jest do przodu? Jest czas na naukę i czas na pracę.. Jaki sens ma wybranie gorszej uczelni (z mniejszym poziomem) aby szybciej zdobywać doświadczenie zawodowe? Ja ukończę studia dziennie i też zacznę zdobywać doświadczenie. Nawet nie muszę ich kończyć, bo pracę da się zacząć już na ostatnich latach. Ciągle uważam, że więcej wynoszę z lat edukacji mając za sobą uczelnie dzienną niż zaoczną. Nie wszystkiego da się nauczyć w domu, nie wszystkiego uczą w firmach..

Tak jak napisałem w poprzednim komentarzu, można na własną rękę nauczyć się języka programowania i zdobyć jakieś doświadczenie, wydaje CI się wtedy że jesteś krok przed studentami dziennymi. A co z materiałem przerabianym na studiach dziennych? Fizyka, MES, analiza, dyskretna, elektra, mechanika? To wszystko nie jest potrzebne?

Rozumiem, że można bez tej wiedzy programować, ale to bardzo zawęża horyzonty. Człowiek, który da radę przebrnąć przez studia dziennie jest bardziej wszechstronny w przedmiotach technicznych. Zależnie od firmy w jakiej będzie pracował, ta wiedza na prawdę może się kiedyś przydać.

Idąc Twoim tokiem rozumowania, studia wcale nie są potrzebne. Nie powinno ich być. Po co robić jakieś gówniane kierunki zaoczne albo szkoły prywatne, lub dzienne politechniki i akademie. Lepiej niech każdy uczy się sam. Papierkiem z uczelni i tak można sobie jedynie zapalić w piecu. Ile się nauczysz – tyle będziesz w życiu umiał. Znieśmy wykształcenie wyższe. Po co w ogóle ktoś to wprowadził?

Podejście to wydaje się mądre (z pozoru). Nie wyobrażam sobie programisty, który na własną rękę uczy się mechaniki lub statystyki matematycznej. Zanika w tym wypadku wszechstronność i idea wykształcenia wyższego. Idea stopnia naukowego który zdobywasz, udowadniając że jesteś w stanie pojąć wiedzę w pewniej dziedzinie nauki.

Klepaczem kodu może zostać każdy, ciekawe co zrobić w przypadku, gdy wymagana jest implementacja skomplikowanych obliczeń, algorytmów lub zjawisk fizycznych? Kiedy wymagana jest wiedza z innej dziedziny nauki aby umieć komputerowo analizować obrazy? Wtedy do akcji wkracza przełożony, ktoś kto posiada szerszą wiedzę w różnych dziedzinach. MOIM ZDANIEM zapewne nie będzie to osoba po studiach zaocznych, która była na uczelni 2 razy w miesiącu aby zdobyć papier.

Użytkownik prop napisał:

14 września 2014


Nie szalej tak – w mojej wypowiedzi nie ma chocby sugestii, ze uwazam iz uczelnie to przezytek i nalezy je zamknac.

Masz strasznie „szkolny” sposob myslenia. Odnosze wrazenie, ze gdzies wciaz tkwisz na etapie szkoly, gdy zaliczanie kolejnych przedmiotow dawalo awans z klasy do klasy a dobry wynik z egzaminu – dobra szkole. Z gimnazjalisty stawales sie licealista a wszystko bylo poukladane w logiczna calosc. Zapewne stad u ciebie ta wiara w magiczna moc wiekszej liczby godzin w siatce ECTS z przedmiotu „matematyka dyskretna”. Wierzysz, ze skonczenie 5-cio letnich studiow z takim a nie innym programem uczyni cie kompletnym programista a to jest bzdura. Taka sama jak to, ze w opozycji do tradycyjnej, uniwersyteckiej edukacji masz tylko rozpasane samouctwo bez zadnych podstaw.

Wiec tak:

1. Imo sa kierunki, ktore zupelnie sie nie nadaja na zaoczne (glownie te, ktore dosc mocno korzystaja z zaplecza uczelni typu laboratoria, specjalistyczny sprzet), takie ktore mozna studiowac w dowolnym trybie i takie ktore lepiej laczyc z praca (np. zarzadzanie, gdzie poziom studentow jest wyzszy na zaocznych niz dziennych).

2. Poziom studiow zalezy od wielu czynnikow i czesto tryb ma marginalne znaczenie. Istnieje kolosalna roznica pomiedzy studiami na uczelni panstwowej x a na uczelni panstwowej y. Ten sam przedmiot moze byc latwy badz trudny w zaleznosci od wykladowcy.

3. Zgodze sie, ze studia dzienne moga byc najlepszym trybem – zwlaszcza dla osob mlodych, swiezo po maturze, ktore musza sie nauczyc podstaw, metodyki studiowania itd. Osoby, ktore potrafia sie samodzielnie uczyc skorzystaja tak samo z dziennych jak i dobrych zaocznych. Z moich obserwacji wynika, ze najlepiej wychodza osoby, ktore po maturze studiowaly 2 lata albo caly I stopien dziennie a magisterke robia zaocznie. Podstawy maja, przedmioty ktore wymieniles sa na 1, gora 2 roku studiow a cala reszte uzupelniaja juz pracujac.

4. To u was nie ma fizyki, matematyki czy elektroniki na zaocznych? o.o

5. W dzisiejszych czasach uczyc sie mozna na wiele sposobow – nie tylko na uniwerku albo solo. Oprocz ksiazek i tutoriali masz kursy, sa wyklady i cwiczenia online z najlepszych uniwersytetow (rowniez z matematyki czy fizyki), jest coursera, sa projekty open-source, sa ludzie. I tak – w pewnym sensie ile sie nauczysz tyle bedziesz umial ale to dotyczy kazdej edukacji, nie tylko uniwersyteckiej. Uczelnie sa potrzebne ale to nie znaczy, ze stanowia jedyne czy najlepsze w danej sytuacji zrodlo wiedzy.

6. Praca daje ci cos czego nie dadza ci studia – doswiadczenie, rozwiazywanie realnych problemow, konferencje i przede wszystkim prace w otoczeniu lepszych od siebie. A wiedze akademicka mozesz zdobyc na 50 roznych sposobow (pkt. 5). Jesli studia dzienne mozesz laczyc z praca na pelen etat od 4 roku to oznaczna ni mniej ni wiecej tylko tyle, ze rownie dobrze II stopien mozna robic zaocznie.

7. Serio nie neguje wszechstronnosci ani nie zachecam do bycia klepaczem kodu o waskich horyzontach. Niemniej uwazam, ze w dzisiejszych czasach dostep do wiedzy jest tak powszechny, ze nalezy zmienic myslenie o tytule i edukacji wyzszej. Uczyc sie bedziesz cale zycie, wiec nie licz ze po studiach skonczy sie czas na nauke a zacznie tylko praca. Po prostu musisz byc bardziej elastyczny w zdobywaniu wiedzy a nie slepo wierzyc, ze po 5 latach studiow dziennych dostaniesz oswiecenia niedostepnego innym smiertelnikom (zwlaszcza tym z zaocznych).

8. Nie kazdy kto koduje jest programista. Symulacje zjawisk fizycznych to zupelnie inna bajka. Do wielu dziedzin potrzebny jest doktorat i doglebna wiedza akademicka i ja tego nie neguje. Ale do wielu dziedzin, ktore wymieniles studia z informatyki nie sa w ogole potrzebne – to zadanie innych specjalistow. Podobnie jak mes, ktory jest narzedziem inzynierow ale niekoniecznie jest uzywany przez programistow, ktorzy maja zupelnie inne zadanie. I mitem jest, ze twoim przelozonym bedzie osoba o najbardziej wszechstronnych kompetencjach – owszem, powinna byc kompetentna ale chodzi o zupelnie inne rzeczy niz znajomosc mes.

Użytkownik xx.Alan napisał:

14 września 2014


do uzytkownika prop:

jestes debilem? napisaleś że studiujesz dziennie zeby być lepszym ale odrzucasz oferty pracy i że to nie logiczne. Wszyscy studenci dzienni tak robią tak powinny wlgadac studia! najpierw studiujesz potem pracujesz. naturalna kolej rzeczy! Co w tym jest takiego nie logicznego?!?!?!?

Prop napiales: bezsensu ze naklaniasz na studia techniczne, kazdy powinien isc tam gdzie chce. TY CHYBA NIE ZROZUMIALES TEGO ARTYKULU, autor pisal że bezsensu isć na studia PEDAGOGICZNE SKORO NIE MA PO NICH PRACY. Ze lepiej celowac w kierunki ktore zapewniają prace czyli np informatyka lub inne tehcniczne na ktore jest popyt. Dlaczego piszesz ze kazdy sie dorobi jesli tylko bedzie dobry skoro dla nauczycieli nie ma pracy ni chu*a dla filozowów tez.

prop jesteś zwykłym klepaczem kodu tak mysle jak czytam twoje komentarze. Umiesz programowac i nic wiecej.
Mnie tez wku****a to ze studiuje na dzinenych, duzo mnie to kosztuje zarówno kasy i nauki, a jakies barany na zaocznych dostają papier uczelni wyzszej za ku***a płacenie 3000 złotych za semestr. I dobrze wiem jak wygladaja studia zaoczne, to jest dno dno i nic wiecej. ZDobywanie papieru na sile. zaoczni nie maja zadnych osiagniec, pracodawca zawsze chetniej wezmie dziennego niz zaocznego. oczywiscie mowie o sytuacji gdy oboje coś umia

Użytkownik Karol napisał:

14 września 2014


Ja bym to ujął inaczej: można być {[(„programistą”)]} ucząc się w domu na własną rękę, w sumie nic nie stoi na przeszkodzie. Osobną kwestią jest chęć posiadania wykształcenia wyższego, wszystkie uczelnie w Polsce powinny reprezentować podobny poziom. Inżynier inżynierowi nie równy.. Wykształcenie wyższe powinno być reprezentowane odpowiednią wiedzą, jeżeli komuś nie pasuje za dużo matematyki i innych {[(„nie przydatnych przedmiotów”)]} to niech się na studia nie pcha wcale, tylko uczy programowania w domu. Studia zaoczne i szkółki niedzielne bardzo zaniżają poziom edukacji i wydają dyplomy za nic. Trzeba być konsekwentnym i sprawiedliwym, może studia zaoczne na jakiejś Politechnice Warszawskiej nie są bublem, jednak studia zaoczne w {[(„Prywatnej Wyższej Szkółce Biznesu w Straszęcinie”)]} już niestety tak. Niestety takie szkoły rosną jak grzyby po deszczu, bo to się opłaca. Przepychanie studentów bo ich rodzice płacą grubą kasę za papier magistra.

Ostatnio było na ten temat kilka artykułów na WP.pl. Dotyczyły afer związanych z bezprawnym działaniem takich uczelni w tym bezprawnym wydawaniem dyplomów.

Użytkownik prop napisał:

14 września 2014


Prosze – o to zywy przyklad tego, co zostalo przeze mnie stwierdzone wczesniej – ze w dzisiejszych czasach studia dzienne nic nie znacza. Jak widac czlowiek, ktory nie potrafi kulturalnie prowadzic dyskusji i co gorsza – pisac poprawnie w ojczystym jezyku moze byc studentem studiow dziennych na panstwowej uczelni.

Ja w tym momencie pasuje, bo nie bede prowadzic dyskusji na poziomie rynsztoka i klepaczy kodu – debili, ktorzy cos „umia” badz „nie umia”.

Karolu – dobrze zaczynasz kminic piszac, ze wartosc formalnego wyksztalcenia jest coraz nizsza ale nie jest to wina tylko i wylacznie prywatnych szkol. Idzie niz, uczelnie panstwowe przyjmuja jak leci, nadprodukcja magistrow i inzynierow trwa w najlepsze od wielu lat. By zachowac elitarnosc studiowac powinno 10, gora 20% mlodziezy a nie polowa jak teraz, bo jak widzisz chociazby na swoim blogu – dziennie studiuja rozni ludzie. Zreszta ten sam problem ma caly zachodni swiat – ludzi z wyzszym wyksztalceniem jest za duzo w stosunku do stanowisk, do ktorych potrzeba wyzszego wyksztalcenia.

Nie bede cie na sile przekonywac. Na zakonczenie tylko powiem, ze jak pojdziesz do pracy, spotkasz dobrych fachowcow po studiach kierunkowych, bez studiow, po studiach od czapy, to sam ocenisz jak jest. Zobaczysz tez, ze bycie klepaczem kodu jest uzaleznione od wielu czynnikow – nie tylko od wyksztalcenia i umiejetnosci i ze liczy sie tez wiele innych rzeczy. Wartosc zdobytego wyksztalcenia oraz jego wplyw na twoja kariere bedziesz mogl ocenic dopiero po latach od zakonczenia studiow.

Użytkownik absolwent prywatnej uczelni napisał:

20 września 2014


Bardzo fajny artykuł oddający istotę rzeczy:
maturzysta.dlastudenta.pl/artykul/Studia_dzienne_i_zaoczne_Co_wybrac,104124.html

Rozpoczynam od Paź studia mgr na Państwowej uczelni. Na razie mam tytuł inż. z prywatnej uczelni informatycznej. Za kilka miesięcy wypowiem się na temat poziom nauczania. Czy jest różnica czy jej nie ma. Rozmawiałem z wieloma osobami na ten temat. Wszyscy są zgodni poziom nauczani tak jak być powinien to był 20 lat temu. Ostatnio spotkałem się z koleżanką z liceum która miała same dwóje i ledwo przechodziła z klasy do klasy. Skończyła państwową uczelnię bez problemu. Pytam: „tak dobrze szła ci nauka” odpowiedź: „nie, dobrze spisywałam ze smartfona”

Użytkownik tobiasz napisał:

04 października 2014


moją sąsiadka skończyła Uniwersytet Wrocławsku na kierunki związanym z IT. Zapytałem ją ostatnio co to jest float oraz czy się różni asocjacja od agregacji, varchar od char, pole typu blob. Nic nie wiedziała, a to wszystko miała na studiach bo patrzyłem na jej plan ;) A pracę dostała tylko dlatego że jej mamusia załatwiła jej pracę po znajomości. Jest nauczycielką… naucza sama nic nie umiejąc. Jak zobaczyłem jej projekty na studia to parsknąłem śmiechem, bo jak robiłem podobne w gimnazjum. Ja skończyłem prywatną uczelnie i wiem więcej i umiem więcej zrobić niż ona ;) praktyka czyni mistrza, a nie uczelnia.

Użytkownik recorder napisał:

20 października 2014


Owszem, na studia zawsze warto iść, a poszerzanie swoich horyzontów to ważna kwestia, tylko nie zmienia to faktu, że na dzień dzisiejszy którą ofertę o pracę by się nie otworzyło, to na pierwszym miejscu pod wymaganiami znajdziemy „minimum X-letnie doświadczenie w….”

