P-Programowanie

Dlaczego warto studiować (informatykę)

Ostatania modyfikacja: 27 września 2017, kategoria: Studia, Studia i praca

Panuje ogólne przekonanie, że studia w Polsce nic nie znaczą. Panuje ogólne przekonanie, że studia zrobić może każdy, a później i tak nie będzie miał pracy. Popierają i nakręcają to różne internetowe blogi i słabej jakości artykuły. Często ich autorami są osoby, które z własnej winy wybrały nietrafiony kierunek studiów po którym zwyczajnie nie ma pracy. Więc czy warto i dlaczego warto studiować informatykę?

Internetowe porady na temat studiów

W Polsce panuje ostatnio kampania „nie idź na studia” – z taką opinią można spotkać się prawie we wszystkich mediach. Ile w niej prawdy ? Do napisania tego artykułu skłoniły mnie dziesiątki takich artykułów, vlogów, wypowiedzi, które młodym polakom odradzają studiować na rzecz szybszego rozpoczęcia pracy.

Od razu mówię, przed napisaniem tego artykułu nie zaglądałem do żadnych statystyk GUS, kieruje się własnym niewielkim doświadczeniem oraz spostrzeżeniami jakie sam wynoszę z uczelni. Nie będę tutaj lał wody o rynku pracy, ekonomii i zatrudnieniu, ponieważ najzwyczajniej się na tym nie znam. Rynek pracy zmienia się tak szybko a panujące na nim sytuacje można interpretować w tak różnoraki sposób, że mają z tym problem nawet eksperci zajmujący się tym zawodowo. Potwierdza to fakt, że jak dotychczas nikomu nie udało się znaleźć słusznego rozwiązania, które usunie problemy studiów, bezrobocia i zatrudnienia.

W takim wypadku pytam: po co kampania anty-edukacyjna nakręcana w internecie? Jaką wiedzę na temat trendów na rynku pracy ma Mirek prowadzący bloga i zarabiający z reklam AdSense? Z niektórych artykułów jakie można znaleźć w sieci bije wręcz nienawiść do osób studiujących. W takich przypadkach można zakładać, że być może ich autorom nie wyszło życie..? Albo wywalili go z uczelni i wylewa żale na blogu, albo wybrał zły kierunek i nagle stwierdził, że nikt nie zapłaci mu nawet złotówki za jego umiejętności. To jedyne argumenty jakie przychodzą mi na myśl..

Szczególnie duża niechęć do osób studiujących jest widoczna w komentarzach na znanych portalach informacyjnych, pod wszelkimi artykułami dotyczącymi szkolnictwa, studiów i edukacji. Studenci są tam nierzadko wyśmiewani, poniżani, traktowani jak pasożyty. Wielu ludzi ma przekonanie, że absolwenci szkół średnich wybierają się na studia ponieważ nie chce im się pracować. Moim zdaniem jest to zjawisko bardzo negatywne. Smutno jest czytać takie opinie, które w dodatku pisane są przez ludzi dorosłych.

Nietrafione argumenty przeciw studiom

Najśmieszniej na tle całego zamieszania ze studiami, wypadają nietrafione argumenty za i przeciw. Dla mnie sprawa jest prosta: idę na studia ponieważ chcę kiedyś dobrze zarabiać. Mam chęć poszerzania własnej wiedzy i jestem zdecydowany na własny rozwój, którego nie chcę zakończyć na liceum czy technikum. Nie zadowala mnie perspektywa nietwórczej pracy (np. fizycznej), ponieważ wiem, że stać mnie na więcej.

pracownik fizyczny

Chcąc nie chcąc trzeba przyznać: to edukacja, wykształcenie i wiedza są głównymi czynnikami, które determinują poziom dobrobytu ekonomicznego w przyszłości. Dodatkowych zmiennych jest wiele, nierzadko potrzebne są odpowiednie znajomości, jednak ostateczny sukces, mimo że jest wypadkową wielu czynników i tak musi być poparty wiedzą i samorozwojem.

Ludzie często twierdzą, że nie warto studiować 5 lat, ponieważ to zbyt długo. Przecież w tym samym czasie można zarabiać 1500zł netto miesięcznie. Można też wyjechać za granicę, daje to złudne wrażenie dobrobytu, ponieważ pojawia się efekt zarabiania na sprzedawanej walucie. Jakimi wyrzeczeniami jest to obarczone? Rozłąka z rodziną i fizyczna praca to tylko niektóre z nich. Niestety pracownik fizyczny skazany jest na takie samo wynagrodzenie przez całe życie, nie ma szans na awans. Praca fizyczna mimo, że szlachetna i potrzebna, nie daje możliwości awansów zawodowych.

Student przez kilka pierwszych lat musi dostawać pieniądze od rodziców, jednak po zdobyciu wykształcenia jego sytuacja materialna i społeczna przeważnie znacząco się polepsza. W dodatku ciągłe zdobywanie doświadczenia zawodowego daje ludziom z wykształceniem wyższym szansę na awans i poprawę warunków życiowych.

Można to porównać do spinania się po drabinie kariery. Studia są jej najniższymi szczeblami, których nie da się przeskoczyć. Wszyscy chcieliby dużo zarabiać jednak niewielu jest chętnych na dobre studia. Dobre studia to po pierwsze studia poparte choćby najbardziej naiwną i amatorską analizą rynku pracy.

Studia zaoczne i szkoły prywatne obniżają poziom edukacji

Prawdziwy problem ze studiami, to w moim odczuciu: możliwość studiów zaocznych i szkoły prywatne. Studia zaoczne nijak się mają do studiów dziennych. Studenci na zaocznych myślą, że mają wysoki poziom – i rzeczywiście, tylko tak myślą. Dawniej studia zaoczne wydawały mi się dobrą opcją, ale ostatecznie rodzice przekonali mnie do dziennych – był to wybór, którego nie żałuję.

Jedyny plus studiów zaocznych to możliwość zaczęcia pracy te kilka lat wcześniej i zdobywanie doświadczenia ekstra. Jednak nie ma nic za darmo! Wiedza zdobywana w pracy zawodowej (tzw. doświadczenie zawodowe), w żadnym wypadku nie równa się wiedzy teoretycznej zdobywanej na studiach. Jeżeli ktoś podaje argument, że jest w stanie nauczyć się więcej w pracy niż na uczelni to najwidoczniej nie rozróżnia tych dwóch kluczowych pojęć. Fakt, podejmując pracę wcześniej, szybciej zdobędziesz doświadczenie zawodowe z określonej dziedziny problemów, którą się zajmujesz. Nie będzie to jednak szeroka wiedza ekspercka z danej dziedziny nauki jaką jest informatyka albo szerzej z kilku połączonych dziedzin nauk inżynierskich.

Na zaocznych tak samo jak w szkołach prywatnych istnieje zjawisko płacenia za wykształceniezdobywanie papierka na siłę – byle był. Na studiach dziennych na państwowej uczelni, nie umiesz? – to wylatujesz. Masz 2-3 terminy później do widzenia. Kto wyrzuci studenta z zaocznych, skoro ten płaci po kilka tysięcy za semestr? Na studiach dziennych uczy się przetrwania, odporności na stres i radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Studia stają się wyzwaniem i głównym elementem życia, z którym trzeba sobie poradzić. Od kolegów z zaocznych słyszałem, że zapominają że studiują, w końcu są na uczelni dwa razy w miesiącu i to na siłę, od niechcenia. Przeważnie są wkurzeni bo woleliby wyskoczyć w weekend na piwko po tygodniu pracy. Materiał także jest bardzo okrojony, ponieważ spotykając się dwa razy w miesiąc nie da się przerobić tego, co dzienni mają przez 8h dziennie przez wszystkie dni w tygodniu. Nie są to moje puste słowa, tylko opinie moich znajomych oraz czysta logika.

Zaoczni często są oburzeni, twierdzą że muszą się wszystkiego uczyć na własną rękę, mają tylko mniej wykładów – kłamstwo. Prawda jest taka, że materiał jest okrojony bardzo, tak samo jak wymiar godzin. Albo inaczej, materiał jest niby ten sam, ale jak przyjdzie zaliczenie to przeskakują z totalnych podstaw. Zaoczni nie mają czasu na naukę, ponieważ przeważnie pracują na pełny etat i nawet nie myślą o zajęciach. Praca i edukacja to elementy, które trudno ze sobą pogodzić.

Uważam, że jeżeli ktoś chce pracować to niech pracuje, jeżeli ktoś chce się uczyć i mieć wykształcenie wyższe, niech idzie na studia dziennie. To nie jest w porządku, jeżeli siedząc 8h na uczelni przez wszystkie dni w tygodniu mam wykształcenie wyższe, tak samo jako osoba, która swoich studiów za bardzo nie pamięta. Odbija się to później na absolwentach, ponieważ pracodawcy chętniej przyjmują absolwentów studiów dziennych. Istnieje wiele uczelni mających renomę wśród pracodawców i ta renoma wypracowywana jest właśnie przez studentów dziennych.

Kupowanie papierka w szkołach prywatnych to już w ogóle pewien stopień patologii edukacji i powinno być to zabronione. Nie mogę zrozumieć, dlaczego państwo pozwala na takie cyrki, skoro później każdy narzeka na brak pracy, lub pracuje fizycznie jak osoba z wykształceniem zawodowym. Po co w tym wypadku studia? Ci ludzie, później piszą komentarze i są wściekli na cały świat, bo zmarnowali czas i pieniądze. Nie rozumieją, że to nie studia dają gwarancję dobrych zarobków i pewnego zatrudnienia, tylko wiedza jaką zdobywamy podczas studiów.

Niestety co gorsze, kupowanie papierka to też domena bogatych rodziców i ich dzieci, które i tak są już ustawione. Po co syn ma harować na renomowanej uczelni publicznej gdzie oczekiwania wobec studentów są duże, skoro ojciec zapłaci za studia na prywatnej uczelni, z której wylecieć się nie da. Później i tak biznes rodziny przechodzi z ręki do ręki, ale głupio gdyby syn nie miał wykształcenia wyższego.

Nie przytaczaj proszę argumentu, że w Stanach Zjednoczonych prawie wszystkie uczelnie są płatne i mimo to mają bardzo wysoki poziom.. To całkiem inna płaszczyzna! Jeżeli Polska rozwinie się tak jak Stany Zjednoczone i edukacja będzie miała tak wysoki poziom jak tam – bardzo proszę! Obecnie jest to nie możliwe. Mimo tego, że za pilnowanie poziomu uczelni wyższych odpowiedzialna jest Komisja Akredytacyjna to duża część z nich pozostawia wiele do życzenia i nie powinna w ogóle istnieć. Nie jestem ekspertem, nie wiem w którym miejscu występują zaniedbania, lecz z całą pewnością występują. Chętnym polecam zainteresowanie się tematem i odszukanie statystyk oraz oświadczeń w.w. jednostki prawnej.

