Skoro AI pisze kod coraz szybciej, to dlaczego poziom zmęczenia i wypalenia wśród programistów nadal rośnie?
O tym, dlaczego zarządzanie złożonością w życiu zawodowym jest równie ważne jak zarządzanie złożonością w kodzie, rozmawiamy z Olą Kunysz – programistką, mentorką i ekspertką, która łączy twarde doświadczenie inżynierskie z głębokim zrozumieniem psychologii pracy, pokazując, że kod i psychika to naczynia połączone.
Przy okazji konferencji Infoshare 2026 dowiedzieliśmy się, jak przewlekłe przeciążenie zmienia strukturę naszego mózgu i co możemy zrobić, aby unikać własnego „blue screena”.
Redakcja: Skoro narzędzia AI piszą kod 10 razy szybciej, dlaczego programiści są bardziej zmęczeni niż 5 lat temu?
Ola Kunysz: Software engineering to nie tylko klepanie kodu. Narzędzia AI przyspieszają pracę, ale jednocześnie sprawiają, że jest ona trudniejsza, bardziej wymagająca dla człowieka. Zamiast przyjemnych momentów na eksperymenty mamy ciągłą konieczność podejmowania natychmiastowych decyzji. Programiści stają się osobami decyzyjnymi na poziomie produktowym, a ta odpowiedzialność biznesowa często ich przytłacza.
Nasz mózg nie może działać na pełnych obrotach bez przerwy – to jak przegrzewający się procesor. Do tego dochodzą globalna sytuacja, izolacja po pandemii oraz turbulencje na rynkach. Branża przestała być tak bezpieczna, a lęk przed zastąpieniem przez AI buduje dodatkowe napięcie, którego kilka lat temu nie znaliśmy w tak dużej skali.
Czyli problemem jest to, że AI w znacznej mierze zdjęła z programistów „kreatywną” pracę, zostawiając im tylko tę wymagającą 100% skupienia, co prowadzi do szybszego przeciążenia?
Kiedy delegujemy na AI najprostsze zadania, tracimy „bufor” i programistom zostaje wyłącznie ta najtrudniejsza, najbardziej wymagająca praca umysłowa. Co gorsza, AI często przejmuje te najciekawsze, kreatywne problemy. Ludzie w IT mają wyjątkowo wysokie poczucie ownershipu. Kiedy zaczyna brakować satysfakcji i dopaminy, gdy nie czujemy, że możemy się pod kodem w 100% podpisać, to błyskawicznie prowadzi do wypalenia.
W swojej prelekcji na Infoshare tłumaczysz, dlaczego to przeciążenie, a nie samo AI, jest zagrożeniem. W jaki sposób przeciążenie zmienia sposób myślenia i wpływa na efekty pracy oraz na samo życie?
Przewlekły stres i wypalenie zmieniają strukturę mózgu: zmniejsza się kora przedczołowa, odpowiedzialna za racjonalność, a powiększa się ciało migdałowate, które napędza instynkt przetrwania. Tracimy wtedy merytoryczną perspektywę i wchodzimy w tryb „gonitwy”.
Nadmiar kortyzolu ogranicza nasze pole widzenia, przez co stajemy się bardziej konfliktowi oraz skupiamy się wyłącznie na negatywach. Nasz mózg staje się wtedy rzepem na złe wiadomości, a te dobre odbijają się od niego.
W efekcie łatwo ulegamy lękowi przed zwolnieniami czy AI, zupełnie ignorując pozytywne sygnały, takie jak fakt, że wiele firm masowo zatrudnia specjalistów potrafiących okiełznać nową technologię.
Jakie konkretne zachowania i techniki możemy przenieść z inżynierii lub zaczerpnąć z innych dziedzin, aby skutecznie zarządzać własną energią i uniknąć przeciążenia?
Stres obciąża nasz mózg, nasz procesor. Jeśli ciągle działamy na 100% lub więcej, przegapimy moment krytyczny i nastąpi „blue screen”, po którym pewnego dnia nie będziemy w stanie wyjść z łóżka.
Dlatego kluczowe jest robienie sobie regularnych przeglądów, tak jak w motoryzacji. Mam na myśli zarówno badania kontrolne, jak i higienę pracy: robienie przerw i odrywanie się od ekranu. Praca umysłowa to przecież wymyślanie rzeczy, a to możemy robić także podczas spaceru.