Użytkownik martyna napisał:

31 października 2014


istotne jest aby zdobyć teorię, którą dają studia, aby potem móc ją dobrze wykorzystać w praktyce zdobywając doświadczenie. Nie wiem jak jest na innych uczelniach, ale informatyke na Wszechnicy Polskiej ma się naprawdę dobrze – trzyma wysoki poziom

Użytkownik Team leasing napisał:

05 grudnia 2014


Z jednej strony masz rację z drugiej nie do końca. Anty-reklama studiów wiąże się z problemem społecznym w Polsce, który brzmi: nie ma ludzi do pracy. Nie ma szkół zawodowych, nie mamy po prostu zwykłych pracowników. Brakuje nam pracowników na kolei, sprzedawców, młodych górników. Kto niby ma jeździć tymi wszystkimi super nowymi Pendolino skoro w PL nie kształci się takich osób? Na studia powinni iść ludzie, którzy na prawdę tego chcą i są w stanie poświęcić na to swój czas i na prawdę studiować a nie imprezować. Jestem za całkowitą likwidacją studiów zaocznych i prywatnych szkół wyższych oraz dostosowaniem liczby miejsc na danym kierunku studiów do realnego zapotrzebowania na rynku pracy.
Sam skończyłem informatykę i pracuję w zawodzie.
W trakcie studiów otrzymałem bardzo dużo wiedzy teoretycznej jak i praktycznej ale musiałem również sam ciężko pracować na to żeby poszerzyć swoje kwalifikacje. Jestem zły na to, że szkoła wyższa nie przygotowała mnie do pracy w grupie, obecnie team leasing i praca zespołowa w branży IT to podstawa ale niestety nikt nas tego nie uczy.

Użytkownik Nanderedal napisał:

07 grudnia 2014


Bardzo fajny artykuł.

Zgadzam się z autorem że lepiej jest wybrać techniczny kierunek niż humanistyczny po którym nie znajdzie się pracy albo pracuje się z amarne grosze.

Trochę się nie zgodzę że po 30-stce nie da się przekfalifikować. Jeśli ktoś ma naprawdę energię i chęć do podejmowania wyzwań i zdobywania nowej wiedzy to jestem pewien że w kilka lat nauczy się nowego zawodu. Nie piszę że może takiej osobie łatwo przyjść znalezienie pracy ale zawsze może wyuczyć się zawodu w którym można pracować jako freelancer, ewentualnie można myśleć o założeniu własnego biznesu jeśli jest to opłacalne.

Sytuacja z niektórymi studentami którzy studiują tylko po to żeby mieć status studenta jest dla mnie przynajmniej niepokojąca. Myślę że po to się idzie na studia żeby poszerzać swoją wiedzę i umiejętności i w przyszłości je przełożyć na lepsze zarobki. Sama nauka dla nauki też ma sens według mnie bo zawsze z tego są jakieś korzyści ale jeśli przy tym można dobrze zarobić to czemu nie :).

Ciekaw jestem czy informatyka ma jakieś granice , po których nie będzie się już mogła dalej rozwijać , i wtedy powstanie jakiś nowy dział nauki a informatycy nie będą już tak bardzo już potrzebni na świecie.

Sam po sobie widzę że jest dużo pracy dla informatyków i ten zawód daje duże perspektywy.

Polecę ten artykuł młodszemu bratu który nie wie zabardzo na co iść i co robić w życiu :).

Pozdrawiam autora i wszystkich freelancerów programistów.

Użytkownik Nerd napisał:

12 grudnia 2014


Ciekawy wpis, ogólnie mógłbym się zgodzić, jednak przy obecnej sytuacji na rynku uczelni wyższych byłbym ostrożny – niestety ale poziom studiów dziennych też spada. Myślę też, że wpis można uzupełnić o jeszcze jedną kombinację. Dzienne studia I stopnia + zaoczne II stopnia jeśli ma się pracę, na tym etapie traci się naprawę mało, a zyskuje doświadczenie i wiedzę praktyczną, stwarza to okazję do stawiania ciekawych pytań na zajęciach. Moim zdaniem jednak, zaoczne studia powinno wybierać się tylko na czołowych państwowych uczelniach, inaczej to strata pieniędzy – gdzieś Pan to wspomniał. Ktoś postulował likwidację zaocznych studiów, w sumie bym się zgodził – zostawiłbym jednak zaoczne studia II i III stopnia lub „uelastycznił” dzienne studia, tak by sprostały obecnym realiom.

Płatne studia w stanach i wysoki poziom? Myślę, że tak ale to bardziej dzięki temu, że tam uczelnie współpracują z biznesem, zaś wykładowca nie jest św. krową nie do ruszenia czasami (zwolnienie takiego delikwenta jeśli trochę się okopał, to trudne zadanie). Jednak to się pewnie u nas zmieni z czasem.

Jeśli chodzi o samouków, miałem przyjemność – niestety większość (czyli nie wszyscy!) potrafiła podnieść mi tylko ciśnienie. Jeśli jesteś samoukiem i czytasz te słowa to poświęć chwilę swego czasu, przeczytaj chociaż „Clean Code” Roberta C. Martina (do kupienia w helionie), TDD Kenta Becka (również do kupienia w helionie) oraz aktualizuj czasem swą bazę wiedzy, bo technologie się zmieniają. Kod pisany przez samouka ma przeważnie jedną zaletę – działa (dopóki ktoś czegoś nie musi zmienić). Oczywiście po studiach też się trafią rodzynki ale jakoś mam chyba szczęście, bo póki co efekty ich pracy mnie tak nie przerażały.

PS. JavaEE i JavaFX to nie języki programowania – @lunarlinux, na JVM póki co przyszłość ma głownie Groovy i Scala.

Użytkownik Karol napisał:

13 grudnia 2014


Ciekawy, treściwy komentarz. Zapomniałem o opisaniu połączenia studiów dziennych I stopnia oraz zaocznych II stopnia – także uważam to za najlepsze połączenie, szczególnie w informatyce(!).

Użytkownik MW napisał:

04 stycznia 2015


Wyczuwam tu straszny ból tyłka! Zazdrosny student dzienny o zaocznych. Myśli, że Pana boga za rogi złapał bo studiuje na dziennych :D. Studiowałam kiedyś na zocznych taki tam kierunek- psychologię:). Potem poprawiłam mature i poszłam na lekarski na WUM. I mimio, iż mój kierunek uważam za najlepszy ;p. Wiem, że na zaocznych nie jest wcale łatwej i też jest od groma nauki! Mój chłopak pracuje jako informatyk i poszedł na ZAOCZNE! A myślę, że jest mądrzejszy od niejednego DZIENNEGO studenta

Użytkownik MW napisał:

04 stycznia 2015


wręcz twierdzę, iż można dzięki zdobywać doświadczenie w pracy. Mam wrażenie, że ten artykuł pisał jakiś małolat, który nie zna życia. Rozumiem, że medycyna nie może być zaoczna i inne kierunki medyczne nie są. Wiadomo praca z ludźmi jest bardzo odpowiedzialna i studia mają zbyt wiele godzin do wyrobienia praktyk w klinikach. Ale informatyka? Czy inne kierunki? Nie wymagają moim zdaniem wiecznego siedzenia na uczelni. Śmiech na sali.

Użytkownik Karol napisał:

04 stycznia 2015


@MW
Proszę Pani, nie studiowała Pani informatyki więc ciężko pani zabrać głos na ten temat, tak samo jak ja nigdy nie oceniałbym psychologii czy medycyny. Nijak nie jestem zazdrosny o studia zaoczne, mógłbym na takie w każdej chwili przeskoczyć.

Ten temat i spór jest totalnie wyczerpany w komentarzach, zachęcam do ich przeczytania. Studia zaoczne to nieporozumienie z wielu względów, najważniejszym jest fakt okrojonego materiału i małego wymiaru godzin. Jeżeli sądzi Pani, że informatyki można uczyć się w domu, to fakt, tak samo można czytać książki dotyczące medycyny, biologii, psychologii.. Po co w ogóle te studia??

Postrzega Pani zawód informatyka jako „gościa od naprawiania komputerów”, przeinstalowywania systemów. W tym wypadku – zgadzam się. Jednak są to umiejętności, które nabywa się w już w technikum/liceum – a więc nie potrzebne są ani zaoczne ani dzienne studia.

Studia informatyczne to studia czysto techniczne zahaczające o wiele działów nauki. Jest na nich wiele matematyki i przedmiotów typowo inżynierskich. Nie ma możliwości nauczenia się tego na własną rękę – czytając w domu gazetki. Może Pani w domku przeczytać kurs C++ albo 1000 Mark Excela w Pigułce, ale to dalej nijak ma się do inżyniera informatyki.

Argumenty można by wytaczać całymi godzinami. Zachęcam do przeczytania komentarzy oraz do osobistego przemyślenia czym jest „wykształcenie wyższe” w danej dziedzinie nauki.

Prawda jest taka, że ludzie bez studiów zawsze będą mówić, że studia to strata czasu, ludzie po zaocznych będą wyśmiewać dzienne kierunki a dzienni będą wyśmiewać zaocznych.

Pojęcie o różnicy tych dwóch systemów daje zwykła rozmowa ze studentami z zaocznych i dziennych. Porównanie poziomu jednych studentów z drugimi dając im jakieś zadanie…

Studia zaoczne robi się tylko dla papierka, jeżeli komuś takowy nagle jest potrzebny – tego chyba nikt nie zaprzeczy. Każdy egzamin można kupować w nieskończoność aż jakoś się go przepchnie.. Zaoczni nigdy nie wylatują bo płacą. Zaoczni mają ochotę pracować i zarabiać, nie mają ochoty na naukę – gdyby mieli prawdopodobnie wybrali by studia dzienne (pomijając szczególne przypadki).

Dlaczego progi na studia zaoczne są zawsze o wiele mniejsze niż na dzienne? Dlaczego na zaoczne w drugiej kolejności idą osoby, które nie dostały się na studia dzienne? Teraz pytam, jak można postawić między zaocznymi lub dziennymi znak równości? Ot co..

Użytkownik Kszt napisał:

19 stycznia 2015


1. Wszystkiego można nauczyć się bez studiów
2. Studiując dziennie uczysz się więcej, a ile się NAuczysz i czy nauczysz się więcej niż na zaocznych to sprawa indywidualna.
3. Po kilku piwach i przeczytaniu wszystkich komentarzy już mało pamiętam co tam autor pisał na początku, ale chyba dość często napominał co to ludzie piszą na blogach i jak próbują innych przekonać do swojego myślenia. Autor tutaj robi to samo. Da się odczuć niekompetencje, młody wiek i brak obiektywizmu.

Sam się zastanawiam, czy iść na te studia czy jak?

Użytkownik Karol napisał:

19 stycznia 2015


Niestety, nie zgodzę się z żadnym punktem. Nigdy nie nauczysz się w domu tego co można wynieść ze studiów dziennych, nawet jak będziesz kilka lat płacić za korepetycje. Jestem młody i kończę studia, to był najodpowiedniejszy moment na napisanie takiego artykułu. Mam styczność z wieloma osobami ze środowiska akademickiego, wymieniamy się doświadczeniem i spostrzeżeniami na różne tematy. Ani Ty, ani żaden pracodawca ani nikt inny nie ma takiej możliwości – nie widzi problemu od środka. Wy widzicie tylko brak pracy po studiach, problem ze znalezieniem zatrudnienia. Zwracacie uwagę na skutki a nie przyczyny. Ja widzę jak TERAZ funkcjonują uczelnie i jacy ludzie dostają się na studia zaoczne. Studia zaoczne prawie wszędzie nie mają absolutnie żadnych progów punktowych! Sami studenci zaoczni często uważają, że ich studiowanie to żart i nie zamiatają problemu pod dywan. Trzeba mówić o tym otwarcie. Wiele osób żałuje studiów zaocznych. Wiele osób w trakcie rezygnuje, bo nie widzi sensu pompowania w to pieniędzy – przecież edukacja jest w Polsce za darmo. To tylko biednych zaocznych kroją z kasy jak mogą. Wytykasz mi niekompetencję, czego się spodziewasz? Gadałeś o studiach z mamą, która studiowała 30lat temu?
Prawda, robię to samo co inni bloggerzy – poruszam temat, przedstawiam swój światopogląd i prowokuję do dyskusji. Jednak stoję po drugiej stronie barykady. Zamiast zniechęcać ludzi do studiów, pisząc że są nie potrzebne, zachęcam ich :)! Jednak nie na studia zaoczne, bo wtedy prawda jest to marnowanie czasu. Brakuje mi kompetencji w wielu dziedzinach, szczególnie ze sfery zawodowej co jest związane z moim wiekiem, jednak na pewno nie możesz mi zarzucić, że słabo orientuję się w poziomie edukacji i polskich uczelniach wyższych. Ktoś kto teraz nie studiuje, albo studiował wiele lat temu nie zrozumie tego problemu, bo nie ma z nim styczności – czyli Ty. Zapewniam Cię, wyciągnąłbyś takie same wnioski jak ja gdybyś obecnie studiował.
Napisałeś, że nie jestem obiektywny i za młody na takie wywody. Przedstaw swoje argumenty za i przeciw. Dyskutowanie jest zjawiskiem zawsze pozytywnym. Wszystkie kompromisy i wnioski jakie wysuniemy na forum publicznym na pewno przydadzą się wielu osobom!

Użytkownik Artura napisał:

21 stycznia 2015


Czesc,mam do was takie pytanie. Jako ,iz wy jestescie obyci z tematem to dobrze mi poradzicie.Jestem uczniem technikum o profilu ekomomicznym ,zastanawiam sie nad przeniesieniem sie do innego technikum na profil informatyczny . Licze na to ,ze jakos mi poradzicie ,wiem ze ostateczny wybor jest podejmowany przeze mnie ,ale wasza pomoc zawsze sie przyda

Użytkownik Karol napisał:

21 stycznia 2015


Cześć Artur, jeżeli celujesz w studia informatyczne idź do technikum z rozszerzoną matematyką/fizyką oraz elementami informatyki/elektrotechniki. Najlepsze profile to moim zdaniem: informatyczne, elektroniczne, mechatroniczne lub łączności. Wszędzie tam spotkasz przedmioty, które później się przydadzą, rozjaśnią Ci wiele pojęć. Będziesz miał łatwiej na studiach.