Swego czasu była nawet w Polsce afera polegająca na tym, że pewien wysoko postawiony polityk zamiatał pod dywan ostrzeżenia Komisji Akredytacyjnej o niedopełnianiu obowiązków przez wiele prywatnych edukacyjnych jednostek. Nie powinien dziwić fakt, że ów polityk był też właścicielem prywatnej uczelni. Dla chętnych zagłębienia się w temat interesujące mogą okazać się statystyki np. agencji Sedlak & Sedlak, która zajmuje się badaniem i analizą rynku. Wynika z ich jednoznacznie, mediana zarobków absolwentów studiów dziennych jest wyższa o średnio 20%.

Świadomy wybór słabych kierunków

Drugim elementem bardzo mieszającym jeżeli chodzi o studia są słabe, nieprzydatne kierunki. Gówniane kierunki marnują czas, pieniądze, często nie ma po nich absolutnie żadnej wiedzy. Uważam, że dobre studia to kierunki techniczne (oprócz wyjątków, które można wyliczyć na placach jednej ręki). Przeglądając w internecie najnowsze oferty szkół wyższych można dostrzec kierunki studiów, które nie powinny istnieć.

Być może pisząc to bije ze mnie hipokryzja, ale dlaczego pielęgniarka musi posiadać wykształcenie wyższe? Mamy lekarza po studiach, mamy pielęgniarkę po szkole średniej, a po środku stoi pielęgniarka po studiach. Czy nie powinna wybrać medycyny (skoro i tak studiowała) lub zrezygnować? Dlaczego bibliotekarka musi posiadać wykształcenie wyższe? Dlaczego istnieją studia pt. florystyka i ogólnie rzecz ujmując są to studia o kwiatach? Jeżeli trend się utrzyma niedługo kierowca i sprzedawca będzie musiał posiadać odpowiednie studia.

Pół roku temu wszyscy mówili o wielkich zwolnieniach nauczycieli, że prawdopodobnie będą musieli się przekwalifikować. Tylko jak to zrobić w wieku 30 lat? – no cóż, sytuacja nieciekawa. Spowodowane jest to trendami na rynku pracy, które zmieniają się cyklicznie co kilkanaście lat, nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Ale co mam myśleć jak miesiąc później część moich znajomych wybiera się na studia pt. pedagogika. Trąbią w mediach że pracy nie ma, że takich ludzi jest obecnie na rynku więcej niż rynek byłby w stanie przyjąć. Mimo tego, co roku młodzi ludzie świadomie takie właśnie kierunki wybierają. Co tacy ludzie sobie wyobrażają?

A co później? – później zaczyna się lament. Tacy studenci wylewają żale i piszą, że nie warto iść na studia. Dodają komentarze oczerniające polski system edukacji. Zapominają dodać, co konkretnie studiowali? Albo gdzie? Może warto byłoby pisząc takie artykuły, dokładnie pisać w nich co studiował autor? Jest na prawdę niewiele kierunków czysto technicznych, których absolwenci narzekaliby na brak zatrudnienia. Nigdy nie zrozumiem jak można mieć pretensje do kogokolwiek innego niż do samego siebie, świadomie i dobrowolnie wybierając kierunek studiów po którym jest duże bezrobocie. Przesycony rynek to po pierwsza mała szansa na zatrudnienie, a po drugie małe zarobki.

Osobiście nie twierdzę, że studia z bibliotekarstwa albo muzyki kościelnej są łatwe, tak samo jak filozofia, teologia, pedagogika i wszystkie inne takie kierunki. Wręcz przeciwnie na pewno wymagają wielkiego wkładu pracy. Wydaje mi się, że są to studia trudniejsze niż studia techniczne, ponieważ na politechnikach nie trzeba wkuwać i czytać ton książek miesięcznie. Ale co z tego? Skoro nikt za to w przyszłości nie zapłaci? Podchodzenie do tych kierunków to jak robienie studiów dla hobby. Skoro ludzie żyją od wypłaty do wypłaty, nie dziwne, że nie wydają pieniędzy na sztukę, kulturę i rozwój duchowy. Mimo to kierunku Akademii Sztuk Pięknych cieszą się większą popularnością niż większość informatyk w Polsce.

Oczywiście kierunki humanistyczne nie mogą zniknąć, to nie jest rozwiązanie! Należałoby raczej zredukować ilość miejsc poprzez podniesienie progu rekrutacji albo podnieść znacznie poziom kształcenia. To spowodowałoby, że dany kierunek studiów kończyłyby jednostki bardziej wybitne. Mniej zdolni, szczególnie Ci którzy studia wybrali z przypadku, zwyczajnie zostaliby wyeliminowani.

Dlaczego wybrać informatykę?

Nie znam ani jednej osoby po studiach informatycznych, która nie ma pracy. Jeżeli już jej nie ma – to prawdopodobnie z lenistwa. Nie znam nikogo, kto studiuje informatykę i martwi się o pracę. Zatrudnienie dostają wszyscy, przeważnie już w trakcie studiów. Osobiście dostałem kilka ofert pracy będąc już na 2 roku studiów. Musiałem je odrzucić przez to, że studiuję na dziennych i wcale tego nie żałuję. Praca była jest i będzie, a wiek 20-25lat to najlepszy wiek na zdobycie wykształcenia. Natomiast mając rok doświadczenia zawodowego dostaje się około 2-3 ofert pracy tygodniowo, wręcz nie da się od nich uwolnić.

Czego to dowodzi? Dowodzi to tego, że jest bardzo wielkie zapotrzebowanie na akurat takich ludzi. Mało jest zawodów, w których pracodawcy sami szukają dla siebie pracowników, proszą ich aby przyszli na rozmowy rekrutacyjne. Informatycy na stażach zarabiają od 1500zł netto. A są to staże na niepełną ilość godzin. Z rokiem doświadczenia zawodowego pensja bardzo rzadko jest poniżej 4000zł netto. Oczywiście idziesz na staż, jeżeli coś potrafisz. Nie istnieje reguła mówiąca – jesteś studentem informatyki więc dajemy Ci kasę a Ty siedź i udawaj że coś u nas robisz.

Staż czy praca na niepełny wymiar godzin nie jest na prawdę żadnym problemem. Trzeba jedynie się przełamać, ponieważ pierwsze rozmowy kwalifikacyjne przeważnie bywają stresujące. Weź pod uwagę, że w innych branżach ciężko załapać się na staż choćby bezpłatny, a w informatyce bezpłatnych stażów w ogóle nie ma.

Pretensje studentów, że nie mają pracy

Ostatnią sytuacją o której wspominam, jest pewna grupa społeczna, będąca podzbiorem ogółu studentów. Zachodzi wśród niej śmieszne zjawisko: idą na słabe kierunki wybrane z przypadku. Jak można później narzekać na brak pracy? Jak można pójść na studia chemiczne nie zdając matury z chemii i nie interesując się wcześniej chemią?

Na studiach jak to na studiach, nikt nie prowadzi Cię za rękę, nie mówi jak masz się uczyć – masz uczyć się sam. Od czasu do czasu sprawdzana jest tylko Twoja wiedza aby sprawdzić, czy nie dostaniesz wykształcenia wyższego za darmo.

Ludzie dorośli na studiach, powinni sami kierować swoją karierą. Stawiają czoła studiom, a w międzyczasie sami przygotowują się do życia zawodowego jak umieją najlepiej. Studia do tego nie przygotowują, pokazują one drogę, którą można wybrać. Na studiach spotykamy się z różnymi rzeczami (np. metody elementów skończonych, mikrokontrolery itp), z którymi ciężko było by się spotkać od tak przypadkowo. To którą drogę wybierzemy zależy od nas – wielu studentów nie wybiera żadnej drogi a później jest płacz.

Ukończenie studiów nie gwarantuje, że jesteśmy na tyle mądrzy, że ktokolwiek zapłaci nam za nasze umiejętności. W szkole nas szkolą – czyli uczą, ktoś nas uczy. Na studiach się studiuje, studiowanie polega na zdobywaniu wiedzy na własną rękę. Bądź pewny jeżeli skończysz studia ale nie jesteś specem w jakiejś dziedzinie (różne dziedziny związane ze swoim kierunkiem pokazuje Ci uczelnia) to pracy nie znajdziesz.

I dochodzimy tutaj do konsensusu. Studenci często narzekają na nieprzydatne przedmioty, których muszą się uczyć. Na tym polega właśnie zdobywanie wiedzy. Poznanie wielu zagadnień pozwoli wybrać nam to, z którego kiedyś będziemy się utrzymywać. Nie przypadkowo na studiach informatycznych zajmujesz się wszystkim na raz: programowaniem, sieciami, grafiką, przemysłówką, programowaniem embedded. Wszystko po to, abyś mógł się odnaleźć w tym co najbardziej Ci pasuje.

Po co iść na studia, można uczyć się w domu

Wiele osób jest bardzo głęboko przekonanych, że 5 lat studiów przeważnie w obcym mieście, to nie lada strata czasu. Twierdzą, że na studiach znajduje się wiele nieprzydatnych przedmiotów.

Weźmy pod uwagę np. informatykę. Na pierwszym roku studiów praktycznie wcale nie zobaczysz komputera. Kiedy go już zobaczysz w późniejszych semestrach, to będziesz uczył się o jego budowie mechanicznej – hardwarowej. Pisanie wszelkich aplikacji zaczyna się dopiero na późniejszych semestrach, po przebrnięciu przez szereg przedmiotów matematycznych oraz fizycznych.

Czy jest to złe? Absolutnie nie! Wykształcenie wyższe jakie nabywamy po ukończeniu szkoły wyższej, zobowiązuje nas do posiadania pewnego zakresu wiedzy ogólnej jak i specjalistycznej. Dlatego właśnie na studiach informatycznych, istnieje wiele różnorodnych przedmiotów, nie związanych zupełnie z informatyką. Danego języka programowania można nauczyć się w domowym zaciszu, czytając 1000 stronicową książkę nawet w kilka miesięcy. Po opanowaniu tego języka można już szukać pracy! Jednak pamiętaj, że ciągle nie ma to żadnego związku z wykształceniem wyższym.

Będąc inżynierem musisz mieć pojęcie o elektrotechnice, mechanice czy narzędziach jakie oferuje nam w XXI wieku matematyka. Choć na pierwszy rzut oka może Ci się wydawać, że całek nie będziesz używał, to jednak Twoje myślenie szybko się zmieni, kiedy zleceniodawca zażyczy sobie do napisania program obliczający naprężenia w belkach lub parametry skręcanych prętów. Praktycznie każdy zaawansowany projekt programistyczny składa się w jakimś stopniu z algorytmów, a powodzenie i wydajność tego projektu zależy od ich optymalizacji i skuteczności. Czym jest algorytmika jak nie czystą matematyką?

Ludzie, którzy tego nie rozumieją i twierdzą, że marnuję 5 lat studiów na studia informatyczne, a Mirek nauczył się programować bez studiów, są niepoważni. Nie ma sensu z nimi dyskutować, ponieważ prawdopodobnie już nic nie jest w stanie ich przekonać. Nie biorą pod uwagę faktu, że Mirek nauczył się programować (więc ma w swoim ręku narzędzie) ale nie ma bladego pojęcia o żadnej innej dziedziny nauki. Dlatego teraz Mirek naddaje się jedynie do rozwiązywania zadań maturalnych z informatyki, a inni ludzie posiadający szerszą wiedzę, będą tworzyć oprogramowanie dla koncernów, projektantów czy sektora medycyny.