Możemy też przenieść na poziom prywatny inżynierskie metody, takie jak retro, aby skuteczniej planować swój czas i energię. Najczęstszym błędem jest ignorowanie poziomu energii i zakładanie, że każdego dnia podejmiemy najcięższe zadania. Kiedy presja jest zbyt silna, czasem potrzebne są radykalne interwencje i zaangażowanie liderów organizacji.
Doświadczony programista może być w stanie wziąć wolne lub bardziej świadomie zarządzać swoim czasem pracy. Co jednak mają zrobić młodzi inżynierowie, aby budować odporność i uczyć się rzemiosła, gdy presja na dostarczanie efektów jest natychmiastowa, a czas na naukę i popełnianie błędów drastycznie się skurczył?
Z jednej strony młodsze pokolenia wchodzą na rynek z lepszym work-life balance i są bardziej odporne na wypalenie, ponieważ nie budują poczucia własnej wartości wyłącznie na osiągnięciach zawodowych. Z drugiej strony muszą szybko nauczyć się nowych zasad gry.
Chociaż wejście na rynek jest dziś niezwykle trudne, bo wiele firm uważa, że juniorów zastąpi AI, to moim zdaniem ta sytuacja się odwróci. Wkrótce pojawi się dziura: zabraknie seniorów do weryfikacji kodu, więc firmy znowu zaczną zatrudniać młodych „czeladników”.
Dlatego moim zdaniem kluczowy jest mentoring. Nie chodzi tylko o techniczne rzeczy, ale o kontakt z drugim człowiekiem, który zna rzeczywistość branżową i pomaga znormalizować wyzwania. Mentor mówi: „Byliśmy tam. To nie jest tak źle, jak ludzie mówią. Za chwilę będzie dobrze, zobaczysz”. To już jest niesamowita pomoc i ochrona przed wypaleniem się na wczesnym etapie.
Czy to oznacza, że Senior Software Engineer powinien być dziś bardziej psychologiem niż inżynierem? Czy jego największym wyzwaniem nie staje się teraz zapobieganie wypaleniu oraz rotacji w ciągle przeciążonym zespole?
Musimy pamiętać, że rolą liderów nie jest leczenie wypalenia. Oni powinni zapobiegać wypaleniu i dawać dobry przykład. Zdecydowanie potrzebujemy w IT więcej miękkich kompetencji, szczególnie wśród seniorów i liderów, żeby widzieli narastające problemy i potrafili na nie reagować z empatią.
Nie każdy potrafi sygnalizować swoje potrzeby. Tak samo jak mamy ciekawość technologii, powinniśmy wykazać się ciekawością człowieka siedzącego przy biurku obok. Liderzy są od tego, by wyłapywać te momenty słabości i ściągać kłody spod nóg zespołowi – niezależnie od tego, czy mówimy o ograniczeniach narzędzi, czy o chronicznych nadgodzinach, które wpływają na spadek jakości pracy.
Mówiąc wprost, musimy zadbać o siebie i szanować ludzi wokół nas. Tak jak dbamy o software, tak samo musimy rozwiązywać własne bugi lub unikać długu technologicznego w wymiarze jakości naszej pracy i relacji w zespole. Traktujmy naszą karierę jak projekt długofalowy i inwestujmy w jego rozwój, zamiast przepalić zasoby na jeden release.
Ola Kunysz to software engineer, mentorka i autorka treści edukacyjnych. W branży IT działa od kilkunastu lat. Doświadczenia zdobywała w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Pracowała przy wielu międzynarodowych projektach – od telekomunikacji, przez ubezpieczenia, po e-commerce.
W 2019 założyła Szkolę Testów, gdzie zajmowała się tematyką jakości projektu i uczyła programistów nie tylko technicznych, ale także miękkich umiejętności. W 2021 roku wydała książkę „Kierunek Jakość”. Obecnie zajmuje się tematem jakości pracy w branży IT. Ma na swoim koncie zwycięską walkę z wypaleniem zawodowym, dlatego dzieli się zdobytą wiedzą i dobrymi praktykami.