Użytkownik Donek napisał:

10 lutego 2015


Faktycznie, jeżeli porównujesz środowisko krakowskich uczelni, to możesz takie, a nie inne odczucia mieć. Jestem studentem studiów niestacjonarnych. Materiał i wymagania są identyczne dla dziennych i zaocznych na mojej, państwowej uczelni. Pisałeś w jednym z komentarzy, że ktoś odbiera artykuł zbyt osobiście. Wydaje mi się, że ty również pisząc ten artykuł, patrzyłeś przez zbyt wąski pryzmat, właśnie w Twoim przypadku tylko krakowskich uczelni. Pojawiają się w nim prawdziwe i słuszne tezy, aczkolwiek jednocześnie jest też w nim dużo argumentów nie zgodnych z rzeczywistością. Być może są trafione dla krakowskich uczelni, ale czy nie uważasz, że powinieneś o tym wspomnieć na początku artykułu? Krytykujesz innych autorów, którzy narzekają na system edukacji, że nie wspominają o swoim doświadczeniu akademickim na początku swoich artykułów. Sam również tego nie czynisz, oceniasz polską edukację na podstawie Krakowa. Z optymistycznym pozdrowieniem, przyjacielu.

Użytkownik Typowy mirek napisał:

25 marca 2015


Witaj, przeczytałem cały wpis. Widzę w Tobie maniakalno depresyjne zachowania :)). Badania naukowe można prowadzić nie będąc studentem, ani nie posiadając stopnia naukowego. Uważam, że jeszcze za mało chleba zjadłeś aby to móc to oceniać i tworzyć w głowie dogmaty.

Z drugiej strony skąd wiesz, że program nauczania jest poprawny? I skąd możesz wiedzięć czy ta wiedza sprosta potrzebom biznesu? Jeżeli nie sprosta to po co to studiować? Później czytamy w gazetach, że jakiś pracownik naukowy dostał 10 milionów PLN na przeprowadzenie badań, że e=mc2.

Jeżeli Twój profil na linkedin jest aktualny, to dlaczego piszesz o jakości studiowania informatyki na studiach dziennych skoro jesteś „jakimś” Tax Consultantem w Deloitte?

Ja ukończyłem dwa kierunki (w tym inżynierie oprogramowania) na prywatnych uczelniach, mam 27 lat i 10 letnie doświadczenie – aktualnie pracuję jako manager ds. rozwoju systemów informatycznych (c++/java) w kanadyjskiej spółce. Nauczam też na dziennych, państwowych uczelniach, więc nabierz trochę pokory i szacunku bo może na rozmowie kwalifikacyjnej ktoś przypomni sobie, że Ty to Ty :) i tak samo Cię oceni.

Użytkownik Karol napisał:

25 marca 2015


Nie muszę nabierać żadnej pokory, ponieważ nikogo nie obrażam, a jedynie dzielę się spostrzeżeniami na własnym blogu. Ten wpis jest skierowany do uczniów szkół średnich szukających opinii o studiach informatycznych, gdzie zawsze lepszym wyborem będą dzienne. Nie jest natomiast skierowany do 30letnich pracowników korpo. Jeżeli chodzi o szkoły prywatne to wiadomo jak jest. Aczkolwiek opisywałem te, które znam. Istnieje kilka renomowanych wymienionych w komentarzach wyżej, jednak zdecydowana większość odstaje z poziomem nauczania. Szczególnie w mniejszych miasteczkach. I nie jest to tajemnicą.

Typowy mirku, jeżeli temat Cię zainteresował, przejrzyj różne ogólnodostępne statystyki, rankingi uczelni, także te przygotowane przez pracodawców. Poczytaj opinie samych studentów na temat różnych uczelni na jakich studiują.

Użytkownik Typowy mirek napisał:

25 marca 2015


Karolu, nie jestem pracownikiem korpo – nasz zespoł nie przekracza 30 osób i dzięki, że mnie postarzałeś ;) o 3 lata (mam 27 – rok temu skończyłem studia magisterskie :). Życzę Ci żebyś miał podobne warunki zatrudnienia.

Co do statystyk to oddają one jakiś pomiar, ale nie traktuj ich jako jedyny wskaźnik. Dość często takie rankingi są sponsorowane – nawet przez spółki dla których kiedyś pracowałem. Pracodawcy naprawdę szukają specjalistów, a nie filozofów, np. w Google liczy się Twój mózg, a nie czy masz dyplom i w jakiej formule studiowałeś.

Po za tym kadra dydaktyczna (dzienne/zaoczne) bardzo często jest SŁABA – czyt. brak publikacji, nagród, badań itd., praca na uczelni jest dla niej zwykłym etatem. Więc nie widzę różnicy czy ktoś pojmie analize matematyczną przez książki i własne ćwiczenia czy przez wykładowcę (czyt. ‚wykładowca-ds-inwestowania’ przyjeżdża rowerem do pracy). Oczwyiście ważny jest mentoring i szybciej przyswajamy wiedzę jak ktoś nam ją przekaże – ale nie wszyscy tego potrzebują.

Według mojej opinii dla osób świadomych swoich możliwości wybór czy to dzienne czy zaoczne nie ma znaczenia. Jeżeli chcesz robić badania, studiować różne dziedziny (jeżeli masz możliwość odtworzenia środowisk laboratoryjnych/testowych) to możesz to robić poza gmachem uczelni – i właśnie najczęściej najlepsze badania/projekty powstają o godzinie 03:00 jak próbujesz wykreować coś metodą badań empirycznych :))! Wielu wykładowców przytacza, że najważniejsza jest praktyka!

Niemniej studiujcie, ale pamiętajcie, że dyplom jest tylko dyplomem, a sukcesy odnosić będziecie poza uczelnią (np. contesty programistyczne na Berkeley etc), arytkuły naukowe itd. studia nie są do tego potrzebne.

Po za tym polecam dostęp do wykładów z uczelni zagranicznych np. przez coursera.org – bardzo ciekawe są kursy (kończące się zaliczeniem) z inżynierii wstecznej (niskopoziomowe programowanie i debugowanie c++). Jest tam sporo ciekawych wykładów i ćwiczeń udostępniancyh przez wiele zagranicznych uczelni (np. MIT, Haravard, Berkeley itd). Często pracodawcy uznają takie kursy jako poświadczenie znajmości jakiegoś obszaru.

Użytkownik Karol napisał:

27 kwietnia 2015


Po przeczytaniu wielu komentarzy tutaj (nie wszystkich, nie mam aż tak dużo czasu!) dochodzę do wniosku, że każdy powinien wybierać Polibudę i kierunki związane z komputerami bo po tym jest praca. TERAZ, a co będzie za 10 lat? Nie zgodzę się z napisanym postem, że studenci psychologii czy filologii szwedzkiej są w gorszej pozycji w porównaniu z informatykami. Jeżeli ktoś ma talent do języków i szybko mu wchodzą to dlaczego nie? Absolwent znający biegle szwedzki i angielski i daj Boże jeszcze jeden język to unikatowa jednostka. Dlaczego? Być może będą potrzebować kogoś w dziale IT do programowania kto zna język szwedzki i łatwiej będzie go nauczyć tego co ma robić, aniżeli informatyka języka szwedzkiego! Znam taki przypadek ;)

Co chce przez to powiedzieć, że nie warto słuchać takiego „gadania” typu idź na polibudę bo po tym będzie praca. Dla nich miejsca też się kiedyś skończą… Owszem poszedłbym tam, a nie na jakieś kulturoznawstwo i literaturę klasyczną, ale nie skreślajmy innych ciekawych kierunków takich jak filologie (zwłaszcza te niszowe), albo psychologie. Grunt to mieć na siebie pomysł. Powiedzieć sobie – idę na to, ponieważ wiem, że w takim zawodzie będę mógł pracować po tych studiach, chce się w tym kierunku rozwijać i jest zapotrzebowanie na tego typu osoby.
Najlepsze firmy consultingowe nie zatrudniają wcale osób po finansach, ale patrzą czy dana osoba pasuje do zespołu, czy ma predyspozycje, czy mówi językami i się nadaje. W McKinsey przecież jest pełno osób po jakichś psychologiach, kognitywistykach i filologiach. Także studia humanistyczne nie skreślają do końca. Trzeba tylko wybierać z rozsądkiem, bo filologia klasyczna gdzie uczy się łaciny pisanej chyba za dużo nie dają.

Ja skończyłem profil humanistyczny w liceum i zastanawiałem się nad filologią francuską albo ekonomią. Poszedłem na ekonomie, bo stwierdziłem, że tego francuskiego i tak nauczę się sam na poziomie biegłości. I się nie pomyliłem, na drugim roku pojechałem na Erasmusa do Francji i miałem zajęcia tylko po francusku przez pół roku. Pasja ma to do siebie, że nawet jak się tego nie studiuje to i tak jest się w tym dobrym. Uważam to za dobry wybór!

Idąc na te studia myślałem o karierze w dyplomacji, w instytucjach unijnych. Teraz kończę licencjat i chce iść na kierunek Informatyka i ekonometria na poziomie magistra na UEP w Poznaniu (dziennie oczywiście) ze specjalnością analizy gospodarczej albo inżynierii finansowej. Dlaczego? Bo nie mam zamiaru uczyć się dwa lata dłużej tego samego co było na licencjacie (a tak jest w przypadku ekonomii). Nikt mi kariery w MSZ nie gwarantuje po tych studiach, ok. 20 osób na rok, które się tam dostają… hmm pewności nie mam, że tam wszystko odbywa się na zasadzie „konkursu” jak to w Polsce. Oczywiście, że chciałbym i uważam, że tym bardziej po tych studiach jest to możliwe, jako iż będę posiadał wiedzę specjalistyczną + języki, ale warto otworzyć sobie więcej drzwi aniżeli stawiać i dmuchać tylko na jedno.

Do czego zmierzam? Niezależnie od tego co się ukończy, trzeba mieć dobrze w głowie poukładane i wiedzieć czego się chce. Moim zdaniem to czy ktoś ukończy zaoczne czy dziennie nie ma już dzisiaj tak ogromnego znaczenia. Trzeba ciężko pracować, nie poddawać się i nie patrzeć na innych. Trzeba swoje żelazo kuć, szukać pomysłu na siebie i iść do przodu!

Pozdrawiam
Karol, lat 21

PS Chciałbym, się jeszcze nauczyć niemieckiego w przyszłości, ale teraz lepiej się skupić na tym, żeby mieć fach w ręku i znać dwa języki co i tak będzie super.

Użytkownik Karol napisał:

27 kwietnia 2015


@Karolu
Twoje spostrzeżenia wyglądają na zdrowe ale też naiwne.. Mmoim zdaniem w praktyce nie bywa już tak optymistycznie. Pytasz „dlaczego studia związane z komputerami, skoro za 10 lat może nie być tak kolorowo?”. Jest nieprawdopodobnie duży popyt na informatyków, świat rozwija się w stronę technologii cyfrowych. Mimo, że nikt nie jest jasnowidzem, to moim zdaniem kierunek techniczny/informatyczny jest obecnie najlepszym i najpewniejszym wyborem (także jeżeli chodzi o przyszłość). Weź pod uwagę, że informatyk znajdzie zatrudnienie nawet w firmach kompletnie nie związanych z informatyką – humanista natomiast nie.

Napisałeś, że Twoim zdaniem „studenci filologii nie są w gorszej sytuacji niż studenci informatyki”. Hmm… Czy bierzesz pod uwagę, że 100% studentów informatyki dostaje zatrudnienie w zawodzie już na 2-3 roku studiów i zarabiają od 2.5 tysiąca zł w górę? W przypadku przepracowania 1-3 lat ta kwota podwaja się lub potraja.
Na kierunki humanistyczne jest mniejszy popyt, rynek nie wsiąka absolwentów. Nie nie jestem specem od analizy rynku ale mam znajomych, którzy nie mają żadnej szansy na znalezienie pracy w zawodzie. Na pewno nie uwierzę, jeżeli powiesz mi, że chociaż 60% absolwentów kierunków humanistycznych pracuje później w zawodzie.

Rzeczywistość bywa brutalna. Oprócz lania wody i mówienia, że każdy zawód jest ważny i że każdy ma szansę pracować w zawodzie jaki mu się zamarzy jeżeli będzie dobry, trzeba zejść na ziemię i dodać że jest ZDECYDOWANA NADPODAŻ absolwentów kierunków humanistycznych i zdecydowany deficyt np. programistów. Dlatego każdy absolwent informatyki zostaje w trakcie studiów wchłaniany przez różnorakie firmy, a większa część humanistów musi się przekwalifikować i pracować w McDonaldzie dorywczo.

Napisałeś coś paradoksalnego, o możliwej sytuacji w której pracodawca wybierze humanistę który zna 2 języki do zespołu programistów.. Uwierz mi, taka sytuacja nigdy się nie wydarzy. Na całym świecie jedyny język obowiązujący każdego programistę to język angielski – tak w skrócie.. oraz język programowania, którym ten programista się posługuje. Humanista w takim zespole jest zbędny i nie ma możliwości aby się tam znalazł. Istnieje możliwość, że znajdzie posadę przy front-endzie jako tłumacz interfejsu na inne języki, lub w jakimś dziale promocji produktu na dany kraj. Oczywiście takich miejsc pracy jest mało, tak samo jak mniejsze jest wynagrodzenie. Duża firma będzie takich „tłumaczy” potrzebowała 3-4, a programistów około tysiąca..

Ostatnia kwestia z którą się nie zgadzam to równość pomiędzy dziennymi i zaocznymi. O ile w przypadku filologii praktycznie nie ma znaczenia jakim tokiem skończysz swoje studia, to w kierunkach inżynierskich ma i to bardzo. Tłumaczem może zostać 15 lenie dziecko, wychowywane w połowie w Polce a w połowie za granicą. Umiejętność posługiwania się jakimś językiem nie musi iść w parze ze studiowaniem na jakiejkolwiek uczelni. Natomiast zdobywanie wiedzy specjalistycznej, technicznej z danego zakresu, musi wiązać się z wieloma LATAMI spędzonymi na nauce. Szczególnie jeżeli chodzi o dziedzinę matematyki, fizyki, mechaniki – a są to dziedziny nieodłączne od jakichkolwiek kierunków inżynierskich.

Podsumowując, dziwi mnie Twoje lajtowe podejście. Sam wiesz, jaka nagonka panuje na absolwentów kierunków humanistycznych. Mam nadzieję, że sprawdzałeś jakieś statystyki dotyczące bezrobocia wśród absolwentów poszczególnych kierunków..? Powstają setki demotywatorów o humanistach pracujących w McDonaldach. Mimo tego twardo bronisz swojego zdania, że jest to spoko kierunek na przyszłość. Oczywiście, możesz podawać przykłady o jakimś tłumaczu wielkiej korporacji, który zna 3 języki i kosi 20tyś zł miesięcznie. Jednak nie bierzesz pod uwagę, że są do przypadki odosobnione, często spowodowane znajomościami, niezwykłymi umiejętnościami albo najzwyklejszym szczęściem. Lepszym porównaniem będzie analiza rozkładu Gaussa dla statystyk dotyczących wynagrodzenia i zatrudnienia. Pojedyncze osobniki będą występować zawsze, zarówno te wybitne jak i margines społeczny. Rozkład normalny natomiast powie Ci, dlaczego studia humanistyczne nie koniecznie są najlepszym wyborem.