Mimo, że Mirek poradził sobie z nauką danego języka programowania, to prawdopodobnie ciężko będzie mu na własną rękę nadrobić braki w matematyce, fizyce i innych trudnych ścisłych przedmiotach. Prawdziwa wiedza, to nasza wiedza specjalistyczna (kierunkowa) połączona z innymi rozległymi dziedzinami nauki. Im więcej potencjalnych problemów umiemy rozwiązać, tym bardziej atrakcyjni jesteśmy zawodowo. Programista bez szerokiego spektrum pomysłów jest warty po prostu mniej.

Jeżeli ktoś przytoczy Ci argument, kiedy będzie mu w życiu potrzebna funkcja kwadratowa lub całka – absolutnie przerwij z nim rozmowę, ponieważ nie ma ona sensu. Ludzie z tak płytkim myśleniem nie rozumieją nawet na czym polega ich osobisty rozwój. Jak w takim wypadku dyskutować z nimi o studiach? Wiadome, nie wszyscy decydują się na studia, nie wszyscy powinni iść na studia, lecz mało kto potrafi operować tak nietrafionymi argumentami.

Mam wielu znajomych, którzy nie wybrali studiów i był to ich osobisty prywatny wybór. Niektórzy z nich mają potencjał i studia mogliby zrobić, inni nie mają. Lecz żadnemu z nich nie trzeba tłumaczyć, dlaczego w pewnym okresie życia młody człowiek musi uczyć się np. matematyki czy języka polskiego i czemu to służy.

Podsumowanie

Uważam – że warto studiować. Jeżeli zdecydujesz się na studia, wybieraj kierunki techniczne: informatyka, budownictwo czy energetyka. Zapewniam, że nie będziesz narzekał na brak zatrudnienia lub niskie zarobki. Mając taki fach w ręku, możesz też celować w wyjazd za granicę, tam też można się dorobić. Angielski po studiach każdy zna, więc to nie problem.

Odpuść sobie natomiast kierunki słabe i przeciętne, coby w przyszłości nie żałować straconych lat życia a przede wszystkim pieniędzy jakie wydałeś, a jakie mogłeś w międzyczasie zarobić.

Pisałem, że studia zaoczne są gorsze, bo są, i nie ma co się obrażać jeżeli na takich jesteś. Na studiach dziennych miałbyś o wiele więcej pracy i nauka kosztowała by Cię więcej poświęceń. A doświadczenia w pracy i tak byś nabrał.. później, po studiach. Doświadczenie wyniesione z pracy nijak ma się do wiedzy teoretycznej ze studiów. Nigdy tak nie będzie, x lat pracy nigdy nie zastąpi studiów.

Mówienie, że dla ludzi po studiach nie ma pracy, jest tak samo głupie, jak mówienie, że dla absolwentów gimnazjów nie ma pracy. Jedyna różnica jest taka, że gimnazjum kończy każdy obowiązkowo. I co? Jedni zakładają firmy, jedni pracują zawodowo a inni stają się menelami. Różni ludzie osiągają różne rzeczy i nie można winić za to gimnazjum lub studiów. Problemem są ludzie, którzy potrafią przez 5 lat studiów, nic ze sobą nie robić. Traktują studia jako przedłużenie młodości, myśląc, że później jakoś to będzie i praca ich znajdzie. Myślą, że zaliczanie poszczególnych egzaminów i kolokwiów to zdobywanie wiedzy.

Użytkownik Karol napisał:

19 stycznia 2015


Niestety, nie zgodzę się z żadnym punktem. Nigdy nie nauczysz się w domu tego co można wynieść ze studiów dziennych, nawet jak będziesz kilka lat płacić za korepetycje. Jestem młody i kończę studia, to był najodpowiedniejszy moment na napisanie takiego artykułu. Mam styczność z wieloma osobami ze środowiska akademickiego, wymieniamy się doświadczeniem i spostrzeżeniami na różne tematy. Ani Ty, ani żaden pracodawca ani nikt inny nie ma takiej możliwości – nie widzi problemu od środka. Wy widzicie tylko brak pracy po studiach, problem ze znalezieniem zatrudnienia. Zwracacie uwagę na skutki a nie przyczyny. Ja widzę jak TERAZ funkcjonują uczelnie i jacy ludzie dostają się na studia zaoczne. Studia zaoczne prawie wszędzie nie mają absolutnie żadnych progów punktowych! Sami studenci zaoczni często uważają, że ich studiowanie to żart i nie zamiatają problemu pod dywan. Trzeba mówić o tym otwarcie. Wiele osób żałuje studiów zaocznych. Wiele osób w trakcie rezygnuje, bo nie widzi sensu pompowania w to pieniędzy – przecież edukacja jest w Polsce za darmo. To tylko biednych zaocznych kroją z kasy jak mogą. Wytykasz mi niekompetencję, czego się spodziewasz? Gadałeś o studiach z mamą, która studiowała 30lat temu?
Prawda, robię to samo co inni bloggerzy – poruszam temat, przedstawiam swój światopogląd i prowokuję do dyskusji. Jednak stoję po drugiej stronie barykady. Zamiast zniechęcać ludzi do studiów, pisząc że są nie potrzebne, zachęcam ich :)! Jednak nie na studia zaoczne, bo wtedy prawda jest to marnowanie czasu. Brakuje mi kompetencji w wielu dziedzinach, szczególnie ze sfery zawodowej co jest związane z moim wiekiem, jednak na pewno nie możesz mi zarzucić, że słabo orientuję się w poziomie edukacji i polskich uczelniach wyższych. Ktoś kto teraz nie studiuje, albo studiował wiele lat temu nie zrozumie tego problemu, bo nie ma z nim styczności – czyli Ty. Zapewniam Cię, wyciągnąłbyś takie same wnioski jak ja gdybyś obecnie studiował.
Napisałeś, że nie jestem obiektywny i za młody na takie wywody. Przedstaw swoje argumenty za i przeciw. Dyskutowanie jest zjawiskiem zawsze pozytywnym. Wszystkie kompromisy i wnioski jakie wysuniemy na forum publicznym na pewno przydadzą się wielu osobom!

Użytkownik Artura napisał:

21 stycznia 2015


Czesc,mam do was takie pytanie. Jako ,iz wy jestescie obyci z tematem to dobrze mi poradzicie.Jestem uczniem technikum o profilu ekomomicznym ,zastanawiam sie nad przeniesieniem sie do innego technikum na profil informatyczny . Licze na to ,ze jakos mi poradzicie ,wiem ze ostateczny wybor jest podejmowany przeze mnie ,ale wasza pomoc zawsze sie przyda

Użytkownik Karol napisał:

21 stycznia 2015


Cześć Artur, jeżeli celujesz w studia informatyczne idź do technikum z rozszerzoną matematyką/fizyką oraz elementami informatyki/elektrotechniki. Najlepsze profile to moim zdaniem: informatyczne, elektroniczne, mechatroniczne lub łączności. Wszędzie tam spotkasz przedmioty, które później się przydadzą, rozjaśnią Ci wiele pojęć. Będziesz miał łatwiej na studiach.

Użytkownik Donek napisał:

10 lutego 2015


Faktycznie, jeżeli porównujesz środowisko krakowskich uczelni, to możesz takie, a nie inne odczucia mieć. Jestem studentem studiów niestacjonarnych. Materiał i wymagania są identyczne dla dziennych i zaocznych na mojej, państwowej uczelni. Pisałeś w jednym z komentarzy, że ktoś odbiera artykuł zbyt osobiście. Wydaje mi się, że ty również pisząc ten artykuł, patrzyłeś przez zbyt wąski pryzmat, właśnie w Twoim przypadku tylko krakowskich uczelni. Pojawiają się w nim prawdziwe i słuszne tezy, aczkolwiek jednocześnie jest też w nim dużo argumentów nie zgodnych z rzeczywistością. Być może są trafione dla krakowskich uczelni, ale czy nie uważasz, że powinieneś o tym wspomnieć na początku artykułu? Krytykujesz innych autorów, którzy narzekają na system edukacji, że nie wspominają o swoim doświadczeniu akademickim na początku swoich artykułów. Sam również tego nie czynisz, oceniasz polską edukację na podstawie Krakowa. Z optymistycznym pozdrowieniem, przyjacielu.

Użytkownik Typowy mirek napisał:

25 marca 2015


Witaj, przeczytałem cały wpis. Widzę w Tobie maniakalno depresyjne zachowania :)). Badania naukowe można prowadzić nie będąc studentem, ani nie posiadając stopnia naukowego. Uważam, że jeszcze za mało chleba zjadłeś aby to móc to oceniać i tworzyć w głowie dogmaty.

Z drugiej strony skąd wiesz, że program nauczania jest poprawny? I skąd możesz wiedzięć czy ta wiedza sprosta potrzebom biznesu? Jeżeli nie sprosta to po co to studiować? Później czytamy w gazetach, że jakiś pracownik naukowy dostał 10 milionów PLN na przeprowadzenie badań, że e=mc2.

Jeżeli Twój profil na linkedin jest aktualny, to dlaczego piszesz o jakości studiowania informatyki na studiach dziennych skoro jesteś „jakimś” Tax Consultantem w Deloitte?

Ja ukończyłem dwa kierunki (w tym inżynierie oprogramowania) na prywatnych uczelniach, mam 27 lat i 10 letnie doświadczenie – aktualnie pracuję jako manager ds. rozwoju systemów informatycznych (c++/java) w kanadyjskiej spółce. Nauczam też na dziennych, państwowych uczelniach, więc nabierz trochę pokory i szacunku bo może na rozmowie kwalifikacyjnej ktoś przypomni sobie, że Ty to Ty :) i tak samo Cię oceni.

Użytkownik Karol napisał:

25 marca 2015


Nie muszę nabierać żadnej pokory, ponieważ nikogo nie obrażam, a jedynie dzielę się spostrzeżeniami na własnym blogu. Ten wpis jest skierowany do uczniów szkół średnich szukających opinii o studiach informatycznych, gdzie zawsze lepszym wyborem będą dzienne. Nie jest natomiast skierowany do 30letnich pracowników korpo. Jeżeli chodzi o szkoły prywatne to wiadomo jak jest. Aczkolwiek opisywałem te, które znam. Istnieje kilka renomowanych wymienionych w komentarzach wyżej, jednak zdecydowana większość odstaje z poziomem nauczania. Szczególnie w mniejszych miasteczkach. I nie jest to tajemnicą.

Typowy mirku, jeżeli temat Cię zainteresował, przejrzyj różne ogólnodostępne statystyki, rankingi uczelni, także te przygotowane przez pracodawców. Poczytaj opinie samych studentów na temat różnych uczelni na jakich studiują.