Użytkownik Karol napisał:

27 kwietnia 2015


Co do sytuacji która miała się ponoć nigdy nie wydarzyć – mam koleżankę po filologii duńskiej, która pracuje dla firmy IT w Poznaniu, powiedziała ze nic nie wie z tego zakresu na co oni zapewnili ją, że wszystkiego ja nauczą, wystarczy że ona zna biegle duński.
Z tym tłumaczem to trochę przesadziles – 15 letnie dziecko nie może zostać tlumaczem konsekutywnym albo symultanicznym… Nie wyobrażam sobie zeby siedział 5 godzin w kabinie i tłumaczył rozmowę…
Jeżeli chodzi o humanistów – nie bronię tych kierunków, część z nich jest w ogóle nie potrzebna, ale po innych jak najbardziej można sobie radzić. Wszystko zależy od człowieka.

Co do tej informatyki, weź pod uwagę że nie każdy ma zdolności do tego a iść na to tylko po to żeby mieć dobra pracę i mezyc się całe życie? Większego sensu nie widać.

Moim zdaniem poza technicznymi kierunkami te ekonomiczne nadal pozostają w cenie :)

Użytkownik Karol napisał:

28 kwietnia 2015


Absolwentka filologii może pracować w firmie IT ale, tak jak napisałem wcześniej, nie na stanowisku programisty.

Użytkownik pozdro napisał:

04 maja 2015


studiowanie informatyki jest głupie znaczy moim zdaniem studia do tego zawodu powinno się mieć z jednego powodu bo głupio teraz nie mieć studiów takie czasy ale w sumie obojętne moim zdaniem czy sie skonczy elekrtonike fizyke, informatyke, matematyke czy budownictwo czy mechanike jeden pies matme sie czlowiek nauczy cos tam inzynierii tez a potem to po 3-3.5 roku lepiej to odrazu olac i isc do pracy albo wlasny biznes w it zaczynac… ba mozna lepiej wyjsc poprostu uczac sie samemu itd… te wymienione kierunki to tez hobbistycznie bo takie komercyjne programowanie to ma tyle wspolnego z tymi studiami co filologia angielska…

Użytkownik Seba napisał:

04 maja 2015


Program studiów.. przede wszystkim informatycznych trzeba mocno przeredagować.. są tam przedmioty, których i tak nie wykorzystasz lub teoretyczne podstawy, o których bazodanowcy czy administratorzy w ogóle nie pamiętają..

Mało jest dobrego przygotowania odnośnie grafiki komputerowej, webmasteringu (html5,css3,js,jquery, php etc). O SEO możesz zapomnieć. Bazy danych ograniczane są do Accessa, SQL. Oracle prawie nie występuje.. Programowanie obiektowe to C++, Java .. niestety ilość godzin spędzanych przed kodem jest niewystarczająca. Dużo trzeba samodzielnie robić co na studiach zaocznych graniczy z cudem.
Część osób, z którymi studiowałem przyszli tylko by zrobić papierek, bo już dawno pracowali jako starsi programiści z bardzo dobrymi zarobkami. Zanim zdecydujesz się na studia to dobrze zapoznaj się z matematyką, algorytmami, podstawami baz danych, fizyką, podstawami sieci komputerowych, linuxem, programowanie obiektowe.. to jak chce ktoś na zaoczne iść lepiej jest umieć od razu.. :-)

Użytkownik Karol napisał:

04 maja 2015


@Seba
Wiele zależy na uczelnii. Podaj nazwe swojej aby można było porównać.

Ja studiuję na Politechnice Krakowskiej w trybie dziennym. Bardzo dużo informacji, które podałaś u mnie się nie sprawdzają.

Ze zwykłego programowania mieliśmy C++. Z obiektowego Jave, C#, Androida oraz iOSa. Wszystko po jednym semestrze jednak C# trwał aż 3 semestry po 4h w tyg(!). Przerobiliśmy C# bardzo dokładnie razem z ASP.NET MVC i SQL Server.

Z baz danych przerobiliśmy Oracla od poszewki na osobnym przedmiocie oraz kilka baz damowych na przedmiocie Programowania Obiektowego w Javie.

Z technologii WEBowych mieliśmy PHP, JavaScript, JQuery, Html&CSS, HTML5 a niedługo wchodzi AngularJS.

Co do grafiki komputerowej mam ją aktualnie i bawimy się z PhotoShopem, Blenderem, OpenGL w C++ oraz kilkoma innymi ale pamiętam (nie nawidzę grafiki). Z Analizy Obrazu był Aphelion.

Sam C# trawający 3 semestry był w wymiaże 4h tygodniowo. Więc nie można powiedzieć, że programowania było mało.

Z Accessa albo zwykłego MySQLa nie było nic, to każdy umie ze szkoły średniej.

Do tego mamy w każdym semestrze jeden lub dwa przedmioty w stylu Projektu Semestralnego, gdzie robisz własny bardzo rozbudowany projekt w jakim języku żywnie Ci się podoba, wraz z dokumentacją oraz wzorcami projektowymi.

Z sieci komputerwoch bawiliśmy się routerami domowymi, switchami i routerami z górnej półki w stylu CISCO oraz np. spawaliśmy światłowody.

Jedyne czego rzeczywiście było dla mnie mało to algorytmika.

I fakt przyznaje Ci rację: o SEO nie było ani słowa ale jest to zrozumiałe. SEO to coś czego twórcą jest Google. SEO nie jest opisane, algorytmy Google są tajne, a na dodatek zmieniają się co kilka miesięcy. SEO wynika przedewszystkim z doświadczenia webmastera lub różnych niekoniecznie legalnych zabigów. Pamiętajmy także, że przestreganie zasad konsorcjum W3C co do HTMLa, już jest połową SEO.

Użytkownik Evelyn napisał:

14 maja 2015


Artyjuł bardzo ciekawy. Jednak z doświadczenia moge powiedzieć, ze nieco odbiega od naszej rzeczywistości. Niestey wyszliśmy dawno z czasów, gdzie wystarczyło skończyć studia i mieć tytuł, zeby dostać fajną pracę. Dziś liczy się przede wszystkim doświadczenie. teraz mgr może zrobić każdy, dzienne czy zaoczne to zadna różnica. Jeśli ktoś idzie na studia z „powołania” to kończąc zaoczne może mnieć 10x większą wiedzę niż dzieciak po dziennych, dla którego 5 lat studiów = imprezy + kieszonkowe od rodziców. Niestety osoba, która w wieku 25 lat podejmuje pierwszą w życiu zawodową pracę ma o wiele mniejsze szanse niż ktoś kto w wieku lat 20 zaczynał już zdobywać doswiadczenie. Studia uczą przede wszystkim teorii, która znacząco w większości przypadków odbiega od praktyki. Większość wykładowców to niestety też głównie teoretycy. Dlatego wydaje mi się, że jednak studia zaoczne dają w obecnych czasach więcej mozłiwości rozwoju zawodowego. Inna sprawa, że nie każdych rodziców stać na utrzymywanie swojego dziecka do 25 roku życia i większość osób wybiera studia w weekendy z prostego powodu – bo MUSZĄ pracować, by się utrzymać. Co do kosztów fakt – że być moze zaoczne są większą inwestycją, ale program stypendiów jest zazwyczaj na tyle bogaty (socjalne, naukowe, itp..) że każdy o coś się „zaczepi”. I wcale nie jest trudno załapać się nawet na naukowe, o ile nie ma się podejścia ” mgr za obecność, płacę więc wymagam [dyplomu]” czy inne tego typu brednie. Tacy ludzie od razu powinni dać sobie spokój… Skończyłam studia zaoczne inżynierskie na państwówce, w międzyczasie dwókrotnie zmieniając pracę ( w branży zupełnie innej niż to co studiowałam). Rok po studiach udało mi się w końcu trafić w branżę automotive do kadry kierowniczej i bardzo duże znaczenie miało moje nieco już rozbudowane CV w części „doświadczenie zawodowe”. Szczerze wątpie, by zatrudnili mnie mimo M-G-R, jeśli nie miałabym zielonego pojęcia o pracy. A niestety student dzienny nieraz nie przepracował w życiu nawet jednego dnia i zderzenie z rzeczywistością bywa potem bolesne.

Niemniej każdy ma własny pomysł na życie, własny rozum i tylko od samodyscypliny i uporu w dążeniu do celu zależy jaki cel osiągniemy przy dostępnych dla nas srodkach ;-)

Pozdrawiam i gratuluję sukcesu – udało Ci się wywołać sporą dyskusję swoim artykułem, więc jeśli nie wypali Ci z informatyką, wróżę karierę w polityce :-)

Użytkownik Marcin napisał:

16 maja 2015


Nie zgodzę się z tym artykułem.

Autor tekstu jest za młody i nie doświadczył pracy a nie mówię już o życiu, dlatego piszę takie głupoty.

Większość ludzi nie może iść na studia dzienne bo pochodzą z rodzin biednych i rodzice nie mają jak pomóc. A zapomogi nie wystarczają na to aby się w miarę utrzymać taki student jest zmuszony iść do pracy. Masz szczęście że ci się tak wiedze ale wiedz że to nie twoja zasługa tylko rodziców.

Obojętnie jakie studia się skończy czy infę czy prywatną liczy się kasa, studiowanie było 20 lat temu, było kilka uczelni i studenci studiowali, teraz jest za dużo studiów a za mało studentów. Jak nie ma studentów to szkoła nie ma pieniędzy i nie ma jak się rozwijać. Liczy się kasa a nie czy student znajdzie pracę po studiach i zdobędzie dyplom. Ci to tak ciągle myślą są naiwni.

Nie każdy chce iść na studia techniczne, każdy wybiera co chce, jest wybór i jego sprawa i nie można sobie robić lepszym że się chodzi na informatykę.

Autorowi błoga brakuje skromności i pokory ale to pewnie życie zweryfikuje jego podstawę.

Nagonka na nie studiowanie wzięła się z stąd że na początku była nagonka na studiowanie i zapewnienie że praca będzie, ludzie uwierzyli i zaczęli masowo szturmować uczelnie a okazało się że pracy nie ma. Osoby które poszły na zaoczne a i pracowały są o wiele lepszej sytuacji niż osoby z dziennych.

Teraz liczy się tylko to co praktycznie umiesz a nie to co masz na papierku bo szybko można sprawdzić czy coś się umie a dopisać do papierku już teraz można wszystko.

Najważniejsze żeby robić to co się lubi a nie to co się musi robić wtedy jest w porządku.

Nie mniej jednak życzę powodzenie w życiu bo rzeczywistość potrafi być brutalna.

Użytkownik Karol napisał:

16 maja 2015


Nie jestem za młody aby wyrażać własne zdanie. Pracuję jako programista i wiem jaki poziom reprezentują absolwenci szkół zaocznych a jaki absolwenci szkół dziennych.. Na szczęście w moim obecnym teamie wszyscy są studentami toków dziennych..

Na studiach dziennych też zdobywa się doświadczenie, można bez problemu pracować już od 2 roku studiów. Pieniądze od rodziców nie są potrzebne. Jeżeli ktoś nie umie pogodzić pracy z nauką prawdopodobnie jest słaby. Doświadczenie w pracy zdobywa się jeszcze przez 40 lat swojego życia – zdążysz się napracować. Warto poświęcić 5 lat na zdobycie TEORII, która da Ci solidne fundamenty w wykonywanej pracy.

Jeżeli stawiasz praktykę nad wiedzę, może dobrym wyborem była by szkoła zawodowa bądź technikum? Są pewne dziedziny nauki, których nie nauczysz się w pracy i nigdy nie nadrobisz braków – szczególnie jeżeli chodzi o przedmioty ścisłe. Uważasz, że pracując choćby jako informatyk, nauczysz się matematyki? W jaki sposób? Konfigurując routery czy klepiąc kod? Inna sprawa jeżeli stwierdzisz, że przedmioty na studiach są niepotrzebne. Takim stwierdzeniem od razu się sklasyfikujesz, no i warto się wtedy zastanowić nad zawodówką (tzn. maksimum praktyki minimum niepotrzebnej nikomu wiedzy). Jednak licz się z faktem, że mimo że będziesz niesamowitym fachowcem to masz wykształcenie ZAWODOWE, a nie wyższe.

Wykształcenie wyższe zobowiązuje do poznania wielu rozległych dziedzin nauki, szczególnie jeśli chodzi o kierunki inżynierskie. Nie obchodzi mnie to, że ktoś jest wybitnym hydraulikiem i zarabia 12k miesięcznie na własną działalność. Dalej ma wykształcenie zawodowe a nie wyższe.

Przepraszam bardzo, ale pojawiając się na uczelni 2 razy w miesiącu nie da się przerobić tego materiału co studenci dzienni po 8h dziennie 5 razy w tygodniu. Problem ze studentami zaocznymi jest taki, że nauka ich kompletnie nie interesuje. Są to ludzie, którzy chcą pracować i zarabiać. Droga wolna, jednak dlaczego na siłę chcą zdobyć papierek? Zostawmy studia dzienne ludziom, którzy chcą czegoś więcej, dla których teoria wyniesiona ze studiów to nie tylko niepotrzebne bzdety. Później absolwent studiów zaocznych nie potrafi obliczyć złożoności pamięciowej algorytmu, no ale jasne po co to komu..

Zapomniałeś tutaj wspomnieć o rankingach tworzonych przez samych pracodawców, którzy najchętniej przyjmują studentów studiów dziennych, kierunków technicznych i tych z uczelni państwowych. Nierzadko CV ze słabymi uczelniami „zapłacisz dostaniesz papier” od razu lądują w koszu..

Pytasz dlaczego faworyzuję informatykę? Między innymi dlatego, że blog jest stricte informatyczny, sam jestem programistą i w tytule artykułu napisałem, że piszę w kontekście informatyki. Dodatkowo bezrobotni studenci kierunków humanistycznych to temat, na który szkoda się kolejny raz wypowiadać.

Mistrzostwem świata jest porównanie, że studia dzienne są dla bogatych. Weź pod uwagę, że studia dzienne są za darmo. Spokojnie można pogodzić je z pracą, choćby jakąś dorywczą na niepełny etat. Studenci zaoczni płacą gruby hajs za każdy semestr. Zdobywanie edukacji jest darmowe, jeśli ktoś płaci kilka tysięcy za semestr będąc na uczelni 2 razy w miesiącu to stanowczo coś jest nie tak. Akademik to 300zł miesięcznie, dodatkowo istnieje wiele stypendiów. Na kierunkach inżynierskich na które jest popyt są uruchomione kierunki zamawiane, dzięki którym 50% roku dostaje 1000zł na rękę miesięcznie. Wystarczy się tylko uczyć. Nie dość, że nie trzeba brać pieniędzy od rodziców, to można jeszcze odkładać.

Prawda jest taka, że studia zaoczne są po prostu gorsze. Mają 3 razy mniejsze progi, bo mało kogo interesują. Nie da się z nich wynieść żadnej wiedzy i dziwię się ludziom, że na takie studia idą. Powinni pracować tak jak wybrali i nie wydawać kasy w błoto. Nie zgadam się ze stwierdzeniem, że brakuje mi skromności. Gdyby zarzucać dziennikarzom, publicystom czy blogerom brak skromności, to nie przeczytałbyś publikacji na żaden temat..

Postawmy sprawę jasno, wiadomo że każdy będzie ciągnął na swoją stronę, nikt nie napisze, że studiuje na gównianej uczelni. Wojna zaoczni-dzienni będzie trwać. Jednak nie posuwajmy się tak daleko, aby pisać, że studia zaoczne znaczą więcej niż studia dzienne, lub że da się z nich więcej wynieść. Litości.. Jeżeli komuś nie chce się szukać statystyk i rankingów niech chociaż porówna projekty robione przez studentów zaocznych i dziennych, niech porówna poziom jakichkolwiek przedmiotów ścisłych albo formę ich zaliczenia..

Użytkownik Marcin napisał:

18 maja 2015


No i do czego dążysz? skoro wiesz lepiej niż inni to po co ci to? po to żeby każdy cie poklepał po ramieniu że masz rację?

Jak dla mnie nie masz skromności i brak ci zrozumienia mechanizmów które są obecne w naszym świecie, taki blog piszę gość co ledwo zaczął pracować i już czuję się jako guru, dlaczego nie trafiłem na takiego bloga autorstwa jakiegoś profesora informatyki albo jakiegoś wielkiego biznesmena branży IT? Bo oni rozumieją mechanizmy działające w społeczeństwie ty tego nie rozumiesz co jest autorem tego blog

To czytając przypomina mi się ta debata prezydencka gdzie zamiast debatować o poprawie życia polaków, zaczęto atakować druga stronę, ty robisz tak samo.

Odsuwam się z tej zbędnej polemiki.

Pozdrawiam bez odbioru.

Użytkownik Szymon napisał:

19 maja 2015


@Karol

Proszę Cię :) Odniosę się do tylko i wyłącznie zdania : „Nie jestem za młody aby wyrażać własne zdanie. Pracuję jako programista i wiem jaki poziom reprezentują absolwenci szkół zaocznych a jaki absolwenci szkół dziennych.. Na szczęście w moim obecnym teamie wszyscy są studentami toków dziennych..”

Poziom studenta nie zależy od uczelni tylko od pracy własnej po za uczelnią. Ile wiedzy używasz w pracy zawodowej? Wielu moich kolegów 75% wiedzy, której uczyli się na studiach nie wykorzystuje. Nie uczelnia definiuje informatyka, a on siebie sam. Samo skończenie studiów informatycznych i liczenie na stołek to zgubny kierunek :)

Użytkownik Jarek napisał:

19 maja 2015


Artykuł oddaje prawdę. Studia zaoczne nie powinny istnieć w obecnej postaci. Jeżeli ktoś chce studiować, niech idzie na zaoczne. Jeżeli chce uczyć się sam to niech sie uczy sam w domu. Nie ukrywajmy studia zaoczne to zero przygotowania, ludzie robią je tylko dla tytułu.

Użytkownik Rafał napisał:

17 czerwca 2015


Ale bzdury!
Jestek absolewnetem ekonomi na UMCS w Lublinie. Zycie potoczylo mi sie tak, ze trafilem do branzy IT. Najpierw robilem frontend w wtedy malo kto znał dobrze html + css + JavaScript (na poziomie obsugi jquery). Potem przekwalifikowałem sie na programistę C# – dobra znajomość technologii asp.net i wzorca MVC + bazy danych + dobra znajmosc technologii frontendowych.

Po kilku latach pracy jako programista asp.net stwierdzilem, ze warto pojsc na studia aby dalej sie rozwijac – w koncu znaczna wiekszosc moich kolegow z pracy konczyla studia informatyczne. Czulem przez to delikatny kompleks.

Poszedlem wiec na studia informatyczne. Na politechnice warszawskiej, oczywiscie zaocznie. Skonczylem pierwszy rok i zrezygnowalem. Czas, ktory przyznaczylem na nauke przedmiotow tam wykladanych byl chyba najgorzej „wydanym” czasem w moim zyciu. Pierwsze zetkniecie z programowaniem to wogole obled. Czulem jakby mnie ktos przeniosl w inny wszechswiat – taki, ktory zatrzymal sie 15 lat temu i dalej zyje swoim zyciem – rownolegle do swiata rzeczywistego.

Studia Ekonomiczne byly dla mnie dosc ciekawe, chociaz malo mi sie przydaly potem w zyciu. Natomiast studia informatyczne … zenada. Albo to ja bylem wtedy juz starszy i dojzalszy – wiedzialem wtedy ze szkoda zycia na nauke bzdur.

Branza IT jest ciekawa, bardzo przyszlosciowa i dobrze platna. Polecam kazdemu, kto nie wie jeszcze co moglby w zyciu robic, aby sprobowal sie w to wkrecic!

Natomiast studiowania informatyki nie polecalbym nikomu. Zreszta jako facet majacy juz dobrze ponad 30tke zastanowilbym sie nad sensem studiowania w ogole – jest to bardzo przereklamowany temat ;)

Użytkownik Karol napisał:

17 czerwca 2015


Więc przyszłym informatykom polecasz studiowanie ekonomii i przekwalifikowanie się? Zmarnowałeś czas delikatnie mówiąc przez własną głupotę. TY zaczynałeś karierę od htmla a ja htmla umiałem w podstawowce. Gdy zaczynałeś aspa inni w twoim wieku mieli juz tytuł seniora. Na dodatek po kilku latach pracy poszedłeś na studia informatyczne i to litości zaoczne. Czego Ty się właściwie spodziewałeś? Studia są dla młodzieży, absolwentów liceów, rozwijają zdolności analityczne i wprowadzają w świat IT młodych ludzi. Sma jesteś sobie winien kiepskiego startu.

Przykre jest to, że ktoś z wyższym wykształceniem ma takie myślenie jak Ty, i mówi ze studia są stratą czasu. W Wieku 30 lat może i są.

Użytkownik Rafał napisał:

17 czerwca 2015


„Więc przyszłym informatykom polecasz studiowanie ekonomii i przekwalifikowanie się?”
Nie, polecam kazdemu uczenia sie, studiowaniai i robienia tego, co go pasjonuje.

„Zmarnowałeś czas delikatnie mówiąc przez własną głupotę”
Przeciwnie, studia to był chyba najlepszy czas w moim zyciu.

„TY zaczynałeś karierę od htmla a ja htmla umiałem w podstawowce.”
Hehe, no to jestes fajny – bo ja poznalem go dopiero w gimnazjum :)
Mowilem o robieniu profesjonalnego frond-endu: html5, css3, less, responsive design, javascript, jquery (mvc w js jeszcze nie bylo popularne) za bardzo dobre pieniadze. Bo, o zgrozo ludzi, ktorzy to potrafili – pomimo calej watahy studentow informatyki w Warszawie – bylo jak na lekarstwo. Ciekawe czemu? :)
Moge zgadnac? Bo takich rzeczy nie ucza na studiach?

„Gdy zaczynałeś aspa inni w twoim wieku mieli juz tytuł seniora.”
Moze, ale na pewno nie byli to Ci, ktorzy postanowili dziennie dokonczyc informatyke :)
Przykro mi, ze masz poglad na zycie i prace – jako wyscig szczurow. Wspolczuje Ci dziecinstwa.

„Studia są dla młodzieży, absolwentów liceów, rozwijają zdolności analityczne i wprowadzają w świat IT młodych ludzi. Sma jesteś sobie winien kiepskiego startu.”
Ja w swiat IT wprowadzilem sie sam. Co reszty masz racje. Ale badz pewien, ze studia ekonomiczne sa dla mlodego czlowieka nieporownywalnie bardziej rozwijajace, niz studia informatyczne – nieporownywalnie….
I nie wiem skad pomysl z kiepskim startem w zycie? Bo studiowalem w Lublinie? Jak juz mowilem – to byl najlepszy okres w moim zyciu.

I jeszcze sam jestem sobie winien faktu, ze na wielkiej PW, przedmioty zwiazane z progrowaniem byly wykladane na miernym poziomie, w sposob bardzo zniechecajacy, a’la „kolejna lekcja matematyki ubrana w jezyk progrowania”. Czesto przez ludzi, ktorzy kompletnie nie mieli pojecia co sie dzieje w branzy, bo przez cale zycie siedzieli w murach swojej uczelni – przez Co ich wiedza jaka przekazywali byla archaiczna i czysto teoretyczna? :)

No niech bedzie ze OK, bo niby czego mialem sie spodziewac idac tam, juz jako doswiadczony programista?

Użytkownik Karol napisał:

18 czerwca 2015


Rafał tu nie chodzi o odbijanie piłeczki i udowadnianie sobie, kto ma rację. Nie możesz mówić, że studia informatyczne są nie przydatne. Na temat ekonomicznych się wcale nie wypowiem bo nie mam doświadczenia. Weź pod uwagę, że tworzenie front-endu nie jest skomplikowane. Tego na prawdę może nauczyć się każdy.

Tak jak pisałem już wcześniej, należy zrozumieć, że programista bez znajomości zagadnień inżynierskich może zostać co najwyżej klepaczem kodu. Matematyka, fizyka, elektronika też jest bardzo potrzebna w tym zawodzie. Przykładowo, przypuszczam że nie dostałbyś się no. do Nokii, w której oprócz doskonałej znajomości programowania należy znać elektrotechniką i rozumieć programowanie mikroprocesorów. U mnie na uczelni miałem takich przedmiotów masę, i mam znajomych, którzy do Nokii dostali się już na 3 roku studiów.

U mnie na studiach poznaliśmy HTML’a & CSSa, JS+jQuery a teraz chętni uczęszczają na zajęcia z AngularaJS. Na zajęciach z Angulara na pewno jest omawiany bootstrap i responsywność. To elementy front-endu.

Studia na pewno wydawałyby Ci się ciekawsze, gdybyś zaczął studiować informatykę jako pierwszy kierunek, i gdybyś oczywiście był na studiach dziennych (dlaczego? to w treści artykułu). O innych plusach studiów takich jak koła naukowe, projekty uczelniane, poznawanie ludzi o wspólnych zainteresowaniach, tworzenie siatki kontaktów, uczestniczenia w konferencjach i wydarzeniach IT nie wspomnę..

Użytkownik Rafał napisał:

18 czerwca 2015


„Weź pod uwagę, że tworzenie front-endu nie jest skomplikowane. Tego na prawdę może nauczyć się każdy.”
Za to robienie backendu jest tak skomplikowane, ze tylko nieliczni wybrancy moga doswiadczyc tej umiejetnosci ;)

„U mnie na studiach poznaliśmy HTML’a & CSSa, JS+jQuery a teraz chętni uczęszczają na zajęcia z AngularaJS. Na zajęciach z Angulara na pewno jest omawiany bootstrap i responsywność.”
Studiujesz w Polsko-Japonskiej Szkole Technik komputerowych? Bo jesli nie to uwazam ze powyzsze zdanie to bójda na resorach.

„Tak jak pisałem już wcześniej, należy zrozumieć, że programista bez znajomości zagadnień inżynierskich może zostać co najwyżej klepaczem kodu. Matematyka, fizyka, elektronika też jest bardzo potrzebna w tym zawodzie.”
Powtorz sobie te zdanie jeszcze 1000 razy, to moze stanie sie one prawda ;)

Użytkownik Karol napisał:

18 czerwca 2015


Jak odpowiadasz na kogoś komentarz to odpowiadaj na cały, a nie skopiowane pojedyncze zdania.

Nie sposób prowadzić z Tobą rozmowę, bo zamiast dawać swoje argumenty tylko negujesz moje w głupi sposób. Każdy ma prawo nienawidzić studiów, rozwoju i edukacji – ty też. Życzę powodzenia w dalszym życiu zawodowym :)

Użytkownik Mat napisał:

19 czerwca 2015


Witaj

Nie Zgodzę się z twoją teza że na studiach zaocznych jest łatwiej i że na studiach prywatnych jest łatwiej. Po pierwsze na studiach zaocznych może omawia się na zajęciach mniej materiału ale nauczyć się trzeba tyle samo co na dziennych ze względu na to że egzaminy są identyczne jak na dziennych, mają taki sam zakres programowy. Napewno nie da się omówić na zaocznych studiach przez weekend tego co na dziennych przez tydzień ale jedni i drudzy muszą się nauczyć tyle samo żeby zdać egzamin. Po za tym wiem jak wyglądaja zajęcia na dziennych, napewno nie siedzisz co dziennie po 8 godzin na uczelni tylko dużo mniej a czasami tylko kilka godz, i materiału uczą cię powoli. Na zaocznych musisz być 10 godz na uczelni i materiał zapierdziela bo trzeba jak najwięcej zrobić. Pozatym trzeba mieć dużo samozaparcia żeby studiować, pracować, znaleźć na to czas i chcieć się czegoś nauczyć !!!

Druga teza że płatne studia są prostsze jest kłamstwem, ja na płatnych studiach mam jedną poprawkę i do tego płatna a ty na dziennych masz dwie albo i trzy i to za darmo, ja płacę za studia i to że moje ciężko zarobione pieniądze i wydane na wiedzę pójdą na marne jak nie zdam, mobilizują bardziej niż to że ty masz jeszcze kilka poprawek w zanadrzu. I nikt mnie nie będzie trzymał na uczelni że względu na to że płacę bo na moje miejsce jest wielu i albo zdasz albo wylatujesz.

A ty bananowy chłopaczku jak ci rodzice dają kasę na dzienne studia na państwówce to się ciesz. Ale nie wrzucaj wszystkich ludzi i uczelni do jednej szuflady. Bo to że ktoś kończy zaoczne czy prywatne nie oznacza że jest od ciebie gorszy !!!!

Użytkownik Karol napisał:

19 czerwca 2015


Hej, przypuszczm że sam nie wierzysz w to co napisałeś :D studia zaoczne mają mniejsze progi i mniejsze wymagania. Materiał po pierwsze nie jest ten sam tylko jest podobny. A podobny jest tylko na papierze bo jak bywa w rzeczywistości to każdy wie.