Użytkownik Typowy mirek napisał:

25 marca 2015


Karolu, nie jestem pracownikiem korpo – nasz zespoł nie przekracza 30 osób i dzięki, że mnie postarzałeś ;) o 3 lata (mam 27 – rok temu skończyłem studia magisterskie :). Życzę Ci żebyś miał podobne warunki zatrudnienia.

Co do statystyk to oddają one jakiś pomiar, ale nie traktuj ich jako jedyny wskaźnik. Dość często takie rankingi są sponsorowane – nawet przez spółki dla których kiedyś pracowałem. Pracodawcy naprawdę szukają specjalistów, a nie filozofów, np. w Google liczy się Twój mózg, a nie czy masz dyplom i w jakiej formule studiowałeś.

Po za tym kadra dydaktyczna (dzienne/zaoczne) bardzo często jest SŁABA – czyt. brak publikacji, nagród, badań itd., praca na uczelni jest dla niej zwykłym etatem. Więc nie widzę różnicy czy ktoś pojmie analize matematyczną przez książki i własne ćwiczenia czy przez wykładowcę (czyt. ‚wykładowca-ds-inwestowania’ przyjeżdża rowerem do pracy). Oczwyiście ważny jest mentoring i szybciej przyswajamy wiedzę jak ktoś nam ją przekaże – ale nie wszyscy tego potrzebują.

Według mojej opinii dla osób świadomych swoich możliwości wybór czy to dzienne czy zaoczne nie ma znaczenia. Jeżeli chcesz robić badania, studiować różne dziedziny (jeżeli masz możliwość odtworzenia środowisk laboratoryjnych/testowych) to możesz to robić poza gmachem uczelni – i właśnie najczęściej najlepsze badania/projekty powstają o godzinie 03:00 jak próbujesz wykreować coś metodą badań empirycznych :))! Wielu wykładowców przytacza, że najważniejsza jest praktyka!

Niemniej studiujcie, ale pamiętajcie, że dyplom jest tylko dyplomem, a sukcesy odnosić będziecie poza uczelnią (np. contesty programistyczne na Berkeley etc), arytkuły naukowe itd. studia nie są do tego potrzebne.

Po za tym polecam dostęp do wykładów z uczelni zagranicznych np. przez coursera.org – bardzo ciekawe są kursy (kończące się zaliczeniem) z inżynierii wstecznej (niskopoziomowe programowanie i debugowanie c++). Jest tam sporo ciekawych wykładów i ćwiczeń udostępniancyh przez wiele zagranicznych uczelni (np. MIT, Haravard, Berkeley itd). Często pracodawcy uznają takie kursy jako poświadczenie znajmości jakiegoś obszaru.

Użytkownik Karol napisał:

27 kwietnia 2015


Po przeczytaniu wielu komentarzy tutaj (nie wszystkich, nie mam aż tak dużo czasu!) dochodzę do wniosku, że każdy powinien wybierać Polibudę i kierunki związane z komputerami bo po tym jest praca. TERAZ, a co będzie za 10 lat? Nie zgodzę się z napisanym postem, że studenci psychologii czy filologii szwedzkiej są w gorszej pozycji w porównaniu z informatykami. Jeżeli ktoś ma talent do języków i szybko mu wchodzą to dlaczego nie? Absolwent znający biegle szwedzki i angielski i daj Boże jeszcze jeden język to unikatowa jednostka. Dlaczego? Być może będą potrzebować kogoś w dziale IT do programowania kto zna język szwedzki i łatwiej będzie go nauczyć tego co ma robić, aniżeli informatyka języka szwedzkiego! Znam taki przypadek ;)

Co chce przez to powiedzieć, że nie warto słuchać takiego „gadania” typu idź na polibudę bo po tym będzie praca. Dla nich miejsca też się kiedyś skończą… Owszem poszedłbym tam, a nie na jakieś kulturoznawstwo i literaturę klasyczną, ale nie skreślajmy innych ciekawych kierunków takich jak filologie (zwłaszcza te niszowe), albo psychologie. Grunt to mieć na siebie pomysł. Powiedzieć sobie – idę na to, ponieważ wiem, że w takim zawodzie będę mógł pracować po tych studiach, chce się w tym kierunku rozwijać i jest zapotrzebowanie na tego typu osoby.
Najlepsze firmy consultingowe nie zatrudniają wcale osób po finansach, ale patrzą czy dana osoba pasuje do zespołu, czy ma predyspozycje, czy mówi językami i się nadaje. W McKinsey przecież jest pełno osób po jakichś psychologiach, kognitywistykach i filologiach. Także studia humanistyczne nie skreślają do końca. Trzeba tylko wybierać z rozsądkiem, bo filologia klasyczna gdzie uczy się łaciny pisanej chyba za dużo nie dają.

Ja skończyłem profil humanistyczny w liceum i zastanawiałem się nad filologią francuską albo ekonomią. Poszedłem na ekonomie, bo stwierdziłem, że tego francuskiego i tak nauczę się sam na poziomie biegłości. I się nie pomyliłem, na drugim roku pojechałem na Erasmusa do Francji i miałem zajęcia tylko po francusku przez pół roku. Pasja ma to do siebie, że nawet jak się tego nie studiuje to i tak jest się w tym dobrym. Uważam to za dobry wybór!

Idąc na te studia myślałem o karierze w dyplomacji, w instytucjach unijnych. Teraz kończę licencjat i chce iść na kierunek Informatyka i ekonometria na poziomie magistra na UEP w Poznaniu (dziennie oczywiście) ze specjalnością analizy gospodarczej albo inżynierii finansowej. Dlaczego? Bo nie mam zamiaru uczyć się dwa lata dłużej tego samego co było na licencjacie (a tak jest w przypadku ekonomii). Nikt mi kariery w MSZ nie gwarantuje po tych studiach, ok. 20 osób na rok, które się tam dostają… hmm pewności nie mam, że tam wszystko odbywa się na zasadzie „konkursu” jak to w Polsce. Oczywiście, że chciałbym i uważam, że tym bardziej po tych studiach jest to możliwe, jako iż będę posiadał wiedzę specjalistyczną + języki, ale warto otworzyć sobie więcej drzwi aniżeli stawiać i dmuchać tylko na jedno.

Do czego zmierzam? Niezależnie od tego co się ukończy, trzeba mieć dobrze w głowie poukładane i wiedzieć czego się chce. Moim zdaniem to czy ktoś ukończy zaoczne czy dziennie nie ma już dzisiaj tak ogromnego znaczenia. Trzeba ciężko pracować, nie poddawać się i nie patrzeć na innych. Trzeba swoje żelazo kuć, szukać pomysłu na siebie i iść do przodu!

Pozdrawiam
Karol, lat 21

PS Chciałbym, się jeszcze nauczyć niemieckiego w przyszłości, ale teraz lepiej się skupić na tym, żeby mieć fach w ręku i znać dwa języki co i tak będzie super.

Użytkownik Karol napisał:

27 kwietnia 2015


@Karolu
Twoje spostrzeżenia wyglądają na zdrowe ale też naiwne.. Mmoim zdaniem w praktyce nie bywa już tak optymistycznie. Pytasz „dlaczego studia związane z komputerami, skoro za 10 lat może nie być tak kolorowo?”. Jest nieprawdopodobnie duży popyt na informatyków, świat rozwija się w stronę technologii cyfrowych. Mimo, że nikt nie jest jasnowidzem, to moim zdaniem kierunek techniczny/informatyczny jest obecnie najlepszym i najpewniejszym wyborem (także jeżeli chodzi o przyszłość). Weź pod uwagę, że informatyk znajdzie zatrudnienie nawet w firmach kompletnie nie związanych z informatyką – humanista natomiast nie.

Napisałeś, że Twoim zdaniem „studenci filologii nie są w gorszej sytuacji niż studenci informatyki”. Hmm… Czy bierzesz pod uwagę, że 100% studentów informatyki dostaje zatrudnienie w zawodzie już na 2-3 roku studiów i zarabiają od 2.5 tysiąca zł w górę? W przypadku przepracowania 1-3 lat ta kwota podwaja się lub potraja.
Na kierunki humanistyczne jest mniejszy popyt, rynek nie wsiąka absolwentów. Nie nie jestem specem od analizy rynku ale mam znajomych, którzy nie mają żadnej szansy na znalezienie pracy w zawodzie. Na pewno nie uwierzę, jeżeli powiesz mi, że chociaż 60% absolwentów kierunków humanistycznych pracuje później w zawodzie.

Rzeczywistość bywa brutalna. Oprócz lania wody i mówienia, że każdy zawód jest ważny i że każdy ma szansę pracować w zawodzie jaki mu się zamarzy jeżeli będzie dobry, trzeba zejść na ziemię i dodać że jest ZDECYDOWANA NADPODAŻ absolwentów kierunków humanistycznych i zdecydowany deficyt np. programistów. Dlatego każdy absolwent informatyki zostaje w trakcie studiów wchłaniany przez różnorakie firmy, a większa część humanistów musi się przekwalifikować i pracować w McDonaldzie dorywczo.

Napisałeś coś paradoksalnego, o możliwej sytuacji w której pracodawca wybierze humanistę który zna 2 języki do zespołu programistów.. Uwierz mi, taka sytuacja nigdy się nie wydarzy. Na całym świecie jedyny język obowiązujący każdego programistę to język angielski – tak w skrócie.. oraz język programowania, którym ten programista się posługuje. Humanista w takim zespole jest zbędny i nie ma możliwości aby się tam znalazł. Istnieje możliwość, że znajdzie posadę przy front-endzie jako tłumacz interfejsu na inne języki, lub w jakimś dziale promocji produktu na dany kraj. Oczywiście takich miejsc pracy jest mało, tak samo jak mniejsze jest wynagrodzenie. Duża firma będzie takich „tłumaczy” potrzebowała 3-4, a programistów około tysiąca..

Ostatnia kwestia z którą się nie zgadzam to równość pomiędzy dziennymi i zaocznymi. O ile w przypadku filologii praktycznie nie ma znaczenia jakim tokiem skończysz swoje studia, to w kierunkach inżynierskich ma i to bardzo. Tłumaczem może zostać 15 lenie dziecko, wychowywane w połowie w Polce a w połowie za granicą. Umiejętność posługiwania się jakimś językiem nie musi iść w parze ze studiowaniem na jakiejkolwiek uczelni. Natomiast zdobywanie wiedzy specjalistycznej, technicznej z danego zakresu, musi wiązać się z wieloma LATAMI spędzonymi na nauce. Szczególnie jeżeli chodzi o dziedzinę matematyki, fizyki, mechaniki – a są to dziedziny nieodłączne od jakichkolwiek kierunków inżynierskich.