Mowisz ze jestem bananowym chlopczykiem, bo rodzice płacą mi na studia a Ty masz ciezko pogodzić pracę z uczelnią.

Nie wziąłeś pod uwagę że też sam pracuję na siebie, i tez muszę pogodzić pracę z uczelnią. Pracuje na tygodniu a przed pracą i po pracy idę na zajęcia. Sam siebie utrzymuje.

Skąd to przekonanie, że dziennych utrzymują rodzice? Może na humanie tak jest :D

Użytkownik Rafal napisał:

21 czerwca 2015


I proszę Cie skoncz w koncu rozsiewac te bzdury o wspanialosci studiow dziennych, i beznadziejnosci zaocznych – czytanie wych bzdor doprowadza mnie do wymiotow. Jak mozesz porownywac oba tryby skoro studiowales tylko w jednym – to dobrapwdy zalosne!

Sam robilem lienecjat dziennie, zas 2letnie uzupelniajace (w tej samej uczelni ofc) robilem juz zaocznie . Znalazlem dobra prace wiec przenioslem sie na zaoczne, bo szkoda mi bylo czasu na same studia. I od razu mowie: tak, da sie studia pogodzic nawet z wymagajaca intelektualnie praca w IT. I jeszcze zostaje czasu na inne zainteresowania.

Poziom nauczania jest identyczny w obu trybach pamietam jako identyczny, a material dokladnie ten sam. Jedynie mniej czasu poswieczonego jest dla studentow zaocznych – wiec trzeba wiecej uczyc sie w domu.

Użytkownik Szymon napisał:

23 czerwca 2015


Każdego zweryfikuje rynek. Nie rozumiem faktu tak długiej dyskusji na temat czego uczą tam albo tam :)

Dyskusja staje się śmieszna i zbędna Panowie.

Użytkownik Michal napisał:

29 sierpnia 2015


Dlaczego warto studiowac informatyke – jest duzo relatywnie latwej do zdobycia pracy (oczywiscie wiadomo, ze bez umiejetnosci nie ma o czym mowic) i w miare dobrze platnej… Nie jest ona fizyczna praca, to prawda. Pomyslmy teraz o polskim pomysle na edukacje oraz o akualnym rynku pracy. Hmmm nie mozna sie nie zgodzic iz wiekszosc dobrze platnych posad od zaraz (znow wracamy do umiejetnosci jak i do doswiadczenia) zwiazana jest z informatyka. Popyt na tego rodzaju specjalistow zwiazany jest z wzrastajacym do granic mozliwosci rynkiem tzw. high tech. Kazda firma ktora chce sie liczyc na rynku potrzebuje grono ludzi ktorzy zajma sie wszelakiego rodzaju sprawami zwiazanymi z internetem jak i szeroko rozumianymi „komputerami”. I w tym miejscu dochodzimy do momentu w ktorym trzeba sie zastanowic co dalej… Z jednej strony mamy olbrzymi popyt na specjalistow z branzy IT, a z drugiej, z stale poglebiajacym sie brakiem ludzi technicznie (manualnie) wyksztalconych. Mam tu na mysli ludzi ktorzy nie beda potrafili rozwiazywac calek i funkcji trygonometrycznych, lecz beda potrafili spawac skomplikowane materialy z uzycie najnowoczesniejszych technologi, tworzyc cuda z drewna (przy uzyciu prostych, jak i skomplikowanych narzedzi), operowac najnowoczesniejszymi maszynami (oczywiscie po odpowiednim przeszkoleniu), itd. Na dzien dzisiejszy jest wiadome iz tego typu zawody lub tez umiejetnosci sa baaardzo poszukiwane w zachodniej Europie, jak i w innych wysoko rozwinietych miejscach na swiecie. Reasumujac, wszyscy ludzie ktorzy robia studia na kierunkach ktore sa bezwartosciowe z punktu widzenia rynku pracy, traca czas, pieniadze (podatnikow w przypadku dziennych, lub wlasne w przypadku zaocznych) oraz beda tworzyc grupe ludzi nie przystosowanych do rynku pracy. Krotko mowiac, zasila grono ludzi „niezadowolonych z zycia”, gdyz albo nie beda potrafili znalezc pracy lub tez beda pracowac w diametralnie innych zawodach od tych ktore studiowali… Co do odmiennosci, jak i specyfiki studiow dziennych i zaocznych, nie ma o czym mowic… Sa ludzie ktorzy beda mieli dobrze platna prace po studiach zaocznych, jak i tacy ktorzy nie beda potrafili znalezc pracy po dziennych. Odnosi sie to wszystko do UMIEJETNOSCI jak i do doswiadczenia + akualnego popytu na rynku pracy…
Sam nie mieszkam w Polsce, wyjechalem na poczatku nowego milenium, tuz przed przystapieniem kraju do UE. W PL konczylem technikum elektryczne z dosyc dobrze zapowiadajacym sie kierunkiem, lecz inna specyfika tamtych lat (uklady, ukladziki, znajomosci), wywiala mnie w kierunku zachodzacego slonca. I w tym miejscu chcialbym zakonczyc. Sa pewne czynniki (ktore zawsze beda gdzies tam) ktore nie gwarantuja powodzenia po skonczeniu studiow (jakichkolwiek) – oczywiscie w odniesieniu do oczekiwanego stanowiska jak i pensji…

Użytkownik Polak napisał:

19 września 2015


Na stażu 1500 zł netto ? hmm ciekawostka bo staże to ~(+/-) 780 zł na rękę i nie ważne czy jest się informatykiem czy technikiem czy gościem co kładzie bruk czy osobą co nic nie robi na stażu bo miała szczęście i siedzi 8h czytając gazetę ale stawka jest taka sama w całej Polsce więc skąd Ci się wzięło 1500 zł widać na stażu nigdy nie byłeś.

Użytkownik Dominik napisał:

25 września 2015


Chcialbym tylko powiadomic czytelnikow,ze to co jest napisane na temat studiow zaocznych a mianowicie ze jest to zlo i ze poziom jest o wiele slabszy niz na studiach dziennych NIE JEST ZGODNE Z PRAWDA!, jesli uczelnia jest renomowana dba przede wszystkim o to zeby studia zaoczne byly na wysokim,rownym poziomie. Osobiscie studiowalem na studiach dziennych i zaocznych na tej samej uczelni technicznej i ze spokojnym sumieniem moge powiedziec ze poziom jest wyrownany, a malo tego skala trudnosci dla sluchacza wzrasta na studiach zaocznych ze wzgledu na mniej godzin cwiczeniowych ale taka sama ilosc materialu do przerobienia oraz wymogow ze strony wykladowcow.
P.S. Na pytania niektorych sluchaczy do wykladowcow „Czemu mamy takie same wymogi jak dzienne skoro to zaoczne”?
Odpowiadali ” Studia moze maja inny przebieg ale dyplom po ukonczeniu jest taki sam wiec Panstwo musicie posiadac wiedze taka sama jak studenci ze studiow stacjonarnych by nie przyniesc wstydu uczelni.

Użytkownik Paweł napisał:

06 grudnia 2015


Jako absolwent uczelni wyższej – kierunek humanistyczny. Mogę się zgodzić z autorem, że wybór studiów technicznych jest o wiele lepszy. Po prostu czasy gdy jakikolwiek mgr się liczył po prostu minęły :). Karolu wydaje mi się że za porządne uznajesz tylko studia dzienne inżynieryjne + studia magisterskie(w komentarzach już dopuszczasz II stopień zaoczny jako dobry). Co na przykład sądzisz o studiach podyplomowych na kierunku Informatyka, krótkich 2-4 semestralnych? Wiadomo że nie są to studia dzienne, do tego płatne. Mam porównanie programu studiów dziennych informatyka i informatyka i ekonometria 1 semestru 1 roku studiów inż. Gdy porównuje go ze swoim planem (1 semestr) to widzę że w przypadku studiów podyplomowych mam rzeczywiście zajęcia bardziej praktyczne. Wiem że to nie jest ten poziom co na inż czy też mgr inż.
Czy twoim zdaniem inny sposób na znalezienie pracy niż jako absolwent/student studiów dziennych państwowych na kierunku informatyka ma sens(mówimy o pracy ew. stażu jako młodszy programista)? Czy osoba która zna słabo matmę, a umie programować np. w C# i ogarnia potrzebne biblioteki nie może być tak dobry po jakimś czasie jak absolwent studiów dziennych? Czy rzeczywiście doświadczenie jest mniej ważne niż papier/początkowe umiejętności?

Piszę ten komentarz bo to pierwszy blog na którym czytam o tym jak dyplom jest ważny. Nie myśl że piszę to bo chcę „hejtować”, nie mam tego wcale na myśli. Po prostu jestem ciekaw czy w swojej pracy(a pisałeś że już pracujesz) nie spotkałeś ani jednej osoby bez mgr inż lub zwykłego inż? Pytam bo sam dopiero zaczynam się uczyć i po prostu „badam” jak to wygląda okiem osoby już doświadczonej :).

Użytkownik Robert napisał:

08 grudnia 2015


Ten artykuł to jedno wielkie wylewanie żalów na ludzi studiujących zaocznie.
Studiujesz dziennie, pieniądze dostajesz od rodziców i nie możesz znieść myśli, że „zaoczni” zarabiają na siebie.

Słabo.

Użytkownik Karol napisał:

11 grudnia 2015


@Paweł
W pracy w której pracuję, nie spotkałem żadnego programisty bez wykształcenia wyższego i nikt z mojego teamu nie robił też studiów zaocznych. U mojego znajomego w pracy chłopakowi, który nie zdał egzaminu inżynierkiego obcieli znacznie wypłatę. Nie jest tajemnicą, że duże firmy/korporacje zwracają dużą uwagę na posiadanie wyższego wykształcenia i od tego też uzależniają pensję. Mimo braku wykształcenia wyższego można dobrze lub bardzo dobrze zarabiać w prywatnych mniejszych firmach, gdzie dla pracodawcy nie jest już ważny papier a to jakie masz umiejętności i „ile z Ciebie może wycisnąć”.

Pawle, jeżeli masz już wykształcenie wyższe osobiście nie brałbym się za studia podypolomowe. Programowania można nauczyć się samemu. Jeżeli masz odpowiednie umiejętności programistyczne na pewno bez problemu dostaniesz się na jakiś staż, a droga od stażu do pracy jest już bardzo krótka.

Co do przydatności matematyki a umiejętności programowania, można być dobrym mimo kompletnego braku znajomości matematyki ale w określonych dziedzinach. Na pewno odpadają projekty nastawione na wykorzystanie różnych algorytmów, kładzące nacisk na wydajność/optymalizację, obliczenia, wykorzystujące zagadnienia fizyczne/mechaniczne. Mam na myśli silniki do gier, symulacje korzystające z fizyki, skomplikowane obliczenia inżynierskie np. MESy, algorytmy związane z grafami (np. znany system „jakdojade”), aplikacje do przetwarzania obrazu (filtry gaussa itd). Są to działy gdzie napewno znajomość matematyki JEST POTRZEBNA. Mimo tego jest wiele miejsc pracy, gdzie tworzy się rozbudowane aplikacje nastawione np. na obsługę firm lub określonego grona klientów, gdzie algorytmów nie ma prawie wcale, za to jest wiele modułów i elementów interfejsów pozwalających użytkownikowi zapisywać/odczytywać informacje z systemu w celu ich daleszej obróbki.

Użytkownik Włóczykij napisał:

11 grudnia 2015


Autor widocznie nasłuchał się jaki to słaby poziom jest na studiach zaocznych. Na własnym przykładzie (student zaocznych informatyka na Politechnice Śląskiej) i mając porównanie od znajomych z dziennych mogę powiedzieć tyle, że na zaocznych jest ten sam materiał tylko, że skondensowany – moim skromnym zdaniem jest o wiele trudniej zwłaszcza, że w tygodniu człowiek ma wycięte z życia 8h (niektórzy może i więcej) + przejazd z pracy do domu, czas na ogarnięcie się… i tego czasu na naukę nie zostaje wiele, ponieważ trzeba się jeszcze wyspać aby rano móc funkcjonować nie wspominając o tym, że całości nie załapiesz w 5 minut…

Także mówienie, że jest lżej albo spotkania 2 razy w miesiącu to kpina totalna i nie znajomość realiów.

Użytkownik Paweł napisał:

12 grudnia 2015


No to teraz rozumiem co masz na myśli Karolu :). Poszedłem na studia podyplomowe by zdobyć choć jakiekolwiek pojęcie na temat IT(Programować dopiero się uczę). By móc w jakikolwiek sposób mieć odniesienie do tego co robią ludzie na studiach dziennych. Co do matematyki, prostego rachowania to chyba umie każdy. Jednak nie będę kłamał jak większość humanistów np. całki znam tylko z nazwy :P. Wiem że wszystko jest oczywiście do nadrobienia.

Widzisz jak rozmawiałem na targach pracy na politechnice, nikt nie wymagał tam mgr inż:). Co prawda nie pytałem czy potrzebny jest jakikolwiek mgr. Więc jestem dobrej myśli :)

Użytkownik Aga napisał:

01 lutego 2016


masz troche tylko racji : ponieważ kolego :
na zaocznych studiach informatycznych można studiować a po 1 semestrze iść na codzień iść na płatny staż informatyczny, a po tym stażu już pracujesz jako informatyk i nadal studiujesz KOLEGO !!! dUŻO JEST TAKICH osob u mnie na uczelni co juz pracuja w branzy i studiuja zaocznie

oczywiscie wszystkiego musisz sie uczyc, a nie np. sciagac na kolokwiach

Użytkownik Karol napisał:

02 lutego 2016


Na studiach dziennych wszystko to samo, tyle że po 2 semestrze. Pół roku później w porównaniu do 40lat pracy to żaden argument. A za to nauki jest o wiele więcej. Dlaczego ludzie myślą, że na dziennych się nie pracuje aż do ukonczenia studiów?

Użytkownik shader301202 napisał:

27 marca 2016


Dzięki tobie już wiem, że będę studiował :) Co prawda mam dopiero 14 lat i mieszkam w Niemczech, ale dobrze że wiem to już teraz.

Użytkownik Darek napisał:

26 kwietnia 2016


Częściowo się zgodzę sam jestem po nieudanych studiach prywatnych i jest ciężko podczas gdy znajomy po dobrej uczelni pracę znalazł zanim skończył pisać mgr. I tutaj się kończy moja zgoda ponieważ sam lubię kodzić i chcę się przebranżowić miałem dylemat dobra uczelnia czy nauka własna plus średnia uczelnia aby był papier dla podkładu. Kolega który jest chodzącym kalkulatorem poradził mi abym jednak siedział,pisał i łykną trochę matematyki aby wszystko się ułożyło, z drugiej strony za przykład podam wujka który skończył zawodówkę ( w dawnych czasach stanu wojennego ) sam wszystkiego się nauczył i do dziś pracuje w dużych polskich firmach.
Jeżeli masz 20-25 lat śmiało można uderzać w dobrą politechnikę jeżeli przespałeś moment jednak trzeba być realistą, możesz być dobry ale trzeba poszukać alternatyw które pozwolą ci pogodzić obowiązki i nie przeszkodzą w pisaniu, pisaniu i jeszcze raz pisaniu.

Użytkownik Grzegorz napisał:

01 maja 2016


Karolu.
Mam do Ciebie ogromną prośbę.
Skończ studia, popracuj troszkę jako programista w normalnym zespole a nie zespole cieciów z korporacji (większość to bezmyślne klepacze kodu – tak byłem i pracowałem w korporacjach).
Wróć. Napisz nowy artykuł.
Zobaczymy czy będziesz miał takie samo zdanie.
A teraz moje zdanie…
Większość informacji to przedpotopowe bzdury. Studia mają wykształcić osobę, która będzie szła do pracy z KONKRETNYMI UMIEJĘTNOŚCIAMI. Specjalnie napisałem to z dużych liter, bo osoba po studiach MUSI umieć rozwiązywać zagadnienia biznesowe LEPIEJ niż osoba, która tych studiów nie skończyła.
System amerykański da się wprowadzić. Wystarczą tylko dwa warunki. Pierwszy do dopuszczenie biznesu do możliwości oddziaływania co będzie wykładane na uczelni. Drugi warunek to wprowadzenie większości przedmiotów opcjonalnych bo nie rozumiem jak ktoś może podniecać się na widok przedmiotu np. ekonomii, która nie ma z ekonomią niemal nic wspólnego, albo z finansami, na których uczyłem się czym są papiery wartościowe. Na co mi to było to nie mam bladego pojęcia.
O ile budowa komputerów jest dla mnie kompletnie nieprzydatna, to jak najbardziej rozumiem sens dawania takich przedmiotów do nauki najczęściej młodym ludziom takim jak Ty.
Podsumowując …
Jeśli studia KSZTAŁCĄ, to jestem na tak. Gdyby wróciły mi się lata młodości, to nie poszedłbym na studia w Polsce, ale oczywiście rozważyłbym w późniejszym okresie wyjazd gdzie poziom jest wysoki. Bo w Polsce to dno i metr mułu. W dodatku podstawy podstaw pierdół, które średnio rozgarnięta osoba powinna zrobić zadania po kilkudniowym kursie (teraz umyślnie przesadziłem).
P.S. Jestem po studiach dziennych na uczelniach śląskich.
P.S2. Myślę, że jestem również przeciętnym przypadkiem.

Użytkownik Autorek napisał:

08 maja 2016


@Drogi Karolu,
Wpadłem przypadkowo na tę stronkę. Jestem w szoku, że tak jedziesz studia zaoczne. Studiuję na jednej ze średnich politechnik i absolutnie nie ma mowy o skracaniu materiału do nauki lub lżejszym traktowaniu. Nie raz wspominali nam prowadzący o tym, że nie ma taryfy ulgowej (choć podejrzewam, że niektórzy starają się nie dawać za dużo prac domowych z uwagi na pracę). Zjazdy co tydzień, każdy weekend zajęty, od 8 do 20 – standard. Często projekty do oddania z tygodnia na tydzień. Niektórzy po dniu spóźnienia odrzucali i pozostawała poprawka. Może na Twoich uczelniach w pobliżu tak jest, ale nie bądź takim ignorantem i nie powielaj stereotypów. Poza tym pamiętaj, że istnieją dwa rodzaje studiów zaocznych – inżynierskie i licencjackie; one też mają ogromną różnicę.

Od siebie dodam, że zaoczne są gorsze jedynie pod tym względem, że jeśli masz pracę równie intelektualną, może się nie chcieć w domu później znowu siedzieć na dupie i uczyć.

Użytkownik Diter napisał:

07 czerwca 2016


To moze cos od siebie 3x ruszylem na studia zaocznie. Mam liceum i zawod mechatronike min. Od dziecka sport itp od 8 roku zycia fascynacja hi tech. Pracuje zarabiam niezle. Zdecydowalem sie na studia tylko dlatego iz moim przelozeni sa wlasnie po gupich studiach etc. Czasami przy ich zagrywkach czlowieka by tylko wykorzystywali a sami sa ciency jak przecinak. Znam 4 jezyki w tym chinski, programowanie srednio od niskch jezykow do graficznych. Do tego znam sie na modernizacji roznego rodzaju od bga smd etc elektroniki. Wszyscy lubia na mnie wieszac w firmie h… , bo prezes wola mnie a nie ich. Czesto bywa tak ze ja tym zarzadzam, a z mojego punktu widzenia jestem tylko parobkiem

Użytkownik Przemek napisał:

07 lipca 2016


Witam,
dorzucę parę słów od siebie. Od 2 lat studiuję mechanikę i budowę maszyn dziennie na AGH-u w Krakowie. Oczywiście jest to kierunek przyszłościowy dający pracę. Mimo tego nie jestem przekonany do niego. Właściwie na 3 semestrze zdałem sobie sprawę że takie tematy mnie nie interesują i podjąłem błędną decyzję o wyborze kierunku studiów bo zwyczajnie się meczę ucząc się całymi dniami na 3-4 kolokwia tygodniowo. Dążę do tego, że warto kierować się również zainteresowaniami, sercem przy wyborze kierunku studiów, a nie patrząc na to tylko realistycznie i wybierając kierunek po którym jest praca. Postanowiłem kontynuować studia z tego względu, że nie mam żadnych znajomości przy szukaniu pracy ani dobrej sytuacji finansowej. Jest to zwyczajnie jedna z niewielu moich szans na awans społeczny. Jednocześnie od przyszłego roku zamierzam studiować kierunek humanistyczny- historię, moją pasję. Sedze, że dam radę w przeciwnym wypadku zrezygnuje z drugiego kierunku. Chciałbym wybić się ponad przeciętność rozwijając się zgodnie z zainteresowaniami, a nie ciągle robić rzeczy do których nie jestem przekonany. Niestety realia rynku pracy dla młodych ludzi w Polsce są brutalne i wybór kierunku studiów w moim przekonaniu powinien być pewnym kompromisem pomiędzy zainteresowaniami a możliwością znalezienia pracy po studiach. Mam nadzieje, że moje zdanie na ten temat rozświetli komuś drogę. :)

Użytkownik Technik napisał:

25 lipca 2016


U Pana chyba logika trochę szwankuje. Już pierwsze zdania o tym świadczą: „W Polsce panuje ostatnio kampania „nie idź na studia – bo nie”. Różni internetowi bloggerzy prześcigają się w wymyślaniu argumentów w poparciu tej tezy”. Skoro jest kampania „nie idź, bo nie”, co rozumiem jako brak argumentów, to drugie zdanie kompletnie temu przeczy. Powiem zatem, co ja wyczytałem w Internecie- dla informatyka(przede wszystkim programisty) dobrym rozwiązaniem jest ćwiczyć i uczyć się na własną rękę, najlepiej na jakimś stażu. Wtedy zdobywa się doświadczenie, tak cenne na rynku pracy. Najlepszą opcją jest jednak łączenie stażu ze studiami, jednakże na wymagającej uczelni może być to niemożliwe. W branży programistycznej przede wszystkim liczą się umiejętności, chyba że zależy komuś na pracy w korporacji, wtedy tzw. „papierek” może mieć decydujące znaczenie. Ogólnie rzecz biorąc, zawsze lepiej jest mieć skończone studia niż ich w ogóle nie mieć, ale tak jak napisałem, doświadczenie bywa cenniejsze.

Użytkownik Tadeusz napisał:

29 września 2016


Siema. Jestem w klasie maturalnej pochodzę z Łabowej (miejscowość pod Nowym Sączem). Z TV wiem, że podobno PWSZ w Nowym Sączu ma informatykę. Oferuje tytuł inżyniera. Czy pójście i rzetelne uczenie się na własną rękę ma sens na takiej uczelni nie jest czasem zmarnowanym? Czy po takich uczelniach można kontynuować studia np. na Politechnice Krakowskiej czy Wrocławskiej na topowych kierunkach? Drogi Karolu, proszę o Twoje zdanie.

Użytkownik Karol napisał:

03 października 2016


@Tadeusz
Cześć, uczenie się na własną rękę zawsze ma sens i generalnie jest jedyną słuszną drogą w informatyce. Pójście na uczelnie zaczynającej się od skrótu PWSZ źle wróży. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie będzie to uczelnia renomowana. Jeżeli zależy Ci na zdobyciu solidnej wiedzy to uczelnia zaczynająca się od skrótu PWSZ nie zapewni Ci tego. Na Twoim miejscu naprawdę celowałbym w znane polskie uczelnie, które mogą poszczycić się osiągnięciami i dobrym zapleczem naukowym. Odpowiadając na Twoje pytanie, możesz zdobyć tytuł inżyniera gdziekolwiek 3.5 roku a później wskoczyć np. na Politechnikę Krakowską na magisterkę 1.5 roku. Możesz wskoczyć też na AGH i na każdą inną uczelnię. Niestety, jak każdy kto ukończył „inną” uczelnie będziesz musiał zdać tzw. egzamin inżynierski. Wygląda jak mała matura ale pytania są tylko ze studiów inżynierskich. Sprawdzałem wiele arkuszy wielu renomowanych polskich uczelni i zawsze są tam zadania z matmy, programowania i algorytmiki (matma stanowi około 70% a algorytmika i programowanie 30%). Generalnie egzamin nie należy do najłatwiejszych, przykładowe arkusze można znaleźć w internecie. O wiele lepszym rozwiązaniem jest trzymanie się jednej uczelni przez cały okres zdobywania wiedzy, swoich absolwentów przeważnie uczelnie biorą w ciemno niezależnie od wyników egzaminu inżynierskiego, a niektóre go nawet nie wymagają (np. Politechnika Krakowska, ale nie dla studentów z zewnątrz).

Patrząc z perspektywy czasu osobiście nie wybrałbym już Politechniki Krakowskiej tylko prawdopodobnie UJ (nie dają tytułu inżyniera, za to mają więcej potrzebnej matmy, algorytmiki oraz mniej pierdół w stylu grafika, CADy, elektrotechnika). Na pewno masz swoje powody dla których zastanawiasz się nad tą uczelnią a nie inną, jednak przemyśl sobie to wszystko na spokojnie. Poziom kształcenia w Polsce spada drastycznie z roku na rok, dzisiejszy magister umie tyle co dawniejszy technik, dzisiejszy doktor umie mniej niż dawniejszy magister. Każdy o tym wie. W niektórych korporacjach osoby, które ukończyły podejrzane uczelnie zostają z góry skreślone przy rekrutacji. Mniejsze firmy i prywaciarze to wiadomo, raczej patrzą tylko na umiejętności. Papier dobrze mieć, kiedyś będzie to as w rękawie targując się o podwyżkę lub pozycję w firmie budując swoją karierę. Na jakiej uczelni zostanie zdobyty to już kwestia poboczna, jednak moim zdaniem trzeba celować jak najwyżej. Poziom dzisiejszych studiów jest tak niski, że każdy jest w stanie zdobyć tytuł mgr inż. Nie ma potrzeby wybierać gorszych uczelni przez strach, na uczelniach ze „średniego koszyka” też przechodzi każdy kto chce się uczyć.

Jeżeli mogę coś doradzić to przede wszystkim pierwszy stopień studiów zrób dziennie, abyś miał czas na projekty, naukę i poznawanie ludzi. Studia zaoczne to zło i nieporozumienie. Jestem coraz starszy i coraz bardziej zmienia się mi światopogląd, jednak co do studiów zaocznych nigdy nie zmienię zdania a wręcz przeciwnie, mam coraz więcej argumentów i dowodów na to, że studia zaoczne to nie studia. Jak pierwszy stopień ukończysz dziennie, drugi będziesz mógł ciągnąć zaocznie pracując na boku i zdobywając doświadczenie zawodowe. Nie sugeruj się za bardzo komentarzami pod tym artykułem, bo studiów zaocznych honorowo bronią tylko Ci, którzy studiują zaocznie. Gdybym u mnie na roku spytał co sądzą o studiach zaocznych usłyszałbym tylko salwę śmiechu.
Pozdrawiam, życzę sukcesów i mądrych decyzji

Użytkownik Praktyka zamiast studiów napisał:

14 października 2016


Fakt, studia zaoczne wyglądają zupełnie inaczej niż studia dzienne. Sam na 3 roku rzuciłem studia dzienne na PWr i poszedłem do pracy. I powiem Ci, że była to najlepsza decyzja jaką podjąłem do tej pory. Ze względu na doświadczenie, praktyczną wiedzę i umiejętności zarabiam znacznie większe pieniądze, niż znajomi, którzy zostali na studiach i uczyli się kompletnie nieprzydatnych, przestarzałych technologii i suchej teorii. Teraz robię sobie studia zaoczne, na tej samej uczelni, na luzie, bez spinania się. Tylko po to, żeby mieć papier, nie liczę na to, że czegokolwiek się nauczę. Zależy co jest dla kogoś ważne: dla jednych bezsensowne zaliczanie kolejnych nieprzydatnych przedmiotów, a dla innych wiedza praktyczna (której swoją drogą nie można mieć bez wiedzy teoretycznej)

Użytkownik Karol napisał:

15 października 2016


Doświadczenie zawodowe można zdobywać właściwie do starości – przez całe życie. Wiedzę akademicką mogłeś zdobywać tylko kilka lat temu, przez krótki okres czasu, jednak stwierdziłeś że nie jest Ci to potrzebne. Technologie na studiach nie są przestarzałe i niepotrzebne, mimo że rzeczywiście są przestarzałe. Studiowanie informatyki to nie to samo co konfigurowanie serwerów lub pisanie programów w późniejszej pracy zawodowej. Studia to nie praca, praca nigdy nie zastąpi studiów a studia nie zastąpią pracy. Praktyka nigdy nie zastąpi zgłebiania teorii w wielu różnych kierunkach skupionych wokół informatyki. Zrezygnowanie ze studiów dziennych nie ma żadnego sensu, chyba że jest podyktowane prywatnymi powodami.. Czasem po prostu tak trzeba wybrać, gorzej gdy ktoś próbuje studia przeskoczyć myśląc, że nie zdąży z karierą.

Użytkownik aaaaa napisał:

18 grudnia 2016


„Nie biorą pod uwagę faktu, że Mirek nauczył się programować (więc ma w swoim ręku narzędzie) ale nie ma bladego pojęcia o żadnej innej dziedziny nauki. Dlatego teraz Mirek naddaje się jedynie do rozwiązywania zadań maturalnych z informatyki, a inni ludzie posiadający szerszą wiedzę, będą tworzyć oprogramowanie dla elektrotechników, projektantów czy sektora medycyny.”