Podsumowując, dziwi mnie Twoje lajtowe podejście. Sam wiesz, jaka nagonka panuje na absolwentów kierunków humanistycznych. Mam nadzieję, że sprawdzałeś jakieś statystyki dotyczące bezrobocia wśród absolwentów poszczególnych kierunków..? Powstają setki demotywatorów o humanistach pracujących w McDonaldach. Mimo tego twardo bronisz swojego zdania, że jest to spoko kierunek na przyszłość. Oczywiście, możesz podawać przykłady o jakimś tłumaczu wielkiej korporacji, który zna 3 języki i kosi 20tyś zł miesięcznie. Jednak nie bierzesz pod uwagę, że są do przypadki odosobnione, często spowodowane znajomościami, niezwykłymi umiejętnościami albo najzwyklejszym szczęściem. Lepszym porównaniem będzie analiza rozkładu Gaussa dla statystyk dotyczących wynagrodzenia i zatrudnienia. Pojedyncze osobniki będą występować zawsze, zarówno te wybitne jak i margines społeczny. Rozkład normalny natomiast powie Ci, dlaczego studia humanistyczne nie koniecznie są najlepszym wyborem.

Użytkownik Karol napisał:

27 kwietnia 2015


Co do sytuacji która miała się ponoć nigdy nie wydarzyć – mam koleżankę po filologii duńskiej, która pracuje dla firmy IT w Poznaniu, powiedziała ze nic nie wie z tego zakresu na co oni zapewnili ją, że wszystkiego ja nauczą, wystarczy że ona zna biegle duński.
Z tym tłumaczem to trochę przesadziles – 15 letnie dziecko nie może zostać tlumaczem konsekutywnym albo symultanicznym… Nie wyobrażam sobie zeby siedział 5 godzin w kabinie i tłumaczył rozmowę…
Jeżeli chodzi o humanistów – nie bronię tych kierunków, część z nich jest w ogóle nie potrzebna, ale po innych jak najbardziej można sobie radzić. Wszystko zależy od człowieka.

Co do tej informatyki, weź pod uwagę że nie każdy ma zdolności do tego a iść na to tylko po to żeby mieć dobra pracę i mezyc się całe życie? Większego sensu nie widać.

Moim zdaniem poza technicznymi kierunkami te ekonomiczne nadal pozostają w cenie :)

Użytkownik Karol napisał:

28 kwietnia 2015


Absolwentka filologii może pracować w firmie IT ale, tak jak napisałem wcześniej, nie na stanowisku programisty.

Użytkownik pozdro napisał:

04 maja 2015


studiowanie informatyki jest głupie znaczy moim zdaniem studia do tego zawodu powinno się mieć z jednego powodu bo głupio teraz nie mieć studiów takie czasy ale w sumie obojętne moim zdaniem czy sie skonczy elekrtonike fizyke, informatyke, matematyke czy budownictwo czy mechanike jeden pies matme sie czlowiek nauczy cos tam inzynierii tez a potem to po 3-3.5 roku lepiej to odrazu olac i isc do pracy albo wlasny biznes w it zaczynac… ba mozna lepiej wyjsc poprostu uczac sie samemu itd… te wymienione kierunki to tez hobbistycznie bo takie komercyjne programowanie to ma tyle wspolnego z tymi studiami co filologia angielska…

Użytkownik Seba napisał:

04 maja 2015


Program studiów.. przede wszystkim informatycznych trzeba mocno przeredagować.. są tam przedmioty, których i tak nie wykorzystasz lub teoretyczne podstawy, o których bazodanowcy czy administratorzy w ogóle nie pamiętają..

Mało jest dobrego przygotowania odnośnie grafiki komputerowej, webmasteringu (html5,css3,js,jquery, php etc). O SEO możesz zapomnieć. Bazy danych ograniczane są do Accessa, SQL. Oracle prawie nie występuje.. Programowanie obiektowe to C++, Java .. niestety ilość godzin spędzanych przed kodem jest niewystarczająca. Dużo trzeba samodzielnie robić co na studiach zaocznych graniczy z cudem.
Część osób, z którymi studiowałem przyszli tylko by zrobić papierek, bo już dawno pracowali jako starsi programiści z bardzo dobrymi zarobkami. Zanim zdecydujesz się na studia to dobrze zapoznaj się z matematyką, algorytmami, podstawami baz danych, fizyką, podstawami sieci komputerowych, linuxem, programowanie obiektowe.. to jak chce ktoś na zaoczne iść lepiej jest umieć od razu.. :-)

Użytkownik Karol napisał:

04 maja 2015


@Seba
Wiele zależy na uczelnii. Podaj nazwe swojej aby można było porównać.

Ja studiuję na Politechnice Krakowskiej w trybie dziennym. Bardzo dużo informacji, które podałaś u mnie się nie sprawdzają.

Ze zwykłego programowania mieliśmy C++. Z obiektowego Jave, C#, Androida oraz iOSa. Wszystko po jednym semestrze jednak C# trwał aż 3 semestry po 4h w tyg(!). Przerobiliśmy C# bardzo dokładnie razem z ASP.NET MVC i SQL Server.

Z baz danych przerobiliśmy Oracla od poszewki na osobnym przedmiocie oraz kilka baz damowych na przedmiocie Programowania Obiektowego w Javie.

Z technologii WEBowych mieliśmy PHP, JavaScript, JQuery, Html&CSS, HTML5 a niedługo wchodzi AngularJS.

Co do grafiki komputerowej mam ją aktualnie i bawimy się z PhotoShopem, Blenderem, OpenGL w C++ oraz kilkoma innymi ale pamiętam (nie nawidzę grafiki). Z Analizy Obrazu był Aphelion.

Sam C# trawający 3 semestry był w wymiaże 4h tygodniowo. Więc nie można powiedzieć, że programowania było mało.

Z Accessa albo zwykłego MySQLa nie było nic, to każdy umie ze szkoły średniej.

Do tego mamy w każdym semestrze jeden lub dwa przedmioty w stylu Projektu Semestralnego, gdzie robisz własny bardzo rozbudowany projekt w jakim języku żywnie Ci się podoba, wraz z dokumentacją oraz wzorcami projektowymi.

Z sieci komputerwoch bawiliśmy się routerami domowymi, switchami i routerami z górnej półki w stylu CISCO oraz np. spawaliśmy światłowody.

Jedyne czego rzeczywiście było dla mnie mało to algorytmika.

I fakt przyznaje Ci rację: o SEO nie było ani słowa ale jest to zrozumiałe. SEO to coś czego twórcą jest Google. SEO nie jest opisane, algorytmy Google są tajne, a na dodatek zmieniają się co kilka miesięcy. SEO wynika przedewszystkim z doświadczenia webmastera lub różnych niekoniecznie legalnych zabigów. Pamiętajmy także, że przestreganie zasad konsorcjum W3C co do HTMLa, już jest połową SEO.

Użytkownik Evelyn napisał:

14 maja 2015


Artyjuł bardzo ciekawy. Jednak z doświadczenia moge powiedzieć, ze nieco odbiega od naszej rzeczywistości. Niestey wyszliśmy dawno z czasów, gdzie wystarczyło skończyć studia i mieć tytuł, zeby dostać fajną pracę. Dziś liczy się przede wszystkim doświadczenie. teraz mgr może zrobić każdy, dzienne czy zaoczne to zadna różnica. Jeśli ktoś idzie na studia z „powołania” to kończąc zaoczne może mnieć 10x większą wiedzę niż dzieciak po dziennych, dla którego 5 lat studiów = imprezy + kieszonkowe od rodziców. Niestety osoba, która w wieku 25 lat podejmuje pierwszą w życiu zawodową pracę ma o wiele mniejsze szanse niż ktoś kto w wieku lat 20 zaczynał już zdobywać doswiadczenie. Studia uczą przede wszystkim teorii, która znacząco w większości przypadków odbiega od praktyki. Większość wykładowców to niestety też głównie teoretycy. Dlatego wydaje mi się, że jednak studia zaoczne dają w obecnych czasach więcej mozłiwości rozwoju zawodowego. Inna sprawa, że nie każdych rodziców stać na utrzymywanie swojego dziecka do 25 roku życia i większość osób wybiera studia w weekendy z prostego powodu – bo MUSZĄ pracować, by się utrzymać. Co do kosztów fakt – że być moze zaoczne są większą inwestycją, ale program stypendiów jest zazwyczaj na tyle bogaty (socjalne, naukowe, itp..) że każdy o coś się „zaczepi”. I wcale nie jest trudno załapać się nawet na naukowe, o ile nie ma się podejścia ” mgr za obecność, płacę więc wymagam [dyplomu]” czy inne tego typu brednie. Tacy ludzie od razu powinni dać sobie spokój… Skończyłam studia zaoczne inżynierskie na państwówce, w międzyczasie dwókrotnie zmieniając pracę ( w branży zupełnie innej niż to co studiowałam). Rok po studiach udało mi się w końcu trafić w branżę automotive do kadry kierowniczej i bardzo duże znaczenie miało moje nieco już rozbudowane CV w części „doświadczenie zawodowe”. Szczerze wątpie, by zatrudnili mnie mimo M-G-R, jeśli nie miałabym zielonego pojęcia o pracy. A niestety student dzienny nieraz nie przepracował w życiu nawet jednego dnia i zderzenie z rzeczywistością bywa potem bolesne.

Niemniej każdy ma własny pomysł na życie, własny rozum i tylko od samodyscypliny i uporu w dążeniu do celu zależy jaki cel osiągniemy przy dostępnych dla nas srodkach ;-)

Pozdrawiam i gratuluję sukcesu – udało Ci się wywołać sporą dyskusję swoim artykułem, więc jeśli nie wypali Ci z informatyką, wróżę karierę w polityce :-)

Użytkownik Marcin napisał:

16 maja 2015


Nie zgodzę się z tym artykułem.

Autor tekstu jest za młody i nie doświadczył pracy a nie mówię już o życiu, dlatego piszę takie głupoty.

Większość ludzi nie może iść na studia dzienne bo pochodzą z rodzin biednych i rodzice nie mają jak pomóc. A zapomogi nie wystarczają na to aby się w miarę utrzymać taki student jest zmuszony iść do pracy. Masz szczęście że ci się tak wiedze ale wiedz że to nie twoja zasługa tylko rodziców.

Obojętnie jakie studia się skończy czy infę czy prywatną liczy się kasa, studiowanie było 20 lat temu, było kilka uczelni i studenci studiowali, teraz jest za dużo studiów a za mało studentów. Jak nie ma studentów to szkoła nie ma pieniędzy i nie ma jak się rozwijać. Liczy się kasa a nie czy student znajdzie pracę po studiach i zdobędzie dyplom. Ci to tak ciągle myślą są naiwni.

Nie każdy chce iść na studia techniczne, każdy wybiera co chce, jest wybór i jego sprawa i nie można sobie robić lepszym że się chodzi na informatykę.

Autorowi błoga brakuje skromności i pokory ale to pewnie życie zweryfikuje jego podstawę.

Nagonka na nie studiowanie wzięła się z stąd że na początku była nagonka na studiowanie i zapewnienie że praca będzie, ludzie uwierzyli i zaczęli masowo szturmować uczelnie a okazało się że pracy nie ma. Osoby które poszły na zaoczne a i pracowały są o wiele lepszej sytuacji niż osoby z dziennych.