Nie jest to żadną regułą.

Ile na świecie jest softu od rzeczy wręcz trywialnych, wymagających maksymalnie e.g matematyki na poziomie szkoły średniej, a ile jest takich smaczków na poziomie „sektora medycyny”?

Użytkownik Wojtecki napisał:

19 grudnia 2016


Autor wpisu przesadza z dzieleniem na studia dzienne oraz zaoczne. Studiuję zaocznie na publicznej politechnice i mam porównanie, materiał jest identyczny choć z niektórych przedmiotów odrobinę okrojony (dla zainteresowanych proponowane są dodatkowe uzupełniające źródła) co moim zdaniem wychodzi na plus. Zaliczenia, labki, projekty – to samo, może z drobnymi różnicami z niektórych przedmiotów.

Jedyną znaczącą różnicą jest ilość czasu poświęconego dla studenta, zaoczni w teorii mają gorzej, ponieważ zazwyczaj w tygodniu pracują, ale nic nie stoi na przeszkodzie w konsultacjach z pracownikami akademickimi oraz uczestniczeniu w dodatkowych aktywnościach np. kołach studenckich. Sam mam wykładowcę, który wręcz co chwilę informuje i proponuje dołączenie, albo przyjście na spotkanie organizacji, bo będzie coś fajnego. Nie ma znaczenia czy dzienny czy zaoczny – każdy traktowany jest równo. Nie tak dawno wykładowca poinformował nas o zmianie tematyki labek, bo muszą być takie same jak na dziennych, a wcześniej planował coś innego.

Także takie wychwalanie i wojenki typu stacjonarny vs niestacjonarny można sobie podarować. Tak samo prywatna vs publiczna szkoła – wszystko zależy gdzie trafisz.

Użytkownik Karol napisał:

19 grudnia 2016


@Wojtecki
Dzięki za rzetelną opinię. Niestety w komentarzach pod tym postem jest też taka zależność, że studia zaoczne są bronione przez studentów zaocznych. Jest to naturalna ludzka cecha, każdy broni swojego. Natomiast moi znajomi w pracy, którzy po studiach dziennych przeskoczyli na zaoczne ponieważ nie udało im się pogodzić ilości nauki z pracą, mają całkiem odmienne opinie od Twojej. Pozostają też statystyki i badania rynku pracy. Skąd się one biorą?

Użytkownik Rafal napisał:

04 lutego 2017


Temat fajny, ale wypowiada sie tu wielu nieudacznikow ktorzy wrecz ‚zjedli’ autora. Wypowiadajacy sie tu to glownie ludzie po studiach humanistycznych, albo po ‚informatyce’ na PWSZ czy prywatnej szkolce czy innym badziewiu, albo ‚studenci’ czy tez ‚absolwenci’ ‚studiow’ zaocznych.
Generalnie nieudacznicy i niedojdy, ktorzy mieli za niski iloraz inteligencji aby wysoko napisac mature i zostac przyjetym na normalne stacjonarne studia na porzadna uczelnie jak PWr, czy PW, na kierunek Informatyka. Takie cos to tylko dla najlepszych.
Ci tzw. ‚praktycy’ ktorzy sie tu wypowiadaja to z reguly wlasnie tacy. Czyli gorszy sort, ludzie ktorzy przegrali walke z rowiesnikami o indeks informatyki stacjonarnej na PW czy AGH. Ludzie o nizszym ilorazie inteligencji, slabsi mniej utalentowani.
Przykre
Pozdrawiam, INŻYNIER informatyki z Warszawy, z 5 letnim doswiadczeniem komercyjnym (to firmy bily sie o mnie a nie ja o nie ;))

Użytkownik Tadeusz napisał:

18 lutego 2017


Czytają ten tekst nie mogę się oprzeć wrażeniu, że niemalże nienawidzisz uczelni prywatnych jak i studiów zaocznych.
Zupełnie nie rozumiem po co jest ten tekst – żeby usprawiedliwić w ten sposób własne studia? :)
Jeszcze musi kolega trochę dojrzeć.

Użytkownik Karol napisał:

18 lutego 2017


Nie, że ich nienawidzę – ponieważ nie mam takiego powodu. Bardziej nie trawię, ponieważ co 2 osoba w moim wieku ma magistra pracując później fizycznie lub na kasie w sklepie – do tego doprowadziły te różne szkoły stale zaniżające poziom studiów w Polsce.

Użytkownik Marek napisał:

24 lutego 2017


Mam 44 lata, studiuję właśnie informatykę. Zaocznie rzecz jasna, w Krakowie. I jakoś mi chyba umknęło zjawisko tu wspominane – ci biedni magistrzy pracujący na kasach w sklepie z „winy” uczelni prywatnych. Sam już nie jeden raz byłem na różnych rozmowach kwalifikacyjnych i poza jednym bzdurnym przypadkiem zawsze sprawdzane były umiejętności praktyczne, nie poziom wiedzy akademickiej. Sprawa prosta – umiesz, zrób, MOŻE cię zatrudnimy. Kandydatów wielu, można wybierać.
A uczelnie zaoczne nijak się mają do tego stanu rzeczy. Dla pracodawcy istotne są efekty pracy, czyli kasa którą z tej pracy ma. Jakie ma znaczenie system studiów? Kto na serio chce, ten się nauczy.
Pytanie – gdyby nagle „wcięło’ studia zaoczne – taki ktoś jak ja miałby pozostać robolem, bo kiedyś nie poszedł na dzienne? Bez względu na przyczynę? Byłem za to w wojsku. Takim prawdziwym.
Nie mam nic do nikogo, żyj i daj żyć innym. Staram się rozumieć racje młodszych i starszych, ale jak ktoś lamentuje i obwinia co popadnie to jakoś nie nadążam.
Poza tym fajna strona i ciekawe rzeczy na niej.
Pozdrawiam.

Użytkownik mch napisał:

02 marca 2017


Z jednej strony wypowiadają się tu ludzie, którzy nie poszli na studia, więc cisnął innym, żeby poprawić swoje samopoczucie. Z drugiej tacy jak Rafał, kilka postów wyżej, zakompleksieni i mali, którzy próbują wykształceniem zrównoważyć swoje problemy natury psychicznej. Zrozum ‚człowieku’, że nie każdy od dziecka jest prowadzony za rączkę przez rodziców, którzy dbają i interesują się ich edukacją. Jeśli ktoś poświęcił x czasu na naukę a ty 10000x to po czym stwierdzasz, że jesteś od niego bardziej inteligentny? Bo dostałeś się na lepszą uczelnię? Żeby dobrze zdać maturę nie trzeba mieć 200IQ tylko poświęcić jakąś czas na przyswojenie i zrozumienie tych wiadomości. Komuś zajmie to mniej, komuś więcej a ktoś inny to oleje, bo mu się nie chce. A co do studiów – z doświadczenia – w większości liczących się firmach musicie mieć wykształcenie – inż dobrego kierunku + angielski(must have) + znajomość tematu wystarczy, mgr to dodatek jak ktoś chce, nie wpływa to w ogóle na wysokość zarobków. Poza tym w pracy wiedza to za mało, liczy się komunikatywność, organizacja i szeroko rozumiana ‚ogarniętość’. Nikt nie będzie chciał współpracować z kolesiem, który się nie odezwie a gdy przychodzi deadline okazuje się, że cały team jest w d… – dotyczy to ogólnej branży inżynierskiej, bo nie pracuje stricte w infie. Taki Rafałek wygląda mi na standardowego karierowicza, może poczuje kiedyś złudną władzę ale ludzie będą nim gardzić i życzyć wszystkiego najgorszego. Trochę smutne, że ktoś w tym wieku ma tak niskie poczucie własnej wartości, że chwali się swoim wykształceniem :)) Mam nadzieje, że nigdy nie będziemy współpracować :)
Pozdrawiam

Użytkownik piotrek-seniorek napisał:

11 marca 2017


Bardzo fajny i napisany dobitnie artykuł. Można mieć takie, czy inne zastrzeżenia, ale prawda jest taka jak tutaj kolega opisał: trzeba się dobrze zastanowić, na jakie studia pójść. Skończyły się czasy ( chyba?) kiedy na studia szło się tylko po to, żeby przedłużyć sobie tzw. młodość. Czyli jeszcze przez te kilka lat poimprezować. Skończyły się już na szczęście te czasy, kiedy ludzie uciekali na studia przed wojskiem. Byle gdzie, byle tylko nie do woja. Teraz wybór studiów powinien mieć bezpośredni związek z tym co chcemy robić w życiu. Chociaż wiadomo, że mając 19 czy 20 lat młody człowiek, nie zawsze wie co chce robić. Często ludzie robią zupełnie co innego po studiach , nie związane z kierunkiem , wykształceniem. Ja tak zrobiłem: skończyłem technikum budowlane , potem studiowałem polonistykę, a teraz prowadzę sklep internetowy, handluję w internecie. Pytanie zasadnicze: czemu do cholery nie kontynuowałem kierunku po technikum i nie poszedłem na budownictwo. A potem nie pracowałem i zdobywałem doświadczenie w budownictwie?? Powiem na koniec tylko tyle że koledzy, którzy pracują w branży żyją sporo lepiej ode mnie. Ci, którzy poszli do pracy związanej ze skończonym kierunkiem technicznym.

Użytkownik teodycea napisał:

11 marca 2017


Przyjacielu drogi, tekst piekny w tresci, ochydny w formie. Bardzo Cie prosze, kup dowolne repetytorium do jezyka polskiego i skrupulatnie przestudiuj. To nie hejt, to proba pomocy. Wierze, ze nie zabierze Ci to zbyt duzo czasu, bo zdolny z Ciebie mlody czlowiek. Pozdrawiam serdecznie i licze, ze nie poczujesz sie urazony. Pozdrawiam serdecznie, Teodycea.

Użytkownik Marcin napisał:

30 marca 2017


Bez przesady z tymi zaocznymi nie jest tak źle, na politechnice w Poznaniu studenci mają bardzo zbliżony poziom do dziennych, chociaż są też politechniki (zatrzymam dla siebie) gdzie tylko pobiera się czesne i rozdaje zaliczenia. Dodam, że mam porównanie bo studia drugiego stopnia odbyłem zaocznie (+ pracowałem) – jednak jeśli, ktoś ma opcję to warto chociaż tego inż. zrobić dziennie. Dziś uczelnie i pracodawcy idą też na rękę studentom więc można spróbować pracować i studiować dziennie.

Użytkownik Mateusz napisał:

01 sierpnia 2017


Witam, mam pytanie do Ciebie Karolu.

W jaki sposób można nauczyć się programowania w sensie pisania skomplikowanych programów, a nie samego języka programowania? Większość tutoriali przedstawia bardzo proste metody programowania, zastanawia mnie jednak jak można nauczyć się przekładania np. algorytmu którego opis przedstawiony jest w książce na kod? Zastanawia mnie szczególnie ten najtrudniejszy moment w programowaniu. Sam jestem zdumiony w jaki sposób programiści są w stanie przełożyć abstrakcję na ciąg kodu.

Proszę o odpowiedź.

Użytkownik Karol napisał:

01 sierpnia 2017


@Mateusz
Cześć, ogólnie temat o którym wspomniałeś jest dość trudny. Programowanie jest bardzo, bardzo podobne do matematyki, na początku ciężko sobie wyobrazić jak byłbym w stanie rozwiązać trudne matematyczne zadania ucząc się podstaw w gimnazjum/szkole średniej. Jednak wałkowanie tego samego materiału w koło rozwija i otwiera umysł na coraz trudniejsze zadania matematyczne. Tak samo działa programowanie. Wałkowanie podstaw programowania, a następnie kolejnych języków, stawia nas przed wieloma problemami i trudnymi kwestiami. Rozwiązując te problemy, jesteśmy w stanie pisać i rozumieć coraz bardziej skomplikowane rzeczy. Nauka programowania ma często trzy etapy: 1) czarna konsola (która wydaje się bezużyteczna), 2) pisanie pierwszych programów z GUI (które w końcu ładnie wyglądają), 3) powrót do konsoli (i pozostanie w niej na zawsze). Choć zadania i programiki klepane w konsoli wydają się „głupie”, są tak naprawdę sednem i fundamentem programowania. Dlaczego programowanie wydaje się tak niezrozumiałe? Ponieważ matematyki ludzie uczą się od urodzenia przez dziesiątki lat, natomiast programowanie widzą pierwszy raz dopiero na studiach. Gdyby programowanie było nauczane stopniowo już od 4 klasy podstawówki, ludzie postrzegaliby to dokładnie tak samo jak matematykę (czyli ciężko się jej nauczyć, bo jest nauką wysoce nienamacalną, a jedynym sposobem bycia dobrym to tysiące rozwiązanych zadań). Podobną analogią jest nasze znakomite posługiwanie dziesiętnym systemem liczbowym, którego dzieci uczą się od wczesnych lat życia. Posługiwanie się systemem heksadecymalnym, oktadecymalnym lub binarnym sprawia ludziom trudności, ponieważ nikt tego nie ćwiczy. Każda napisana linijka kodu, zadanie maturalne rozwiązane w brzydkiej czarnej konsoli itd., przybliżają nas do pisania większych, bardziej skomplikowanych programów czy nawet systemów. Czasem oprócz własnych ćwiczeń fajnie pogadać z jakimś doświadczonym programistą, który opowiadając nam o architekturze dużych systemów bardzo szybko rozjaśni nam duże fragmenty niewiedzy.

Użytkownik Adrian napisał:

29 września 2017


Studia zaoczne to kupienie papierka. Większej bredni nie słyszałem.Co Ty możesz wiedzieć o studiach skoro uczyć się na PK i jeszcze na wydziale mechanicznym. Ciekawe czemu tak słabo w rankingach wypada? Z tego co wiem to beznadziejna uczelnia. Także myślę, że nie jeden z ZAOCZNYCH ma wiedzę dużo większą od Ciebie :-) Trochę pokory i szacunku by się przydało.

Użytkownik Marta napisał:

13 maja 2018


Autorze, a czy wpadłeś na to, ze są osoby, które utrzymują się same, bez pomocy rodziców i na studia dzienne pozwolić sobie nie mogą? Łatwo jest wydawać osądy, kiedy rodzice sponsorują, prawda?

Użytkownik Jula napisał:

13 lipca 2019


Na studia informatyczne przede wszystkim ciężko się dostać, ale naprawdę warto próbować. Zarobki potem są świetne ;)

Użytkownik Ewa napisał:

23 lipca 2019


@Jula a nie wystarczą same umiejętności? Studia to konieczność?

Zachęcam Cię do zostawienia komentarza!

Ilość znaków: 0