Teraz liczy się tylko to co praktycznie umiesz a nie to co masz na papierku bo szybko można sprawdzić czy coś się umie a dopisać do papierku już teraz można wszystko.

Najważniejsze żeby robić to co się lubi a nie to co się musi robić wtedy jest w porządku.

Nie mniej jednak życzę powodzenie w życiu bo rzeczywistość potrafi być brutalna.

Użytkownik Karol napisał:

16 maja 2015


Nie jestem za młody aby wyrażać własne zdanie. Pracuję jako programista i wiem jaki poziom reprezentują absolwenci szkół zaocznych a jaki absolwenci szkół dziennych.. Na szczęście w moim obecnym teamie wszyscy są studentami toków dziennych..

Na studiach dziennych też zdobywa się doświadczenie, można bez problemu pracować już od 2 roku studiów. Pieniądze od rodziców nie są potrzebne. Jeżeli ktoś nie umie pogodzić pracy z nauką prawdopodobnie jest słaby. Doświadczenie w pracy zdobywa się jeszcze przez 40 lat swojego życia – zdążysz się napracować. Warto poświęcić 5 lat na zdobycie TEORII, która da Ci solidne fundamenty w wykonywanej pracy.

Jeżeli stawiasz praktykę nad wiedzę, może dobrym wyborem była by szkoła zawodowa bądź technikum? Są pewne dziedziny nauki, których nie nauczysz się w pracy i nigdy nie nadrobisz braków – szczególnie jeżeli chodzi o przedmioty ścisłe. Uważasz, że pracując choćby jako informatyk, nauczysz się matematyki? W jaki sposób? Konfigurując routery czy klepiąc kod? Inna sprawa jeżeli stwierdzisz, że przedmioty na studiach są niepotrzebne. Takim stwierdzeniem od razu się sklasyfikujesz, no i warto się wtedy zastanowić nad zawodówką (tzn. maksimum praktyki minimum niepotrzebnej nikomu wiedzy). Jednak licz się z faktem, że mimo że będziesz niesamowitym fachowcem to masz wykształcenie ZAWODOWE, a nie wyższe.

Wykształcenie wyższe zobowiązuje do poznania wielu rozległych dziedzin nauki, szczególnie jeśli chodzi o kierunki inżynierskie. Nie obchodzi mnie to, że ktoś jest wybitnym hydraulikiem i zarabia 12k miesięcznie na własną działalność. Dalej ma wykształcenie zawodowe a nie wyższe.

Przepraszam bardzo, ale pojawiając się na uczelni 2 razy w miesiącu nie da się przerobić tego materiału co studenci dzienni po 8h dziennie 5 razy w tygodniu. Problem ze studentami zaocznymi jest taki, że nauka ich kompletnie nie interesuje. Są to ludzie, którzy chcą pracować i zarabiać. Droga wolna, jednak dlaczego na siłę chcą zdobyć papierek? Zostawmy studia dzienne ludziom, którzy chcą czegoś więcej, dla których teoria wyniesiona ze studiów to nie tylko niepotrzebne bzdety. Później absolwent studiów zaocznych nie potrafi obliczyć złożoności pamięciowej algorytmu, no ale jasne po co to komu..

Zapomniałeś tutaj wspomnieć o rankingach tworzonych przez samych pracodawców, którzy najchętniej przyjmują studentów studiów dziennych, kierunków technicznych i tych z uczelni państwowych. Nierzadko CV ze słabymi uczelniami „zapłacisz dostaniesz papier” od razu lądują w koszu..

Pytasz dlaczego faworyzuję informatykę? Między innymi dlatego, że blog jest stricte informatyczny, sam jestem programistą i w tytule artykułu napisałem, że piszę w kontekście informatyki. Dodatkowo bezrobotni studenci kierunków humanistycznych to temat, na który szkoda się kolejny raz wypowiadać.

Mistrzostwem świata jest porównanie, że studia dzienne są dla bogatych. Weź pod uwagę, że studia dzienne są za darmo. Spokojnie można pogodzić je z pracą, choćby jakąś dorywczą na niepełny etat. Studenci zaoczni płacą gruby hajs za każdy semestr. Zdobywanie edukacji jest darmowe, jeśli ktoś płaci kilka tysięcy za semestr będąc na uczelni 2 razy w miesiącu to stanowczo coś jest nie tak. Akademik to 300zł miesięcznie, dodatkowo istnieje wiele stypendiów. Na kierunkach inżynierskich na które jest popyt są uruchomione kierunki zamawiane, dzięki którym 50% roku dostaje 1000zł na rękę miesięcznie. Wystarczy się tylko uczyć. Nie dość, że nie trzeba brać pieniędzy od rodziców, to można jeszcze odkładać.

Prawda jest taka, że studia zaoczne są po prostu gorsze. Mają 3 razy mniejsze progi, bo mało kogo interesują. Nie da się z nich wynieść żadnej wiedzy i dziwię się ludziom, że na takie studia idą. Powinni pracować tak jak wybrali i nie wydawać kasy w błoto. Nie zgadam się ze stwierdzeniem, że brakuje mi skromności. Gdyby zarzucać dziennikarzom, publicystom czy blogerom brak skromności, to nie przeczytałbyś publikacji na żaden temat..

Postawmy sprawę jasno, wiadomo że każdy będzie ciągnął na swoją stronę, nikt nie napisze, że studiuje na gównianej uczelni. Wojna zaoczni-dzienni będzie trwać. Jednak nie posuwajmy się tak daleko, aby pisać, że studia zaoczne znaczą więcej niż studia dzienne, lub że da się z nich więcej wynieść. Litości.. Jeżeli komuś nie chce się szukać statystyk i rankingów niech chociaż porówna projekty robione przez studentów zaocznych i dziennych, niech porówna poziom jakichkolwiek przedmiotów ścisłych albo formę ich zaliczenia..

Użytkownik Marcin napisał:

18 maja 2015


No i do czego dążysz? skoro wiesz lepiej niż inni to po co ci to? po to żeby każdy cie poklepał po ramieniu że masz rację?

Jak dla mnie nie masz skromności i brak ci zrozumienia mechanizmów które są obecne w naszym świecie, taki blog piszę gość co ledwo zaczął pracować i już czuję się jako guru, dlaczego nie trafiłem na takiego bloga autorstwa jakiegoś profesora informatyki albo jakiegoś wielkiego biznesmena branży IT? Bo oni rozumieją mechanizmy działające w społeczeństwie ty tego nie rozumiesz co jest autorem tego blog

To czytając przypomina mi się ta debata prezydencka gdzie zamiast debatować o poprawie życia polaków, zaczęto atakować druga stronę, ty robisz tak samo.

Odsuwam się z tej zbędnej polemiki.

Pozdrawiam bez odbioru.

Użytkownik Szymon napisał:

19 maja 2015


@Karol

Proszę Cię :) Odniosę się do tylko i wyłącznie zdania : „Nie jestem za młody aby wyrażać własne zdanie. Pracuję jako programista i wiem jaki poziom reprezentują absolwenci szkół zaocznych a jaki absolwenci szkół dziennych.. Na szczęście w moim obecnym teamie wszyscy są studentami toków dziennych..”

Poziom studenta nie zależy od uczelni tylko od pracy własnej po za uczelnią. Ile wiedzy używasz w pracy zawodowej? Wielu moich kolegów 75% wiedzy, której uczyli się na studiach nie wykorzystuje. Nie uczelnia definiuje informatyka, a on siebie sam. Samo skończenie studiów informatycznych i liczenie na stołek to zgubny kierunek :)

Użytkownik Jarek napisał:

19 maja 2015


Artykuł oddaje prawdę. Studia zaoczne nie powinny istnieć w obecnej postaci. Jeżeli ktoś chce studiować, niech idzie na zaoczne. Jeżeli chce uczyć się sam to niech sie uczy sam w domu. Nie ukrywajmy studia zaoczne to zero przygotowania, ludzie robią je tylko dla tytułu.

Użytkownik Rafał napisał:

17 czerwca 2015


Ale bzdury!
Jestek absolewnetem ekonomi na UMCS w Lublinie. Zycie potoczylo mi sie tak, ze trafilem do branzy IT. Najpierw robilem frontend w wtedy malo kto znał dobrze html + css + JavaScript (na poziomie obsugi jquery). Potem przekwalifikowałem sie na programistę C# – dobra znajomość technologii asp.net i wzorca MVC + bazy danych + dobra znajmosc technologii frontendowych.

Po kilku latach pracy jako programista asp.net stwierdzilem, ze warto pojsc na studia aby dalej sie rozwijac – w koncu znaczna wiekszosc moich kolegow z pracy konczyla studia informatyczne. Czulem przez to delikatny kompleks.

Poszedlem wiec na studia informatyczne. Na politechnice warszawskiej, oczywiscie zaocznie. Skonczylem pierwszy rok i zrezygnowalem. Czas, ktory przyznaczylem na nauke przedmiotow tam wykladanych byl chyba najgorzej „wydanym” czasem w moim zyciu. Pierwsze zetkniecie z programowaniem to wogole obled. Czulem jakby mnie ktos przeniosl w inny wszechswiat – taki, ktory zatrzymal sie 15 lat temu i dalej zyje swoim zyciem – rownolegle do swiata rzeczywistego.

Studia Ekonomiczne byly dla mnie dosc ciekawe, chociaz malo mi sie przydaly potem w zyciu. Natomiast studia informatyczne … zenada. Albo to ja bylem wtedy juz starszy i dojzalszy – wiedzialem wtedy ze szkoda zycia na nauke bzdur.

Branza IT jest ciekawa, bardzo przyszlosciowa i dobrze platna. Polecam kazdemu, kto nie wie jeszcze co moglby w zyciu robic, aby sprobowal sie w to wkrecic!

Natomiast studiowania informatyki nie polecalbym nikomu. Zreszta jako facet majacy juz dobrze ponad 30tke zastanowilbym sie nad sensem studiowania w ogole – jest to bardzo przereklamowany temat ;)

Użytkownik Karol napisał:

17 czerwca 2015


Więc przyszłym informatykom polecasz studiowanie ekonomii i przekwalifikowanie się? Zmarnowałeś czas delikatnie mówiąc przez własną głupotę. TY zaczynałeś karierę od htmla a ja htmla umiałem w podstawowce. Gdy zaczynałeś aspa inni w twoim wieku mieli juz tytuł seniora. Na dodatek po kilku latach pracy poszedłeś na studia informatyczne i to litości zaoczne. Czego Ty się właściwie spodziewałeś? Studia są dla młodzieży, absolwentów liceów, rozwijają zdolności analityczne i wprowadzają w świat IT młodych ludzi. Sma jesteś sobie winien kiepskiego startu.

Przykre jest to, że ktoś z wyższym wykształceniem ma takie myślenie jak Ty, i mówi ze studia są stratą czasu. W Wieku 30 lat może i są.

Użytkownik Rafał napisał:

17 czerwca 2015


„Więc przyszłym informatykom polecasz studiowanie ekonomii i przekwalifikowanie się?”
Nie, polecam kazdemu uczenia sie, studiowaniai i robienia tego, co go pasjonuje.

„Zmarnowałeś czas delikatnie mówiąc przez własną głupotę”
Przeciwnie, studia to był chyba najlepszy czas w moim zyciu.

„TY zaczynałeś karierę od htmla a ja htmla umiałem w podstawowce.”
Hehe, no to jestes fajny – bo ja poznalem go dopiero w gimnazjum :)
Mowilem o robieniu profesjonalnego frond-endu: html5, css3, less, responsive design, javascript, jquery (mvc w js jeszcze nie bylo popularne) za bardzo dobre pieniadze. Bo, o zgrozo ludzi, ktorzy to potrafili – pomimo calej watahy studentow informatyki w Warszawie – bylo jak na lekarstwo. Ciekawe czemu? :)
Moge zgadnac? Bo takich rzeczy nie ucza na studiach?

„Gdy zaczynałeś aspa inni w twoim wieku mieli juz tytuł seniora.”
Moze, ale na pewno nie byli to Ci, ktorzy postanowili dziennie dokonczyc informatyke :)
Przykro mi, ze masz poglad na zycie i prace – jako wyscig szczurow. Wspolczuje Ci dziecinstwa.

„Studia są dla młodzieży, absolwentów liceów, rozwijają zdolności analityczne i wprowadzają w świat IT młodych ludzi. Sma jesteś sobie winien kiepskiego startu.”
Ja w swiat IT wprowadzilem sie sam. Co reszty masz racje. Ale badz pewien, ze studia ekonomiczne sa dla mlodego czlowieka nieporownywalnie bardziej rozwijajace, niz studia informatyczne – nieporownywalnie….
I nie wiem skad pomysl z kiepskim startem w zycie? Bo studiowalem w Lublinie? Jak juz mowilem – to byl najlepszy okres w moim zyciu.

I jeszcze sam jestem sobie winien faktu, ze na wielkiej PW, przedmioty zwiazane z progrowaniem byly wykladane na miernym poziomie, w sposob bardzo zniechecajacy, a’la „kolejna lekcja matematyki ubrana w jezyk progrowania”. Czesto przez ludzi, ktorzy kompletnie nie mieli pojecia co sie dzieje w branzy, bo przez cale zycie siedzieli w murach swojej uczelni – przez Co ich wiedza jaka przekazywali byla archaiczna i czysto teoretyczna? :)

No niech bedzie ze OK, bo niby czego mialem sie spodziewac idac tam, juz jako doswiadczony programista?

Użytkownik Karol napisał:

18 czerwca 2015


Rafał tu nie chodzi o odbijanie piłeczki i udowadnianie sobie, kto ma rację. Nie możesz mówić, że studia informatyczne są nie przydatne. Na temat ekonomicznych się wcale nie wypowiem bo nie mam doświadczenia. Weź pod uwagę, że tworzenie front-endu nie jest skomplikowane. Tego na prawdę może nauczyć się każdy.

Tak jak pisałem już wcześniej, należy zrozumieć, że programista bez znajomości zagadnień inżynierskich może zostać co najwyżej klepaczem kodu. Matematyka, fizyka, elektronika też jest bardzo potrzebna w tym zawodzie. Przykładowo, przypuszczam że nie dostałbyś się no. do Nokii, w której oprócz doskonałej znajomości programowania należy znać elektrotechniką i rozumieć programowanie mikroprocesorów. U mnie na uczelni miałem takich przedmiotów masę, i mam znajomych, którzy do Nokii dostali się już na 3 roku studiów.

U mnie na studiach poznaliśmy HTML’a & CSSa, JS+jQuery a teraz chętni uczęszczają na zajęcia z AngularaJS. Na zajęciach z Angulara na pewno jest omawiany bootstrap i responsywność. To elementy front-endu.

Studia na pewno wydawałyby Ci się ciekawsze, gdybyś zaczął studiować informatykę jako pierwszy kierunek, i gdybyś oczywiście był na studiach dziennych (dlaczego? to w treści artykułu). O innych plusach studiów takich jak koła naukowe, projekty uczelniane, poznawanie ludzi o wspólnych zainteresowaniach, tworzenie siatki kontaktów, uczestniczenia w konferencjach i wydarzeniach IT nie wspomnę..

Użytkownik Rafał napisał:

18 czerwca 2015


„Weź pod uwagę, że tworzenie front-endu nie jest skomplikowane. Tego na prawdę może nauczyć się każdy.”
Za to robienie backendu jest tak skomplikowane, ze tylko nieliczni wybrancy moga doswiadczyc tej umiejetnosci ;)

„U mnie na studiach poznaliśmy HTML’a & CSSa, JS+jQuery a teraz chętni uczęszczają na zajęcia z AngularaJS. Na zajęciach z Angulara na pewno jest omawiany bootstrap i responsywność.”
Studiujesz w Polsko-Japonskiej Szkole Technik komputerowych? Bo jesli nie to uwazam ze powyzsze zdanie to bójda na resorach.

„Tak jak pisałem już wcześniej, należy zrozumieć, że programista bez znajomości zagadnień inżynierskich może zostać co najwyżej klepaczem kodu. Matematyka, fizyka, elektronika też jest bardzo potrzebna w tym zawodzie.”
Powtorz sobie te zdanie jeszcze 1000 razy, to moze stanie sie one prawda ;)

Użytkownik Karol napisał:

18 czerwca 2015


Jak odpowiadasz na kogoś komentarz to odpowiadaj na cały, a nie skopiowane pojedyncze zdania.

Nie sposób prowadzić z Tobą rozmowę, bo zamiast dawać swoje argumenty tylko negujesz moje w głupi sposób. Każdy ma prawo nienawidzić studiów, rozwoju i edukacji – ty też. Życzę powodzenia w dalszym życiu zawodowym :)

Użytkownik Mat napisał:

19 czerwca 2015


Witaj

Nie Zgodzę się z twoją teza że na studiach zaocznych jest łatwiej i że na studiach prywatnych jest łatwiej. Po pierwsze na studiach zaocznych może omawia się na zajęciach mniej materiału ale nauczyć się trzeba tyle samo co na dziennych ze względu na to że egzaminy są identyczne jak na dziennych, mają taki sam zakres programowy. Napewno nie da się omówić na zaocznych studiach przez weekend tego co na dziennych przez tydzień ale jedni i drudzy muszą się nauczyć tyle samo żeby zdać egzamin. Po za tym wiem jak wyglądaja zajęcia na dziennych, napewno nie siedzisz co dziennie po 8 godzin na uczelni tylko dużo mniej a czasami tylko kilka godz, i materiału uczą cię powoli. Na zaocznych musisz być 10 godz na uczelni i materiał zapierdziela bo trzeba jak najwięcej zrobić. Pozatym trzeba mieć dużo samozaparcia żeby studiować, pracować, znaleźć na to czas i chcieć się czegoś nauczyć !!!

Druga teza że płatne studia są prostsze jest kłamstwem, ja na płatnych studiach mam jedną poprawkę i do tego płatna a ty na dziennych masz dwie albo i trzy i to za darmo, ja płacę za studia i to że moje ciężko zarobione pieniądze i wydane na wiedzę pójdą na marne jak nie zdam, mobilizują bardziej niż to że ty masz jeszcze kilka poprawek w zanadrzu. I nikt mnie nie będzie trzymał na uczelni że względu na to że płacę bo na moje miejsce jest wielu i albo zdasz albo wylatujesz.

A ty bananowy chłopaczku jak ci rodzice dają kasę na dzienne studia na państwówce to się ciesz. Ale nie wrzucaj wszystkich ludzi i uczelni do jednej szuflady. Bo to że ktoś kończy zaoczne czy prywatne nie oznacza że jest od ciebie gorszy !!!!

Użytkownik Karol napisał:

19 czerwca 2015


Hej, przypuszczm że sam nie wierzysz w to co napisałeś :D studia zaoczne mają mniejsze progi i mniejsze wymagania. Materiał po pierwsze nie jest ten sam tylko jest podobny. A podobny jest tylko na papierze bo jak bywa w rzeczywistości to każdy wie.

Mowisz ze jestem bananowym chlopczykiem, bo rodzice płacą mi na studia a Ty masz ciezko pogodzić pracę z uczelnią.

Nie wziąłeś pod uwagę że też sam pracuję na siebie, i tez muszę pogodzić pracę z uczelnią. Pracuje na tygodniu a przed pracą i po pracy idę na zajęcia. Sam siebie utrzymuje.

Skąd to przekonanie, że dziennych utrzymują rodzice? Może na humanie tak jest :D

Użytkownik Rafal napisał:

21 czerwca 2015


I proszę Cie skoncz w koncu rozsiewac te bzdury o wspanialosci studiow dziennych, i beznadziejnosci zaocznych – czytanie wych bzdor doprowadza mnie do wymiotow. Jak mozesz porownywac oba tryby skoro studiowales tylko w jednym – to dobrapwdy zalosne!

Sam robilem lienecjat dziennie, zas 2letnie uzupelniajace (w tej samej uczelni ofc) robilem juz zaocznie . Znalazlem dobra prace wiec przenioslem sie na zaoczne, bo szkoda mi bylo czasu na same studia. I od razu mowie: tak, da sie studia pogodzic nawet z wymagajaca intelektualnie praca w IT. I jeszcze zostaje czasu na inne zainteresowania.

Poziom nauczania jest identyczny w obu trybach pamietam jako identyczny, a material dokladnie ten sam. Jedynie mniej czasu poswieczonego jest dla studentow zaocznych – wiec trzeba wiecej uczyc sie w domu.

Użytkownik Szymon napisał:

23 czerwca 2015


Każdego zweryfikuje rynek. Nie rozumiem faktu tak długiej dyskusji na temat czego uczą tam albo tam :)

Dyskusja staje się śmieszna i zbędna Panowie.

Użytkownik Michal napisał:

29 sierpnia 2015


Dlaczego warto studiowac informatyke – jest duzo relatywnie latwej do zdobycia pracy (oczywiscie wiadomo, ze bez umiejetnosci nie ma o czym mowic) i w miare dobrze platnej… Nie jest ona fizyczna praca, to prawda. Pomyslmy teraz o polskim pomysle na edukacje oraz o akualnym rynku pracy. Hmmm nie mozna sie nie zgodzic iz wiekszosc dobrze platnych posad od zaraz (znow wracamy do umiejetnosci jak i do doswiadczenia) zwiazana jest z informatyka. Popyt na tego rodzaju specjalistow zwiazany jest z wzrastajacym do granic mozliwosci rynkiem tzw. high tech. Kazda firma ktora chce sie liczyc na rynku potrzebuje grono ludzi ktorzy zajma sie wszelakiego rodzaju sprawami zwiazanymi z internetem jak i szeroko rozumianymi „komputerami”. I w tym miejscu dochodzimy do momentu w ktorym trzeba sie zastanowic co dalej… Z jednej strony mamy olbrzymi popyt na specjalistow z branzy IT, a z drugiej, z stale poglebiajacym sie brakiem ludzi technicznie (manualnie) wyksztalconych. Mam tu na mysli ludzi ktorzy nie beda potrafili rozwiazywac calek i funkcji trygonometrycznych, lecz beda potrafili spawac skomplikowane materialy z uzycie najnowoczesniejszych technologi, tworzyc cuda z drewna (przy uzyciu prostych, jak i skomplikowanych narzedzi), operowac najnowoczesniejszymi maszynami (oczywiscie po odpowiednim przeszkoleniu), itd. Na dzien dzisiejszy jest wiadome iz tego typu zawody lub tez umiejetnosci sa baaardzo poszukiwane w zachodniej Europie, jak i w innych wysoko rozwinietych miejscach na swiecie. Reasumujac, wszyscy ludzie ktorzy robia studia na kierunkach ktore sa bezwartosciowe z punktu widzenia rynku pracy, traca czas, pieniadze (podatnikow w przypadku dziennych, lub wlasne w przypadku zaocznych) oraz beda tworzyc grupe ludzi nie przystosowanych do rynku pracy. Krotko mowiac, zasila grono ludzi „niezadowolonych z zycia”, gdyz albo nie beda potrafili znalezc pracy lub tez beda pracowac w diametralnie innych zawodach od tych ktore studiowali… Co do odmiennosci, jak i specyfiki studiow dziennych i zaocznych, nie ma o czym mowic… Sa ludzie ktorzy beda mieli dobrze platna prace po studiach zaocznych, jak i tacy ktorzy nie beda potrafili znalezc pracy po dziennych. Odnosi sie to wszystko do UMIEJETNOSCI jak i do doswiadczenia + akualnego popytu na rynku pracy…
Sam nie mieszkam w Polsce, wyjechalem na poczatku nowego milenium, tuz przed przystapieniem kraju do UE. W PL konczylem technikum elektryczne z dosyc dobrze zapowiadajacym sie kierunkiem, lecz inna specyfika tamtych lat (uklady, ukladziki, znajomosci), wywiala mnie w kierunku zachodzacego slonca. I w tym miejscu chcialbym zakonczyc. Sa pewne czynniki (ktore zawsze beda gdzies tam) ktore nie gwarantuja powodzenia po skonczeniu studiow (jakichkolwiek) – oczywiscie w odniesieniu do oczekiwanego stanowiska jak i pensji…

Użytkownik Polak napisał:

19 września 2015


Na stażu 1500 zł netto ? hmm ciekawostka bo staże to ~(+/-) 780 zł na rękę i nie ważne czy jest się informatykiem czy technikiem czy gościem co kładzie bruk czy osobą co nic nie robi na stażu bo miała szczęście i siedzi 8h czytając gazetę ale stawka jest taka sama w całej Polsce więc skąd Ci się wzięło 1500 zł widać na stażu nigdy nie byłeś.

Użytkownik Dominik napisał:

25 września 2015


Chcialbym tylko powiadomic czytelnikow,ze to co jest napisane na temat studiow zaocznych a mianowicie ze jest to zlo i ze poziom jest o wiele slabszy niz na studiach dziennych NIE JEST ZGODNE Z PRAWDA!, jesli uczelnia jest renomowana dba przede wszystkim o to zeby studia zaoczne byly na wysokim,rownym poziomie. Osobiscie studiowalem na studiach dziennych i zaocznych na tej samej uczelni technicznej i ze spokojnym sumieniem moge powiedziec ze poziom jest wyrownany, a malo tego skala trudnosci dla sluchacza wzrasta na studiach zaocznych ze wzgledu na mniej godzin cwiczeniowych ale taka sama ilosc materialu do przerobienia oraz wymogow ze strony wykladowcow.
P.S. Na pytania niektorych sluchaczy do wykladowcow „Czemu mamy takie same wymogi jak dzienne skoro to zaoczne”?
Odpowiadali ” Studia moze maja inny przebieg ale dyplom po ukonczeniu jest taki sam wiec Panstwo musicie posiadac wiedze taka sama jak studenci ze studiow stacjonarnych by nie przyniesc wstydu uczelni.

Użytkownik Paweł napisał:

06 grudnia 2015


Jako absolwent uczelni wyższej – kierunek humanistyczny. Mogę się zgodzić z autorem, że wybór studiów technicznych jest o wiele lepszy. Po prostu czasy gdy jakikolwiek mgr się liczył po prostu minęły :). Karolu wydaje mi się że za porządne uznajesz tylko studia dzienne inżynieryjne + studia magisterskie(w komentarzach już dopuszczasz II stopień zaoczny jako dobry). Co na przykład sądzisz o studiach podyplomowych na kierunku Informatyka, krótkich 2-4 semestralnych? Wiadomo że nie są to studia dzienne, do tego płatne. Mam porównanie programu studiów dziennych informatyka i informatyka i ekonometria 1 semestru 1 roku studiów inż. Gdy porównuje go ze swoim planem (1 semestr) to widzę że w przypadku studiów podyplomowych mam rzeczywiście zajęcia bardziej praktyczne. Wiem że to nie jest ten poziom co na inż czy też mgr inż.
Czy twoim zdaniem inny sposób na znalezienie pracy niż jako absolwent/student studiów dziennych państwowych na kierunku informatyka ma sens(mówimy o pracy ew. stażu jako młodszy programista)? Czy osoba która zna słabo matmę, a umie programować np. w C# i ogarnia potrzebne biblioteki nie może być tak dobry po jakimś czasie jak absolwent studiów dziennych? Czy rzeczywiście doświadczenie jest mniej ważne niż papier/początkowe umiejętności?

Piszę ten komentarz bo to pierwszy blog na którym czytam o tym jak dyplom jest ważny. Nie myśl że piszę to bo chcę „hejtować”, nie mam tego wcale na myśli. Po prostu jestem ciekaw czy w swojej pracy(a pisałeś że już pracujesz) nie spotkałeś ani jednej osoby bez mgr inż lub zwykłego inż? Pytam bo sam dopiero zaczynam się uczyć i po prostu „badam” jak to wygląda okiem osoby już doświadczonej :).

Użytkownik Robert napisał:

08 grudnia 2015


Ten artykuł to jedno wielkie wylewanie żalów na ludzi studiujących zaocznie.
Studiujesz dziennie, pieniądze dostajesz od rodziców i nie możesz znieść myśli, że „zaoczni” zarabiają na siebie.

Słabo.

Użytkownik Karol napisał:

11 grudnia 2015


@Paweł
W pracy w której pracuję, nie spotkałem żadnego programisty bez wykształcenia wyższego i nikt z mojego teamu nie robił też studiów zaocznych. U mojego znajomego w pracy chłopakowi, który nie zdał egzaminu inżynierkiego obcieli znacznie wypłatę. Nie jest tajemnicą, że duże firmy/korporacje zwracają dużą uwagę na posiadanie wyższego wykształcenia i od tego też uzależniają pensję. Mimo braku wykształcenia wyższego można dobrze lub bardzo dobrze zarabiać w prywatnych mniejszych firmach, gdzie dla pracodawcy nie jest już ważny papier a to jakie masz umiejętności i „ile z Ciebie może wycisnąć”.

Pawle, jeżeli masz już wykształcenie wyższe osobiście nie brałbym się za studia podypolomowe. Programowania można nauczyć się samemu. Jeżeli masz odpowiednie umiejętności programistyczne na pewno bez problemu dostaniesz się na jakiś staż, a droga od stażu do pracy jest już bardzo krótka.

Co do przydatności matematyki a umiejętności programowania, można być dobrym mimo kompletnego braku znajomości matematyki ale w określonych dziedzinach. Na pewno odpadają projekty nastawione na wykorzystanie różnych algorytmów, kładzące nacisk na wydajność/optymalizację, obliczenia, wykorzystujące zagadnienia fizyczne/mechaniczne. Mam na myśli silniki do gier, symulacje korzystające z fizyki, skomplikowane obliczenia inżynierskie np. MESy, algorytmy związane z grafami (np. znany system „jakdojade”), aplikacje do przetwarzania obrazu (filtry gaussa itd). Są to działy gdzie napewno znajomość matematyki JEST POTRZEBNA. Mimo tego jest wiele miejsc pracy, gdzie tworzy się rozbudowane aplikacje nastawione np. na obsługę firm lub określonego grona klientów, gdzie algorytmów nie ma prawie wcale, za to jest wiele modułów i elementów interfejsów pozwalających użytkownikowi zapisywać/odczytywać informacje z systemu w celu ich daleszej obróbki.

Użytkownik Włóczykij napisał:

11 grudnia 2015


Autor widocznie nasłuchał się jaki to słaby poziom jest na studiach zaocznych. Na własnym przykładzie (student zaocznych informatyka na Politechnice Śląskiej) i mając porównanie od znajomych z dziennych mogę powiedzieć tyle, że na zaocznych jest ten sam materiał tylko, że skondensowany – moim skromnym zdaniem jest o wiele trudniej zwłaszcza, że w tygodniu człowiek ma wycięte z życia 8h (niektórzy może i więcej) + przejazd z pracy do domu, czas na ogarnięcie się… i tego czasu na naukę nie zostaje wiele, ponieważ trzeba się jeszcze wyspać aby rano móc funkcjonować nie wspominając o tym, że całości nie załapiesz w 5 minut…

Także mówienie, że jest lżej albo spotkania 2 razy w miesiącu to kpina totalna i nie znajomość realiów.

Użytkownik Paweł napisał:

12 grudnia 2015


No to teraz rozumiem co masz na myśli Karolu :). Poszedłem na studia podyplomowe by zdobyć choć jakiekolwiek pojęcie na temat IT(Programować dopiero się uczę). By móc w jakikolwiek sposób mieć odniesienie do tego co robią ludzie na studiach dziennych. Co do matematyki, prostego rachowania to chyba umie każdy. Jednak nie będę kłamał jak większość humanistów np. całki znam tylko z nazwy :P. Wiem że wszystko jest oczywiście do nadrobienia.

Widzisz jak rozmawiałem na targach pracy na politechnice, nikt nie wymagał tam mgr inż:). Co prawda nie pytałem czy potrzebny jest jakikolwiek mgr. Więc jestem dobrej myśli :)

Użytkownik Aga napisał:

01 lutego 2016


masz troche tylko racji : ponieważ kolego :
na zaocznych studiach informatycznych można studiować a po 1 semestrze iść na codzień iść na płatny staż informatyczny, a po tym stażu już pracujesz jako informatyk i nadal studiujesz KOLEGO !!! dUŻO JEST TAKICH osob u mnie na uczelni co juz pracuja w branzy i studiuja zaocznie

oczywiscie wszystkiego musisz sie uczyc, a nie np. sciagac na kolokwiach

Użytkownik Karol napisał:

02 lutego 2016


Na studiach dziennych wszystko to samo, tyle że po 2 semestrze. Pół roku później w porównaniu do 40lat pracy to żaden argument. A za to nauki jest o wiele więcej. Dlaczego ludzie myślą, że na dziennych się nie pracuje aż do ukonczenia studiów?

1 2 3

Zachęcam Cię do zostawienia komentarza!

Ilość znaków: 0